27.11.2014
czwartek

baaba_baaba

Relacja z przesłuchania Baaby [na żywo]

27 listopada 2014, czwartek,

Witajcie w relacji na żywo z przesłuchania nowej płyty grupy Baaba pt. “EasterChristmas”. Odnotowywanie kolejnych pozycji w katalogu tego warszawskiego zespołu stało się na tym blogu swoistym rytuałem, m.in. dlatego, że zawsze można dać jakiś prowokujący tytuł, np. Ta Baaba mi się podoba, Gruba Baaba, Niedobra Baaba, Moja trzecia Baaba, Baaba metalowa, Baaba pracuje nad nową płytą, Rozbieramy Baabę na części, Rozmowa z Baabą itd. Dziś będzie dla odmiany na poważnie, bo Baaba nagrała być może najlepszą, a na pewno jedną z najbardziej intrygujących płyt w swoim dorobku. A zatem, wzorem serwisów sportowych i politycznych: w pierwszej osobie liczby mnogiej i po kolei, minuta po minucie. Czytaj całość →

25.11.2014
wtorek

fisz_emade_mamut

Płyty roku 2014 już dziś!

25 listopada 2014, wtorek,

Pod koniec listopada zawsze utwierdzam się w tym, że prenumerata “Uncut”, choćby cyfrowa, to niezły interes. Ledwie kończy się wiosna, a ci ludzie pracy w pocie czoła zbierają się do podsumowań. I zanim opadną liście z drzew, ogłoszą swoją listę. Ja będę mógł z kolei przedrukować ją na blogu. I ponarzekać w odpowiednim do tego momencie, późną jesienią – bo kto oddaje przed terminem, ten często robi to tylko po to, by wykorzystać efekt bycia pierwszym. Przypadek “Uncuta” przypomina mi też każdorazowo, jakie są słabe strony prasy papierowej – w szczególności miesięczników. Zawsze trzeba wszystko zrobić wcześniej. No ale do rzeczy. Niezależnie od tego, czy chcecie powiedzieć, że podsumowania nie mają sensu (bo nie mają), czy raczej są istotą rzeczy pod koniec roku (bo są), czas zacząć. Na początek… Czytaj całość →

21.11.2014
piątek

david_bowie_sue

Płyty i ty. Kilka słów o miłości fizycznej

21 listopada 2014, piątek,

IMG_20141121_162907_edit
Poznajcie się. Oto płyta. Staroświecki przedmiot o kolistym kształcie występujący w różnych rozmiarach i różnych wariantach tworzyw sztucznych. W niektórych wersjach znany już od ponad 100 lat. Według nowych teorii właściwie zbędny. Parę argumentów jednak za nim przemawia. I nie chodzi tylko o to, że David Bowie wydał właśnie nowy 10-calowy singiel w wersji, która do złudzenia przypomina prastare płyty na 78 obrotów (choć i to nie bez znaczenia). Poniższa lista ma przede wszystkim wprowadzić serię tekstów o różnych fizycznie wydawanych płytach, którymi chciałbym zachęcić czytelników tego bloga i jego przypadkowych gości do kupienia komuś w najbliższym czasie płyty w prezencie. Jakież więc są te przewagi płyty na fizycznym nośniku? Po części może się będę powtarzał, ale to dobry moment do podsumowań. Czytaj całość →

19.11.2014
środa

pablopavo_tylko

Tylko lokalnie

19 listopada 2014, środa,

Nie kołnierzyk prezesa, tylko dziura w jezdni. I nie garsonka pani premier, tylko ścieżka rowerowa. Staram się nie wchodzić zanadto w politykę, ale rozczuliła mnie ostatnio naiwność moich kolegów po fachu, którzy wybory samorządowe od paru dni rozpatrują w kategoriach ogólnokrajowej walki PO z PiS-em. Wygranej, przegranej itd. Bo gdyby obliczyć, ilu symbolicznych dziur w jezdni nie załatano przez ciągłe gawędy o wojence PIS-u z PO, okazałoby się, że mieliśmy więcej dziur niż jezdni. Jakimś cudem jednak każdą dziurę i każdą jezdnię zaczęto odczytywać przez przynależność partyjną, a nawet przez pryzmat psychologicznych relacji między Kaczyńskim a Tuskiem, co z pewnością powstrzymało przed wyborami przynajmniej część społeczeństwa, dobrze zdiagnozowaną przez Marka Raczkowskiego. Polityka partyjna jest tu tak potrzebna – mógłby powiedzieć Kaliber 44 – jak kotu buty. Za to gawęda jest, i owszem, potrzebna. Choćby dla uspokojenia. Dlatego okres wyborów przetrwałem, słuchając Pablopavo. Czytaj całość →

17.11.2014
poniedziałek

arca_xen

Przepis na producenta

17 listopada 2014, poniedziałek,

Macie młodego Wenezuelczyka, lat 24. Nazywa się Alejandro Ghersi, ale ma pseudonim Arca. Ma również bogatego ojca bankiera i dobre oprogramowanie do tworzenia muzyki na swoim komputerze, i to od 14 roku życia. Zdążył wyjechać ze swojego rodzinnego Caracas, wykształcić się w Nowym Jorku i zamieszkać w Londynie. Biegle posługuje się software’em muzycznym i plug-iny nie mają dla niego tajemnic. Pracował dla Kanye Westa (“Yeezus”), który zwykle szybko zauważa producenckie talenty. Wprawdzie w tłumie innych nazwisk, ale dał się zapamiętać. Jeszcze lepiej mu poszło u debiutantki FKA Twigs. A dwa miesiące temu gruchnęła też wieść, że będzie pracował dla Björk, która zwykle równie szybko co Kanye zauważa producenckie talenty. Pomiędzy jednym, drugim a trzecim – nagrał solową dużą płytę. Czytaj całość →

13.11.2014
czwartek

ariel_pink_pom_pom

Ariel Pink Floyd

13 listopada 2014, czwartek,

Myślicie pewnie, że drażnię w krótkim czasie trzecie już potężne grono fanów – po U2 i Thomie Yorke’u przyszedł czas na Pink Floyd? Tak naprawdę jednak zwracam uwagę na wybitnego artystę, którego działania mogą zainteresować również fanów PF, tych z samego początku. Yorke’owcy i miłośnicy U2 mogą wzruszyć ramionami, bo ich ulubieńcy zasadniczo grali zawsze bardzo serio i nawet nie próbowali (z całym szacunkiem) igrać z kiczem. A kicz jako klucz podpowiedziała mi książeczka z felietonami Andrzeja Chłopeckiego, który pastwił się nad tym pojęciem w tekście dla “Wyborczej” z listopada 2001 roku. Chodziło o pewien tekst – notabene z “Polityki” – opowiadający o kiczu w kontekście Marcina Dańca. Mniej zaawansowanym wiekowo wyjaśniam: to taki kabareciarz, który zarobił fortunę, rozśmieszając Polskę małomiasteczkową i wielkomiejską tym samym dziecinnym patentem zabawnego do rozpuku starego chłopa, który udaje chłopczyka (w porywach do bobasa). I którego brak na scenie istotnie poprawi zdrowie przyszłych pokoleń. Otóż Chłopecki stanął w obronie kiczu jako pojęcia używanego w konkretnych sytuacjach: do dzieł sztuki odpowiednio napuszonych, które idą w źle rozumianą kulturę wysoką, ale grzęzną w banale. Nie da się go użyć w stosunku do Dańca, bo to w ogóle nie jest sztuka. I nie da się go użyć w stosunku do dzieł, które z kiczem świadomie igrają, skutecznie się zarazem przed nim broniąc. Żeby to ująć, jak Chłopecki, prościej: “Andy Warhol kiczem nie jest już, a Marcin Daniec nie jest jeszcze”. Na tej samej zasadzie mogę powtórzyć, że ostatnia płyta Pink Floyd jest pośrodku, a album Ariela Pinka nie jest już – choć z perspektywy publiczności U2 czy Pink Floyd może się nim wydawać. Czytaj całość →

10.11.2014
poniedziałek

pf_endless

Odhaczono: nowa płyta Pink Floyd

10 listopada 2014, poniedziałek,

Dziś wychodzi nowa płyta Pink Floyd. W krótkiej recenzji z papierowych łamów pisałem o tym, jaki szmat czasu upłynął od poprzedniej. Całe pokolenie wychowało się z przeświadczeniem o tym, że PF to grupa starszych panów, którzy dawno temu wydawali płyty. Gdy się ukazywał album “The Division Bell”, dotychczas najgorsza płyta w katalogu zespołu, internet wchodził dopiero na Polskie uczelnie, Kurt Cobain szykował się do popełnienia samobójstwa, premier Waldemar Pawlak promował kolorowe garnitury i kulturę disco polo, a w telewizji emitowano właśnie pierwszy odcinek teleturnieju “Jeden z dziesięciu”. Teraz doświadczenie pt. “nowa płyta Pink Floyd” będzie udziałem tej generacji. O ile generacja je zauważy. Czytaj całość →

8.11.2014
sobota

mazurek_mother-ode

Mazurek, Matka i Znajomi Znajomych

8 listopada 2014, sobota,

Dorastał na przedmieściach Chicago, grając na akordeonie polki ze swoim bratem, o czym pisał w mailowym wywiadzie, który robiłem z nim 13 lat temu dla “Machiny”. O matce nie wspominał, ale głęboko przeżył jej śmierć w zeszłym roku, czego dowody dawał, odnosząc się do tego wydarzenia w czasie ostatniej duetowej trasy z Kubą Sucharem. Teraz przyjechał do Polski ze swoim Pulsar Quartet. Dziś gra w klubie Żak w Gdańsku w ramach Jazz Jantar, imprezy z jednym z najlepszych line-upów jazzowych w kraju, a jutro – w Pardon To Tu. Dziś Rob Mazurek jest muzykiem o takiej pozycji, że pewnie nie przepytywałbym go na okoliczność artykułu o chicagowskiej scenie, jak wtedy. Dziś chicagowska scena zdaje się w znacznej mierze skupiać wokół niego (o czym świadczy obecność w składzie Pulsara Matthew Luxa i Johna Herndona). I pytałbym go nie o Tortoise, tylko o Mazurka. Czytaj całość →

7.11.2014
piątek

asimina_bialo

Jak polityka psuje muzykę

7 listopada 2014, piątek,

Skoro telewizje informacyjne to nowe MTV (że tak się powtórzę), a Bóg-Honor-Honorarium to nowe narodowe hasło (że tak powtórzę za “Nowym Pomponem”), wychodzi na to, że dyskusja o polityce to przyszłość show biznesu. Nie będzie już dużego tekstu w gazecie bez piosenek o polskości. Ani rozgłosu bez narodowego patosu. Telewizyjny program rozrywkowy reklamuje się występem Andrzeja Rosiewicza (“ostro o tęczy i homoseksualistach”). Recenzje płyt, w wypadku których nie liczy się muzyka, tylko wypowiedź polityczna (nowy Kukiz), komentują czytelnicy, których nie interesuje muzyka, tylko zawartość polityczna. Prasowi naczelni dadzą na okładkę muzyka albo zamówią z nim wywiad, jeśli powie że dla Polski będzie zabijał (Maleńczuk), że ma z nią problem (Mozil), albo gdy weźmie udział w narodowej dyskusji na temat homoseksualizmu. Można spróbować zebrać wszystko w jednym (“Tęczowa swasta” Maleńczuka). Przy czym żadna z tych wypowiedzi nic nie wniesie. Pozostanie gumą do żucia, jak kiedyś mówiono o banalnej muzyce z list przebojów. Bardziej banalną niż te gwiazdy list przebojów, które nie dostaną okładek, bo nie miały nic kontrowersyjnego do powiedzenia. Czytaj całość →

css.php