24.06.2016
piątek

lets_eat_grandma

Czy jest życie poza Wielką Brytanią?

24 czerwca 2016, piątek,

Jeśli spojrzymy przez pryzmat przyziemnych spraw dnia codziennego, to oczywiście, że jest. Sam mieszkam od 42 lat w Polsce, czyli zdecydowanie poza Wielką Brytanią, i uważam to za dobry wybór. Jeśli jednak popatrzymy przez pryzmat rynku muzycznego, nie jest już tak słodko. Pewnie połowa muzyki, którą mam w domu, została napisana, nagrana albo wydana w Wielkiej Brytanii, a drobną osłodą dzisiejszego poranka jest oczekiwanie na to, jaki kurs wymiany funta brytyjski Amazon zastosuje przy wycenianiu zakupów, które robię tam czasem parę razy w miesiącu. Tyle że radość związana ze spadkiem kursu funta może być krótkotrwała. Wczoraj w radiu prezentowaliśmy nagrania artystów z Egiptu, Tunezji i Libanu – ale wszystkie wydaje label działający w Londynie. Graliśmy też koncertowe nagrania Amjada Sabriego, pakistańskiego mistrza qawwali, który to gatunek wypromowany został w latach 90. – co tu kryć – również via Wielka Brytania. Królestwo jest największą w okolicy bazą, którą trzeba zaliczyć przy okazji grania czegokolwiek, co ma zrobić furorę na świecie – wiedzą o tym Szwedzi, wiedzą Islandczycy, cała reszta próbuje się uczyć. I teraz baza będzie trochę bardziej poza zasięgiem. Co ta zmiana może spowodować? Czytaj całość »

23.06.2016
czwartek

swans_glowing_man

Zespół, który roztopił się w mocy

23 czerwca 2016, czwartek,

Zanim napiszę parę słów o płycie Swans, ostatniej w tej inkarnacji grupy (a wiem, że czekało na nią wielu czytelników Polifonii), informacja – krótka i ponura. Wczoraj zamordowano Amjada Sabriego, mistrza qawwali z Pakistanu. Całkiem niedawno pisałem o tym, że jest to kraj terroru wymierzonego przeciw muzyce. Zamachowcy podjechali do samochodu, którym Sabri jechał ulicami Karaczi, i otworzyli ogień. Powód? Gatunek wykonywanej przez niego muzyki należał do nurtów sufickich, tępionych przez wahabickich fundamentalistów. Więcej na ten temat tutaj, na polską prasę raczej bym nie liczył, skoro artysta pochodzi z obszaru nieanglosaskiego. Sabri grał w Polsce, miał kontakty z tutejszymi muzykami (środowisko Kapeli Ze Wsi Warszawa), polski koncert ze Studia im. Lutosławskiego wydany został na płycie. I fragmenty koncertu Sabriego przypomnimy dziś w Letniej Nocy w radiowej Dwójce. Całość w Letniej Nocy we wtorek.
Przejście od natchnionej muzyki sufickiej do płyty Swans The Glowing Man nie musi być wcale dużym zgrzytem. Otóż Michael Gira udzielił Jakubowi Knerze wywiadu dla POLITYKI, w którym mówi o potrzebie dążenia do transcendencji w sztuce. I nowy album – zapowiadany jako ostatni w tej inkarnacji zespołu – brzmi tak, jak gdyby po kilku latach walki ze sobą lider i cała kompania doszli do punktu idealnej równowagi. Warto użyć od razu trzech przymiotników, które zbyt rzadko padają w stosunku do ostatnich albumów Swans: to płyta piękna, wyrafinowana i delikatna. Czytaj całość »

21.06.2016
wtorek

rhchp_the_getaway

Ryk Hot Chili Peppers

21 czerwca 2016, wtorek,

Ci spośród was, którzy śledzą Euro 2016, pewnie już zauważyli, że kilkutaktowy sygnał dźwiękowy odgrywany przy okazji prezentacji sponsorów imprezy jest stosunkowo głośny. Zasadniczo głośniejszy niż wszystko inne: ryk trybun po golu, podnieceni komentatorzy próbujący zagłuszyć błędy w wymowie nazwisk piłkarzy, a nawet konkurencyjne reklamy. I pewnie większość z odbiorców współczesnej telewizji wie już, że te głośne plansze sponsorskie to nie efekt kręcenia gałką w studiu nadawczym, tylko zastosowanej przy ich produkcji kompresji dynamicznej, która powoduje, że dźwięki przestają się dzielić na cichsze i głośniejsze, ale są – upraszczając – cały czas tak głośne, jak się da. Szept ma charakter krzyku, a krzyk charakteru nie traci, co najwyżej zostanie zniekształcony w procesie. Ale dzięki tym zabiegom jest szansa, że w telewizji czy w radiu zwrócimy uwagę na ten sygnał – trochę tak, jakby nas ktoś klepnął mocno w ramię. Gorzej gdy – jak bywa we współczesnej muzyce – klepie cały czas. Czytaj całość »

17.06.2016
piątek

plaid_digging

Muzyka mniej ważna niż woda?

17 czerwca 2016, piątek,

Kilka lat temu żyliśmy wizją podrzuconą bodaj przez Davida Bowiego: że muzyka wkrótce będzie jak woda. Potem ktoś to rozwinął – że będzie równie łatwo dostępna, powszechna i tania jak woda. To się sprawdziło. Muzyka jest wszędzie, w gigantycznym wyborze, na wyciągnięcie ręki. W naszej strefie geograficznej tania nie tylko jak woda, ale nawet jak barszcz. Sam się tą wizją nieskończonego dostępu entuzjazmowałem (a i ostatnio przecież zwracałem uwagę na dobre strony łatwego dostępu), ale dziś widzę, co się za tym kryło. Muzyka staje się przy okazji równie oczywista, nudna, niezauważalna, a często nawet tak samo jak woda pozbawiona smaku. Bo kiedy ostatnio woda lecąca z kranu (poza sytuacjami odcięcia dopływu) były w waszym otoczeniu tematem dyskusji? Że ledwie ciurka albo leci mocniej, że jakaś rześka, wyjątkowo przejrzysta, bardziej miękka, albo że ta z łazienki pachnie lepiej niż ta z kuchni? Ba, zaryzykowałbym, że z rozpędu muzyka zaczyna być tańsza jeszcze niż woda, więc może nawet mniej ważna? Czytaj całość »

16.06.2016
czwartek

dwarfs_of_the-East

Podziały mają swoje granice

16 czerwca 2016, czwartek,

Przed dzisiejszą krzepiącą muzyką smutny wstęp, bo nie ma zbyt wiele powodów do radości. Być może za tydzień okaże się, że świat znów chce wspólnoty bez granic. Tymczasem jednak wydaje się chcieć czegoś dokładnie odwrotnego. Brytyjczycy chcą wyjść z UE, a jak wyjdą, UE zechce pewnie silniejszej integracji strefy euro albo krajów starej Unii, USA chcą prezydenta, który nie życzy sobie muzułmańskich imigrantów albo w najlepszym razie będzie na nich czekał na ganku z karabinem, a u nas ochotnicy z karabinami już pędzą na ganek, chociaż nikt nie jedzie, a w związku z ogólną tendencją podobno wolimy podróżować u siebie. Dla muzyki to może być ciekawy okres. Z jeszcze większym podnieceniem możemy wtedy przyjmować niecodzienne nagrania przywiezione lub przesłane z innej części świata, skoro już dostęp do niej będzie ograniczony. Zdałem sobie z tego sprawę, przeglądając Google Maps (najtańsza forma podróżowania) w poszukiwaniu obrazków z Agouzy. Czytaj całość »

14.06.2016
wtorek

idris_ackamoor

Do Afryki na lewo

14 czerwca 2016, wtorek,

Książka Olgi Drendy Duchologia polska, którą w tym miejscu gorąco polecam (choćby dlatego, że jest przeszczepieniem na nasz grunt całego hauntologicznego myślenia, obecnego też w muzyce), kazała mi na wszystko wokół patrzeć poprzez ciąg skojarzeń z przeszłością. Według takich skojarzeń piramidy to nie budowle w Egipcie, tylko te dekatyzowane dżinsy z wielbłądem o kształcie, który był modny w okresie opisywanego przez Drendę przełomu lat 80. i 90. W co zresztą trudno dziś uwierzyć, bo to wzór fatalny i wydaje się, że taka moda mogła nam się tylko zbiorowo przyśnić. I o to zresztą chodzi w tej całej duchologii, której się autorka książki dokładnie przygląda – to rodzaj zbiorowego snu, który śnimy, bo nam go media na różne sposoby wizualnie zdokumentowały i zmieszał się z odpryskami naszych własnych, indywidualnych wspomnień. Ale dziś proponuję piramidy skojarzyć jeszcze inaczej. Czytaj całość »

13.06.2016
poniedziałek

tegan_sara

Piłka nam na mózg padła

13 czerwca 2016, poniedziałek,

Dysproporcje w prasie rzadko bywają aż tak dojmujące. 6,5 kolumny „Gazeta” poświęciła dziś Euro 2016, a jakieś 0,3 największej w historii (50 ofiar śmiertelnych) strzelaninie w Ameryce. „Rzepa” trochę lepiej: 3 kolumny Euro i 0,4 na strzelaninę. Te lepsze proporcje kompensuje im jednak tytuł: „Fan dżihadu morduje w klubie gejów”. Tak, gejów morduje, heteryków w to nie mieszajmy – trochę tak jakbyśmy mieli stuprocentową pewność co do preferencji seksualnych wszystkich ofiar. Czołówki największych portali informacyjnych na świecie i poważnych gazet stoją dziś wieściami z Orlando, polskie (Gazeta.pl, Onet.pl. WP.pl) ledwie je odnotowują. Bo jak to – ktoś by nam śmiał psuć radość z rozbicia Irlandii Północnej masakrą jakichś tam gejów? Czytaj całość »

10.06.2016
piątek

adidas-beau-jeu

Szczęść Beau jeu! (Francja-Rumunia)

10 czerwca 2016, piątek,

Rozpoczyna się Euro 2016, a wy nie wiecie, co ze sobą zrobić? Zastanawiacie się, czy studiować te składy, żeby podjąć rozmowę w towarzystwie, czy jednak nie warto? Czy orientować się, na kogo postawić w biurowej loterii? Przy Mundialu jeszcze byście podjęli wysiłek, ale to tylko Euro. Tu wystarczy wiedzieć, że jeśli ktoś wrzeszczy z francuska O, Bożé!, to właśnie zobaczył oficjalną piłkę turnieju (le Beau jeu). Podpowiadam, że na pewno bezpieczniej w tej sytuacji zostać w domu, bo w mieście trudno znaleźć miejsce, skąd nie byłoby widać przynajmniej jednej reklamy z Lewandowskim (to ten z ostatniej okładki „Tygodnika Powszechnego”). W domu jest zresztą względnie spokojnie, bo wszystkich meczów się w tych czasach nie transmituje za darmo. A jeśli sąsiedzi oglądają, to ode mnie macie propozycje, czym można to pozagłuszać. Czytaj całość »

8.06.2016
środa

wolfram_cover

Tego nie usłyszycie w telewizji

8 czerwca 2016, środa,

Uwaga, będzie jeszcze słowo o Opolu, bo się ostatnio strasznie dobrze klikało, a chciałbym wspomnieć o twórcy, którego klika się zbyt rzadko. Choć sam klikaniem wzbudzał ekscytację. Scena laptopowa kilkanaście lat temu. Kompletny underground. Żadnych migających światełek, żadnych klawiszy, nie mówiąc nawet o innych instrumentach, żadnych zewnętrznych źródeł dźwięku, jeden kabel, zero dymów, choreografii i skakania w tłum. Przepraszam za powtórkę tych, którzy dobrze pamiętają mój wpis sprzed trzech lat, ale Wolfram, który przy małym stoliku z laptopem, myszką i popielniczką zaczynał koncert w klubie wyglądał jakby był jakimś Williamem S. Burroughsem i szykował się właśnie do kawiarnianego odczytu swojej prozy. Znów przypomniałem sobie ten obrazek z Galerii Off, oglądając Zamilską w Opolu. Wielka scena, światła jak przy pozostałych opolskich produkcjach estradowych, na środku stół i też laptop, z klawiaturą sterującą, trochę lampek, ale jednak. Tyle się nazmieniało w społecznym odbiorze sprzętowej rewolucji w muzyce elektronicznej – z laptopa grają już didżeje na weselach, laptopy regularnie widać w filharmonii – a w telewizji wydaje się wciąż tak bardzo nie miejscu jak Leszek Balcerowicz debatujący o kulturze. Czyli musi w tym być coś dobrego. Co to takiego? Czytaj całość »

6.06.2016
poniedziałek

BALTICBEAT_FRONT_WEB

Pamięć dobra, bo krótka

6 czerwca 2016, poniedziałek,

Jakieś pół Polski nie pamięta, co się wydarzyło w roku 1989. W tej grupie trwają tylko ustalenia, czy władzę w Polsce przejęli wtedy komuniści, czy jednak tajne służby. Co przyjąłem z pewnym zdziwieniem, ale i z wyrozumiałością. Bo o ile sam byłem w roku 1989 piętnastoletnim gołowąsem (dlatego staram się tu nie uprawiać martyrologii), to argumentami na temat nastrojów społecznych przed 27 laty okładają się często po głowie smyki, które PRL widziały w najlepszym razie na YouTubie. Gdybym był publicystą politycznym, tobym ten fenomen opisał jako hipnagogię polityczną, odpowiedź na hipnagogię w muzyce. Bardziej jednak mnie zdziwiło to, że organizatorzy festiwalu w Opolu zapomnieli już nawet późne lata 90. i z radością postanowili im urządzić dość bezkrytyczną rekonstrukcyjną trzydniówkę. Czytaj całość »

css.php