Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.03.2017
środa

soyka_kuyateh

Recenzja, której nikt się tu nie spodziewał

22 marca 2017, środa,

Sam jestem mocno zaskoczony pojawieniem się tej recenzji na Polifonii. Owszem, przyznaję, że miałem z tym coś wspólnego, ale bardziej może liczy się to, co ta płyta zrobiła ze mną. Jak dobrze – że tak zauważę – rozładowuje całą tę nerwową atmosferę wokół nas. Jeden utwór powstrzymałby nawet narastający gniew prezydenta RP, który jest tak nieusatysfakcjonowany odpowiedzią na swój list do ministra obrony narodowej, że grozi – cytuję – kontynuowaniem korespondencji. Też to mam. Rozdrażnienie z powodu jednej płyty potrafię uśmierzać, słuchając następnej. A w tym wypadku padło na płytę wykonawcy, który znalazł się wśród pierwszych trzech, jakich w życiu widziałem na scenie. Cała trójka wyglądała tak: Czytaj całość »

21.03.2017
wtorek

blanck_mass

Przewodnik płytowy malkontenta

21 marca 2017, wtorek,

Nie od dziś wiadomo, że czytelnicy (nie mówiąc już o samych artystach) najmocniej reagują na negatywne recenzje. Sam jako czytelnik mam tendencję do ignorowania banalnych pochwał czy letnich ocen. Sprzedawanie recenzji w miarę dobrych, albo wręcz przeciętnych płyt jako negatywne wydaje mi się więc zabiegiem równie przebiegłym i perfidnym, co przyznawanie na Allegro negatywa z udanej transakcji, bo przecież pozytywnych ocen sprzedaży nikt nie czyta. Może tu gdzieś jest przyszłość dziennikarstwa muzycznego, które – jak powszechnie wiadomo – przyszłości nie ma? Zacznę więc od tego, że te płyty podobałyby mi się bardziej, gdyby nie… Czytaj całość »

20.03.2017
poniedziałek

hftrr

Był Chuck, teraz jest tak

20 marca 2017, poniedziałek,

Chciałbym, żebyście dziś na chwilę odłożyli rock’n’rollowe wspominki i posłuchali pewnej płyty. Bo tak, wiem, my wszyscy z Chucka Berry’ego. My wszyscy z energii muzyki rozrywkowej nowej generacji, której stara generacja nie znosiła. A która powstałaby, choćby nawet tego jednego Berry’ego – jakkolwiek ogromnie ważnego i zasłużonego – nie było na scenie. Należy mu się szacunek, ale czasy są inne i rock’n’roll (którego śmierć ogłaszają zresztą od roku od 1959 r., regularnie) w znacznym stopniu się zdewaluował. Choćby jako męska siła. Bo ten w klasycznej formule był może gatunkiem pełnym Afroamerykanów, w dużym stopniu odpowiedzialnych za prawzorce tej muzyki, za to dość łatwo zauważyć, że brakowało w dawnym panteonie sławy rock’n’rolla miejsca dla kobiet, którym pozostawała rola piszczących i rzucających bielizną fanek lub sprzątaczek doprowadzających do ładu scenę po koncercie. Tamto pokolenie walczyło wprawdzie z cenzurą obyczajową i mieszczańską moralnością, ale prowadziło rewolucję w imieniu mężczyzn – takie czasy. Nie wypada dziś może wypominać Berry’emu (więcej o jego życiorysie w tekście Marty Wróbel) szczegółów seksualnych ekscesów i afery z kamerami wideo w damskiej toalecie, ale nawet na planie czysto muzycznym cały ten męski klimat wokół ówczesnego grania mocno się zmienił. Dlatego w ostatnich sezonach znajdziecie bez liku płyt wypłakujących się (i topiących smutki w autotunie) mężczyzn, a gniew i buntowniczą energię częściej usłyszycie u kobiet. Czytaj całość »

17.03.2017
piątek

mlynarski

Siedziałem z najlepszymi

17 marca 2017, piątek,

Prawie wszyscy już zdążyli napisać o swoich spotkaniach, zażyłości, o tym, jak dobrze znali i rozumieli zmarłego przed dwoma dniami Wojciecha Młynarskiego. To dość naturalne zjawisko, które potęgują w takich smutnych momentach media społecznościowe, ale i fakt, że w naszym klimacie bohaterowie w rodzaju Młynarskiego – czyli wybitni ludzie słowa, godni pucharów, czarnych pasów i Zasłużonych dla Polszczyzny – są jednocześnie ludźmi przystępnymi, łatwymi do spotkania, zobaczenia, dotknięcia. Pomyślałem więc – i chciałem im ten wpis zadedykować – o wszystkich niemych wielbicielach, którzy tylko stali lub siedzieli obok mistrza. A ja miałem okazję – tu już się będę chwalić, ale blog w sumie z definicji jest o sobie – siedzieć z najlepszymi. Czytaj całość »

16.03.2017
czwartek

depeche-mode-spirit-album-cover

Depesze już nie cieszą się ciszą

16 marca 2017, czwartek,

To bajka o zespole, który w młodości miał idealistyczny pogląd na świat i odwagę, by go wyrażać. Później nauczył się, że jeśli schowa do kieszeni poglądy, a pozostawi wrażliwość, pokocha go jeszcze szersza publiczność. Wyjęcie bólu, grzechu i wstydu jako abstrakcyjnych obrazów podbijanych coraz bardziej mroczną muzyką oraz kontrastową oprawą stałego grafika i fotografa było strzałem w dziesiątkę, czyniło z tej grupy bezpieczny przedmiot kultu istniejący pod wieloma względami niezależnie od świata zewnętrznego, stylistycznie też będący bardzo osobnym bytem. I gdyby nagle świat zewnętrzny nie wjechał z impetem w rzeczywistość muzyków, idylla bólu i zgorzknienia trwałaby w najlepsze. Zdesperowani, zaczęli się zastanawiać, że może wypada się opowiedzieć. A ponieważ opowiadają się wszyscy, uznali, że może nawet będzie stosunkowo bezpiecznie. Oto bajka o grupie Depeche Mode i ich nowej płycie Spirit. Czytaj całość »

15.03.2017
środa

mackowiak_iconic_rapture

Recepta na minimazal

15 marca 2017, środa,

Nowy album Artura Maćkowiaka to prawdopodobnie najbardziej instant-classicowa płyta (nie myślałem, że kiedyś będę używał takiego określenia, właściwie komplementu), jaka w tym roku wychodzi poza wytwórnią Instant Classic. Nie wiem, czy pisać to jako lekki zarzut pod adresem IC (że nie wydali), czy pod adresem samego artysty, którego łączy z IC wiele – przede wszystkim jako członka kolektywu Innercity Ensemble – ale który lubi być zależny tylko od siebie. Być może jakieś szanse w ten sposób zaprzepaścił, bo jeśli chodzi o działalność solową jest – będę się upierał, jak zawsze zresztą się upieram (i jak zawsze upieram się w wypadku Maćkowiaka) – jednym z mniej docenionych artystów krajowej sceny alternatywnej. A być może wręcz przeciwnie – bo jest też na tej scenie jednym z twórców najbardziej wiarygodnych i rozwijających własny język. Czytaj całość »

15.03.2017
środa

czeslaw_spiewa_arte

Nie do końca, a nawet w ogóle

15 marca 2017, środa,

Wyczuwam jakieś niezdecydowanie u wszystkich stron przedsięwzięcia, w ramach którego Czesław Śpiewa gra i śpiewa z orkiestrą muzyki dawnej Arte dei Suonatori poezje Michała Zabłockiego. Pewność przynosi tylko tytuł wydawnictwa: Czesław Śpiewa & Arte dei Suonatori, który jasno sygnalizuje, że głównym celem tego połączenia sił przez zespół sympatycznego Czesława Mozila i utytułowaną poznańską grupę musiało być po prostu połączenie sił. Czytaj całość »

14.03.2017
wtorek

the_magnetic_fields_50_song_memoir

Powieści w wydaniu piosenkowym

14 marca 2017, wtorek,

Z dedykacją dla tych, którzy sądzą, że ocenianie płyty z muzyką jest zajęciem na godzinkę, góra dwie. Nowy album Sun Kil Moon to 130 minut i objętościowo jest potężną (na jakieś 100 tysięcy znaków), pełną dygresji, postmodernistyczną opowieścią. Nowa płyta dawno niesłyszanych The Magnetic Fields to 150 minut i jest z kolei pisaną piosenkami (rok po roku) autobiografią lidera grupy. Razem prawie pięć godzin muzyki, a do tego nieprawdopodobne zwały tekstów i podtekstów. W praktyce jedno i drugie wydawnictwo to – żeby użyć terminu sprzed ery audiobooków – powieści w wydaniu dźwiękowym. Na swoją zgubę wykombinowałem, że zebrać te mocno zagadane albumy w jednym wpisie byłoby zręcznie. Czytaj całość »

13.03.2017
poniedziałek

semper_femina

Jeśli to 19:30 w poniedziałkowy wieczór…

13 marca 2017, poniedziałek,

…to prawdopodobnie chodzi o Off Festival. A jeśli czekacie na nowe wiadomości o imprezie, to nie będę już zawracał głowy czymkolwiek innym. Czekacie bowiem – jak się właśnie okazuje – na koncert Feist, tylko nie mogłem tego opublikować o 19:00 ani o 19:15. Feist to ważna postać alternatywnej sceny kanadyjskiej, wokalistka, a przede wszystkim znakomita autorka piosenek. Pięć lat temu zastanawiałem się, czy nagra lepszy album niż Metals, więc cieszy mnie nie tylko sama w sobie zapowiedź koncertu – równie miłe jest to, że skoro będzie wakacyjna trasa koncertowa, to na pewno pojawi się i nowa płyta. A to nie wszystkie ogłoszone dziś atrakcje katowickiej imprezy. Poza Leslie Feist przyjadą na nią: Czytaj całość »

11.03.2017
sobota

voo_voo_7

Najlepszy dzień tygodnia (według muzyków)

11 marca 2017, sobota,

Wydana w środę płyta Voo Voo jest concept albumem poświęconym dniom tygodnia. Co w tym dziwnego? Co nowego? Na pozór nic. Opowieści o dniach już w muzyce rozrywkowej były. Weźmy The Beatles, którzy obskoczyli zarówno dziś (A Day In a Life), wczoraj (Yesterday), jak i jutro (Tomorrow Never Knows). The Moody Blues poświęcili dniu całą płytę Days of Future Passed (pamiętamy z niej zwykle głównie Nights in White Satin). Trudno też wyrzucić z pamięci Oddział Zamknięty: Siedem dni ma tydzień / A każdy z tych siedmiu dni / Gdyby nie sobota / Każdy taki sam by był (Party). Pytanie o ulubiony dzień tygodnia w muzyce rozrywkowej, które w piątek zadawałem w „Pop-Południu” w radiowej Dwójce, nie jest tak bezsensowne, jak się wydaje. Czytaj całość »

css.php