28.07.2015
wtorek

Thundercat-The-Beyond-Where-the-Giants-Roam

Dzień, w którym powróciłem nad zalew

28 lipca 2015, wtorek,

Wracam z wakacji, a tu czeka 67 nowych koncertówek Sunn O))), nie mówiąc już nawet o wszystkich innych płytach, które latem nie przestają wychodzić. A trzeba pamiętać, że są wśród nich i takie, które wyszły już po moim krótkim urlopie, ale nakład wyczerpał się, zanim jeszcze zdążyłem wrócić. Jak ciekawa kompilacja My Heart Is In My Hand. To potężne zaległości, tym bardziej jeśli w drodze – a jakoś tak się złożyło – słuchało się głównie France Musique. No dobrze, na pokładzie samochodu było kilka przypadkowo dobranych płyt, ale przypadkowo dobrane płyty mają to do siebie, że w czasie wielogodzinnej jazdy okazują się niepotrzebne, zbyt ciche i pełne detali, nie pasują do klimatu lub po prostu usypiają. Dlatego serię automatycznie publikowanych, napisanych wcześniej (przyznaję) notek zamknę jedną z najkrótszych płyt, o jakich tu pisałem. 16-minutową EP-ką Thundercata. Jakie są pozostałe powody? Czytaj całość →

22.07.2015
środa

Warszawa-sciezka-dzwiekowa

Ścieżka dla Warszawy (używane płyty 3)

22 lipca 2015, środa,

To był moment dość niezwykły. 13 lat temu. Nie ma jeszcze Lado ABC, Planu B, przy warszawskim pl. Zbawiciela kręcą się co najwyżej uczniowie szkoły Metodystów i klienci płytowego molocha Planet Music, który jednak wkrótce ma zostać zlikwidowany. Nad Wisłą niewiele się dzieje, za to CDQ i Piekarnia działają pełną parą. Nie ma Chłodnej 25, za to działa Jazzgot, jest też Galeria Off i wokół obu tych miejsc zbierają się zaczątki tego, co zaraz będzie muzyczną sceną warszawską w kształcie, jaki dziś znamy. 22 lipca to w sumie nie jest najgorszy dzień, żeby sobie o tym przypomnieć, bo Pałac Kultury i Nauki ma do odegrania pewną rolę w tej historii. Siedziałem w redakcji pisma “City Magazine” (z Jackiem Tomczukiem i Moniką Brzywczy, chyba jeszcze przy pl. Konstytucji, ale zaraz w Agorze), a red. Tomasz Plata obok skompilował Warszawę: ścieżkę dźwiękową. Jeśli dziś gdzieś ją zobaczycie za rozsądne pieniądze – kupujcie, bo warto. I nie wiem, kiedy się znowu ukaże – w tej chwili tylko na rynku wtórnym. Czytaj całość →

16.07.2015
czwartek

the_other_people

Z laptopem w trawie (używane płyty cz. 2)

16 lipca 2015, czwartek,

Ta płyta niczego nowego nie wprowadza, niczego starego nie obala, niczego nie obiecuje… Czy aby na pewno? Przecież jedyny album The Other People Place – solowego projektu nieżyjącego już Jamesa Marcela Stinsona (Drexciya) – nie odnosi się do rewolucji muzycznych, tylko już z tytułu zwraca się ku przemianom obyczajowym. Lifestyles of the Laptop Cafe zabrałem na wakacje jak laptopa. Naturalnym gestem. Zapominając, że kiedy słuchałem tego materiału po raz pierwszy, w roku 2001 (opisywałem go wtedy chyba dla “Kaktusa” albo dla “Machiny”), kawiarenki internetowe były wprawdzie powszechne, ale zabieranie laptopa na łono przyrody wydawało się czymś jeszcze dość abstrakcyjnym. A tu proszę. Czytaj całość →

13.07.2015
poniedziałek

novi_five_four_three

Słyszałem etatowych muzyków (używane płyty cz. 1)

13 lipca 2015, poniedziałek,

Kilka moich ostatnich pomysłów dotyczących koncertów zostało przyjętych jako, powiedzmy, dość radykalne. Może i słusznie, ale spójrzmy na bardziej jeszcze radykalny obrazek: lata 70., zespół Novi Singers pracuje na etacie w Polskim Radiu (w zamian za nagrywanie dla radia 120 minut muzyki rocznie – jak czytam w książeczce płyty). Pracują ze swobodą, mają praktycznie nieograniczony dostęp do studia, i wydają na koniec płytę, która jest nie tylko wybitną pozycją w ich dyskografii, ale i wybitną w dyskografii polskiej muzyki tamtej epoki. Dziś parę słów o Five, Four, Three, bo niedawno ukazała się nakładem GAD Records (wreszcie) kompaktowa reedycja. A w najbliższych dniach na tym blogu nieco rozluźnione, wakacyjne tempo. Z góry też ostrzegam, że czasem trzeba będzie dłużej poczekać na moderację komentarzy. No i program na najbliższe tygodnie wypełnią głównie płyty mocno używane, płyty z pewną historią, a nie najnowsze premiery. Czytaj całość →

9.07.2015
czwartek

jenny+hval

Estetycznie poprawna, politycznie niepoprawna

9 lipca 2015, czwartek,

Prowokacyjna jest ta nowa płyta Jenny Hval. Niby ładna i po skandynawsku śpiewna, ale zarazem dosłowna, dosadna w feminizującej wizji seksualności, szczera w przerażeniu/fascynacji odwiedzinami w  Ameryce. No i dość ambitna w ściąganiu pojedynczych wykonawców, którzy mają zapewnić wyjątkowość brzmień – Rhodri Davies gra na harfie, Okkyung Lee na wiolonczeli, Thor Harris na perkusjonaliach. Do tego Hval ma jeszcze swego rodzaju superproducenta – Lasse Marhaug zajął się kształtem dźwiękowym płyty, zarazem współkomponując też dwa utwory. Posypały się porównania z Björk. To łatwizna i lenistwo. Moim zdaniem właściwy kierunek to Laurie Anderson. Czytaj całość →

8.07.2015
środa

drifting

Parno, duszno, techno

8 lipca 2015, środa,

Pozwolę sobie wykorzystać moment: jeszcze nie wszędzie doszło do załamania ciężkawej pogody, jeszcze nie opadły emocje po wczorajszej dyskusji i jeszcze nie umilkły głosy “brakuje mi tu…” po półrocznym zestawieniu, a ja spieszę z całą serią znakomitych polskich wydawnictw. Mamy tu jedną z pewnością najlepszych płyt techno w historii tego kraju, mamy ciekawy i bezpretensjonalny basowy minialbum z zacięciem w zakresie poszukiwań brzmieniowych i słabością do dawnej erotyki (no i przynajmniej jednym rewelacyjnym nagraniem), mamy wreszcie trzecią i najlepszą płytę tria, które elementy improwizacji łączy z duszną, ale i uduchowioną atmosferą (ku zadowoleniu redaktorów “The Quietus”). Wszystkie trzy warto mieć, o wszystkich trzech warto rozmawiać, albo może już bezpiecznej pogawędzić, ale w pierwszej kolejności posłuchać warto. Całą trójkę dopisuję do tego poniedziałkowego zestawienia. Czytaj całość →

7.07.2015
wtorek

umowa_o_dzielo

Jak pomóc polskiej muzyce na letnich festiwalach?

7 lipca 2015, wtorek,

Muszę coś zbudować od zera, bo już nie mogę polegać na tych umowach o dzieła – tak rozpoczyna się płyta Taco Hemingwaya Umowa o dzieło, której zawartość niedawno (jak mi donieśli dobrze poinformowani) podbiła publiczność na openerowym koncercie artysty. Jednocześnie z wieściami o sukcesie warszawskiego rapera trafiła do mnie jednak informacja o ostrym wystąpieniu dyrektora festiwalu Mikołaja Ziółkowskiego, który zarzucił ministerstwu kultury, że “nie ma pojęcia, jak powinno się współcześnie budować edukację kulturalną”. Do dyskusji na Facebooku (którą z racji tego, że była na Facebooku, mało kto widział – taki charakter tego kulawego medium) włączyła się sama minister Małgorzata Omilanowska. Jako osoba orientująca się trochę w muzycznych programach dotacyjnych ministerstwa też czuję się wywołany do tablicy. Mam kilka informacji i propozycję. Czytaj całość →

6.07.2015
poniedziałek

lil_ugly_mane

Najlepsze płyty półrocza

6 lipca 2015, poniedziałek,

Innymi słowy – powtarzam “ósemki”, te najwyżej ocenione albumy w ostatnich sześciu miesiącach. A raczej: przede wszystkim “ósemki” i prawie wszystkie “ósemki”. Po pierwsze dlatego, że będzie z głowy. Po drugie dlatego, że łatwiej powtarzać materiał po kawałku niż raz do roku. Po trzecie dlatego, że zaczyna się sezon ogórkowy, więc może ktoś jeszcze będzie sobie chciał przypomnieć i mu się przyda do zamawiania nieodsłuchanych dotąd płyt. Na pewno nie zmieściło się tu jeszcze kilka wartościowych płyt, które zgubiłem gdzieś po drodze. Ale z pewnością wystarczy i tych, żeby uznać rok 2015 za bardzo udany, przynajmniej jak dotąd. Powiedzmy więc, że (po czwarte) podsumowuję półrocze przede wszystkim po to, żeby sobie i Wam to uświadomić. Poniżej Polska i świat – jak dotąd – w roku 2015. Tylko premiery, reedycje kiedy indziej. Kolejność alfabetyczna. Obok tytułów – linki do recenzji. Czytaj całość →

3.07.2015
piątek

wire_wire

Nie ma sprawiedliwości w muzyce

3 lipca 2015, piątek,

Taka myśl przychodzi mi do głowy czasem przy okazji tych starszych wykonawców z różnymi fazami zainteresowania na koncie, ale umiarkowanie popularnych na etapie przedemerytalnym. Weźmy grupę Wire. Byli już modni – w czasach punka, a nawet awangardowi – jako jedni z tych, którzy wprowadzali estetykę postpunkową, przez moment na drodze do wielkiej kariery (nagrywali dla Harvest, bardzo ważnego jeszcze w latach 70. labela EMI, choć mieli dosłownie jeden przebój), byli jednak też nierozumiani (brano ich, jak przypomina Simon Reynolds, za formację psychodeliczną), później przez wiele lat zapomniani, znów modni na fali powrotu do różnych postpunkowych wykonawców, a wreszcie – sami wrócili. Choć kilkanaście lat temu nie nazywali tego powrotem. A wreszcie pogrążyli się w ostatnich latach w pewnej przyjemnej stagnacji, na poziom której rzadko kto wchodzi. Stagnacji, gdy właściwie wszystko, co nagrają, ma dość wysoki poziom artystyczny. Więc jeśli czternastej w ich dorobku płycie zatytułowanej Wire towarzyszył nieco mniejszy zgiełk, to jest to głęboko niesprawiedliwe: nie zauważać zespołu, który nagrywa po niemal 40 latach tak dobre płyty, to pozbawianie się sporej przyjemności. Czytaj całość →

1.07.2015
środa

miguel_wildheart

Drobne złośliwości (czerwiec 2015)

1 lipca 2015, środa,

Wszyscy jesteśmy ofiarami nadmiaru nagrań. Przy okazji premiery Apple Music w gazetach nie recenzuje się już płyt, tylko testuje usługi muzyczne. A usługi muzyczne nie polecają już muzyki, tylko sporządzają profile użytkowników, poszukując ciekawostek z zakresu big data – zauważają na przykład, że muzyczny kryzys wieku średniego przychodzi w wieku 42 lat. Nawet biznesmen Marek Falenta podsłuchiwał podobno 300 osób jednocześnie – jak w tych warunkach nadążyć ze słuchaniem? Niesprawiedliwe. Ale ten sam producent odkrył, że jeszcze bardziej niesprawiedliwe jest słuchanie w nieskończoność nowych nagrań bez możliwości podzielenia się choćby paroma uwagami na ich temat. Czytaj całość →

css.php