16.10.2014
czwartek

helge_sten_monochromes

Lider w trio, w duecie i solo

16 października 2014, czwartek,

Dostawiłem nowy kolor do kolekcji. Dziesiąty i tym razem granatowy (obok błękit, ale ten przykład się przyda). Płyta wprawdzie numer 12, ale po drodze była potrójna (“1-3″) i okolicznościowa “setka”, której nie mam. Każda taka sama – jednolity kolor w białej ramce i kolejne numery zamiast tytułów utworów. Skrajny minimalizm i skrajna konsekwencja od 17 lat – tak wygląda twórczość Supersilent. Jeśli nałożymy na to podziałkę czasową, zobaczymy, że tacy Zeppelini (ten przykład też się jeszcze przyda) działali lat 12, a Metallica przez 17 lat przeszła ze statusu nowej fali najbardziej agresywnego gatunku metalu do statusu dinozaurów nagrywających stare hity z orkiestrą. W eksperymentalnej elektronice czas płynie wolniej. Tylko czy w ogóle płynie? Czytaj całość →

13.10.2014
poniedziałek

Caribou_Our_Love

Ależ ja już o tym pisałem (i zła wiadomość)

13 października 2014, poniedziałek,

Najpierw pomyślałem, że coś chyba przeoczyłem, skoro płyta Caribou oczekiwana jest jak przyjście mesjasza, ale później sprawdziłem, co sam pisałem przy okazji poprzedniej. Sprawdziłem też, jak tę płytę oceniali moi znajomi w serwisach społecznościowych. A przede wszystkim – że oceniali niemal wszyscy. Potem spojrzałem na kalejdoskopową okładkę tej nowej i uznałem, że w zasadzie mógłbym napisać z grubsza to samo. A to jednak pewien powód do niepokoju. Czytaj całość →

10.10.2014
piątek

flylo_youredead

Jeszcze więcej nut, czyli opera.rar

10 października 2014, piątek,

Mam obsesję na punkcie stopniowego przyspieszania kultury i niecierpliwości jako jednej z głównych cech dzisiejszego odbioru sztuki. I płyta Flying Lotusa “You’re Dead!” jest idealną tych obsesji ilustracją. Właściwie każda płyta Stevena Ellisona o tym procesie opowiadała, a ta brzmi jak historia jazzowego fusion na FFWD. Przez 38 minut czułem się tak, jakbym słuchał kilku lat historii tej muzyki, co i rusz wciskając właśnie przewijanie albo przycisk “skip”. To wszystko, co pisałem o nowym Aphex Twinie, wraca tutaj w dwójnasób. W dodatku Ellisona w kilku utworach wspomaga sam Herbie Hancock i chociaż w gronie gości najmocniej uwagę przyciągają na tym albumie pojawiający się na moment raperzy Kendrick Lamar (w imponującym, opartym na świetnym fortepianowym motywie “Never Catch Me” – już dla niego warto ten album kupić) i Snoop Dogg, to właśnie Hancock odciska najsilniejsze piętno na brzmieniu całości. Tyle że motywy wchodzą jedne po drugich co kilkadziesiąt sekund, nie pozwalając właściwie na oddech, nawet na refleksję. Czytaj całość →

8.10.2014
środa

zimpel_to_tu

Był jazz, a dziś gdzie jest?

8 października 2014, środa,

Kiedy słyszę o budowie dziwnego wieżowca (dla niezorientowanych: mamy w Warszawie problem z dziwnymi wieżowcami) przy placu Grzybowskim, od razu boję się o to, czy przetrwa tam Pardon To Tu. Miejsce bardziej dziś symboliczne niż Teatr Żydowski, bo pokazujące gdzie jest jazz. A właściwie to, co z niego zostało, bo niespecjalnie mnie dziś obchodzi jazz, jazzik i jazziczek, jak je opisuje Tomasz Sroczyński w najnowszym numerze PopUp Music. W każdym razie choćby przy okazji wizyty na jutrzejszym koncercie Petera Evansa warto przejrzeć nowe płyty i program miejsca. I uzbroić się przed tradycyjnie mocnym w muzyce improwizowanej jesiennym sezonem, o którym z mojej pozajazzowej perspektywy powiem kilka słów, próbując nie powtarzać już dalej jednego: że w Polsce doszło w ostatnich sezonach do zgromadzenia pewnej masy krytycznej i nastąpił wybuch. Czytaj całość →

7.10.2014
wtorek

pawel_szamburski_ceratititis

Broń Behemotha swego…?

7 października 2014, wtorek,

Rektor Uniwerystetu Medycznego w Poznaniu odmówił zgody na wczorajszy koncert Behemotha w klubie Eskulap, czym nie przysłużył się i tak już niezbyt korzystnemu w tym roku wizerunkowi miasta po cenzurze prewencyjnej spektaklu “Golgota Picnic”. Tym samym dał też argument Nergalowi – ten może teraz mówić, że Polska jest drugim obok Rosji (a próbka z całego świata jest jak zwykle w wypadku tej grupy niemała) krajem, gdzie zabroniono zespołowi wystąpić. Nie chciałbym nadużywać machania autorytetem przywoływanej tu już ostatnio minister kultury, ale skoro prof. Małgorzata Omilanowska z dużym wyczuciem wypowiadała się w sprawie “Golgota Picnic”, to powstaje pytanie: czy minister rządu RP może, albo nawet – czy powinien skomentować głośno sprawę o dość podobnym charakterze, która dotyczy autorów płyty zatytułowanej “The Satanist”? Czytaj całość →

6.10.2014
poniedziałek

kristen_secret_map_endless_happines_2014

Najlepsza płyta najlepszej polskiej grupy

6 października 2014, poniedziałek,

Lubię i szanuję Roberta Brylewskiego. I wiem, że wiele osób bardzo przejęło się jego niedawnym fejsbukowym wyznaniem na temat tego, że po latach grania nie ma jedzenie. Nie będę jednak ściemniał – bardziej solidaryzuję się z bohaterem wywiadu, który parę dni później przeczytałem w “M/I” (już właściwie sygnalizowałem ten temat), Michałem Bielą z Kristen, który opowiada, jak próbuje godzić granie w zespole z pracą od poniedziałku do piątku. I że nie jest nawet zarejestrowany w ZAiKS-ie. Skądinąd – jak pamiętam – wydaną w kwietniu płytę solową nagrał za pożyczone pieniądze, teraz opublikował z kolegami nowy, świetny (o tym za chwilę) album Kristen. Sprawa ma kilka poziomów, więc po kolei. Czytaj całość →

3.10.2014
piątek

IMG_20141003_172137_edit_edit

Thom Yorke i ja jesteśmy kwita

3 października 2014, piątek,

Informacja z ostatniej chwili: Thom Yorke nie jest nowym Bono. W niedawnym wpisie przedstawiłem jako problem sposób dystrybucji wersji cyfrowej płyty “Tomorrow’s Modern Boxes” – trzeba było ją kupić razem z programem BitTorrent. Problem polegał też na tym, że klient dowiadywał się o tym dopiero po dokonaniu opłaty (6 dolarów). Sam wycofałem się na tym etapie z transakcji i postanowiłem założyć spór konsumencki, korzystając z możliwości, jakie stwarza serwis PayPal. Wysłałem do firmy Sandbag Ltd., która fizycznie odbierała pieniądze mail o treści (w skrócie): “Zapłaciłem właśnie za płytę Thoma Yorke’a, ale interesuje mnie muzyka, a nie oprogramowanie firmy BitTorrent. Bardzo proszę o sygnał, czy jest możliwość, bym za zapłacone pieniądze dostał płytę, a nie usługi dodatkowe”. Odpowiedź przyszła po dwóch dniach – i udało się: Czytaj całość →

3.10.2014
piątek

der_father

Zapach gazety

3 października 2014, piątek,

Trzymam te sto stron zadrukowanej “kredy” i pierwsza rzecz, którą czuję, to sympatyczny smród druku. Dawno już przestał mi się kojarzyć z muzyką, mimo obecności paru ostatnich tytułów na rynku. No bo kiedy ostatnio miał PREMIERĘ jakiś magazyn muzyczny na papierze? W dodatku druk na grubym papierze kredowym pachnie inaczej, więc najpierw pierwszy numer wydanego za kasę ze społecznej zbiórki “M/I” po prostu wywąchałem, ważąc go w rękach. Później zajrzałem do środka. Czytaj całość →

2.10.2014
czwartek

marianne_faithfull_give

Starsza pani musi… błysnąć?

2 października 2014, czwartek,

Jeśli 67-latka na okładce płyty zmiękcza swój bliski portret nie tylko z pomocą photoshopa, ale też wydmuchiwanego gęsto dymu tytoniowego, to zapewne musi to być Marianne Faithfull. Tych, którzy bardzo dawno jej nie słyszeli, uprzedzam: śpiewa dziś w rejestrach Marka E. Smitha, a może i Ozzy’ego Osbourne’a. A momentami mogłaby prawie niezauważona zastąpić Davida Tibeta w Current 93. Tylko jej – obawiam się – nikt nie mógłby zastąpić. Nie tylko jako osobowości, dawnej femme fatale rocka i tak dalej. Chodzi o to, że Faithfull potrafi w każdym momencie zaskoczyć. Bo ten głos to dla tych, którzy dawno jej nie słyszeli, nie będzie zaskoczenie jedyne. Ba, nawet dla tych, którzy wiedzą, że wokalistka nagrywa rzadko, lecz regularnie i na dobrym poziomie, nowy album “Give My Love To London” może się okazać niespodzianką. Bo numer 20 w dyskografii jest jednym z najlepszych jej albumów w ogóle. Czytaj całość →

1.10.2014
środa

Thom_Yorke_-_Tomorrow's_Modern_Boxes_album_artwork

Oszukał mnie Thom Yorke, oszukał mnie, oszukał mnie

1 października 2014, środa,

Można też – zamiast Masłowskiej – strawestować Fisza: Wielkie postaci, ciągle nowe, zawracają głowę.  Bo są zasadniczo dwa ważne parametry, według których dobiera się płyty do recenzji: ważne albo dobre. Czasem oba na raz. Bardzo rzadko nieważne i słabe, bo na te zwykle naprawdę szkoda czasu.  I muszę powiedzieć, że ta jesień – a może i cały rok - wygląda dla mnie dramatycznie, bo gdy już, już kończę przesłuchiwanie tych mniej głośnych, ale bardzo ciekawych płyt (jak choćby ta tutaj ostatnio) i mam coś napisać, przerywa mi jakaś głośna niespodzianka. Zawracanie głowy przez najbardziej znanych ze znanych i największych z wielkich. Ostatnio U2 rozdali płytę-niespodziankę, teraz Thom Yorke płytę-niespodziankę wydaje poprzez BitTorrenta. Chciałoby się iść do sklepu, przynieść i posłuchać tak zwyczajnie muzyki, ale nie: ten typ wydawnictwa każe się od razu opowiedzieć za czymś – czy to filozofią słuchania, zdobywania muzyki, czy to konkretną firmą. “Świecie, chciałbym podkreślić moją indywidualność” – mówią autorzy. – “Więc dam ci album załączony do transmisji z lądowania na Marsie”. OK – myślisz i drapiesz się w głowę. Bo daliby żyć i odebrać tak po prostu to, co mają do pokazania światu, zamiast cudować. Czytaj całość →

css.php