Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.01.2017
wtorek

mc-silk-rapunk

Dlaczego się nie opowiadacie?

17 stycznia 2017, wtorek,

Za trzy dni uroczysta inauguracja prezydentury Trumpa. Impreza dość huczna, za 90 mln dolarów – ktoś już policzył, że to mniej więcej tyle, ile koszty dwóch inauguracji Obamy. Ale domknięcie listy występujących artystów sprawiło problemy. Nie zgodzili się na występ Céline Dion, Elton John ani Andrea Bocelli (lista jest dłuższa). A reakcje na zapowiedzi polityczne Trumpa okazały się na tyle potężne, że ostatnio występu odmówił nawet cover band grający utwory Bruce’a Springsteena (z szacunku dla samego Bossa, który popierał Hillary Clinton). Zapowiada się gorący rok w muzyce, tylko u nas klimat raczej letni. Czytaj całość »

16.01.2017
poniedziałek

the-flaming-lips-oczy-mlody-1440x1440

Płyty, które ludzie kupowali najchętniej

16 stycznia 2017, poniedziałek,

W pierwszym tygodniu nowego roku – stareńką już składankę Michaela Jacksona Number Ones. Tak przynajmniej mówi lista OLiS. Dlaczego? Bo Jackson dostępny był w superpromocji (19,99 zł) przy kasach w sklepie na E. Obok – tu zgaduję – jakiejś czekolady i długopisu. A to oczywiście niezbyt dobrze świadczy o naszym rynku płytowym, gdy promocja w jednej sieci sklepów jest w stanie tak mocno namieszać na listach bestsellerów. W przekroju całego roku wynik okazał się bardziej miarodajny. Najlepiej sprzedającą się płytą roku 2016 był najbardziej chyba osobisty album O.S.T.R.-a Życie po śmierci, którego sam Asfalt sprzedał wysyłkowo więcej niż się marzy w Polsce niektórym popowym wykonawcom. Choć oczywiście jak zwykle na opublikowanej w zeszłym tygodniu liście 100 najlepiej sprzedających się albumów 2016 roku w Polsce ZPAV nie chwali się żadnymi liczbami. Co z niej można wyczytać? Czołówka wygląda tak: Czytaj całość »

13.01.2017
piątek

the-xx-i-see-you

Nowy zdrowy środek

13 stycznia 2017, piątek,

A ty nie za stary jesteś na The XX? – zapytał mnie wczoraj kolega w komentarzu pod linkiem do transmisji z premiery płyty. I trudno mu odmówić racji, bo słuchając wczoraj utworu On Hold prezentowanego co rusz przez YouTube czy Periscope jako imitację sesji na żywo, zdałem sobie sprawę, że komentujących to wydarzenie młodocianych odbiorczyń czy odbiorców muzyki tria lepiej nie zaczepiać i nie zagadywać o odczucia w obawie przed wyśmianiem. Hasło „różnica wieku” może być tu rozumiane jako „różnica stuleci”. Z drugiej strony – źródła muzyki zawartej na I See You, trzeciej płycie grupy, tkwią gdzieś w czasach, gdy sam miałem tyle lat, co oni (brakowało mi tylko tych wszystkich narzędzi do przesyłania sobie animowanych gifów i lajków), a cały album to najbardziej otwarta propozycja młodych Brytyjczyków. Pod każdym względem, bo jest i mniej introwertycznie, i pełniej w brzmieniu, i bliżej tradycyjnego rzemiosła w piosenkach, a wreszcie najlepiej do tej pory w partiach wokalnych. W sumie jest z tego więc niezłe międzypokoleniowe miejsce spotkań. Już nie skrzyżowanie ulicy Niskich Basów z aleją R&B przy placu Nowej Fali, tylko niezły nowy środek drogi. I na pewno nie jest to muzyka, która sprawdza metrykę przy wejściu. Czytaj całość »

10.01.2017
wtorek

micromelancolie_external

Melancholia rozbiegówki

10 stycznia 2017, wtorek,

Zapadam na nią regularnie w okresie między Świętami a Nowym Rokiem, a później wychodzę jakoś w połowie stycznia. To pewnie reakcja na gwałtowniejsze niż przez cały rok szarpnięcie w datowniku i na krótkotrwałą zmianę całorocznej rutyny. Może też na pierwsze dni nowego roku, które są zwykle dość wczorajsze, bo polegają głównie na nadrabianiu i ocenianiu tego, co było. Jak gdyby nie było jeszcze tego, co zasadniczo ma być. Kolejne święto z czasem przedłużyło ten czas, który można porównać z rozbiegówką taśmy. Może dlatego dziś taśma, w dodatku jeszcze dokładnie z przełomu starego i nowego roku. Nominalnie premiera była 31 grudnia, więc trudno w ogóle na to zareagować, tym bardziej, że rzecz nie bardzo nadaje się jako tło dźwiękowe sylwestra. W dodatku melancholia z tego wyziera – w podwójnym znaczeniu. Czytaj całość »

9.01.2017
poniedziałek

daniel_johnston

Off punktuje, czyli z ostatniej chwili

9 stycznia 2017, poniedziałek,

Twardy alternatywny elektorat powinien być bardzo zadowolony z dzisiejszych ogłoszeń Off Festivalu. Po pierwsze Shellac, zespół legendarny z powodu żelaznej konsekwencji artystycznej, ale też między innymi ze względu na charakter koncertów. Po drugie, Daniel Johnston, który wydaje się chodzącą definicją kultowości. Nękany chorobą dwubiegunową, tworzący piosenki w duchu lo-fi, podzieli zapewne publiczność festiwalową na dwie grupy: tych, którzy nie kojarzą nazwiska, i tych, którzy będą go chcieli zobaczyć za wszelką cenę. Po trzecie, zobaczymy w Katowicach najmodniejszą poza kręgami metalowymi grupę blackmetalową, czyli Wolves In The Throne Room, która próbuje w USA nadrabiać dystans do Skandynawów i zdobywa szeroką sławę dzięki dopuszczalnej nawet w przypadkach alergii, homeopatycznej zawartości szatana. Po czwarte zespół tak stary, że zdążył się załapać na powrót estetyki, której sam był pionierem w latach 60., czyli psychodeliczno-elektroniczne Silver Apples z 79-letnim już Simeonem Coxe’em. Ciągle działają i brzmią trochę jak młode zespoły wzorujące się na Silver Apples, czego dowodem zeszłoroczna płyta. I też zobaczymy ich na Offie, nawet jeśli wykonawcy świętujące półwiecze to zwykle domena Doliny Charlotty. A wreszcie słuchać będziemy w Katowicach (to już po piąte!) dużo nowszej grupy z Bristolu, czyli BEAK>, tria kierowanego przez znanego z Portishead Geoffa Barrowa, które zasadniczo samo mogłoby potwierdzać tendencję do powrotu psychodelicznej elektroniki. Na żywo zapowiada się nieźle (fragment koncertu poniżej). Czy to już wszystko? Czytaj całość »

9.01.2017
poniedziałek

grandaddy_last_place

Na co czekać w 2017 roku?

9 stycznia 2017, poniedziałek,

The National wydają w tym roku album po czterech latach milczenia, podobnie Depeche Mode, The XX – pierwszy album od pięciu lat, Fleet Foxes – pierwszy od sześciu. Grupa Grandaddy nie nagrywała od 10 lat. The Jesus and Mary Chain nagrali pierwszą płytę od 18 lat. Ride – od lat 21. A Chuck Berry – od 38. Będzie więc na co czekać w roku 2017, choćby i tak najlepsze płyty mieli nagrać ci, na których muzykę nikt nie czekał.
Korzystam z tego, że nowych wydawnictw na razie niewiele i dziś wpis raczej informacyjny, choć za to bardzo obszerny. Jeszcze jeden przegląd nowego roku na Polifonii. Czytaj całość »

5.01.2017
czwartek

brian_eno_reflection

Premiery stycznia 2017

5 stycznia 2017, czwartek,

Ten wpis można potraktować jako znacznik. Remanent w zestawieniach zapowiedzi noworocznych albumów zawsze oznacza, że powoli wypada się zainteresować tym, jakie płyty przed, a nie za nami. Wkrótce jeszcze trochę informacji i drobnych zmian (dobrych, mam nadzieję) związanych z prezentacją nowości na Polifonii. A na razie garść styczniowych zapowiedzi – tych, które udało mi się tu i ówdzie wynotować. Kilka spośród tych płyt już zdążyło się ukazać. Choć Brian Eno brzmi, jak gdyby wyszedł już dawno temu – nawet nie w ubiegłym roku, tylko w ubiegłym wieku. Czytaj całość »

4.01.2017
środa

doing_it_in_lagos

Rozbity kokos, czyli płyta na długi karnawał

4 stycznia 2017, środa,

Owszem, można sobie próbować patrzeć na afrykańskiego muzyka z europejską wyższością – jako egzotykę i Murzyna, który bije w kokos (cytując jeden z moich ulubionych utworów Afro Kolektywu z czasów „Machiny” i „City Magazine’u”). Może i czasem jest w tym jakieś historyczne fatum. Weźmy chwalony przeze mnie w ostatnim rankingu archiwaliów album Senegalczyka Mor Thiama. Wprawdzie świetny, to jednak po latach sprowadził lidera z roli sesyjnego perkusisty Freddiego Hubbarda i Lestera Bowiego (specjalizacja: djembe) do roli etatowego bębniarza w sekcji Króla Lwa jednego z amerykańskich Disneylandów. Czyli w praktyce do roli owego Murzyna bijącego w to, w co wszechobecny stereotyp każe mu bić. Można więc sobie robić podśmiechujki z nie dość zaawansowanej technicznie Afryki i z półamatorskiej dystrybucji, ale przychodzi moment, gdy takie stereotypowe określenia więzną w gardle, nogi chodzą same, a grudzień przynosi drugą najlepszą taneczną płytę roku po senegalskiej wycieczce Marka Ernestusa. I też wyprodukowaną w Afryce – w Nigerii, w latach 80. Doing It in Lagos. Boogie, Pop & Disco in 1980s Nigeria. Czytaj całość »

3.01.2017
wtorek

orchestra_of_syrian

Wygrali z Syrią

3 stycznia 2017, wtorek,

Chciałem zacząć nowy rok od zaproszenia na charytatywny koncert dla Aleppo w Polinie, ale spóźniłem się ledwie o dzień i widzę, że bilety właśnie się sprzedały. Rok w muzyce zaczyna się w każdym razie od Syrii – trochę tak, jak się kończył. Przypomnę, że w zorganizowanej błyskawicznie akcji „Niezal dla Aleppo”, w której wzięło udział sporo małych niezależnych wydawców muzycznych (przeznaczając dla organizacji pomagających Syrii dużą część, a czasem i całość dochodów ze sprzedaży w weekend 17-18 grudnia) zebrano jakieś 20 tys. zł. A tuż przed świętami ukazał się w końcu nagrany latem album Africa Express The Orchestra of Syrian Musicians & Guests, którego słuchałem przygotowując te wszystkie publikowane ostatnio podsumowania. I było to oczywiście trudne ćwiczenie z oddzielania sztuki od kontekstu. Czytaj całość »

2.01.2017
poniedziałek

nick_cave_skeleton

39 płyt roku 2016: Świat

2 stycznia 2017, poniedziałek,

Nie był to łatwy rok, skoro do znalezienia się w czołówce podsumowań potrzeba było aż takich emocji. Bo żeby zawalczyć o płytę roku, należało najpierw doprowadzić swoje małżeństwo na skraj rozpadu (Beyoncé), zmienić tożsamość (Anohni), stracić syna (Cave), albo nawet samemu odejść z tego świata (Bowie, Cohen) – przy czym i to ostatnie nie wystarczyło, żeby zdetronizować Brothers in Arms w trójkowym Topie Wszech Czasów*. Żeby ktokolwiek tę wydaną płytę zauważył, należało ją wydać bez zapowiedzi (Beyoncé), albo – przeciwnie – zapowiadać cały czas, do znudzenia, a potem poprawiać jeszcze po publikacji (Kanye West), albo zapowiadać pod różnymi tytułami i z różnymi datami, a wydać w takiej formie, żeby w ogóle utrudnić jej nabycie (Frank Ocean), w najlepszym razie tylko w wersji cyfrowej (Autechre). Można też było wydać album w Wigilię (Run The Jewels), wyprzedzając przyszłoroczne zapowiedzi, albo zapowiedzieć ogłoszenie końca zespołu w danej formie (Swans). Niezłą próbą wydawała się zapowiedź pierwszej płyty od 16 lat (The Avalanches), przynajmniej do momentu, gdy ktoś inny wydał pierwszą od lat 18 (A Tribe Called Quest). Czas ten niełatwy, bo bardzo obfity rok zostawić za sobą, więc pozwólcie, że czas oczekiwania na kolejne poprawki The Life of Pablo czy fizyczne wydanie Blond(e) przerwę jeszcze na moment listą alfabetyczną albumów ze świata. Wybór nie był łatwy i jak zwykle uwzględnia różnego argumenty. Oby nowy rok był przynajmniej tak udany muzycznie, choć – jeśli mógłbym coś postulować – może już nie za cenę ludzkiego życia. Czytaj całość »

css.php