25.08.2016
czwartek

uczucia

Twardy rdzeń Dużego Jacka

25 sierpnia 2016, czwartek,

Gdyby jack nie był twardy, nie dałoby się go wykorzystać: ani włożyć, ani wyjąć – w ten dość prostacki sposób filozofię jacków wyłuszczał mi kiedyś znajomy gitarzysta. Teraz jednak przykład jacka nasunął mi się w innej sytuacji. Otóż świat jazzu zareagował ostrą krytyką (linkuję do dyskusji przeklejonej na FB) na występ Kamasiego W. w Katowicach. Wyszło na to, że Kamasiemu brakuje kilku lat świetlnych do Joshuy Redmana, że publika na Tauronie mało rozgarnięta w dziedzinie jazzu, że to, co napisał dziennikarz „NYT” porównując Kamasiego z Coltrane’em (dla precyzji: chodziło o sylwetkę pisaną przez człowieka, który krytykiem muzycznym nie był) to brednie, że ojciec Kamasiego gra jak żona Corei itd. Artyści żartowali, artyści się śmiali, artyści też udostępnili rzecz, by zacząć dyskusję. Dobrze, że zaczynają i nawet dobrze, że z wyższością podchodzą do sprawy, bo świadczy to o solidnym poczuciu własnej wartości, a ta w muzyce się przydaje. Tylko że – mam wrażenie – te dwa światy artystyczne się nie rozumieją. Bo trudno nie zauważyć, że po drugiej stronie stoi inna wersja tego samego – może nawet bardziej zdystansowana? Czytaj całość »

23.08.2016
wtorek

frank_ocean_blond

Niezła płyta, nie kupujcie

23 sierpnia 2016, wtorek,

Najpierw usłyszałem o gazetce z nową płytą Franka Oceana, której wprawdzie nikt z moich znajomych nie widział na własne oczy, ale podobno istnieje, o czym świadczą zdjęcia i artykuły w sieci, a przede wszystkim aukcje spekulantów na eBayu. Później zobaczyłem film, na którym facet robił różne rzeczy, a w tle przygrywała muzyka, momentami nawet przyjemna, chociaż nie obejrzałem do końca, bo też robiłem w tym czasie różne rzeczy i się zagapiłem. A potem film zniknął z ogólnodostępnego Vimeo i okazało się, że nowy album Franka Oceana to tak naprawdę część strategicznej kampanii promocyjnej serwisu Apple Music, co bardzo mnie zmartwiło. Na szczęście jechałem sobie w sierpniowej słocie autobusem linii 157, kiedy przysiadł się do mnie miły i ładny młody człowiek o ewidentnej wrażliwości i artystycznych upodobaniach, z dizajnerskim smartfonem i włączonym bluetoothem. I prawie nie zauważyłem, gdy tak gdzieś pomiędzy przystankami Pl. Starynkiewicza a Nowolipie stałem się nagle posiadaczem nowej płyty Franka Oceana zatytułowanej Blonde albo Blond (problemem jest tu nawet tytuł – rzecz nie ma jeszcze fizycznej okładki, a zmianę artysta podobno wprowadził w ostatniej chwili). Po prostu – wyobraźcie sobie – przykleiła mi się do telefonu. Pal licho, pomyślałem, te wyjątkowe pomysły dystrybucyjne artysty trzeba docenić i coś napisać, nawet jeśli będzie to ocena wstępna i dość ogólna. Najpierw jednak musiałem się nieco rozluźnić… Czytaj całość »

22.08.2016
poniedziałek

IMG_20160821_2201486_edit

Dwie wiadomości

22 sierpnia 2016, poniedziałek,

Zakończył się festiwal Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, o którym naprędce kilka słów, bo nie mam pewności, czy gdzieś przeczytacie, a odnotować na pewno warto. Nie tylko dlatego, że Floating Points zagrali porywającą wersję swojego Kuipera. I nie tylko dlatego, że – jak donieśli mi uczestnicy piątkowych koncertów (sam przyjechałem w sobotę) – fenomenalny koncert dał Lubomyr Melnyk. Warto odnotować festiwal, który ma najlepsze miejsce ze znanych mi miejskich imprez w kategoriach już nie krajowych, tylko europejskich – z wielkim Międzynarodowym Centrum Kongresowym (nagroda architektoniczna Polityki za rok 2015) i kapitalnymi salami NOSPR-u (poza główną i kameralną grany był jeszcze z powodzeniem zewnętrzny amfiteatr), no i tym wszystkim, co sobie można w postaci namiotów dostawić. Można by tu było zrobić polską wersję Primavery albo jesienny miesiąc warszawskich i krakowskich imprez z nową muzyką pogodzić w jednej dzielnicy Katowic, dokładając Spodek dla dodatkowych atrakcji w skali makro. W tym roku atrakcją w makroskali był – i to bez konieczności zajmowania Spodka – Kamasi Washington, w związku z którym mam dla wszystkich, którzy nie przyjechali do Katowic, dwie wiadomości. Dobrą i złą. Czytaj całość »

18.08.2016
czwartek

shackleton-tomasini

Jeszcze nowsza muzyka

18 sierpnia 2016, czwartek,

„Nowość” to jest to, o co krytycy spierają się ze słuchaczami. Pojęcie trochę niefortunne, a przynajmniej niebezpieczne, bo rozumie się je zaraz jako sygnał przełomu albo rewolucji. Najczęściej jako muzykę przyszłości, tworzoną wbrew tradycji, przez młodzież, no i szukającą oryginalności za wszelką cenę. Dziś początek festiwalu Tauron Nowa Muzyka – katowickiej imprezy, która przynosi specyficzną, zupełnie inną definicję „nowego”. Zaczyna się w końcu od nowej (Pianohooligan) interpretacji Koncertu na klawesyn i orkiestrę smyczkową Góreckiego graną z udziałem Narodowej Symfonicznej Orkiestry Polskiego Radia (pamiętajmy, że hasło „nowa muzyka” opisuje też często świat muzyki współczesnej!), a kończy w niedzielę pierwszym polskim występem zespołu Kamasiego Washingtona, który gra muzykę nie tyle nową, co raczej całkiem tradycyjną, tyle że odnowioną na modłę XXI wieku. Czytaj całość »

17.08.2016
środa

survive

Dziwne rzeczy w Krakowie

17 sierpnia 2016, środa,

Dziś o 16.00 wchodzą do sprzedaży bilety na poszczególne koncerty festiwalu Unsound, więc na chwilę przerywam tok codziennych recenzji, by przekazać komunikat. Na stronie festiwalowej powinna się już w tym momencie pojawić rozpiska czasowa koncertów. A ja mam nowe informacje dotyczące programu, w którym m.in. zasłużony Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” zderzy się z żółtodziobami ze znanego ze ścieżki dźwiękowej Stranger Things (pisałem o niej niedawno) duetu S U R V I V E. Czyli niby hasło nowej edycji to Dislocation, ale ciągle coś jeszcze zostało z klimatu zeszłorocznej Niespodzianki. Czytaj całość »

17.08.2016
środa

ian_william_craig

Przegląd Piosenki Postapokaliptycznej

17 sierpnia 2016, środa,

Słuchanie Iana Williama Craiga podczas przedwczorajszej (wyciszonej oczywiście) relacji z defilady, prezentującej pięknie wyczyszczony i błyszczący sprzęt do zabijania ludzi, było czynnością wielce przewrotną. A gdy jeszcze nad blokiem przelatywały mi z dronowym pomrukiem samoloty wojskowe, wrażenie absurdu wydawało się pełne. Bo przecież chwilę wcześniej, w A Circle Without Having to Curve, słyszałem u samego Kanadyjczyka coś jak przekraczanie bariery dźwięku przez oddalony od nas samolot, a później wydawało mi się, że słyszę nadlatujący śmigłowiec. Ponura i uduchiowona za sprawą mocno przetworzonych partii chóralnych, muzyka Craiga jest kolejną propozycją z muzycznego nurtu postapo, do którego regularnie się ostatnio odwołuję. Czytaj całość »

16.08.2016
wtorek

clams_casino

Myliłem się. A jednak kręci…

16 sierpnia 2016, wtorek,

Lepiej przyznam się od razu: Nie miałem racji, tak ostro krytykując serial The Get Down po obejrzeniu pierwszego (choćby i najdłuższego) z sześciu odcinków. Co więcej, mam wrażenie, że pozostali dziennikarze też mieli trudną sytuację, bo nie opowiadali o całości, tylko słabych – szczególnie pod względem fabularnym – początkach. Tymczasem druga część sezonu jest znacznie lepsza od pierwszej, a na planie opowieści o muzyce całość zazębia się znacznie zgrabniej niż sugerowałby pilot. Więcej o całej historii na Seryjnych. Ja dzisiaj dla odmiany napiszę o tym, dlaczego serial Luhrmanna (którego fanem jako reżysera nie jestem) jednak zdecydowanie warto obejrzeć. Czytaj całość »

12.08.2016
piątek

sonar_vaga

Jeszcze jeden sezon, jeszcze jeden film

12 sierpnia 2016, piątek,

Dziś wchodzi nowy serial muzyczny Netflixa The Get Down współtworzony przez Baza Luhrmanna. Kolejna historia z lat 70., które realnie były dla dzisiejszego obrazu sceny muzycznej kluczowe. Choćby dlatego, że wtedy formowała się duża część stylów muzycznych o tanecznym charakterze. W tej historii narodziny disco sąsiadują z narodzinami hip-hopu, a oba wątki spotykają się w roku 1977 na Bronksie, temat jest potencjalnie równie atrakcyjny co w wypadku Vinylu Scorsesego, a przy tym „młodszy”, bardziej chwytliwy komercyjnie (odnosi się do muzyki afroamerykańskiej, która króluje na listach bestsellerów) i teoretycznie równie pewny (Baz Luhrmann to w tej dziedzinie marka nie mniejsza niż Scorsese). Efekt wydaje się jednak – choć zacząłem to dopiero oglądać – równie łatwy do zakwestionowania. Czytaj całość »

9.08.2016
wtorek

kuba_kapsa_vantdrayght

Something like poważka

9 sierpnia 2016, wtorek,

Uderzać ze swoją muzyką poważną do niemieckiej wytwórni to jak wyjechać na skuterze do Włoch albo importować meble do Szwecji. Wystawia nas na dużą konkurencję i grozi zagubieniem w tłumie. Nie ma jednak trwogi. Owszem, Kuba Kapsa ze swoim kolejnym albumem dla Denovali może się zagubić rynkowo, ale przynajmniej artystycznie na pewno nie poległ. O pierwszej płycie jego Kuba Kapsa Ensemble pod tytułem Vantdraught 10 vol. 1 pisałem dokładnie rok temu, zwracając uwagę na świetny warsztat, ale też czytelne nawiązania do Reicha. Płyta numer dwa, czyli Vantdraught 4, ma zalety poprzedniczki, nie mając jej wad. I choć hasła „poważka” lub „modern classical” na wiele osób działają odstraszająco, postuluję, by Kapsie dać szansę. Po opisywanym niedawno duecie P/K/P to kolejna świetna płyta tego pogranicza. Czytaj całość »

8.08.2016
poniedziałek

logo-off

Plagi katowickie i trzy gesty z Off Festivalu

8 sierpnia 2016, poniedziałek,

To nie jest relacja z Off Festivalu. To tylko parę impresji z tego, co widziałem i słyszałem. Bo prawdziwa relacja, proszę Państwa, to musiałaby oddać cały dramat niefortunnych zdarzeń, które przytrafiły się katowickiej imprezie w tym roku. Odwołany z powodu choroby wokalistki koncert The Kills, odwołany występ GZA (oba jeszcze przed festiwalem), niedojechanie Zombyego (choć ten podobno regularnie nie dojeżdża), zagubione przez linie lotnicze oryginalne instrumenty i stroje dla Master Musicians of Jajouka, wymieciona deszczem publiczność Devendry Banharta, spóźnienie Thundercata, no i odwołanie Anohni – w ostatniej chwili, chociaż artystka do Katowic dotarła, też powodu choroby (ale zauważyłem jakieś poczucie winy – vide rysunek niżej). A jeszcze do tego zamieszanie wokół pogadanki o żołnierzach wyklętych i sporych zmian w namiocie literackim. No i pomysł z kaucją za kubek do piwa w wysokości ceny piwa (idealny sposób na zmniejszenie obrotów w barach) – kolejki do toalet były dłuższe niż po napoje. Imprezę, która przetrwa takie nagromadzenie plag podczas jednej edycji, czekają z pewnością piękne lata. Tak wynika choćby z rachunku prawdopodobieństwa. Choć są i inne przesłanki… Czytaj całość »

css.php