6.07.2015
poniedziałek

lil_ugly_mane

Najlepsze płyty półrocza

6 lipca 2015, poniedziałek,

Innymi słowy – powtarzam “ósemki”, te najwyżej ocenione albumy w ostatnich sześciu miesiącach. A raczej: przede wszystkim “ósemki” i prawie wszystkie “ósemki”. Po pierwsze dlatego, że będzie z głowy. Po drugie dlatego, że łatwiej powtarzać materiał po kawałku niż raz do roku. Po trzecie dlatego, że zaczyna się sezon ogórkowy, więc może ktoś jeszcze będzie sobie chciał przypomnieć i mu się przyda do zamawiania nieodsłuchanych dotąd płyt. Na pewno nie zmieściło się tu jeszcze kilka wartościowych płyt, które zgubiłem gdzieś po drodze. Ale z pewnością wystarczy i tych, żeby uznać rok 2015 za bardzo udany, przynajmniej jak dotąd. Powiedzmy więc, że (po czwarte) podsumowuję półrocze przede wszystkim po to, żeby sobie i Wam to uświadomić. Poniżej Polska i świat – jak dotąd – w roku 2015. Tylko premiery, reedycje kiedy indziej. Kolejność alfabetyczna. Obok tytułów – linki do recenzji. Czytaj całość →

3.07.2015
piątek

wire_wire

Nie ma sprawiedliwości w muzyce

3 lipca 2015, piątek,

Taka myśl przychodzi mi do głowy czasem przy okazji tych starszych wykonawców z różnymi fazami zainteresowania na koncie, ale umiarkowanie popularnych na etapie przedemerytalnym. Weźmy grupę Wire. Byli już modni – w czasach punka, a nawet awangardowi – jako jedni z tych, którzy wprowadzali estetykę postpunkową, przez moment na drodze do wielkiej kariery (nagrywali dla Harvest, bardzo ważnego jeszcze w latach 70. labela EMI, choć mieli dosłownie jeden przebój), byli jednak też nierozumiani (brano ich, jak przypomina Simon Reynolds, za formację psychodeliczną), później przez wiele lat zapomniani, znów modni na fali powrotu do różnych postpunkowych wykonawców, a wreszcie – sami wrócili. Choć kilkanaście lat temu nie nazywali tego powrotem. A wreszcie pogrążyli się w ostatnich latach w pewnej przyjemnej stagnacji, na poziom której rzadko kto wchodzi. Stagnacji, gdy właściwie wszystko, co nagrają, ma dość wysoki poziom artystyczny. Więc jeśli czternastej w ich dorobku płycie zatytułowanej Wire towarzyszył nieco mniejszy zgiełk, to jest to głęboko niesprawiedliwe: nie zauważać zespołu, który nagrywa po niemal 40 latach tak dobre płyty, to pozbawianie się sporej przyjemności. Czytaj całość →

1.07.2015
środa

miguel_wildheart

Drobne złośliwości (czerwiec 2015)

1 lipca 2015, środa,

Wszyscy jesteśmy ofiarami nadmiaru nagrań. Przy okazji premiery Apple Music w gazetach nie recenzuje się już płyt, tylko testuje usługi muzyczne. A usługi muzyczne nie polecają już muzyki, tylko sporządzają profile użytkowników, poszukując ciekawostek z zakresu big data – zauważają na przykład, że muzyczny kryzys wieku średniego przychodzi w wieku 42 lat. Nawet biznesmen Marek Falenta podsłuchiwał podobno 300 osób jednocześnie – jak w tych warunkach nadążyć ze słuchaniem? Niesprawiedliwe. Ale ten sam producent odkrył, że jeszcze bardziej niesprawiedliwe jest słuchanie w nieskończoność nowych nagrań bez możliwości podzielenia się choćby paroma uwagami na ich temat. Czytaj całość →

29.06.2015
poniedziałek

ha,a_torodi

Ludzie różnią się keyboardami

29 czerwca 2015, poniedziałek,

Sporo się działo jak na pierwszy wakacyjny weekend. W czasie gdy na przykład grupa Depeche Mode manifestowała (jak wielu innych) swoje poparcie dla decyzji o legalności małżeństw jednopłciowych w USA, Tomasz Terlikowski wieszczył, że “Apokalipsa nabiera tempa”. Gdy na Krakowskim Przedmieściu i w Al. Ujazdowskich mało kto się przejmował tęczowym Białym Domem, w Kielcach na masowej imprezie oklaskiwali Conchitę Wurst. Podczas gdy Polacy nie chcą uchodźców z Syrii, cały czas chcą latać do Tunezji, choć pewnie woleliby do spokojniejszej. Tymczasem zgodnie z tekstem mojej pierwszej w życiu ulubionej zagranicznej piosenki, czyli People Are People, ludzie są tacy sami. Choćby nawet różnili się… keyboardami. Czytaj całość →

26.06.2015
piątek

daniel_bachman

Dowcipy spod małego palca

26 czerwca 2015, piątek,

Kiedy mam napisać o gitarowym stylu fingerpicking, zawsze plącze mi się język. No bo tak: fingerstyle to dosłownie styl palcowy, ale kto by tak mówił o poważnych artystach? Poza tym używana od czasów Johna Faheya etykietka primitivism to prymitywizm, z czego ostatnio pozwoliłem sobie pożartować, pisząc o Michaelu Chapmanie (uwaga, w lipcu z Mikiem Cooperem gra w Pardon To Tu!). Tymczasem muzyka w żadnym razie prymitywna nie jest, a gitarzyści wykorzystujący techniki palcowe to jedni z najlepszych warsztatowo szarpidrutów w całej sferze rozrywki. Mam do nich słabość, czemu dawałem już wyraz wielokrotnie, ale trzeba przyznać, że mają tez w sobie coś, co skłania innych muzyków do wymyślania kawałów o fingerstyle’owcach. Które krótko zreferuję. Czytaj całość →

25.06.2015
czwartek

kronos_riley

Góra guru, czyli 80 lat Rileya

25 czerwca 2015, czwartek,

Jak tu na szybko streścić 80 lat wielkiego kompozytora w dniu urodzin? Jest hiperważny, spróbujmy więc opowiedzieć go hipertekstem – linki są istotne. Należę do tych, którzy najpierw poznali grupy Curved Air, Tangerine Dream, Soft Machine i The Who, a dopiero potem usłyszeli A Rainbow in Curved Air Terry’ego Rileya – arcydzieło z roku 1969. Ale kiedy już usłyszałem, uświadomiłem sobie, że właśnie zderzyłem się z górą lodową. I że cudak z długą brodą o wyglądzie guru mieszkający od lat trochę poza czasem, w Kalifornii, to jeden z tych cudaków, których trzeba posłuchać, bo może być w tym coś ważnego. Czytaj całość →

24.06.2015
środa

dub_syndicate2

Warszawa straciła Centrum i odnalazła centrum

24 czerwca 2015, środa,

Mniej więcej dekadę temu zdarzyło mi się pracować (wspólnie z Anią Sańczuk i Jackiem Skolimowskim) nad książką Warszawa – w poszukiwaniu centrum. Cyklem rozmów o Warszawie, które najpierw miały być rodzajem przewodnika po mieście dla obcokrajowców, a potem ukazały się także w polskiej wersji. Nie znajdziecie już tego w księgarniach (cykl życia książki to u nas kilka lat), więc krótko przypomnę: rozmawialiśmy z animatorami kultury w mieście, restauratorami, architektami, muzykami, publicystami, próbując jakoś zdefiniować starą i nową warszawskość, a przy okazji – zdiagnozować problem tego miasta po 1989 roku, gdy nie potrafiło odnaleźć stałego nowego towarzyskiego i kulturalnego centrum. Część spośród tez książki podchwytywali później inni, część się zdezaktualizowała. Uświadomiłem to sobie, spędzając niedzielę na placu Defilad, w ogródku, centrum kulturalnym, klubowym i restauracyjnym – wszystkim po trochu. Wpadliśmy tam na siebie zresztą ze współautorką książki. Jakież to było symboliczne – Warszawa swoje centrum odnalazła po latach w ścisłym centrum. Straciła za to pewne Centrum… Czytaj całość →

23.06.2015
wtorek

raphael

Populista da się lubić

23 czerwca 2015, wtorek,

To szczególny wyjątek od reguły, która mówi mi, żeby wyśmiewać populistów. Seria płytowa Populista (którą bardzo cenię – zresztą dawałem już temu wyraz) nie schlebia jednak masowym gustom. O tyle różni się od reszty katalogu wytwórni Bôłt, że z reguły podejmuje dialog z dziełami bardzo znanymi. Czasem nawet stosunkowo popularnymi lub przynajmniej przystępnymi. Nowa płyta Raphaela Rogińskiego do tej definicji pasuje idealnie. To brawurowe, olśniewające artystycznie spotkanie z repertuarem Johna Coltrane’a. Skądinąd tym z bardziej popularnych i głównie raczej przystępnych płyt, Giant Steps i Blue Train. Do tego mamy utwór Grand Central znany z wersji nagranej z kwintetem Cannonballa Adderleya, Lonnie’s Lament (LP Crescent), Equinox (Coltrane’s Sound) i Seraphic Light otwierający płytę Stellar Regions. Więc powiedzmy, że jeśli populizm, to tylko w doborze materiału (My Favourite Things się nie załapało, ale chodziło o kompozycje Coltrane’a, a to już standard). Poza tym większości materiału fani Coltrane’a nie rozpoznają. Bardziej nawet niż miłośnicy Bacha na wydanej kilka lat temu płycie Rogińskiego Bach Bleach. Czytaj całość →

21.06.2015
niedziela

timbre_sun_moon

Muzyka na Święto Muzyki

21 czerwca 2015, niedziela,

Co prawda dziś niedziela, ale miałoby nie być wpisu na Święto Muzyki? W zachodniej Europie to od paru dekad bardzo przyjemny moment, kiedy muzyka wychodzi na miasto i gdy prezentują się często mniej znani wykonawcy, jednak w Polsce ten dzień jakoś nie ma szczęścia. Bo jednocześnie obchodzone są w Warszawie (a za nią w Krakowie – ale tu uwaga poniżej w komentarzach!) Wianki, które są raczej prezentacją znanych i popularnych. Uznajmy jednak, że nie ma lepszego momentu, żeby zarekomendować komuś muzykę, która może trafić, przynajmniej teoretycznie, do każdego. Blisko czegoś takiego jest Timbre, a właściwie Timbre Cierpke. Harfistka. Dlaczego właśnie ją wybrałem? Czytaj całość →

19.06.2015
piątek

jamie_xx

Budyń kontra bigos

19 czerwca 2015, piątek,

Dostałem od koncernu Sony wiadomość prasową, według której muzyka, tak jak pieprz i sól, zmieni nam smak jedzenia. I nie w sposób banalny, typu piosenka turystyczna – kiełbasa z rusztu, klasycy wiedeńscy – Apfelstrudel, a heavy metal – zupa z chmielu. Prof. Charles Spence z Oksfordu, którego cytują (ostrzegam, że robią to po to, aby sprzedać technologię multi-room, jakkolwiek karkołomne się to wydaje), twierdzi, że nawet drobne zmiany czynników otoczenia, w tym muzyki, wpłyną na odbiór smaków. Ma to kilka praktycznych i całkiem wystrzałowych efektów, o których opowiem wam dalej, w dodatku nie próbując wam niczego sprzedać (w szczególności: technologii multi-room). Choć będą i płyty. Czytaj całość →

css.php