25.05.2016
środa

dylan-bob-fallen-angels

Dylan przechodzi do drugiego sortu

25 maja 2016, środa,

Bob Dylan jako artysta wyprowadził drugorzędny gatunek, jakim były folkowe pieśni grywane w wielu autorskich interpretacjach, do pierwszego szeregu. Zrobił to między innymi dzięki temu, że pomógł uczynić z folku formułę w pełni autorską, dobrze sprzedającą się na albumach, które wypełniał własnymi utworami. A choć nie był ani najlepszym wokalistą, ani wybitnym gitarzystą, w obrębie tradycji folkowej zbudował swój własny styl. I oto po 70-tce ten sam Dylan robi coś właściwie odwrotnego: nagrywa kolejną już po zeszłorocznym Shadows in the Night płytę z coverami stareńkich piosenek, które śpiewał (prawie wszystkie) Frank Sinatra i inni wybitni wokaliści. Tak jakby na stare lata chciał się zwinąć z powrotem do drugiego szeregu. Nawet tytuł nowego albumu – Fallen Angels – jakoś z tym koresponduje. Czytaj całość »

24.05.2016
wtorek

popek_matheo

Popek kontra Coelho (zawiera brzydkie wyrazy)

24 maja 2016, wtorek,

Publikuję to nocą, żeby nie było większej afery, bo treści z gatunku takich, które potrafią na różne sposoby wstrząsnąć. Bohaterów dwóch. Popek ma jakieś 36 lat, pochodzi z Legnicy i wygląda tak. Paulo Coelho ma lat 67 i pochodzi z Rio de Janeiro, jest bardziej popularny niż Popek i wygląda tak. I jeśli na moment zapomnicie o tatuażach, bliznach na twarzy (choć Coelho pisał, że Twoje blizny są twoją siłą), nakazie aresztowania, złotych zębach i walkach MMA tego pierwszego, pewnie z równym co ja zaskoczeniem przyjmiecie teksty z płyty Król Albanii duetu Popek i Matheo, które przeglądałem podczas pisania zupełnie innego materiału. W Polifonii tym razem trochę brzydkich wyrazów, a trochę udowadniania podobieństw Popka i Coelho. Czytaj całość »

23.05.2016
poniedziałek

mateusz_franczak

Krótka historia barbarzyństwa

23 maja 2016, poniedziałek,

Z góry przepraszam, ale ta rozmowa nie mogła się dobrze skończyć. Choć nie spodziewałem się takiego zakończenia. Komunijne przyjęcie gdzieś w Polsce. Pada hasło, że są niebezpieczne czasy. Mówię, że bywało bezpieczniej, a jeśli chodzi o ofiary terroryzmu w Europie, to w ostatnim okresie i tak jest spokojniej niż w latach 70. i 80. Powołuję się na statystyki. Od osoby z dłuższym życiowym stażem słyszę, że statystyka to kłamstwo. Za to u niej na uczelni pracował taki jeden muzułmanin i on się ostatnio mocno zradykalizował. Część rodziny patrzy porozumiewawczo, żona chyba nawet z błaganiem w oczach, ale jak mogę przestać? Przecież jeśli już komunia, rodzina, rozmowa, sprawy dla wielu osób podstawowe, to czy można nie bronić spraw podstawowych? Czytaj całość »

21.05.2016
sobota

horse_lords

Afryka dla freaków

21 maja 2016, sobota,

Może nie jesteśmy sto lat za Murzynami, ale kilkadziesiąt na pewno. Proszę mi wybaczyć to ryzykowne wyrażenie na początek, ale po pierwsze, w muzyce nabiera ono jednak pozytywnego zabarwienia, po drugie – dobrze oddaje dynamikę sytuacji. Fala wpływów muzyki afrykańskiej rozlewa się wyjątkowo szeroko. W muzyce na Zachodzie bez zmian, stagnacja, a tu tyle do przejęcia, tyle do podejrzenia. Z drugiej strony, Afryka też cały czas pracuje. Miałem okazję podczas Docs Against Gravity spotkać się z Songhoy Blues. Mili młodzi ludzie, cierpliwie odpowiadali na wszystkie pytania i dopiero zagadnięci o to, czego NAPRAWDĘ słucha się w Bamako, spojrzeli na mnie trochę jak na wariata. No bo jak to: czego się słucha? Wszystkiego. Tego samego, co tu. Bo fakty są takie, że gdy my gonimy, oni uciekają, próbując z kolei przetwarzać na swoją modłę wpływy amerykańskie i europejskie. Czytaj całość »

20.05.2016
piątek

candi_forever

Kandyzowane piosenki

20 maja 2016, piątek,

Mała uwaga na początek, żebym nie zapomniał w nawale wątków: bohaterka dzisiejszego wpisu jest drugą, obok Wojtka Kucharczyka, naturalną kandydatką do polskiego albumu-hołdu dla Prince’a. Candelaria Saenz Valiente – znana dość powszechnie jako Candi – ma tak bezwstydnie dużo pomysłów, w dodatku tak totalnych (obejmujących nie tylko muzykę, ale też inne dziedziny, włącznie z komponowaniem drinków) i jest osobą tak często sięgającą na różne sposoby po motywy z dzieciństwa, że musiało z tego w końcu wyjść coś ciekawego. Tych, którzy spodziewali się czegoś uroczo chaotycznego zaskoczyć może jednak fakt, że płyta fOREVER TILL YOU DIE jest bardzo dopracowana i – jak na etykietkę dream pop, którą przykleja sobie sama artystka – wyjątkowo precyzyjna. Sama Pictorial Candi proponuje porównanie: Jeśli młodszy brat dream popu, czyli chillwave, był zjechaną taśmą VHS filmu z późnych lat 80., fOREVER jest zrekonstruowanym Sanatorium pod klepsydrą Wojciecha Hasa. Ja bym to ujął jeszcze inaczej… Czytaj całość »

18.05.2016
środa

fire_orch

IKEA, LEGO, a teraz Fire!

18 maja 2016, środa,

Ze smutkiem stwierdzam, że temat Eurowizji przetrwał dłużej niż dwa dni – jako wojna Rosji z całym światem, a raczej z jurorami z całej Europy, którzy nie chcieli zagłosować na spektakularny i dofinansowany walizkami gazorubli występ ich kandydata. Wolałbym żeby trwał jako pozytywna opowieść o Szwedach, którzy nie dość, że pokazali sprawność organizacyjną i poczucie humoru, to jeszcze zademonstrowali, jak własną hegemonię w dziedzinie nieanglosaskiego popu pokazać z dystansem w parominutowym klipie. Bo najwybitniejszym talentem ludów mieszkających na północ od nas jest nie to, jak potrafią sukces osiągnąć, tylko jak go potrafią powtarzać. Skandynawowie nie mają sobie równych w wymyślaniu sprawnych systemów. Czytaj całość »

17.05.2016
wtorek

we_draw_a_ghosts

Rzecz kluczowa (wpis zawiera klucz!)

17 maja 2016, wtorek,

Dziś mieszany zestaw tematyczny. Na początek wyjątkowo klip, bo wczorajsza, a w Kalifornii jeszcze pewnie świętowana, 50. rocznica wydania płyty Pet Sounds grupy The Beach Boys, to w muzyce rockowej coś jak rocznica chrztu połączona ze świętem maryjnym. Rzecz kluczowa. A przy okazji w budowaniu stylu psychodelicznego w muzyce Brian Wilson odwoływał się do Pana Boga:

Czytaj całość »

16.05.2016
poniedziałek

anna_zaradny

Gra o dron

16 maja 2016, poniedziałek,

O teurgii niby nie mówi się dużo na co dzień (nawet red. Terlikowski taki np. cud w Legnicy próbuje uzasadniać naukowo), ale wystarczy sobie włączyć najnowszą serię Grę o tron i od razu robi się jakby jaśniej. W fantasy w realiach wczesnego średniowiecza mamy też wierzenia w stanie z podobnych czasów, więc i religijnych cudów wywoływanych magią coraz więcej. I o ile jeszcze przed premierą serialu ktoś mi polecał prozę George’a R. R. Martina jako rodzaj fantasy, w której nie można sobie za pomocą magii pomagać na każdym kroku, to mam wrażenie, że dziś scenarzyści tą magią wyjętą z jego książek szpachlują każdą wyrwę w scenariuszu, a tych wyrw jest już niemało. W każdym razie teurgia to jest to, co uprawiają wyznawcy przynajmniej kilku religii ze świata GOT pasjami, kiedy trzeba komuś odebrać lub zwrócić wzrok, uśmiercić czy wskrzesić. A to – jak wiadomo – podstawowe działania podejmowane na co dzień przez bohaterów. I zarazem rytuały magiczne odprawiane w imię jakiegoś boga. Czytaj całość »

13.05.2016
piątek

ogoya-nengo

Jak wyglądałby świat bez muzyki? Właśnie tak…

13 maja 2016, piątek,

Dziś początek festiwalu Docs Against Gravity, który – choć filmowy – tradycyjnie już przynosi jakieś ciekawe historie muzyczne. W roku ubiegłym pisałem nawet, że to trzeci najlepszy sposób obcowania z muzyką. I nie chodzi mi tu po prostu o koncerty – a wystąpią m.in. Kutiman Orchestra (dziś) i Songhoy Blues (17.05). Chodzi o program filmów dokumentalnych, które często układają się w jakiś spójny obraz tego, co się z muzyką na świecie dzieje. Tegoroczna impreza odpowiada na pewne mocno postawione pytanie zadane przez edycję poprzednią. Czytaj całość »

12.05.2016
czwartek

brodka_clashes

18.00 Brodka. Strzał z biodra

12 maja 2016, czwartek,

Kiedy ostatnio Brodka wydawała przełomowy album, miałem bardziej przełomowe rzeczy w odtwarzaczu. Więc jeśli się nie wypowiadałem zbyt często, to raczej dlatego, że nie miałem aż tyle miłego do powiedzenia, ile bym chciał mieć dla zapowiadającej się dobrze (ale też dość długo się zapowiadającej) polskiej wokalistki. W ogóle polskie albumy – jak już sugerowałem po 17.00 – ocenia się trudniej. Także ze względu na różnego typu utarte poglądy, presje, konteksty itd., odetchnąłem więc z ulgą, gdy okazało się, że ta płyta Moniki Brodki ma być tak naprawdę światowa. Potem jednak singiel Horses uświadomił mi, że to w sumie wyjdzie też w Polsce i trzeba się będzie zmierzyć z płytą, która stała się szybko w światku dziennikarskim (parę osób słyszało) legendą na długo przed ukazaniem się. Ale singlowy utwór uświadomił mi jeszcze jedną rzecz: można strzałem z biodra, bo mniej więcej taką wygodę daje działanie w show biznesie z polskiej bazy, odstrzelić dziesiątkę na piosenkowej tarczy. Posępne, chłodnawe i wyniosłe, ale oparte na długim, czytelnym motywie melodycznym Horses jest bowiem hitem bezdyskusyjnym i trzeba chyba 20 lat słuchać Eski, żeby się wpisać pod klipem tego utworu, że „oczekiwałoby się czegoś mocniej wpadającego w ucho”. Czytaj całość »

css.php