8.02.2016
poniedziałek

lost_salt_blood_purges

Przegląd albumów ze stycznia 2016

8 lutego 2016, poniedziałek,

10 nieopisanych dotąd albumów ze stycznia przedstawiam z lekkim poślizgiem (urlop) i w formie nieco innej niż ostatnio, ale może bardziej użytecznej. To dziesiątka znaczona – jak zwykle – powrotami do przeszłości, ale z paroma zaskoczeniami. Większość tych wydawnictw wyjątkowo odsłuchiwałem w wersjach cyfrowych – jakoś tak ułożył mi się ten miesiąc. Coraz więcej zresztą premier cyfrowych. Tymczasem, jak usłyszałem po powrocie, nowe podatkowe pomysły rządu idą w tym kierunku, żebym za sprowadzoną z Amazona płytę musiał uiszczać jakąś dodatkową opłatę, którą później mogę sobie teoretycznie odebrać z tego 500 zł na drugie dziecko (jeden mechanizm finansuje drugi, dopłacam tylko za obsługę rządową). Co może – w wypadku moich ciągle zbyt dużych zamówień w zagranicznych sklepach internetowych – oznaczać stopniowe przechodzenie na cyfrę z konieczności. Cyfrę z kolei rząd będzie mógł teraz do woli podglądać (ustawa o policji), lecz obłożyć opłatą – już raczej nie. Ale do rzeczy: Czytaj całość »

4.02.2016
czwartek

jesu-sun-kil-moon

Znowu słuchałem Marka Kozelka

4 lutego 2016, czwartek,

Po raz kolejny pisałem na blogu o Marku Kozelku. W czasie przeszłym, bo Mark Kozelek (znany od lat jako Sun Kil Moon) pisze swoje charakterystyczne teksty – strumienie wspomnień z ostatnich dni – zawsze w czasie przeszłym. Ubiegły rok był trudny dla mojej (jednostronnej z tego, co mi wiadomo) relacji z Kozelkiem z kilku powodów, które zaraz wyliczę. Nowy rok zaczął się pod tym względem dobrze. Czytaj całość »

2.02.2016
wtorek

Waclaw_Zimpel_cover-300x300

Nie jesteśmy narodem wybranym

2 lutego 2016, wtorek,

Przynajmniej nie przez Kanyego Westa. Co prawda nie jest bogiem, ale są – jak wiadomo – duże podejrzenia, że za takiego się uważa, a teraz autor płyty Yeezus promuje kolejną, w jak zwykle wyjątkowy sposób. Otóż album Waves będzie miał uroczystą premierę 11 lutego w Madison Square Garden, skąd wydarzenie będzie transmitowane – czy raczej streamowane – do 20 sal kinowych w wybranych krajach. Kanye chce więc kazać potencjalnym nabywcom płyty zapłacić najpierw za bilety do kina na premierę tejże, co wydaje się ruchem komercyjnie dość chytrym. Sprawdźmy na przykład seans w Coca-Cola Plaza w stolicy Estonii – bilet kosztuje tu 15 euro, tyle trzeba będzie wydać, żeby obejrzeć dodatki wizualne autorstwa artystki wideo Vanessy Beecroft i pierwszy kontakt z muzyką, potem za album trzeba będzie zapłacić drugie tyle. Dlaczego sprawdzałem cenę w Estonii? Czytaj całość »

29.01.2016
piątek

catastrophist

Lata 90. – powroty są drażliwe

29 stycznia 2016, piątek,

Ciepłe głosy, wyrafinowane piosenki, wibrafony i smyczki, rozbudowane zestawy perkusyjne, inspiracje muzyką współczesną, minimalizmem, elegancja i próby przełamania banału w muzyce popularnej. Takie też (poza grunge’em i techno) próbowały być lata 90. A teraz nowe płyty wydały aż trzy zespoły, na które się wtedy snobowano. I nie powiem, żeby wynikało z tych wydawnictw coś szczególnie dobrego. Warto się jednak przyjrzeć wszystkim trzem płytom, bo – o ile dobrze odczytuję koniunkturę – czeka nas tego znaczenie więcej. Do tego stopnia, że nawet w życiu publicznym wracają lata 90. Pytanie: ile jesteśmy w stanie tego przyjąć? Czytaj całość »

27.01.2016
środa

roly-porter-third-law

Czas postapokalipsy

27 stycznia 2016, środa,

Postapokalipsa to jest to, co przychodzi po apokalipsie. Pod każdym względem oczywiście, także postnym, bo typowe wizje końca świata w kulturze nie przewidują ani tego, że będzie szczególnie przyjemnie, ani tego, że będzie wszystkiego pod dostatkiem. Za to niezmiennie ciekawe jest to, co będzie po. Mam wrażenie, że do pewnego momentu sama apokalipsa wydawała się dla kina czy literatury kluczowa – te wszystkie wojny, głód i wybuchy – aż przyszedł taki czas, kiedy koniec świata przestał być fascynujący. W erze nuklearnej sam koniec trwa za krótko. I dla kultury odcinkowej zdecydowanie mało to obiecujące. Bum, bum, parę efektów specjalnych i po robocie. Wybuch trwa krócej niż dogasanie i agonia. Coraz trudniej nabrać na to publiczność kinową, czytelników, graczy, a słuchaczy – jak się okazuje – też coraz trudniej. Bo czymże są drony, doomy i dark ambienty dla metalu czy noise’u? Tym samym, czym długi ogon zagłady dla niszczycielskiego wybuchu. Żyjemy – już całkiem długo – w epoce fantazji postapo. Między Falloutem a Mad Maxem wypada więc znaleźć czas i na Roly’ego Portera. Czytaj całość »

25.01.2016
poniedziałek

41601_06_HF8_Booklet.indd

Lepsza muzyka od filmu (coraz częściej)

25 stycznia 2016, poniedziałek,

Nie znam się, więc się wypowiem. A przede wszystkim mogę sobie pozwolić na uogólnienie, którego moim kolegom od filmu rzucić nie wypada: kino, przynajmniej to duże, oscarowe, wyraźnie słabnie. Pojedyncze filmy klasy hollywoodzkiej (ostatnio Boyhood) zostawiają mnie w stanie radykalnie innym niż ten, w którym mnie zastały. Z propozycji zeszłorocznych, z których dużą część miałem już okazję zobaczyć, też niewiele w historii zostanie – a jeśli już, to bardziej za formalne zabiegi. Długie ujęcia Iñárritu (swoją drogą zdystansowane w zeszłym roku przez operatora niemieckiej Victorii, Sturlę Brandtha Grøvlena), teatralne gadki u westernowego Tarantino, budowanie napięcia z niczego u Villeneuve’a itd. Niemal wszystkie oscarowe filmy, które widziałem, były za długie. Większość miała dialogi napisane gorzej i fabułę poprowadzoną w sposób bardziej przewidywalny niż czołówka seriali ostatnich lat. A czasem niosły mniej pomysłów niż co lepsze dokumenty. Może dlatego najbardziej (pozytywnie) zaskakującym filmem tego oscarowego wyścigu był dla mnie Big Short – rzecz oparta na porządnym tekście, świetnych rolach i paradokumentalnym zapisie wydarzeń. Resztę próbowała na różne sposoby ratować m.in. muzyka. Czytaj całość »

21.01.2016
czwartek

pink-freud-plays-autechre

Magnetofon gazetowy

21 stycznia 2016, czwartek,

Dziękuję za miłe przyjęcie poprzedniego wpisu, a także za życzenia (składane mimo wszystko) i komentarze (też cenię Sasnala). Mam nadzieję, że ci, który ściągnęły tu dopiero sprawy wagi państwowej, zajrzą i dziś, bo parę rzeczy mam do przekazania. Przede wszystkim, chciałbym pogratulować autorom pisma „Gazeta Magnetofonowa”, które w końcu na spokojnie przeczytałem (wcześniej wprawdzie złapałem za kulisami na Paszportach egzemplarz, ale szybko znalazł się właściciel). Oczywiście powiecie teraz, że gratuluję sam sobie, bo napisałem dla „GaMa” tekst o grzechach polskiego rynku lat 90. Ale to tylko fragment pisma i nawet nie odważyłem się na powtórną lekturę. Gratuluję więc wszystkim innym, którzy chwycili za łopaty i kilofy, żeby to skończyć. Bo wreszcie mogłem przeczytać recenzje tych wszystkich płyt, których nie tylko nie odważyłem się opisywać, ale czasem też nie zdołałem przesłuchać do końca. Jak bowiem dość powszechnie wiadomo, nie sztuka napisać recenzję z jednej z wielu fantastycznych płyt z muzyką alternatywną, ale opisać takiego na przykład Pectusa – szacunek. Czytaj całość »

18.01.2016
poniedziałek

mkidn

Panu Premierowi dziękuję za życzenia

18 stycznia 2016, poniedziałek,

Osoby szukające tu tylko i wyłącznie treści muzycznych proszę o chwilę cierpliwości. Dziś dodatkowy wpis, którego nie zamierzałem publikować, ale zachęcił mnie do tego osobiście minister kultury, zapraszając na konferencję w sprawie polityki kulturalnej państwa. Poszedłem, z myślą o tym, że może będzie okazja się poznać (dotąd nie było). A Polifonia ma pewną historię kontaktów z ministrami – na przykład prof. Małgorzata Omilanowska zaglądała na ten blog i nawet polemizowała ze mną w kwestiach dotyczących Behemotha (przyznaję, nie miałem wtedy racji, nie mogła zatrzymać cenzury prewencyjnej przed pamiętnym koncertem w Poznaniu). Z prof. Piotrem Glińskim nie poszedłem jednak rozmawiać o metalu. Posłuchałem dzisiejszej konferencji i – co okazało się mieć zaskakujące dla mnie skutki – zadałem pytanie. Czytaj całość »

18.01.2016
poniedziałek

coldair

Na razie 1:1

18 stycznia 2016, poniedziałek,

Niektórzy moi redakcyjni koledzy zmieniają kalendarze dopiero po Paszportach „Polityki”, co ma jakiś sens, zważywszy na to, że impreza, która zajęła mi ostatnio sporo czasu, jest zwykle jedną z pierwszych w nowym roku. Nie będę się długo rozwodził nad wynikami – teraz to już materiał do komentowania dla innych. Jak zwykle jednak pojawiły się oceny dotyczące kategorii Muzyka popularna, w której Kuba Ziołek wygrał przed Królem i Raphaelem Rogińskim. Usłyszałem mianowicie powtarzające się pytanie: Jak to możliwe, że niepopularni muzycy dostają nagrody za muzykę popularną? Postaram się odpowiedzieć zbiorczo: hasło „popularna” jest tak samo mylące jak „poważna” w muzyce poważnej. Bo tak samo jak „poważna” nie wyklucza żartu, tak popularna nie wymaga masowej popularności za wszelką cenę. Muzyka popularna to najogólniej amalgamat współczesnej twórczości wywodzącej się przez ostatnich sto lat z różnych gatunków takich jak choćby blues czy folk przeobrażanych za sprawą mechanizmów rynku muzycznego. Owszem, mamy scenę alternatywną, która od lat te mechanizmy rozmontowuje (i Kuba Ziołek, odbierając Paszport, rozmontowywał je komentarzem, że chyba musi sobie kupić lepszy mikrofon, żeby nagrywać muzykę popularną), ale cała trójka naszych zacnych nominowanych mieści się w świecie tradycji repertuaru rozrywkowego/popularnego, bardziej w każdym razie niż repertuaru muzyki poważnej. Wszystko wskazuje na to, że protestujący przeciwko takiemu podziałowi koledzy, z którymi miałem okazję po gali rozmawiać, nie będą mieli ułatwionego zadania w wypadku noworocznych premier. Czytaj całość »

12.01.2016
wtorek

fasrat1

Ostatnia płyta roku

12 stycznia 2016, wtorek,

Uwaga, będę chwalił. Sprawcę zamieszania miałem okazję poznać dawno temu w sytuacji bardziej dziennikarskiej niż artystycznej. Muzycznie mam jednak duże zaległości. Do płyty FASRAT Compilation #1 podchodziłem na spokojnie, może dlatego, że wpadła mi w ręce w ostatnich tygodniach roku. Poza tym faktyczna data wydania przypadła – jak mi się zdaje – już na okres międzyświąteczny, więc w mediach trochę przepadła – bardzo niesłusznie. Zdążyłem docenić w ostatnich miesiącach pełnowymiarowy debiut duetu Ptaki, a powinienem dawno już zwrócić na Polifonii uwagę na to, co w tym samym czasie robił – na nie gorszym poziomie – Maciek Sienkiewicz, prowadząc przez ostatni rok wytwórnię Father And Son Records And Tapes, czyli właśnie FASRAT. Czytaj całość »

css.php