18.04.2014
piątek

dont_panic

Wszystkiego najlepszego życzę…

18 kwietnia 2014, piątek,

…bohaterom kompilacji „Don’t Panic We Are From Poland” (Warner). Bo postanowiłem przed Świętami zauważyć te różne dobre rzeczy w muzyce różnych polskich artystów, a ta jedna płyta pozwala mi załatwić problem hurtowo. Mamy tu kilkadziesiąt nazwisk (jeśli osobno rozliczyć wszystkich członków zespołów) różnych zdolnych i dość młodych ludzi. Od Rebeki, przez The Dumplings, po Mikromusic. Z Brodką, Noviką i Bokką po drodze. I kogokolwiek teraz nie wymienię, poczuje się pewnie odtrącony, więc odsyłam do pełnej tracklisty, którą znajdziecie na pewno gdzieś na tym fanpejdżu. Rzecz – do razu dodam – nie ma nic wspólnego z dość jednak nieudaną płytą Tymona & The Transistors o tym samym tytule, no ale tam nazwę widziałem po raz pierwszy. Dziś „Don’t Panic…” jest rodzajem akcji promocyjnej polskich muzyków rozrywkowych, prowadzonej w różnych miejscach (do tej pory 40 wydarzeń w 14 krajach) z myślą o podboju przez nich świata. Stąd też Kari, Fismoll, Coldair – kolejni wykonawcy dość dobrze przygotowani do eksportowania własnych piosenek o tyle, że tworzą muzykę o dość globalnym charakterze. Choć największe szanse pozostają – jeśli już mówimy o trackliście „Don’t Panic…” – i tak przy formacji Bokka. Ten okładkowy króliczek, zaprojektowany przez Tomo Żyżyka, ma też charakter całkiem uniwersalny (i sygnalizuje tryb namnażania się talentów na polskiej scenie), ale dziś nie mogę na niego patrzeć inaczej, jak tylko dobry pretekst, żeby tej płyty posłuchać w okolicach świąt wielkanocnych. Czytaj całość →

17.04.2014
czwartek

G

Człowiek z banału

17 kwietnia 2014, czwartek,

Wczoraj puściłem sobie niechcący Todda Terje na zwolnionych obrotach – winyl jest nagrany na 45 rpm, u mnie było 33 rpm. I dosłuchałem do połowy – aż do pięknej piosenki Bryana Ferry’ego, który w tej beczącej, zwolnionej wersji był już trudny do zniesienia. I pomyślałem sobie, że w sumie cały album słuchany na dwa sposoby może mi starczyć na dłużej, bo jak coś jest sympatycznym, funkującym disco z pogranicza obciachu i geniuszu na 45, to na 33 ma szanse być kanapową, dalej lekko przeestetyzowaną muzyką wolnego tempa. Raz tak, raz tak. „Wygląda jak Piotr Rogucki” – chłodno oceniła okładkowy rysunek żona, która Roguckiego wprawdzie nie słucha po nocach, za to widziała go w „Must Be The Music”, a kto raz widział Roguckiego, ten twarz tę będzie miał przed oczami wciąż i wciąż. To trochę może zaburza obraz płyty „It’s Album Time”, ale i tak – co mi tam – spróbuję wam ją wcisnąć przed świętami, skoro już sam kupiłem. Czytaj całość →

14.04.2014
poniedziałek

sohn_tremors

Gdzie się możemy spotkać?

14 kwietnia 2014, poniedziałek,

Poza kombinowaniem, czy IV Symfonia Góreckiego – zupełnie inna, a zarazem mocna i pełna charakteru (więcej u Doroty Szwarcman) – ma szanse powtórzyć sukces III Symfonii (aktualnie znów fonograficzny numer jeden w swojej kategorii na Amazonie!), zastanawiałem się w czasie wycieczki na prapremierę nad tym, jak bardzo ostatnio otoczenie warunkuje to, czego w ogóle słucham. Dzieci do pewnego momentu słuchały dronów i ambientów, i zdaje się, że nieźle im się przy tym spało, a potem dość łatwo załapały się na znaczące ilości muzyki afrykańskiej w mojej płytotece. Teraz rosną i zaczynają ingerować coraz brutalniej w to, co leci, rośnie więc sterta płyt, których w domu słuchać można co najwyżej w późnych godzinach wieczornych. Czy to dlatego tyle razy ostatnio słuchałem SOHNA? Czytaj całość →

8.04.2014
wtorek

rudnik_erdada

Nikt inny się tak nie naciął

8 kwietnia 2014, wtorek,

Eugeniusz Rudnik wydał nową płytę. Nie to, żeby tych starych było dużo, bo „ERdada na taśmę” dołącza do retrospektywnego zbioru wydanego przed pięcioma laty. Ale to NOWA płyta. A Rudnik ma 81 lat i pracę reżysera dźwięku w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia dawno za sobą. Zostały mu ziemniaki (które uprawia i z którymi pozuje na zdjęciu zamieszczonym w tym wydawnictwie – wersja deluxe przynosi nawet zasuszony kawałek ziemniaka) i komponowanie. I tak pomiędzy zbiorami irg czy irysów – uprawianych na gnoju krowim, jak sam zaznacza – w studiu u wiolonczelisty Bolesława Błaszczyka, na starym sprzęcie, wyciął pan Rudnik jeszcze kilka numerów. Jeden został odtworzony w sali IRCAM w Centre Georges Pompidou, drugi miał premierę w Hennie-Onstad Center koło Oslo, trzeci w Pekinie, takie tam. I to jest postawa, która mi u Rudnika imponuje. Czytaj całość →

7.04.2014
poniedziałek

the_notwist

Jezus Maria, czyli nowe na Off Festivalu

7 kwietnia 2014, poniedziałek,

To mamy kolejne ogłoszenia związane z tegoroczną edycją katowickiego festiwalu. Wśród nich m.in. dość ekstremalne Black Lips i Celebral Ballzy, a także niemiecki The Notwist, który właśnie błysnął formą na płycie „Close to the Glass”. Ale nade wszystko kolejny z serii wielkich zespołów sprzed lat. Dla mnie – jedno z pierwszych olśnień związanych z hałasem i gitarami. Jedni mieli dziesięć lat, gdy świat usłyszał o rock’n'rollu, ja miałem 11 czy 12, gdy ukazała się płyta „Psychocandy” – i dość szybko trafiła do Polski. Mój pierwszy radiowy kontakt z muzyką The Jesus And Mary Chain zaowocował nagraniem tej płyty na kasetę z Polskiego Radia. Kiedy później odsłuchiwałem utwór „In a Hole” uznałem, że coś się musiało popsuć, z pewnością wybrakowana taśma (co się zdarzało). No bo skąd niby ten upiorny hałas na wysokich częstotliwościach przez cały czas trwania utworu? Byłem kompletne nieświadom tego, że takie rzeczy można robić z gitarą elektryczną, a na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że braci Reidów usłyszałem jeszcze zanim dotarła do mnie muzyka The Velvet Underground i The Stooges, że nie znałem wtedy jeszcze grupy Sonic Youth, a najbliższe temu dźwiękowe doznanie przeżyłem dopiero dwa czy trzy lata później, siedząc na fotelu dentystycznym. Czytaj całość →

3.04.2014
czwartek

olo_walicki

10 płyt, czyli poradnik (marzec 2014)

3 kwietnia 2014, czwartek,

W ciągu ostatnich dni nastrój zmieniał się od euforii (Stonesi w Polsce!), przez konfrontację z faktami (Stonesi jednak w Izraelu, więc co z tą Polską?) i wzburzenie (Stonesi w Polsce zabierają rynek polskim artystom!), aż po pretensje publiczności (oddajcie nam Stonesów w Polsce, ktoś zabrał nam koncert!), dla której czasem lepiej by było, gdyby nie wiedziała, co traci. Najpierw w tym szumie zagubił się fakt, że Bob Dylan przyjeżdża do Doliny Charlotty (a skoro przyjeżdża do Doliny Charlotty, to znaczy, że Stonesi spokojnie by mogli do Stodoły, więc oddajcie nam…), a teraz – że Jack White został właśnie headlinerem Open’era, co pewnie będzie istotne dla tych, którzy mieli tę przyjemność i uznają występ The White Stripes za jeden z kilku najlepszych w historii gdyńskiej imprezy (ale dlaczego to nie Jagger, przecież były jeszcze szanse, co z tą Polską?). Jak niżej podpisany. A oto jeszcze 10 spośród licznych mniej lub bardziej udanych płyt zagubionych w marcu. Czytaj całość →

1.04.2014
wtorek

wild_books

Greg Kosinski, duchowy ojciec Cobaina

1 kwietnia 2014, wtorek,

Siedzieliśmy tej nocy z red. JH i prowadziliśmy sobie sto pięćdziesiąte wydanie działającej od lat audycji (tak naprawdę należałoby do tego doliczyć jeszcze ponad 50 wydań HCH w dawnym Bisie). I jak przystało na 1 kwietnia, próbowaliśmy oszukiwać. Najpierw – że mamy koncertowy utwór Michaela Giry nagrany w Pardon To Tu, który właśnie został wydany na płycie. W rzeczywistości graliśmy płytę „Not Here/Not Now”. Kiedy JH zagrał najnowszego Sylvaina Chauveau, mówiąc z kamienną twarzą, że to wspólna płyta Davida Sylviana i Thoma Yorke’a, a panowie nie przemęczali się, ograniczając do minimalistycznego plumkania na fortepianie i syntezatorze, myślałem, że parsknę śmiechem. Że nie wytrzymam i tym samym wszystko zdradzę. I w ciągu minuty 50 osób wytknie nam nieudolną próbę oszustwa. Tymczasem maile przychodziły głównie z życzeniami. Pomyślałem w tym momencie, że właściwie dlaczego by całej audycji nie złożyć z takich oszukanych opisów? W końcu dzisiejszy świat muzyki jest taką materią, która mieści miliony nisz, lecz mimo to, a może nawet DLATEGO zawsze da się doszpachlować jakiś brakujący element, który stylistycznie w miarę sensownie sklei się z innymi. Jesteśmy w tym sensie uczestnikami gigantycznego szwindlu, jak u Sex Pistols. Czytaj całość →

28.03.2014
piątek

okl2_43380

Znów jest zeń słów niepotraf

28 marca 2014, piątek,

Dwa tygodnie temu Michał Witkowski – na łamach kawiarni literackiej „Polityki” – wyjaśniał, dlaczego warszawski pl. Zbawiciela mógłby być placem Białoszewskiego. Nie dość, że bliski mi jest wniosek końcowy jego tekstu (przy czym nie mam właściwie nic przeciwko dotychczasowemu patronowi placu), bo lubię twórczość Mirona, to jeszcze zgadzam się z argumentacją – autor „Pamiętnika z powstania warszawskiego” był bowiem wzorem hipstera w PRL-u jak mało kto. W kulturze nisz, odludków, dziwności i osobności odnalazłby się znakomicie. A dziś pewnie by się dodatkowo cieszył z premiery – po latach – swoich nagrań dźwiękowych. Rejestrowane przez 20 prawie lat – z małymi przerwami – głównie na mały, przenośny magnetofon grundiga, miały w jego opinii walor taki oto, że ocalały utwory literackie w wersji czytanej na głos, którą uważał za niemożliwą do zastąpienia przez inny rodzaj doświadczenia. Kto w podstawówce wykrzykiwał na głos szalone frazy z wierszy Mirona, wie, o czym mowa. A kto sobie kupi nowe wydawnictwo Bołt Records, z pewnością się o tym przekona. Czytaj całość →

27.03.2014
czwartek

cash_out_among

Muzyka znów na minusie, czyli zaglądam w cyfry

27 marca 2014, czwartek,

Oglądanie klipu „Chleb” w kółko (bo kto by nabił tyle odsłon?) spowodowało, że z pewnym opóźnieniem zająłem się ważnym, ogłoszonym u nas wczoraj raportem o sprzedaży cyfrowej muzyki. Firmują go jak co roku dwie instytucje: IFPI (światowa) i ZPAV (polska). na początek złe wieści. Podliczona ogółem wartość przemysłu muzycznego na świecie, która poprzednio wzrosła (o czym donosiłem przed rokiem), teraz zmalała z roku na rok o 3,9%*. Dalej leci na łeb sprzedaż fizycznych nośników (-11,7%). Rośnie ciągle sprzedaż nośników cyfrowych (+4,3%), za co odpowiedzialne są głównie serwisy streamingowe (to rok do roku +51%, 28 mln osób płaci już abonamenty). A ostatni sektor, który notuje gwałtowny wzrost to „Eksploatacja nagrań dźwiękowych” (+19%). Czyli nie kupujemy CD, sprzedaż mp3 słabnie, streamujemy ciągle więcej i więcej, ale za chwilę artyści będą zarabiać już głównie z tytułu opłat za emisję muzyki w Starbucksach i pochodnych. Albo w piekarniach, chyba że nawet piekarnie zamkną, gdy już „Chleb” zamieni się w globalny trend. Bo okazuje się, że te 19% w górę to tantiemy od lokali gastronomicznych i usługowych, z telewizji i radia. Ale a propos „Chleba” raz jeszcze – serwisy streamingowe, w których zarabia się z reklam (jak np. YouTube) to z kolei największy podsektor rynku cyfrowej sprzedaży muzyki w Polsce: 41%. Kto najbardziej zaszkodził w ubiegłym roku rynkowi muzycznemu? Czyżby piraci? Czytaj całość →

26.03.2014
środa

Król-Nielot

O ubijaniu masła, czyli niech żyje Król

26 marca 2014, środa,

A teraz, jak już płyta Doroty Masłowskiej jest zastraszniście popularna (mam na myśli album „Społeczeństwo jest niemiłe” – tu go recenzowałem), a klip „Chleb” podbija serca, ludzie klikają – jedni serio, drudzy żartem – opowiem wam, dlaczego miałem wobec tej płyty obiekcje, skoro tekstowo to literatura, muzycznie zaś też ujawnia różne talenty i ogólnie – mówiąc Masłowską – taka do rany przyłóż. Moje wątpliwości płyną stąd, że jest precyzyjnie oddanym strzałem w samo okienko YouTube’a, a właściwie w czułe miejsce tego okienka, takie, w którym ludzie natychmiast podnoszą rąsie do góry lub w dół. Jeśli więc weźmiemy poprawkę na to, że cały Internet jest dziś uszyty z ironii, podwójnej ironii, albo ironii potrójnej, a ci, którzy się śmieją, są przez innych natychmiast wyśmiewani (jak z tymi operatorami, których filmowali kolejni operatorzy u Monty Pythona), to można – zaniedbując te wszystkie niuanse – uznać, że z klipem Masło przycelowała gdzieś pomiędzy piersi tej ubijającej masło (zbieżność przypadkowa) dziewczyny z teledysku Donatana. Inny styl, ale liga ta sama. Czytaj całość →