24.10.2014
piątek

szajner_dune

10 fantastycznych historii muzycznych

24 października 2014, piątek,

dune_herbert
Albo raczej: 10 historii SF i fantasy opowiadanych muzyką. Nie było dobrej ekranizacji “Diuny”, ale za to powstała niezła ścieżka dźwiękowa. Dziś mały przegląd opowieści fantastycznych na albumach z muzyką. Oczywiście z inspiracji wydaną niedawno reedycją “Visions of Dune” Bernarda Szajnera, trochę również albumem “The Anthology of Interplanetary Folk Music” Craiga Leona. Poniższa lista jest, rzecz jasna, tylko wstępem do przedmowy do szkicu całego zagadnienia, bez większego trudu można ułożyć sto pozycji. A z kwestii technicznych – chciałbym przy jej okazji ogłosić małą (i niezależną ode mnie) zmianę na blogu, którą część czytelników pewnie już zauważyła: teraz, żeby coś skomentować, trzeba się zalogować do serwisu Polityka.pl. Nie jest to forma łapania dusz przez naszą stronę internetową, tylko najskuteczniejsza metoda walki ze spamem. Wprowadza trochę niedogodności, ale dalej pozwala zachować anonimowość (przynajmniej w tym samym stopniu, co poprzednia formuła) i ma jedną dobrą cechę: pozwala usunąć irytującą captchę. Przepraszam za ewentualne problemy i oferuję w ramach rekompensaty to zestawienie do przeglądania w długi (o godzinę dłuższy niż zwykle!) weekend. Można (bez captchy) dopisywać swoje propozycje. Czytaj całość →

22.10.2014
środa

steve_gunn_way_out

Nikt go nie pamięta, a wszyscy znają

22 października 2014, środa,

Może się to wydać dziwne, ale wczorajsza informacja o śmierci Raphaela Ravenscrofta poruszyła mnie mocniej niż inne artystyczne pożegnania ostatnich miesięcy. Nie dlatego, że był dla mnie idolem czy gigantem, tylko z uwagi na niecodzienne komentarze pod pożegnalnymi tekstami o szkockim saksofoniście w brytyjskiej prasie. Komentarze typu: “Jeszcze niedawno widziałem go jak grał w pubie obok”, “Miałem kiedyś amatorski zespół, Ravenscroft nagrał nam solo za friko”, “To był równy gość, nie zadzierał nosa”. Zmarł mianowicie podwykonawca, a z podwykonawcami, sidemanami, muzykami do wynajęcia przemysł muzyczny po rozrywkowej stronie obchodzi się dość chłodno. Nawet jeśli taki drugoplanowy aktor jest wykonawcą pierwszoplanowego motywu, który znają wszyscy (nawet młodzi klerycy, O:24 w nagraniu poniżej):

Czytaj całość →

21.10.2014
wtorek

skalpel_transit

Musi być ciężko, żeby było lekko

21 października 2014, wtorek,

Z krakowskiego Unsoundu pozostanie mi w głowie przede wszystkim jeden obrazek: fantastyczne trio Młynarski-Moretti-Zabrodzki, czyli 67,5 Minuty Projekt, grające ze stoperem owe 67,5 minuty, z których na chwilę opuściłem dwie czy trzy, ale potem natychmiast wróciłem, żeby już nie uronić ani sekundy. Owszem, grali jeden z najbardziej skonwencjonalizowanych gatunków muzyki klubowej, drum’n’bass, ogrywając jednak przez ten czas wszystkie schematy rytmiczne i brzmienia w taki sposób, że zabawa łączyła się tu z subtelną, na poły improwizowaną, inteligentną grą pomiędzy trzema świetnymi instrumentalistami. Żeby nie użyć słowa “wirtuozerską”. Dla mnie było to o tyle ważne, że na festiwalu mocno idącym w mrok, bas i dron uchylili na moment zasłonki i pokazali, na czym polegały imprezy klubowe kilkanaście lat temu: właśnie na niczym nieograniczonej, euforycznej zabawie. Fakt, że w Muzeum Inżynierii w tym czasie grała formacja Nurse With Wound (zapewne ciekawie), dodawał tylko pikanterii wydarzeniu i kontrastu bardzo potrzebnego imprezie, do której zapewne będę jeszcze wracać. Dziś wracam do kilku mocniej zrytmizowanych płyt ostatnich tygodni i miesięcy. Czytaj całość →

16.10.2014
czwartek

helge_sten_monochromes

Lider w trio, w duecie i solo

16 października 2014, czwartek,

Dostawiłem nowy kolor do kolekcji. Dziesiąty i tym razem granatowy (obok błękit, ale ten przykład się przyda). Płyta wprawdzie numer 12, ale po drodze była potrójna (“1-3″) i okolicznościowa “setka”, której nie mam. Każda taka sama – jednolity kolor w białej ramce i kolejne numery zamiast tytułów utworów. Skrajny minimalizm i skrajna konsekwencja od 17 lat – tak wygląda twórczość Supersilent. Jeśli nałożymy na to podziałkę czasową, zobaczymy, że tacy Zeppelini (ten przykład też się jeszcze przyda) działali lat 12, a Metallica przez 17 lat przeszła ze statusu nowej fali najbardziej agresywnego gatunku metalu do statusu dinozaurów nagrywających stare hity z orkiestrą. W eksperymentalnej elektronice czas płynie wolniej. Tylko czy w ogóle płynie? Czytaj całość →

13.10.2014
poniedziałek

Caribou_Our_Love

Ależ ja już o tym pisałem (i zła wiadomość)

13 października 2014, poniedziałek,

Najpierw pomyślałem, że coś chyba przeoczyłem, skoro płyta Caribou oczekiwana jest jak przyjście mesjasza, ale później sprawdziłem, co sam pisałem przy okazji poprzedniej. Sprawdziłem też, jak tę płytę oceniali moi znajomi w serwisach społecznościowych. A przede wszystkim – że oceniali niemal wszyscy. Potem spojrzałem na kalejdoskopową okładkę tej nowej i uznałem, że w zasadzie mógłbym napisać z grubsza to samo. A to jednak pewien powód do niepokoju. Czytaj całość →

10.10.2014
piątek

flylo_youredead

Jeszcze więcej nut, czyli opera.rar

10 października 2014, piątek,

Mam obsesję na punkcie stopniowego przyspieszania kultury i niecierpliwości jako jednej z głównych cech dzisiejszego odbioru sztuki. I płyta Flying Lotusa “You’re Dead!” jest idealną tych obsesji ilustracją. Właściwie każda płyta Stevena Ellisona o tym procesie opowiadała, a ta brzmi jak historia jazzowego fusion na FFWD. Przez 38 minut czułem się tak, jakbym słuchał kilku lat historii tej muzyki, co i rusz wciskając właśnie przewijanie albo przycisk “skip”. To wszystko, co pisałem o nowym Aphex Twinie, wraca tutaj w dwójnasób. W dodatku Ellisona w kilku utworach wspomaga sam Herbie Hancock i chociaż w gronie gości najmocniej uwagę przyciągają na tym albumie pojawiający się na moment raperzy Kendrick Lamar (w imponującym, opartym na świetnym fortepianowym motywie “Never Catch Me” – już dla niego warto ten album kupić) i Snoop Dogg, to właśnie Hancock odciska najsilniejsze piętno na brzmieniu całości. Tyle że motywy wchodzą jedne po drugich co kilkadziesiąt sekund, nie pozwalając właściwie na oddech, nawet na refleksję. Czytaj całość →

8.10.2014
środa

zimpel_to_tu

Był jazz, a dziś gdzie jest?

8 października 2014, środa,

Kiedy słyszę o budowie dziwnego wieżowca (dla niezorientowanych: mamy w Warszawie problem z dziwnymi wieżowcami) przy placu Grzybowskim, od razu boję się o to, czy przetrwa tam Pardon To Tu. Miejsce bardziej dziś symboliczne niż Teatr Żydowski, bo pokazujące gdzie jest jazz. A właściwie to, co z niego zostało, bo niespecjalnie mnie dziś obchodzi jazz, jazzik i jazziczek, jak je opisuje Tomasz Sroczyński w najnowszym numerze PopUp Music. W każdym razie choćby przy okazji wizyty na jutrzejszym koncercie Petera Evansa warto przejrzeć nowe płyty i program miejsca. I uzbroić się przed tradycyjnie mocnym w muzyce improwizowanej jesiennym sezonem, o którym z mojej pozajazzowej perspektywy powiem kilka słów, próbując nie powtarzać już dalej jednego: że w Polsce doszło w ostatnich sezonach do zgromadzenia pewnej masy krytycznej i nastąpił wybuch. Czytaj całość →

7.10.2014
wtorek

pawel_szamburski_ceratititis

Broń Behemotha swego…?

7 października 2014, wtorek,

Rektor Uniwerystetu Medycznego w Poznaniu odmówił zgody na wczorajszy koncert Behemotha w klubie Eskulap, czym nie przysłużył się i tak już niezbyt korzystnemu w tym roku wizerunkowi miasta po cenzurze prewencyjnej spektaklu “Golgota Picnic”. Tym samym dał też argument Nergalowi – ten może teraz mówić, że Polska jest drugim obok Rosji (a próbka z całego świata jest jak zwykle w wypadku tej grupy niemała) krajem, gdzie zabroniono zespołowi wystąpić. Nie chciałbym nadużywać machania autorytetem przywoływanej tu już ostatnio minister kultury, ale skoro prof. Małgorzata Omilanowska z dużym wyczuciem wypowiadała się w sprawie “Golgota Picnic”, to powstaje pytanie: czy minister rządu RP może, albo nawet – czy powinien skomentować głośno sprawę o dość podobnym charakterze, która dotyczy autorów płyty zatytułowanej “The Satanist”? Czytaj całość →

6.10.2014
poniedziałek

kristen_secret_map_endless_happines_2014

Najlepsza płyta najlepszej polskiej grupy

6 października 2014, poniedziałek,

Lubię i szanuję Roberta Brylewskiego. I wiem, że wiele osób bardzo przejęło się jego niedawnym fejsbukowym wyznaniem na temat tego, że po latach grania nie ma jedzenie. Nie będę jednak ściemniał – bardziej solidaryzuję się z bohaterem wywiadu, który parę dni później przeczytałem w “M/I” (już właściwie sygnalizowałem ten temat), Michałem Bielą z Kristen, który opowiada, jak próbuje godzić granie w zespole z pracą od poniedziałku do piątku. I że nie jest nawet zarejestrowany w ZAiKS-ie. Skądinąd – jak pamiętam – wydaną w kwietniu płytę solową nagrał za pożyczone pieniądze, teraz opublikował z kolegami nowy, świetny (o tym za chwilę) album Kristen. Sprawa ma kilka poziomów, więc po kolei. Czytaj całość →

3.10.2014
piątek

IMG_20141003_172137_edit_edit

Thom Yorke i ja jesteśmy kwita

3 października 2014, piątek,

Informacja z ostatniej chwili: Thom Yorke nie jest nowym Bono. W niedawnym wpisie przedstawiłem jako problem sposób dystrybucji wersji cyfrowej płyty “Tomorrow’s Modern Boxes” – trzeba było ją kupić razem z programem BitTorrent. Problem polegał też na tym, że klient dowiadywał się o tym dopiero po dokonaniu opłaty (6 dolarów). Sam wycofałem się na tym etapie z transakcji i postanowiłem założyć spór konsumencki, korzystając z możliwości, jakie stwarza serwis PayPal. Wysłałem do firmy Sandbag Ltd., która fizycznie odbierała pieniądze mail o treści (w skrócie): “Zapłaciłem właśnie za płytę Thoma Yorke’a, ale interesuje mnie muzyka, a nie oprogramowanie firmy BitTorrent. Bardzo proszę o sygnał, czy jest możliwość, bym za zapłacone pieniądze dostał płytę, a nie usługi dodatkowe”. Odpowiedź przyszła po dwóch dniach – i udało się: Czytaj całość →

css.php