4.05.2016
środa

Print

Kwiecień miesiącem klęski

4 maja 2016, środa,

Klęski urodzaju, rzecz jasna, przynajmniej jeśli mówimy o muzyce. Podsumujmy. Rewelacyjna płyta Lotto. Zupełnie inny, ale równie udany album Łony i Webbera. Ciekawa – zgodnie z przewidywaniami – płyta PJ Harvey. Kevin Morby. Nawet Beyonce. Winylowe reedycje serii Polish Jazz. Miesiąc był rekordowy i jeśli chodzi o liczbę opisanych tu przeze mnie płyt, jak i liczbę tych, które zostały gdzieś na marginesie, choć zasługują na uwagę. Kilku trzeba posłuchać koniecznie. Czytaj całość »

29.04.2016
piątek

trzaska_delta

Cztery solówki na cztery dni

29 kwietnia 2016, piątek,

Albumy Mikołaja Trzaski wypełniają mi sporą część półki jazzowej, ale też rozrzucone są w innych kategoriach, bo dużo nagrywał z zespołami różnej maści. Rozstrzał stylistyczny niemały. Zmienił się nie tyle styl gry, co technika, pewność siebie. Poszerzyły możliwości, wraz z ludźmi, których artysta spotykał po drodze – trudno mi wskazać kogoś, kto w bardziej pozytywny sposób przyciągał, a poza rozstaniem artystycznym z kolegami z Miłości, właściwie nie porzucał rozpoczętych wątków. Do każdego z nich: żydowskiego, literackiego, transowego, północnego itd. w każdej chwili właściwie może wrócić. Do części powróci na jutrzejszym koncercie w Studiu im. W Lutosławskiego, gdzie będzie świętować 50. urodziny. Prezent z okazji tych urodzin to pierwsza (w co trudno uwierzyć) solówka. Wpada w zestaw ciekawych wydanych ostatnio innych solówek: Tomasza Dąbrowskiego, Artura Majewskiego, a wreszcie – Arszyna. Posłuchajmy. Czytaj całość »

28.04.2016
czwartek

kevinmorby-singing-saw

Dylan, Cohen i Reed

28 kwietnia 2016, czwartek,

Tytułowa święta trójca może nie jest już dziś tak sexy jak Beyoncé (w 1/3 nawet w ogóle nie jest). Ale tego, kto wszedł tutaj dla głośnej płyty tej artystki, zachęcałbym do posłuchania albumu wcale nie gorszego, choć autora możecie nie znać. Kevin Morby to nie jest dziś wielkie nazwisko, ale jutro będzie bardzo duże, zapewniam. Jego trzecia płyta Singing Saw to jeden z najlepszych piosenkowych albumów tego roku i byłoby moim zdaniem pewnym frajerstwem w ogóle go nie zauważyć tylko dlatego, że wszyscy poświęcają mu trochę mniej miejsca. A jeśli nie ze względu na mnie, zróbcie to dla Dylana, Cohena i Reeda. Czytaj całość »

26.04.2016
wtorek

LEMONADE_lowres

Kogo oszukała Beyonce?

26 kwietnia 2016, wtorek,

Nie wierzcie pozorom tej nowej płyty-niespodzianki. Beyoncé zaśpiewała o zdradach swojego męża Jaya Z i wydała to na wyłączność* w serwisie, którego mąż jest współwłaścicielem, a ona sama udziałowczynią? Beyoncé zbuntowała się przeciwko swojemu mężowi Jayowi Z, co on skrupulatnie wypromował na artystyczne wydarzenie Tidala? Żona wymachuje kijem bejsbolowym, a mąż spokojnie śledzi mecz baseballowy, czekając na wzrost kapitalizacji spółki? Jeśli uważacie, że tu odbywa się jakaś burza uczuć i publiczne pranie brudów, to nie doceniacie zmysłu sprzedażowego drugiej najważniejszej pary Ameryki. Ale mimo tych zastrzeżeń Lemonade wydana w weekend przez Beyoncé w wersji cyfrowej na Tidalu to rzecz zaskakująca, bo chociaż pewnie okłamuje nas jak z nut, to zarazem jest najwybitniejszą płytą w dorobku amerykańskiej gwiazdy. Czytaj całość »

25.04.2016
poniedziałek

levan_genius

Scena do nogi

25 kwietnia 2016, poniedziałek,

W drugim dzisiejszym wpisie jeszcze krótko i na gorąco – trzy dobre wiadomości. Dobra wiadomość dla miłośników muzyki tanecznej. Dobra wiadomość dla miłośników winyli. I ogłoszenie nowych artystów, którzy pojawią się w programie Off Festivalu, czyli dobra wiadomość dla tych, którzy lubią, jak to powtarzała moja ulubiona redaktorka naczelna, poruszać nogą. Z tym musiałem się wstrzymać aż do teraz, nerwowo przebierając nogami, bo rzeczy są istotne. Czytaj całość »

25.04.2016
poniedziałek

IMG_20160425_002707_edit

Prince w 10 krokach (+ 1 Kukiz gratis)

25 kwietnia 2016, poniedziałek,

Wspominałem tu już, w jakich okolicznościach trafiła do mnie informacja o śmierci Prince’a. Pora na rozwinięcie. Potrzebne, bo był na rynku stale obecny, czasem nawet w nadmiarze, ale ponieważ wypadł z czołówki list bestsellerów, to obserwowaliśmy tylko cień artysty, który w latach 80. – obok Michaela Jacksona i Madonny – współtworzył świętą trójcę muzyki pop. Pisząc o zmarłym w ostatni czwartek w wieku 57 lat muzyku, składając jego wizerunek z fragmentów, będę się koncentrował głównie na pierwszych kilkunastu latach jego kariery. Jest to zarazem zestaw 10 piosenek Prince’a, ale czy bezwzględnie najlepszych lub najbardziej znanych? Cóż, za dużo tych piosenek było w sumie, Prince powiedział kiedyś, że musi stale iść do przodu, żeby zrobić miejsce dla nowych. Świadectwem tego nadmiaru są albumy: często kilka genialnych utworów i słabsza reszta. Jako pracoholik pisał codziennie, jako perfekcjonista nie wypuszczał na świat ewidentnych knotów, ale za to jako świadomy własnych umiejętności i czasem wręcz arogancki gwiazdor nie dał sobie niczego dyktować i wydawał to, co chciał. Oto moja subiektywna lista ułożona prawie chronologicznie. Czytaj całość »

22.04.2016
piątek

dobrzewiesz

Cały mój świat zamknięty w gdyby

22 kwietnia 2016, piątek,
    Festiwal, średniej wielkości, pod angielską nazwą prezentujący polską muzykę. Ciekawy rok temu, ciekawszy i większy w tym, nie uwierzycie pewnie, że trudno się dopchać na koncerty krajowych wykonawców bez dużej płyty przed 20.00. Poza tym wszystko wiadomo: nawet potencjalny włamywacz przeczyta na stronie internetowej, że jestem w Poznaniu na Spring Breaku. Ale zdążyłem obejrzeć raptem dwa koncerty, a tu wydarza się… Czytaj całość »

20.04.2016
środa

mitch)wodecki

Fryderyki? Oh, yeah!

20 kwietnia 2016, środa,

Trzynastu lat w branży i zaproszenia do współpracy Zbigniewa Wodeckiego – tyle trzeba było grupie Mitch & Mitch pomiędzy promocyjnym koncertem w warszawskiej Galerii Off, na którym śpiewali Oh, Yeah! dla kilkudziesięciu podekscytowanych osób a zdobyciem dwóch Fryderyków. To jakiś przełom. Moje zachęty sprzed kilku tygodni zostały wysłuchane. Wytypowałem trafnie tylko połowę tegorocznych zdobywców nagród polskiego przemysłu fonograficznego w muzyce rozrywkowej – między innymi właśnie dlatego, że aż dwie nagrody (najwięcej w tym roku!) dostali członkowie wielkiej orkiestry, którą Mitch & Mitch sformowali, żeby na żywo wykonywać materiał z zapomnianej płyty Zbigniewa Wodeckiego sprzed lat. Oni to wymyślili, on odważył się w tym kształcie zrealizować. Są to przy okazji dwa pierwsze Fryderyki w dorobku samego Wodeckiego. I przełomowe nagrody dla całej sceny warszawskiej skupionej wokół Lado ABC, z której rekrutują się muzycy i chórek występujący na albumie 1976: A Space Odyssey. Fryderyka za muzykę dostał tym samym laureat Fryderyków za projekty okładek (a zarazem zdobywca Paszportu POLITYKI) Macio Moretti. A utworem roku została w ten niezwykły sposób piosenka napisana przed 40 laty. Czytaj całość »

20.04.2016
środa

tim_hecker

I jeszcze chór do tego

20 kwietnia 2016, środa,

Tim Hecker jest twórcą atrakcyjnym z założenia, choć ani on bardzo melodyjny, ani tym bardziej taneczny. Jest za to kanadyjski, alternatywny, trudny do zaszufladkowania i w dodatku dał kiedyś tak dobry koncert na Unsoundzie, że wciąż pamiętam, choć elektroniczne drony zwykle nietrudno zapomnieć. W dodatku na tych dronach i na laptopowej obróbce brzmienia różnych tradycyjnych instrumentów Hecker zaszedł daleko, czego dowodem symboliczny moment: wejście do katalogu 4AD. Jednak najsympatyczniejszą cechą Kanadyjczyka – i zapewne tym, co ciągle powiększało grono jego słuchaczy – był fakt, że starał się nie zatrzymywać i na każdej płycie proponować coś innego. Bo rozmaitość jest niewątpliwie wartością. Wyrafinowanie też, a nowy album jest chyba najbardziej wyrafinowanym i złożonym w całej jego karierze. Co jest w nim w takim razie takiego, że nie cieszy tak, jak cieszyć powinien? Czytaj całość »

18.04.2016
poniedziałek

pj_harvey

Saksofon bohaterem roku w muzyce

18 kwietnia 2016, poniedziałek,

Niezłego psikusa nam zrobił David Bowie. Płytą wydaną na samym początku roku nie tylko zakończył – w sposób wcześniej nienotowany – karierę, ale też wywołał muzyczny temat na nowy rok. Saksofon. PJ Harvey wydała długo oczekiwaną nową płytę The Hope Six Demolition Project i tu też wyróżnikiem jest saksofon. Był już na świetnej Let England Shake, ale teraz stał się dominującą siłą na albumie, znacząco też się rozmnożył. Angielka gra na nim sama i zatrudnia m.in. świetnego Terry’ego Edwardsa. Dzisiejsze serwisy donoszą triumfalnie o występach Kamasiego Washingtona na Coachelli, a w Polsce stare wygi trenują zadęcie. Czas na jazz? Czytaj całość »

css.php