31.10.2014
piątek

jazzpo

Z gramofonem i łopatą cz. 2

31 października 2014, piątek,

Przed Wszystkim Świętymi ta łopata brzmi może nieco mroczniej niż zwykle, ale druga dziesiątka premier z okolic października czeka. Płyty złe, dobre, przeciętne, zaskakujące, przewidywalne, ładne, brzydkie i nijakie. W skrócie choćby, żeby zasygnalizować rozmiary tego jesiennego wysypu nowości. Czytaj całość →

30.10.2014
czwartek

SBTRKT_Wonde_Cover_400e0

10 płyt – październik 2014

30 października 2014, czwartek,

Początkowo ten wpis miał nosić tytuł “Z gramofonem i z łopatą”, bo moja sytuacja w październiku przypominała dramat drogowców w środku zimy. Mając do dyspozycji 12 miesięcy w roku wydawcy upierają się dwukrotnie więcej publikować w październiku. A ponieważ jednocześnie organizatorzy festiwali upierają się, by na ten czas wykurzyć dziennikarzy z redakcji i domów, żeby przypadkiem nie mieli jak tych wszystkich płyt wysłuchać, robi się jeszcze gorzej. Zaś biorąc pod uwagę to, że w redakcjach pytają już nieśmiało o teksty na święta, część wrześniowych, październikowych, a czasem i listopadowych premier nigdy nie doczeka się kontaktu z redakcyjnym gramofonem (co może nawet ma sens w wypadku tych gorszych premier). A później w ruch pójdzie łopata, żeby się odkopać w grudniu. Zatem dziś początek powtórki zamierzonej na dwie kolejne blogowe notki. Ciąg dalszy nastąpi. Czytaj całość →

29.10.2014
środa

Layout 1

A Nirvana była tak blisko…

29 października 2014, środa,

Czasem najważniejsza jest nie muzyka, nawet nie nazwiska wykonawców, tylko tekst we wkładce. Zdarza się to w wypadku premier wytwórni Soul Jazz Records, która przypomina mniej lub bardziej fantastyczną (i mnie lub bardziej zapomnianą) muzykę z przeszłości. Tym razem kluczowe jest to, co znalazłem w opisie albumu “No Seattle. Forgotten Sounds of the North-West Grunge Era 1986-97″:
17 zespołów pokazanych na “No Seattle” występowało u boku Nirvany w latach 1987-1993.
Wszystkie 23 zespoły pojawiające się na “No Seattle” miały w składzie muzyków, którzy w jakimś momencie dzielili scenę z Nirvaną.
Czytaj całość →

28.10.2014
wtorek

mono081_cover

Kto zabierze cię do domu dziś wieczorem?

28 października 2014, wtorek,

Wysłuchałem tej piosenki wiele razy – wczoraj przed radiem, nocą w radiu i dziś od rana. I coraz bardziej podoba mi się cover grupy The Cars “Drive” grupy Transmit (podlinkować mogę tylko to – a to ledwie intro). Zresztą piosenka – między nami mówiąc – podobała mi się już w oryginale. A ponieważ jestem z natury podejrzliwy w stosunku do najlepszych nawet perkusistów, którzy – jak Tony Buck w tym projekcie – wstają znad bębnów, chwytają za gitarę i zaczynają liderować, jeszcze parę razy posłuchałem całej nowej płyty “Radiation”, żeby się upewnić, że jest po prostu zaskakująco świetna. Czytaj całość →

27.10.2014
poniedziałek

scott_walker_soused

Sco)))tt

27 października 2014, poniedziałek,

Piórem Jarka Szubrychta opisaliśmy niedawno w papierowej “Polityce” fenomen gwiazd estrady przechodzących w bardziej dojrzałym wieku na pozycje artystyczne, czasem nawet artystowskie. Biorąc pod uwagę zainteresowanie Scotta Walkera (l. 71, jak dodałby “Super Express”) dyktatorami i totalitaryzmami, lepsze jest w jego wypadku to drugie sformułowanie. Zresztą jak wiadomo na skali przyjemności Scott Walker przemieszcza się ostatnio swobodnie między doświadczeniem ekstazy a bólu zębów. Ale jednak dziwię się głosom mówiącym o “niesłuchalności” jego nowej płyty, bo spośród ostatnich albumów Walkera “Soused” jest zdecydowanie najbardziej przystępnym, może nawet – paradoksalnie – najlżejszym. Choć oczywiście gitary Sunn O))) ciężkie są jak cho)))lera – poza samym początkiem “Brando”, gdy brzmią jak u Guns N’Roses. Ale to tylko chwilka. Czytaj całość →

24.10.2014
piątek

szajner_dune

10 fantastycznych historii muzycznych

24 października 2014, piątek,

dune_herbert
Albo raczej: 10 historii SF i fantasy opowiadanych muzyką. Nie było dobrej ekranizacji “Diuny”, ale za to powstała niezła ścieżka dźwiękowa. Dziś mały przegląd opowieści fantastycznych na albumach z muzyką. Oczywiście z inspiracji wydaną niedawno reedycją “Visions of Dune” Bernarda Szajnera, trochę również albumem “The Anthology of Interplanetary Folk Music” Craiga Leona. Poniższa lista jest, rzecz jasna, tylko wstępem do przedmowy do szkicu całego zagadnienia, bez większego trudu można ułożyć sto pozycji. A z kwestii technicznych – chciałbym przy jej okazji ogłosić małą (i niezależną ode mnie) zmianę na blogu, którą część czytelników pewnie już zauważyła: teraz, żeby coś skomentować, trzeba się zalogować do serwisu Polityka.pl. Nie jest to forma łapania dusz przez naszą stronę internetową, tylko najskuteczniejsza metoda walki ze spamem. Wprowadza trochę niedogodności, ale dalej pozwala zachować anonimowość (przynajmniej w tym samym stopniu, co poprzednia formuła) i ma jedną dobrą cechę: pozwala usunąć irytującą captchę. Przepraszam za ewentualne problemy i oferuję w ramach rekompensaty to zestawienie do przeglądania w długi (o godzinę dłuższy niż zwykle!) weekend. Można (bez captchy) dopisywać swoje propozycje. Czytaj całość →

22.10.2014
środa

steve_gunn_way_out

Nikt go nie pamięta, a wszyscy znają

22 października 2014, środa,

Może się to wydać dziwne, ale wczorajsza informacja o śmierci Raphaela Ravenscrofta poruszyła mnie mocniej niż inne artystyczne pożegnania ostatnich miesięcy. Nie dlatego, że był dla mnie idolem czy gigantem, tylko z uwagi na niecodzienne komentarze pod pożegnalnymi tekstami o szkockim saksofoniście w brytyjskiej prasie. Komentarze typu: “Jeszcze niedawno widziałem go jak grał w pubie obok”, “Miałem kiedyś amatorski zespół, Ravenscroft nagrał nam solo za friko”, “To był równy gość, nie zadzierał nosa”. Zmarł mianowicie podwykonawca, a z podwykonawcami, sidemanami, muzykami do wynajęcia przemysł muzyczny po rozrywkowej stronie obchodzi się dość chłodno. Nawet jeśli taki drugoplanowy aktor jest wykonawcą pierwszoplanowego motywu, który znają wszyscy (nawet młodzi klerycy, O:24 w nagraniu poniżej):

Czytaj całość →

21.10.2014
wtorek

skalpel_transit

Musi być ciężko, żeby było lekko

21 października 2014, wtorek,

Z krakowskiego Unsoundu pozostanie mi w głowie przede wszystkim jeden obrazek: fantastyczne trio Młynarski-Moretti-Zabrodzki, czyli 67,5 Minuty Projekt, grające ze stoperem owe 67,5 minuty, z których na chwilę opuściłem dwie czy trzy, ale potem natychmiast wróciłem, żeby już nie uronić ani sekundy. Owszem, grali jeden z najbardziej skonwencjonalizowanych gatunków muzyki klubowej, drum’n’bass, ogrywając jednak przez ten czas wszystkie schematy rytmiczne i brzmienia w taki sposób, że zabawa łączyła się tu z subtelną, na poły improwizowaną, inteligentną grą pomiędzy trzema świetnymi instrumentalistami. Żeby nie użyć słowa “wirtuozerską”. Dla mnie było to o tyle ważne, że na festiwalu mocno idącym w mrok, bas i dron uchylili na moment zasłonki i pokazali, na czym polegały imprezy klubowe kilkanaście lat temu: właśnie na niczym nieograniczonej, euforycznej zabawie. Fakt, że w Muzeum Inżynierii w tym czasie grała formacja Nurse With Wound (zapewne ciekawie), dodawał tylko pikanterii wydarzeniu i kontrastu bardzo potrzebnego imprezie, do której zapewne będę jeszcze wracać. Dziś wracam do kilku mocniej zrytmizowanych płyt ostatnich tygodni i miesięcy. Czytaj całość →

16.10.2014
czwartek

helge_sten_monochromes

Lider w trio, w duecie i solo

16 października 2014, czwartek,

Dostawiłem nowy kolor do kolekcji. Dziesiąty i tym razem granatowy (obok błękit, ale ten przykład się przyda). Płyta wprawdzie numer 12, ale po drodze była potrójna (“1-3″) i okolicznościowa “setka”, której nie mam. Każda taka sama – jednolity kolor w białej ramce i kolejne numery zamiast tytułów utworów. Skrajny minimalizm i skrajna konsekwencja od 17 lat – tak wygląda twórczość Supersilent. Jeśli nałożymy na to podziałkę czasową, zobaczymy, że tacy Zeppelini (ten przykład też się jeszcze przyda) działali lat 12, a Metallica przez 17 lat przeszła ze statusu nowej fali najbardziej agresywnego gatunku metalu do statusu dinozaurów nagrywających stare hity z orkiestrą. W eksperymentalnej elektronice czas płynie wolniej. Tylko czy w ogóle płynie? Czytaj całość →

13.10.2014
poniedziałek

Caribou_Our_Love

Ależ ja już o tym pisałem (i zła wiadomość)

13 października 2014, poniedziałek,

Najpierw pomyślałem, że coś chyba przeoczyłem, skoro płyta Caribou oczekiwana jest jak przyjście mesjasza, ale później sprawdziłem, co sam pisałem przy okazji poprzedniej. Sprawdziłem też, jak tę płytę oceniali moi znajomi w serwisach społecznościowych. A przede wszystkim – że oceniali niemal wszyscy. Potem spojrzałem na kalejdoskopową okładkę tej nowej i uznałem, że w zasadzie mógłbym napisać z grubsza to samo. A to jednak pewien powód do niepokoju. Czytaj całość →

css.php