Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

26.10.2020
poniedziałek

POLIF♀NIA: Nienadęty zestaw

26 października 2020, poniedziałek,

Ostatni z dzisiejszych odcinków serii wpisów – może trochę szaleńczej, ale za to wyciszającej się późnym popołudniem w kolejnej płycie folkowej. W wypadku This Is The Kit jest to folk w chwilami niemal popowej, a chwilami indie-rockowej odmianie. Chropowate, lekko przesterowane gitary, do tego arpeggia inspirowane także muzyką afrykańską, sekcja dęta ciekawie zaaranżowana przez Jesse’ego D Vernona (i czasem będąca najciekawszym elementem utworu – jak w Started Again), wreszcie wokal liderki Kate Stables. Niezły zmysł pisania lekkich, zwartych, szybko zaczepiających ucho piosenek. Z inklinacją do interwałów kojarzących się z melodiami piosenek Stereolab (No Such Thing). Może dlatego przenieśli się z Wielkiej Brytanii do Francji? 

Czytaj całość »

26.10.2020
poniedziałek

POLIF♀NIA: Neofici neofolku

26 października 2020, poniedziałek,

Dziś tylko kobiety na Polifonii. I wyłącznie płyty warte uwagi, choćby nie zawsze wybitne. A z tą kategorią należałoby się zmierzyć w trzecim wpisie, czyli w sytuacji Adrianne Lenker i jej dwóch opublikowanych w piątek nowych płyt, wydanych w jednym pakiecie: Songs i Instrumentals. To bezwzględnie pozytywny efekt uboczny pandemii – zdolna wokalistka i gitarzystka amerykańskiej grupy Big Thief nagrała sympatyczną serię delikatnych, dość krótkich i ulotnych kompozycji pozostających bliżej korzeni folkowych niż utwory z płyt jej formacji. Ale czy tak wielki jak piszą?

Czytaj całość »

26.10.2020
poniedziałek

POLIF♀NIA: Dźwiękowy wpie*dol

26 października 2020, poniedziałek,

Dziś na Polifonii, przypomnę, tylko kobiety. Jedyne, czego potrzebuję od mężczyzn, to żeby przestali się odzywać, dzięki temu może będzie słychać kobiety – napisała wczoraj w facebookowym komentarzu Małgorzata Halber. To na tyle inspirujące słowa, żeby się zamknąć. Dlatego same płyty kobiet z ostatniego tygodnia. Plus jedna zaległość – nie będę się chwalił, że wyczekałem, żeby poniższa płyta była jeszcze bardziej aktualna, bo prawda jest taka, że od początku września, kiedy się ukazała, nie było dnia, gdy aktualna nie była. Niestety, była również aktualna wcześniej – jak byłem młodszy i nikt o tym nie nagrywał płyt. I jak odnosili sukcesy polscy raperzy, którzy oddaliby pewnie nerkę za taki mocny społeczny temat, ale odkąd zarabiają relatywnie dobrze i stać ich na ciągłe melanże, do powiedzenia mają coraz mniej, poza oczywiście niewątpliwie ciekawymi wspomnieniami z melanży. Przepraszam za długie zdania, ale Siksa – czyli Alex Freiheit – pisze wersy, które kończą się dopiero wtedy, kiedy brakuje tlenu. Dociska tymi linijkami do tego stopnia, że dalej już chyba tylko respirator, bo nie pomoże nawet wyjście na świeże powietrze w maseczce. Szczególnie na powietrze, gdzie faszyści (bez maseczki) zagradzają wejście do kościoła, policja broni wodza narodu przed kobiecą manifestacją gazem, a posłowie frakcji umiarkowanych, które wcześniej obaliły utrwalone na taśmach wulgaryzmy, obrażają się na hasło wypierdalać. Zgodne z Norwidowską maksymą Odpowiednie dać rzeczy słowo, której mnie uczyli na polskim. No więc Alex Freiheit jest muzycznym odpowiednikiem tego wypierdalać od dość dawna, teraz tylko bardziej skoncentrowanym.

Czytaj całość »

26.10.2020
poniedziałek

POLIF♀NIA: Ścieżka wojenna

26 października 2020, poniedziałek,

Coś pękło z czwartku na poniedziałek. Skóra cierpnie, jak się słucha Zuzanny Wrońskiej w wersji tak doraźnej i surowej. Ale są to prawdziwe emocje. Wódz z Żoliborza zorientował się, że ma sytuację, którą coraz trudniej przykryć, wyjął więc z zestawu figur najcięższą i wywołał wojnę polsko-polską, której głównym przegranym, bez względu na dalszy rozwój wypadków, będzie z całą pewnością Kościół katolicki w Polsce. Doczekaliśmy się milionów ludzi idących za nim siłą tradycji i sporej grupy takich, którzy tylko czekają, żeby poświęcić życie za Biblię – choć ta jest zasadniczo może nie tyle Bogu ducha winna, bo ogólnie krew się tu leje, ale w tej sprawie akurat wykazuje się dużym dystansem, ba, przelicza wartość nienarodzonego dziecka na grzywnę. Cytuję za posiadanym egzemplarzem Biblii Tysiąclecia: Gdyby mężczyźni, bijąc się, uderzyli kobietę brzemienną, powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to [winny] zostanie ukarany grzywną, jaką <na nich> nałoży mąż tej kobiety. Dalej jest o tym, że gdyby szkodę poniosła jednak sama kobieta, a nie płód, to odpłata następuje już w myśl starej zasady oko za oko itd. Przepis pochodzi oczywiście – żeby nie było – wprost od Pana Boga. Ogólnie jak to w Starym Testamencie: ciężarna białogłowa jest tylko tłem dla bójek, a potem targów między dżentelmenami. Dlatego nie czuję się dziś szczególnie dumny z tej mądrości i dodam to, co odpisałem jednemu z kolegów, kiedy uznał, że jest szczęśliwym katolikiem ze szczęśliwą katolicką rodziną i nigdzie wypierdalać nie będzie. To przecież nie do niego to hasło. Ale czas na reformę wewnętrzną naszej wspólnej (mam świadectwo chrztu i piątkę z religii na maturalnym) organizacji właśnie dobiegł końca. I nawet jak ktoś ma dobre życie, to w kraju, gdzie naziolska bojówka broni wejścia do kościoła (bo to „ich teren”), powinien uważać, żeby z tym całym dobrem nie zostać jak Himilsbach ze swoim angielskim. 

I choćby dlatego dziś tylko kobiece premiery na Polifonii.  

Czytaj całość »

23.10.2020
piątek

[tutaj wstaw hasło z wczorajszego transparentu]

23 października 2020, piątek,

Robi się znajomo. Offline to można dziś mieć najwyżej protest przeciwko barbarzyńskiej i czysto politycznej decyzji Trybunału Konstytucyjnego, ewentualnie jeszcze uśmiechniętą Kaję Godek bez maseczki, w obstawie panów, o których nie wolno mówić, że sponsoruje ich reżim Putina. Wydarzenia koncertowe w najbliższych dniach – niestety głównie online. Na przykład Billie Eilish na sobotę zapowiada wielki koncert: sprawdzi, czy ludzie są skłonni zapłacić za 30 dol. za technologię XR, multi-cam i 3D, a być może (dla wybranych) nawet za znalezienie się na jednym czacie internetowym z gwiazdą (lub przynajmniej kimś wytypowanym tego dnia przez management). Bob Moses jeszcze dziś zagra koncert z wykorzystaniem platformy multimedialnej Twitch. W Polsce Muzyka Wiary – Muzyka Pokoju w onlajnie. Za chwilę również onlajnowe Sacrum Profanum i inne imprezy, o których chyba na nowo będę regularnie pisać. Niepewny jest los całej branży kulturalnej, i tak już dobitej 25-procentową frekwencją. Za to płyty – żeby tak zacytować PRO8L3M, który skądinąd też ma premierę na koncie – o, człowieku, pewnie!  

Czytaj całość »

21.10.2020
środa

Jak zwykle dałem się złapać na Felbm

21 października 2020, środa,

Wiecie, jaka jest dobra strona pandemii? Każdy może się poczuć jak Prince. Bo – jak już przypominałem niedawno – jeśli autor Sign O’ The Times odprawił muzyków, nagrał wszystko sam i wyszła mu najlepsza płyta, to co mają powiedzieć dzisiejsi muzycy? Oni nawet nie muszą nikogo zwalniać ani odprawiać. Trudniej dolecieć, dojechać, trudno się nawet zebrać w jednym miejscu, więc w pandemicznych warunkach każdy musi być samowystarczalny niczym Prince. A czy opowiadałem Wam już o Eelco Topperze? Możecie nie pamiętać, ale wyszukiwarka nie zapomni – prawie dokładnie dwa lata temu, we wpisie zatytułowanym Muzyka na zwykły dzień. Będę musiał uważać, żeby się nie powtórzyć. Ale ważne jest, że dwa lata później dałem się znów złapać, jak mucha na lep, a COVID-19 na człowieka, na ten sam rodzaj zwyczajniutkiej, prostej, ale okrutnie wciągającej i poprawiającej nastrój muzyki instrumentalnej. Najlepsza muzyka ery pandemii – powinna rozbrzmiewać na wszystkich zoomach i teamsach współczesnego świata, jak muzak w windach drogich hoteli. Kto to ładnie gra? To Felbm, drodzy zoomowcy. Kto?!! No tak, o ile żaden dźwięk nie został tu puszczony na żywioł, z nazwą wyszło dość spontanicznie. Ale o jej źródłach pisałem już poprzednio, a obiecywałem się nie powtarzać.   

Czytaj całość »

20.10.2020
wtorek

Początek zepsucia

20 października 2020, wtorek,

To jedna z moich ulubionych muzycznych historii i wydarzyła się mniej więcej 60 lat temu, więc dziś symbolicznie można świętować. W Nashville trwały sesje nagraniowe kolejnej piosenki Marty’ego Robbinsa, 35-letniego wówczas piosenkarza country (i rajdowca). W utworze, zatytułowanym Don’t Worry, partię gitary graną przez Grady’ego Martina, zarejestrowano przez uszkodzony kanał w konsolecie. Wyszedł charczący, zniekształcony ton, który jednak inżynier dźwięku, zmarły dwa lata temu Glenn Snoddy, zdecydował się zostawić. Brzmiało to ciekawie. Ale nikt nie spodziewał się reakcji: natychmiast po publikacji (w lutym 1961 r.) miała się zgłosić do Snoddy’ego Nancy Sinatra że też chce to brzmienie (ale na wspomnianej konsoli rzecz była już wtedy technicznie nie do odtworzenia), w końcu wieść się rozeszła szerzej i firma Gibson zagadnęła o schemat. W ten sposób, przez odtworzenie usterki (chodziło bodaj o zepsuty transformator), udało się zaprojektować pierwszy efekt gitarowy w charakterystyczny sposób przesterowujący brzmienie, czyli Maestro FZ-1 Fuzz-Tone. Kupił go sobie Keith Richards, nagrał (I Can’t Get No) Satisfaction (bez fuzza tego riffu by nie było), resztę historii znacie. Dziś jej najnowsza odsłona.  

Czytaj całość »

19.10.2020
poniedziałek

Te najlepsze momenty online

19 października 2020, poniedziałek,

Wydarzenia live zawsze były konkurencją dla płyt. Są tym większą, od kiedy archiwizuje się je w internecie, ze stałym dostępem po transmisji. Tak jest na przykład z występami Unsoundu, który skończył się wprawdzie już tydzień temu, ale cały program dyskusji i występów, zaprojektowany specjalnie pod kątem onlajnu, można wciąż nadrobić. Moim zdaniem warto zacząć od pięciu momentów: inauguracyjnego Weavings, czyli występu supregrupy sformowanej przez Nicolasa Jaara specjalnie dla potrzeb tej imprezy, zaskakującej formułą opowieści dźwiękowej o wirusie, którą przygotował Kode9 w poprzednią sobotę. A także opowieści dźwiękowej z własnego podwórka Chrisa Watsona, premiery 2857 Antoniny Nowackiej, no i pełnego emocji eseju dźwiękowego DeForresta Browna jr. tego samego dnia. Warto zauważyć, że organizatorzy mieli też pomysł na onlajnową symulację tego, co się zwykle dzieje za kulisami – te zakulisowe rozmowy odbywały się na platformie Discord.

Dużą część weekendu znowu spędziłem na koncertach, nadrabiając przeróżne wydarzenia live (choćby występ Piotra Damasiewiczatutaj), co w tym domowym słuchaniu staje się już realną alternatywą dla muzyki z płyt – to miałem na myśli w pierwszym zdaniu. Albo czymś pośrednim. W każdym razie chciałbym szczególnie zwrócić uwagę czytelników bloga na ten sobotni koncert:

Czytaj całość »

17.10.2020
sobota

AI-techre [podsumowanie tygodnia]

17 października 2020, sobota,

Lubicie zwroty akcji? Najbardziej przebojowy utwór w stylu Autechre (choć po prawdzie bliżej Squarepushera i Venetian Snares) nagrał właśnie John Frusciante jako wspomnienie swojego kota. Cały album Maya zapowiedziany na przyszły piątek ma być poświęcony kotce gitarzysty RHChP, a wyda go Planet Mu. Dziwny rok mamy, ale też Frusciante lubi – jak wiemy, a koledzy z zespołu wiedzą lepiej – różne zwroty akcji. Nie chciałbym oczywiście, by przy sobocie ktoś mnie skreślał z listy swoich lektur, ale nie zdziwię się szczególnie, jeśli za tydzień uznam Johna Frusciante za bardziej satysfakcjonującego producenta roku 2020 niż duet Autechre. A już dziś mogę go uznać – na podstawie krótkiej próbki – za twórcę bardziej pobudzającego, choć zarazem pewnie bardziej topornego. Ale nie uprzedzajmy faktów. 

Czytaj całość »

16.10.2020
piątek

Naj od lat, czyli premiery tygodnia

16 października 2020, piątek,

Co my tu dzisiaj mamy? Zaskakująco udaną epkę Jamesa Blake’a po kilku chudszych latach. Kasetę Kali Malone pokazującą brudnopisy jej organowych kompozycji ze świetnego The Sacrificial Code (ale chyba sprzedaną w limitowanym nakłądzie na pniu). Publikację – po długich latach – albumu Renaty Lewandowskiej Dotyk, zarejestrowanego pod koniec lat 70., a wydanego wspólnie przez The Very Polish Cut-Outs i Astigmatic. Utworów z okolic funku i soulu we wczesnym polskim wydaniu, częściowo do tekstów Ryszarda Marka Grońskiego i muzyki Juliusza Loranca (ostatnio pisałem o nim przy okazji Dzięcioła) czy Waldemara Parzyńskiego z Novi Singers, odnalezionych w przepastnych archiwach Polskiego Radia. I przypomnienie przerwanej wtedy kariery świetnie zapowiadającej się wokalistki, która uciekła na Zachód, żegnając się ze śpiewaniem.    

Czytaj całość »

css.php