Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

20.11.2017
poniedziałek

Sax & sens

20 listopada 2017, poniedziałek,

Jest kilka problemów repertuarowych stojących między saksofonem i muzyką rockową. Więc gdy mój syn, który uczy się grać na saksofonie, podchodzi do mnie, zwracając uwagę, że „fajna muza” to to rockowe i ciężkie, co właśnie leci, wiem już, że będzie miał chłopak problem. Bo rockowe i ciężkie słabo się rymuje z saksofonem. A nie puszczę mu przecież polskiej sceny alternatywnej z okresu jarocińskiego, bo ta miała tak słabych saksofonistów, że mnie dziecko wyśmieje. Bądźmy szczerzy: nawet mój ulubiony Nik Turner z Hawkwind był zawsze drugorzędnym saksofonistą. A ci pierwszorzędni grali czasem takie rzeczy, że wstyd samemu słuchać (ostatnio zajrzałem na listy bestsellerów z lat 90. i wspomniałem bestseller Sax & Sex), a co dopiero zaprezentować jako wzór dla dziesięciolatka. Tymczasem nowe Merkabah to jest właśnie odpowiedź na to pytanie, jak pożenić wynalazek Adolphe’a Saxa z tym ciężkim i fajnym. Czytaj całość »

17.11.2017
piątek

Potencjał niewyczerpany

17 listopada 2017, piątek,

Pewnie macie już swoją ulubioną polską płytę tego roku – dronową, alternatywno-rockową, rapową albo punkowo-przedwojenną. Ja też parę miałem, gdy wtem pojawił się album, na który powoli przestawałem już liczyć, sądząc, że perfekcjonizm autorów wykatapultuje ich poza bieżące 12 miesięcy. I powiem szczerze, że poza piosenkami z filmów śpiewanymi przez mojego dziadka i pamięcią wdrukowanego w dzieciństwo cyklu „Stare kino” nie miałem zbyt emocjonalnego stosunku do międzywojennej piosenki. Ale wszystko się zmieniło. Wprawdzie swoje już napisałem w papierowym wydaniu, ale jednak sprawy to nie wyczerpuje. Jazz Band Młynarski-Masecki to cud. Mamy tu do czynienia z – powiem brzydko – potencjalnym game changerem. Albumem, który – jak, nie przymierzając, płyta Mitchów z Wodeckim – ma szanse kompletnie zmylić ścieżki, jakimi chadza całkiem szeroka, wielopokoleniowa publiczność, zarazem wywołując radosne koneserskie westchnienia i oddać w aplauzie to, co jej twórcom od dawna się należy. I jak tegoroczna gra Cuphead z przedwojenną animacją i bigbandową ścieżką dźwiękową może pokazać widowni coś, o czym nawet nie wiedziała, że tego chce. Bo potencjał tego zjawiska – co charakterystyczne – trudno ocenić. Czytaj całość »

16.11.2017
czwartek

Płyty roku 2017 już wybrane (dwa pierwsze zestawienia)

16 listopada 2017, czwartek,

Mam wrażenie, że co roku moment, gdy publikowane są pierwsze zestawienia najlepszych płyt roku, przychodzi wcześniej. Tak samo jak coraz wcześniej wieszane są iluminacje bożonarodzeniowe i wcześniej przychodzą oferty zmiany abonamentu telefonicznego na tańszy i większy. Jest to oczywiście wojna o uwagę, która za chwilę gdzieś pryśnie, gdy tylko zaatakują nas wszyscy inni. Z tych samych powodów właściwie co roku publikuję wam te zestawienia o tej porze roku i sam sprawdzam, czy czegoś aby nie przeoczyłem. Dziś dwa pierwsze zestawy płyt roku 2017. Czytaj całość »

14.11.2017
wtorek

Żadnych wielkich przebojów (playlista 8)

14 listopada 2017, wtorek,

No, może jeden – ale sami musicie go znaleźć. Poza tym flażolety z Lucerny i zawijasy z Nigru. Kilka nazw tak trudnych, że połamiecie sobie język. Kilku artystów tak nieznanych, że nie wszyscy znajomi ich znają. Kilka brzmień tak mylących, że nie będziecie w stanie powiedzieć, jaki to instrument. Kilka nagrań tak dziwnych, że nie będziecie w stanie ich sklasyfikować. Kilka nagrań tak onirycznych, że nie będziecie mieć pewności, czy to nie sen. Ale jeśli to wtorek, jesteście na Polifonii – dziś prawie 70 minut muzyki z 9 nowych płyt. Czytaj całość »

13.11.2017
poniedziałek

Ostateczne starcie Taylor Swift z Samem Smithem

13 listopada 2017, poniedziałek,

Kiedy u nas młodzież walczy o sprawy wielkiej wagi i 60 tys. osób (według danych policji) paraduje radośnie (według wypowiedzi rządu) za transparentami o „białej Europie” i wśród haseł antyislamskich, których, jak się później okazuje, nikt z paradujących nie widział i nie słyszał, ta bardziej zdeprawowana zachodnia młodzież bawi się przy listopadowych premierach płyt Sama Smitha i Taylor Swift. Kiedy u nas otwarta na świat młodzież idzie pod hasłami My chcemy Boga, ale wydaje się interesować głównie wyznawcami Allaha, a później ląduje na kebabie – sam widziałem – światowa młodzież swoje uczucia lokuje jednak w najpopularniejszych wykonawcach muzycznych, kupując ich płyty. W tym kontekście można by nawet uwierzyć w hasła o tym, że Polska uratuję cywilizację Zachodu. Gdyby nie to, że kupowanie płyt z nagraniami ulubionych wykonawców ma w kulturze Zachodu lepszą i pochłaniającą mniej ofiar tradycję niż wojny religijne i postulaty czystości rasowej. Więc może jednak posłuchajmy płyt, które ludzie kupują. Czytaj całość »

12.11.2017
niedziela

Nie wyłem po Goćku

12 listopada 2017, niedziela,

Przeczytałem z pewnym opóźnieniem, ale też zdziwieniem, tekst Piotra Goćka, który na łamach „Do Rzeczy” deklarował ostatnio, że nie płakał po szefowej PISF-u Magdalenie Sroce, i postulował rozbicie koterii rządzących polską kinematografią. Był to przypadkowo najlepszy kawałek SF tego autora, na jaki trafiłem od czasu niezłego opowiadania, które kiedyś znalazłem w „Fantastyce”. Gociek snuje w nim wizję filmowców żerujących na publicznych funduszach, wykorzystujących pieniądze za nieprzyjęte do produkcji scenariusze niczym stypendia artystyczne. A przede wszystkim modną na prawicy wizję establishmentu, koterii, która żyje z PISF – z tygodnikiem „Polityka” włącznie. To mój tygodnik w tej wizji – jestem, przyznaję, szefem działu kultury „Polityki” – wyraża akceptację dla dzieł polskiego kina, które później dostaną pieniądze z państwowej kasy. Gociek rzuca ciepłe słowo Patrykowi Vedze jako – dalej w jego wizji – jednemu z wielkich niezależnych polskiej kinematografii (choć zaznacza, że kręci chały). Jest również u Goćka ulubiona w prawicowej SF wizja „wycia” („Wyborczej”, „Polityki” i TVN), które rozlegnie się, gdy w PISF-ie zagoszczą nowe, sprawiedliwe zasady. Otóż ja nie wyłem, choć z jednej strony red. Gociek wydał mi się niesprawiedliwy (bo nie wziął pod uwagę tego, że skoro eksperci kierują się wskazaniami „Polityki”, to może po prostu cenią drukowane w niej teksty?), a zarazem mnie rozbawił. Bo tropiąc koterie polskiego kina, wytropił sam siebie. Czytaj całość »

10.11.2017
piątek

Czy rap może być nieoralny?

10 listopada 2017, piątek,

Być może nie zauważyliście, ale kilka dni temu raper doczekał się nagrody przyznanej przez Radę Języka Polskiego, z czego – jako członek Rady Języka Polskiego – jestem bardzo dumny. Tym bardziej, że Łona, czyli Adam Zieliński, który został Młodym Ambasadorem Polszczyzny, bronił polskich znaków (Badz czlowiekiem laskawym tak / I od czasu do czasu wcisnij prawy alt), zauważał problemy logopedyczne kolegów po fachu (Tak, człowieku, szczękościsk / To jest najkrótsza droga do popularności), dominację trybu przypuszczającego (Horyzonty tu nie najszersze, marne gusta / Ale gdzie tak pięknie potrafią przypuszczać?), a wreszcie potrafił do osób o radykalnych poglądach zwracać się w sposób kulturalny (Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą / Przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość). Czuję, że spłacona została w ten sposób choć część długu, jaki polszczyzna zaciągnęła u polskich raperów. Sam takowy zaciągnąłem z pewnością, przygotowując w poprzedniej dekadzie serię książek o najmłodszym języku polskim. A tymczasem słowotwórstwo się nie zatrzymuje, tylko ucieka dalej – tym razem w słowowtórstwo. Czytaj całość »

9.11.2017
czwartek

Czarne w dwóch rozmiarach – poradnik szafiarza

9 listopada 2017, czwartek,

Dziś zabawię się w szafiarza – bo to chyba rodzaj męski szafiarki, prawda? Powtórzę to, co każda szafiarka zawsze powtarza: musicie mieć w szafie coś czarnego na dzień i coś czarnego na wieczór. Tyle że w przeciwieństwie do mieszkającej dwa bloki dalej słynnej szafiarki (której personalia utajnię, bo jest przedmiotem rodzinnych anegdot i nie chcę, żeby się biedaczka musiała stresować – w każdym razie ilekroć ją widzimy, ubrana jest na czarno) ja trzymam w szafie płyty. A właściwie trzymam je w garderobie – mieliśmy w mieszkaniu kilka metrów przestrzeni, teoretycznie na garderobę, w których obiecałem zmieścić się z całym muzycznym dobytkiem – włącznie z czarnymi płytami. Skąd taka obietnica? Czytaj całość »

7.11.2017
wtorek

Nawet najlepsze utwory same się nie przesłuchają (playlista 7)

7 listopada 2017, wtorek,

Płyty same się nie przesłuchają – żeby strawestować Dorotę Masłowską pisującą o nałogowym oglądaniu seriali, no i fanów gier wideo, którzy rytualnie wręcz narzekają, że level sam się nie wbije. A w listopadzie muzyka grana na żywo – w moim wypadku np. Jazz Jamboree (parę rozczarowań, wyróżniające się Pimpono Ensemble i Kamil Piotrowicz, najlepszy Peter Evans Septet – dodam tylko w skrócie) – rywalizuje z muzyką z płyt. I robi się momentami gęsto. A seriale też same się nie obejrzą, książki same nie przeczytają i tak dalej. Dlatego dziś tylko mizerne 9 utworów i ledwie 47 minut muzyki z dziewięciu nowych płyt. Czytaj całość »

6.11.2017
poniedziałek

Ostateczna przecena człowieka

6 listopada 2017, poniedziałek,

To będzie jedna z najbardziej przecenionych premier tego roku. I nie chodzi o kosze wyprzedażowe, tylko zawyżone oceny. Moim zdaniem – jak uczy dodawać pewna sędzia w serialu The Good Wife . Żeby tak od razu odnieść się feminizującym serialem do płyty otwarcie feministycznej artystki Karin Dreijer, czyli Fever Ray. Bo warto zaznaczyć, że nawet zacne intencje – tak chętnie wypunktowywane w wypadku tego albumu, przyjętego przez prasę z niemal jednomyślnym aplauzem – nie powinny być wymówką dla nudy. Ja odnajduję się najlepiej w pierwszych linijkach rozpoczynającego album Wanna Sip: I wanna love you but you’re not making it easy / I wanna love you but you’re not making it easy. Po raz kolejny chciałbym się zakochać w solowej muzyce Dreijer i po raz kolejny autorka mi tego nie ułatwia. Czytaj całość »

css.php