Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

22.11.2019
piątek

Ten piątek opowiada Beck

22 listopada 2019, piątek,

Bo nikt nie opowie wam tego piątku w premierach płytowych lepiej niż Beck Hansen. Zaczyna się jak album Animal Collective, a ci wydali właśnie płytę (patrz lista nowości), przez chwilę myślałem więc, że włączyłem nie to, co trzeba. Po drodze znajdziecie Stratosphere, które wprawdzie brzmi jak utwór Stevena Wilsona (wyszła dziś płyta jego duetu No-Man), ale o dziwo przynosi partię wokalną Chrisa Martina (którego Coldplay też właśnie wydał płytę, gdyby ktoś nie zauważył). A na nowym albumie, który opublikował dziś także Leonard Cohen (opisywałem go wczoraj), znajdziecie z kolei gościnny występ samego Becka. Podstawowy problem, jaki w tym widzę, to jednak nie „co nam może opowiedzieć Beck”, tylko „ile Becka w tym Becku”. Czytaj całość »

21.11.2019
czwartek

Leonard Cohen jako bohater SF

21 listopada 2019, czwartek,

Tegoroczne nominacje do Grammy pominę milczeniem, bo nie bardzo jest co komentować. Nawet pastwić się nie ma sensu, bo aktualnie robią to fani koreańskiej grupy BTS, a ich jest więcej i uderzają mocniej niż pojedynczy narzekający dziennikarz, w dodatku z Polski. Za to z 24-godzinnym wyprzedzeniem napiszę kilka słów o jutrzejszej premierze Leonarda Cohena. Niby nie ma się co spieszyć, przez ten czas nie zmieni się nic w jego sytuacji życiowej (precyzyjniej: nieżyciowej, zmarł 3 lata temu), ale jakoś bardziej do mnie przemawia Cohen niż Coldplay czy Beck. Chociaż sądząc po portalu Hasitleaked (odnotowuje przedpremierowe wycieki oczekiwanych albumów) zainteresowanie tamtymi dwoma jest większe. Parlophone proponowało mi zresztą dostęp do dawno wyciekłej do sieci płyty Coldplay – w zamian za podpisanie dokumentu z zestawem sankcji tak kuriozalnych, że zabronili nawet dzielić się samą treścią dokumentu. Wolę w takim razie tego słuchanego na spokojnie od ładnych paru dni Cohena. Przedpremierowe odsłuchy z odpowiednim wyprzedzeniem mają sens. Może i wraz z wejściem nowych streamingów wideo grozi nam trochę więcej piractwa w tej sferze, ale muzyka jest relatywnie wolna od tego problemu. I nie sądzę, by w czasach Spotify czy Deezera miliony abonentów sieci komórkowych, którzy dostają często dostęp do muzyki w pakietach, zadawały sobie trud szukania pirackich cyfrowych wersji. Uważam, że powinno się premiować zaufanie i trzeźwe myślenie w tej dziedzinie. Czytaj całość »

20.11.2019
środa

Celine Dion jako treść nieprzyzwoita

20 listopada 2019, środa,

W tym nadzwyczajnym wpisie (kolejny zwykły nadejdzie) znajdziecie wszystko, co trzeba wiedzieć o najnowszej płycie Céline Dion zatytułowanej Courage (Odwaga). A z góry informuję, że nie ma tego dużo. Jak dotąd najciekawszym dziełem z nazwiskiem Dion na okładce była w mojej opinii książka Carla Wilsona Celine Dion „Let’s Talk About Love” – A Journey to the End of Taste wydana w serii 33 1/3 i będąca ciekawym esejem o kiczu z przykładami z twórczości kanadyjskiej wokalistki. Kiedy jednak dowiedziałem się, że nowy album zawiera treść opisaną jako EXPLICIT (czyli NIEPRZYZWOITE), zdecydowałem się na krótko utajnić swój profil na Spotify i odsłuchać materiał. Czytaj całość »

20.11.2019
środa

To ta muzyka totalna?

20 listopada 2019, środa,

Z tytułu można wyczytać dwie informacje: znowu będę pisać o muzyce, a do tego nie znalazłem dla niej innego określenia niż totalna. Czyli jak nic wybieg, który pozwala uniknąć mówienia, czym tak naprawdę ta muzyka jest – poza tym, że niesie resztki różnych znanych, częściowo przetrawionych już pomysłów jak orędzie Mateusza Morawieckiego, ale za to jak już gruchnie, to z siłą antyorędzia Adriana Zandberga. Mówiąc najkrócej: błądzi jak jeden, a przy tym lutuje jak drugi. W polityce niemożliwe połączenie, my jednak jesteśmy w świecie sztuki. Nadrabiajcie zaległości, zanim jakiś młody słuchacz rozjedzie, a ja opowiem o proporcjach błądzenia i lutowania. Czytaj całość »

19.11.2019
wtorek

Jestem na ta

19 listopada 2019, wtorek,

Z lubelską grupą Tatvamasi staram się być na bieżąco od lat, odkąd kompletnie zaskoczyła mnie wieść, że polski zespół, którego nazwy nie kojarzę, nagrywa dla Cuneiform – wytwórni o historycznym znaczeniu dla amerykańskiej awangardy rockowej i fusion. I to od razu przy okazji debiutu! W międzyczasie jednak legendarna wytwórnia wpadła w mocny dryf i choć dziś wznowiła działalność, bardziej płynnie niż katalog Cuneiformu prezentuje się aktualnie dyskografia Tatvamasi. Wydali już piątą płytę zatytułowaną Haldur Bildur, zdążyli zaliczyć katalogi Requiem Records i legendarnego Obuha (o Amor fati wspominałem na Polifonii), a teraz po raz drugi publikują dla Audio Cave. Wprawdzie sam zagapiłem się przez kilka tygodni, to ten ich powrót do Audio Cave muszę uznać za szczęśliwy i udany. Czytaj całość »

18.11.2019
poniedziałek

OK, takich boomerów będą słuchać milenialsi

18 listopada 2019, poniedziałek,

Przed tymi, którzy zaglądają do mediów społecznościowych – a to dziś duża grupa – trudno byłoby ukryć, że byłem na koncercie Jaimie Branch na festiwalu Jazz Jantar. Jeszcze trudniej byłoby ukryć entuzjazm po koncercie, który płyta Fly Or Die II – jeden z lepszych jak dotąd albumów w tym roku – nieźle zapowiadała, ale nie zdradzała w całości. Poza łączącą momentami (Prayer for Amerikkka, jak pamiętamy) obowiązki trębaczki i wokalistki Branch bohaterem mógłby tu być z powodzeniem kontrabasista Jason Ajemian albo Chad Taylor grający na bębnach. Drugą postacią w zespole był dla mnie jednak tego wieczoru Lester St. Louis, wiolonczelista. Gra na żywo więcej niż wyczytałem z nagrania, wykorzystując cały wachlarz technik pizzicato (włącznie z tymi raczej gitarowymi), zmieniając smyczki, obchodząc się ze swoim instrumentem z taką siłą, jak gdyby za chwilę miał go zmiażdżyć – w istocie poszło gładko, poza zerwaną struną i rozstrojeniem pozostałych, co jednak nie przeszkodziło muzykowi (potężnej postury) dograć bis po euforycznej reakcji widowni. Podczas podpisywania płyt padło hasło: Czy będzie wpis na Polifonii? Oczywiście, nawet już jest – i bez wzmianki o Branch poniedziałkowy wpis by tu wylądował. A mam dodatkową okazję do wzmianki – jest nowy utwór nagrany przez grupę KVL z istotnym udziałem Branch – o, na tej płycie. Tymczasem jednak muszę odnotować dwie świetne płyty archiwalne. Czytaj całość »

15.11.2019
piątek

Uczucie dziwności nadejdzie

15 listopada 2019, piątek,

Tydzień jak to w listopadzie: dużo wszystkiego. W poniedziałek świąteczny zjazd miłośników patriotyzmu stadionowego (wybrałem patriotycznie rodzinne zajęcia domowe). We wtorek fascynujący, choć krótki koncert Marcina Maseckiego z repertuarem Theloniousa Monka i polska premiera książki Robina D. G. Kelleya Thelonious Monk. Geniusz inny niż inni (nie myślałem, że kiedykolwiek się u nas ukaże, a tu Wydawnictwo Kosmos Kosmos dało radę). W środę premiera koncertowa programu The best of moje getto Piernikowskiego z imponującym PEŁNYM składem gości. Niezła zadyma, nawet potężny saksofon basowy Michała Fetlera, wniesiony w miejsce znanego ze studia altu, ledwie było w tym dymie widać. I jeszcze zaskakująca premiera Middle West pracowitego duetu BNNT. W czwartek na AMC Polska pierwszy odcinek dokumentalnego serialu Hip hop: kawałki, które wstrząsnęły Ameryką, w którym członkowie The Roots mają ambicję historię rapu opowiadać utwór po utworze. Na piątek zostaje wam pewnie zakup szeroko i gorąco dyskutowanego Death Stranding Hideo Kojimy. A jeśli komuś, jak niżej podpisanemu, zabrakło już na funduszy (za 289 zł można kupić niezły pęczek tygodniowych premier), to warto zainwestować w coś innego. Też powinno uszczęśliwić fana gier, a przy tym brzmi lepiej niż ścieżka dźwiękowa Death Stranding. Czytaj całość »

14.11.2019
czwartek

Elektronika jest kobietą, choć uważano ją za mężczyznę

14 listopada 2019, czwartek,

Zamierzam dziś celebrować 80. urodziny Wendy Carlos, bo bez jej albumu Switched-On Bach nie byłoby elektroniki, jaką dziś znamy. To piękna historia. Wydana w 1968 r. płyta przyniosła szereg opracowań klasyków muzyki barokowej i sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy – to więcej niż inne wykonania utworów słynnego Jana Sebastiana – oswajając ludzi z brzmieniem generowanego przez maszynę dźwięku. Wielka kariera muzyki elektronicznej zaczęła się więc tradycyjnie od Bacha, a wszystkie nurty syntezatorowe mają w jednej osobie ojca i matkę. Carlos – urodzona i początkowo występująca jako Walter – była przy okazji inną pionierką, jedną z pierwszych rozpoznawalnych transpłciowych osób, które poddały się chirurgicznej operacji korekty płci. Świat szybko przyjął w stosunku do niej feminatywy: wybitna kompozytorka, wykonawczyni, eksperymentatorka, inżynierka. Na okładce przebojowej płyty z 1968 r., firmowanej proroczo przez Trans-Electronic Music Productions Inc., w kolejnych wydaniach zmieniło się tylko imię. Czytaj całość »

13.11.2019
środa

Posłuchaj tego

13 listopada 2019, środa,

Premier tyle, że łatwiej wprowadzić nowy cykl niż opublikować nowy wpis. Bo trudno zdecydować się na jeden konkretny tytuł. Przeskakiwanie między jedną a drugą nowością to nic przyjemnego, a zanim opublikuję tych kilka słów na blogu, już pewnie i tak wszyscy zdążą posłuchać. Ale te trzy niedługie elektroniczne płyty z bardzo odprężającą, kojącą muzyką mogły jak dotąd zebrać stosunkowo niewielu słuchaczy. Warto po nie sięgnąć. Czytaj całość »

12.11.2019
wtorek

Klinicznie brudni

12 listopada 2019, wtorek,

Utwór Piano Burning z nowej płyty Clipping dochodzi już do 60 tys. odsłuchów na Spotify. Parę tygodni temu żartowałem, że idzie na przebój roku w kategorii nagrań terenowych (bo to 18 minut dźwięków performansu, podczas którego spalane jest pianino), ale zarazem to jedna z najchętniej słuchanych kompozycji muzyki współczesnej, bo całość jest wykonaniem utworu, który w roku 1968 napisała Annea Lockwood. Autorka, urodzona w Nowej Zelandii, wykształcona w Anglii, a pracująca w Stanach Zjednoczonych, świętowała w tym roku 80 lat – odnotowywał to niedawno „New York Times” w sylwetkowym tekście, a sami członkowie Clipping trafili na okładkę „The Wire”. Słusznie, bo tworzą dokładnie taki hip-hop, jakiego ciągle za mało: może chwilami natrętnie konceptualny, ale za to jaki ciekawy! Czytaj całość »

css.php