Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

16.08.2019
piątek

Jeszcze więcej Powera [+ premiery tygodnia]

16 sierpnia 2019, piątek,

Jak ktoś się nazywa Benjamin John Power, powinien grać… he, he, power electronics. Suchar stał się w tym wypadku ciałem, muzyka naszego bohatera nabierała coraz mocniejszego brzmieniowo charakteru i pociągnęła za sobą w końcu większą grupę wyznawców, czego zwieńczeniem jest płyta Animated Violence Mild, pewnie najbardziej atrakcyjny album Blanck Mass, projektu, który Power prowadzi od niemal dekady i dla którego główną pożywką jest może nie dokładnie power electronics, ale ogólnie okolice muzyki postindustrialnej, noise’u, a wcześniej – muzyki dronowej, ambientu i progresywnej elektroniki. Tyle że na płycie z jabłkiem staje przed nami Power bohater, elegancki jak z magazynu mody, muzycznie przystępny, z pełniącymi coraz ważniejszą funkcję wokalami i riffami rodem z przebojów z lat 80. Zupełnie inny od tego zakapturzonego, dzikiego i introwertycznego Powera z szalonych koncertów duetu Fuck Buttons sprzed mniej więcej 10 lat. Czytaj całość »

15.08.2019
czwartek

Nie płakałem po Woodstocku

15 sierpnia 2019, czwartek,

Jak już wiemy, w obchodzoną dokładnie dziś 50. rocznicę słynnego Woodstock Festival nie będzie kolejnego festiwalu w Woodstock. Chociaż miał być, a Michael Lang, jeden z oryginalnych twórców imprezy z 1969 r., walczył o to do ostatniej chwili. Ale niespecjalnie bym się tym faktem przejmował, co krótko uzasadnię. Czytaj całość »

14.08.2019
środa

Rewolwerowe ścieżki dźwiękowe

14 sierpnia 2019, środa,

Kiedy piszę te słowa, jest sierpień 2019 roku i Red Dead Redemption 2 ma na liczniku 25 mln egzemplarzy. Sprzedanych nie po 25 zł, tylko jakieś 10 razy drożej, co piszę nie po to, by denerwować znajomych z przemysłu muzycznego, tylko żeby uzasadnić, dlaczego muzyka wyszła dopiero niedawno. Od października 2018 r. trzeba było załatwić wiele ważniejszych rzeczy, teraz można rzucić uchem na ścieżkę dźwiękową. Są, jak pokazuje różnica skali w tym przemyśle, rzeczy ważne i ważniejsze. Muzyka ma jedną przewagę – w dość krótkim czasie można się zapoznać z tym, co wyszło. Sama westernowa gra RDR2 – urzekająca, zaskakująca rozmiarami świata na każdym kroku – ma jeden feler: najprawdopodobniej zabraknie wam na nią życia. Można sobie wejść, pojeździć konno, wirtualnie zapolować, albo zdać się na ślepy fart i przeżyć jakąś przygodę. Tym bardziej, że w detalach ten świat to dzieło sztuki. Ale gra tego typu jest klasycznym przypadkiem medium, które trudno do końca wykorzystać. A jak się ma sytuacja z muzyką? Czytaj całość »

13.08.2019
wtorek

Warto o tym szeptać

13 sierpnia 2019, wtorek,

Widziałem ostatnio wywiad z Félicią Atkinson, w którym dyskutuje ze swoim rozmówcą, czy to w ogóle muzyka ambient. Słusznie. Nie wszystko, co mówione szeptem, staje się z miejsca ambientem. Gdyby Brian Eno podczas słynnego pobytu w szpitalu (kiedy wypracowywał swoją koncepcję ambientu) koniecznie chciał usłyszeć tę muzykę na harfę, która brzmiała w tle, zawołałby pielęgniarkę, albo zamknął okno. Ale jego interesował sposób, w jaki wtapia się w tło. Z Atkinson jest jednak inaczej – jej muzyka ma wprawdzie siłę muśnięcia piórkiem, ale zmienia nastrój i twardo walczy o uwagę. Jej szeptane w duchu ASMR wokale są tyleż narzędziem odprężenia, co wyprowadzają z równowagi, gdy próbujemy uchwycić sens słów, podwójnie, albo i potrójnie zakamuflowany – słowa są poetyckie, po francusku, i jeszcze na granicy słyszalności, przykryte w miksie elektroniką albo sprzężeniami gitarowymi Stephena O’Malleya w imponującym finałowym Des Pierres. Taki szept się niesie. Czytaj całość »

13.08.2019
wtorek

Pięć rymowanych recenzji piosenek

13 sierpnia 2019, wtorek,

Pisać o płytach bywa trudno i wydaje się to – biorąc pod uwagę nawyki słuchaczy – coraz mniej potrzebne. Za to dawno nie było rymów na Polifonii. Więc w ramach podwójnego wakacyjnego eksperymentu dziś tylko recenzje piosenek (w większości lekkich, łatwych i przyjemnych), do tego tylko i wyłącznie recenzje z rymami. Czytaj całość »

12.08.2019
poniedziałek

Na tę płytę trzeba było czekać czterokrotnie dłużej niż na nowy Tool

12 sierpnia 2019, poniedziałek,

Czym jest powrót po 13 latach, który świat z zapartym tchem obserwuje na przykładzie grupy Tool (zespół-mem w dziedzinie czasu oczekiwania), wobec powrotu po 51 latach, który w tym samym czasie jakoś przechodzi bez wielkich fanfar? Ale trzeba przyznać, że autorka życiorys ma z takich, jakie częściej znajdziecie w rubrykach z pożegnaniami niż z powrotami. To wtedy pisze się z reguły: zapomnieliśmy o niej wszyscy, ale przecież każdy pamięta te piosenki, ten głos. Odeszła wielka artystka drugiego planu, której łatwo było nie zauważyć. Tutaj wszystko z optymistyczną poprawką: nie odeszła, tylko powraca. Czytaj całość »

9.08.2019
piątek

Bon ton

9 sierpnia 2019, piątek,

Bon Iver wraca z dalekiej podróży, niepotrzebnej jak wszyscy wiemy które. Nie domagam się przeprosin, bo ostatnio nie należałem do jego twardego elektoratu. Poza tym z pewną ulgą zauważyłem, że płyta i, i sprawiła mi przyjemność. Robi wrażenie zbioru dotychczasowych doświadczeń, fuzji pomysłów ze wszystkich wydanych dotąd płyt artysty, choć zaczyna się jak 22, a Million, na której amerykański wokalista szukał nowego oblicza (stąd zacząłem od tych podróży), a zamiast tego znalazł łatwy i na dalszą metę nudny trend. Tym razem jest bardziej wprost, cieplej, bez udawania, że chodzi o coś więcej niż ciepłą mieszankę folku, vintage’owego popu i białego soulu w aranżacjach, które łączą elektronikę i żywy zespół. Przeboje są jakby większe, oczekiwania mniejsze, głupio narzekać.       Czytaj całość »

8.08.2019
czwartek

Dilerka śmierci

8 sierpnia 2019, czwartek,

Wśród wielu bezlitosnych gestów, które przynosi nowy album Lingua Ignota, jednym z najbardziej okrutnych jest ten, że wydała go w samym środku sezonu leżakowego. Nie chodzi o to, że sprawy przemocy w związkach, rozpaczy, zdrady, strachu i bezsilności, o których śpiewa Kristin Hayter, nie wydarzają się latem. Przeciwnie, pozostają aktualne okrągły rok. Chodzi o to, że burzy to święty spokój i całkowicie zmienia nastrój – a wiem, o czym piszę, bo po raz pierwszy słuchałem tej płyty tuż przed wyjściem na plażę. Wśród wielu gestów przesady i emocjonalnego naturalizmu, jakie przynosi ten album, jedyny, który mnie irytuje, to wypisywanie tytułów kapitalikami (i tego nam wszystkim oszczędzę). Poza tym, choć teoretycznie Caligula jest płytą ekstremów, a estetyka wrzasku może kogoś pod drodze szokować, dla mnie pozostaje wzorem dobrze skonstruowanego, precyzyjnego i całkiem wyrafinowanego, a przy tym bardzo klasycznie ułożonego albumu. Powiem więcej: kiedy miłośnik muzyki barokowej usłyszy motyw z żałobnego utworu skomponowanego przez Henry’ego Purcella na pogrzeb królowej w Butcher of the World, przy którym Ignota śpiewa I’m the fucking deathdealer, nie powinien się krzywić, tylko ucieszyć z trafnego doboru sampla. Czytaj całość »

7.08.2019
środa

Indie w hip-hopie (i nie tylko)

7 sierpnia 2019, środa,

Tytułowe hasło tej świetnej płyty – More Arriving – miało się odnosić do atmosfery strachu rozpętanej wokół imigrantów na Wyspach Brytyjskich podczas kampanii brexitowej. Sarathy Korwarparokrotnie już opisywany tutaj hinduski multiinstrumentalista – ukuł ten tytuł, żeby nową płytą wpisać się w wielką kampanię muzyczną, która idzie raczej w przeciwnym kierunku. Ale wydaje mi się, że przy okazji dał też niezłe hasło do zainteresowania się hip-hopem w Indiach. Kraj gigantyczny, możliwości olbrzymie, wszystko wskazuje na to, że będzie z tego więcej niż tych kilku MC, którzy na tym albumie prezentują swoje umiejętności. Zresztą nawet bez względu na skalę Korwar przygotował zjawisku ładną wizytówkę. Czytaj całość »

5.08.2019
poniedziałek

Trzy dni na Offie

5 sierpnia 2019, poniedziałek,

Jeśli wrażeń z biegiem czasu było coraz więcej, a energii, żeby je opisać coraz mniej, to festiwal należy chyba zaliczyć do udanych. Z tegorocznym Off Festivalem w Katowicach tak w każdym razie było. Skończył się nie wiadomo kiedy, trwał jakoś za krótko, co oznacza, że wszystkiego było w sam raz. A może nawet więcej i lepiej niż przez ostatnich kilka lat. W wersji skróconej rzecz wygląda tak: Czytaj całość »

css.php