Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

22.06.2021
wtorek

W smutnym kolorze blue

22 czerwca 2021, wtorek,

Pierwsze wrażenie może być takie, że gdyby Pudelek zamienił się jakimś cudem w dziedzinę sztuki, a grono działających w Kalifornii folkowców z okolic Crosby, Stills, Nash & Young uznać za odpowiednik dzisiejszych influencerów, Blue byłaby najlepszą kroniką towarzyską tego grona. Tyle że ta płyta, opowiadająca o sercowych wzlotach i rozstaniach – ze sporą dozą tytułowego smutku, ale też dwuznaczności, a nawet satysfakcji płynącej z rozstań – jest opowieścią, której żadna rubryka towarzyska nigdy nie dogoni. Przetwarza rollercoaster uczuć między prawdziwymi bohaterami przełomu lat 60. i 70. w szczere i uniwersalne wyznania dojrzewającej kobiety, która stoi na nogach tak mocno, że kolejne pokolenia songwriterek będą się na niej wzorować. Kiedy w A Case of You śpiewa o swoim związku z Grahamem Nashem (który w pewnym momencie sama zakończyła telegramem) mogłabym wypić ciebie skrzynkę i ciągle stałabym na nogach, ma to moc imponującej dwuznaczności. Męska konkurencja Joni Mitchell – a na tym poziomie na scenie folkowej miała już tylko mężczyzn do pobicia – patrzyła na nią nie bez pewnych uprzedzeń. Słowa Boba Dylana, że Joni jest pewną odmianą mężczyzny, które znalazłem w 100 płytach, które wstrząsnęły światem Brzozowicza i Łobodzińskiego, można potraktować jako uwagę deprecjonującą umiejętności kobiet na tej scenie. Ale też jako wyraz pewnego strachu – zdolna, błyskotliwa i rozpędzona Joni Mitchell po sukcesie trzeciej płyty Ladies of the Canyon była nie do zatrzymania i mogła zrobić to, co chciała. Tym czymś okazała się płyta Blue, która ukazała się dokładnie 50 lat temu. 

Czytaj całość »

21.06.2021
poniedziałek

6 płyt tygodnia: od najcichszej do nagłośniejszej

21 czerwca 2021, poniedziałek,

Dziś kolejny skrótowy przegląd wyróżniających się moim zdaniem wydawnictw ostatniego tygodnia. Tym razem Japonia, Kanada, Wielka Brytania, Laos, Stany Zjednoczone i Zambia. Od delikatnych, ambientowych piosenek, po pełen emocji krzyk na beatach inspirowanych horrorem i  heavy metalem. Tak bardzo różnorodne, że proponuję klucz banalny, ale użyteczny: od płyt najcichszych do najgłośniejszych.  

Czytaj całość »

19.06.2021
sobota

Taśma tygodnia #17

19 czerwca 2021, sobota,

Jak zwykle prawie bez komentarza publikuję playlistę polecanych nagrań z polecanych dużych płyt lub singli tygodnia, licząc, że jej słuchanie będzie tak miłe jak kompilowanie. Tym razem kilku znakomitych utworów (Matthew Tavares – ten już uzupełniony, Hugo Moolenaar itd.) zabrakło w streamingu, warto więc zajrzeć na listę bandcampowych i youtube’owych linków. Zapraszam.  

Czytaj całość »

18.06.2021
piątek

Gorące lata sprzed lat

18 czerwca 2021, piątek,

Gorący dzień, gorąca muzyka – jutro Juneteenth, Bandcamp tym razem fundusze z akcji specjalnej przeznacza na stowarzyszenie NAACP broniące praw mniejszości etnicznych. A mnie pada internet – nie wiem, czy to nie od tych temperatur, ale w związku z tym wpis będzie miał dość zwięzły charakter. Tym bardziej że widzę tylko jedno wybitne wskazanie dla tych wszystkich, którzy poszukują dziś muzyki afroamerykańskiej. A właściwie jedno w dwóch częściach.   

Czytaj całość »

17.06.2021
czwartek

Spuścić powietrze z tej bańki

17 czerwca 2021, czwartek,

Przykra przypadłość dzisiejszych mediów polega na tym, że publiczność zabawiana non-stop tym samym traci z oczu wszystko inne. Dlatego za bardzo krzepiący fakt uznaję dane o zmniejszonym zainteresowaniu piłką nożną mężczyzn (uważam że za podpowiedzią Michała R. Wiśniewskiego powinniśmy tego określenia używać konsekwentnie). Niby rozumiem, po co pompuje się ten temat w mediach społecznościowych – żeby podtrzymywać zasięgi. Sam mam na koncie jeden (słownie) piłkarski wpis w ostatnim tygodniu, który oczywiście przebił popularnością wszystkie inne. Ale napompowaliśmy ten przemysł kopanej do poziomu absurdu – słusznie pada w linkowanym tekście hasło bańka. I słusznie pada hasło o tym, że pandemia i afera wokół Superligi trochę jednak stonowały emocje. Tonują je astronomiczne zarobki w tej branży, ale w moim wypadku – bardziej jeszcze fakt obłożenia jej reklamami do absurdu i wykreowania żyjących w bańce piłkarzy na gwiazdy tejże reklamy, a na koniec życiowych guru. Gest państwa Lewandowskich kreuje marki, gest Cristiano Ronaldo – odstawienie coca-coli, bo woda zdrowsza – doprowadza do tego, że akcje Coca-Cola lecą w dół na giełdzie (nagły spadek wyliczono na 4 mld dol.). To oczywiście miłe, gdy piłkarz namawia do czegoś sensownego. Ale jeśli świat odkrywa, że coca-cola jest niezdrowa dopiero przy okazji gestu Ronaldo, to także dlatego, że gdy w mediach występowali spece od zdrowia i żywienia (specjalistom wierzymy coraz mniej – choć mam nadzieję, że i tu pandemia przyniesie pozytywny skutek), pochłonięty był tym, co na kolumnach piłkarskich, albo, oglądając latami mecze, wpatrywał się w logotyp Coca-Coli jako ich sponsora.    

Czytaj całość »

16.06.2021
środa

2 płyty z Gorzowa Wielkopolskiego, których warto posłuchać w tym tygodniu

16 czerwca 2021, środa,

Miał być kolejny odcinek serii przekrojowych poleceń, a skończyło się na tym, że utkwiłem przy muzyce z jednego miasta. Ale nic nie poradzę na to, że jedne z najciekawszych rzeczy w tym tygodniu – nie tylko w Polsce, ale chyba nawet w kategorii open – działy się w Gorzowie Wielkopolskim. Odłożyłem więc na moment drony z Iranu (Siavash Amini) czy rockowe, feministyczne piosenki ze stanu Waszyngton (Sleater-Kinney), żeby serdecznie polecić dwa nieco bliższe wydawnictwa.  

Czytaj całość »

14.06.2021
poniedziałek

Jak konie w galopie

14 czerwca 2021, poniedziałek,

To nie będzie wpis o piosence Wilków. Raczej już o rytmice gdzieś pomiędzy turkotem parowozu a jazdą konną. Przypomniały mi o tym fenomenie dość brawurowe kreacje Alex Freiheit (Siksa) i Magdy Dubrowskiej (Nanga) w spektaklu O czynach niszczących opowieść w Komunie Warszawa. Zaprosić was na kolejne przedstawienie chwilowo nie mogę, bo wczoraj skończył się premierowy cykl czterech wieczorów, zresztą wyprzedanych. Nie wiem jeszcze, kiedy będzie kolejny (mogę tylko odesłać do tego kalendarza). Gdybyście się doczekali, to oczywiście czeka was opowieść, dialog dwóch kowbojek i dwóch niedopałków z bardzo dobrym soundtrackiem, ale przy okazji dowiecie się, że nikt inny nie potrafi tak dobrze udawać koni jak Alex Freiheit. A te dzisiejsze konie z tytułu pochodzą raczej z prerii kolumbijskiej.   

Czytaj całość »

12.06.2021
sobota

Taśma tygodnia #16

12 czerwca 2021, sobota,

Kolejna playlista tygodnia. Dwie godziny nowej muzyki z wydanych właśnie – lub zapowiedzianych – płyt. Cztery utwory, których nie ma na Spotify, można odnaleźć na załączonej liście z linkami do Bandcampa i YouTube’a. Miłego słuchania.  

Czytaj całość »

11.06.2021
piątek

Pod nieobecność płyty tygodnia

11 czerwca 2021, piątek,

Nie będzie Off Festivalu w tym roku. To oficjalna wiadomość. Sezon festiwalowy nie będzie kompletny. Czego nie popsuły przepisy – ewidentnie nierówno traktujące przedstawicieli branży koncertowej – to zepsują za chwilę dyskusje i spory o szczepienia. A dużych imprez na otwartym powietrzu w tej sytuacji najprawdopodobniej bez jakiegoś rodzaju kontroli nie będzie (zapowiedziała to poniekąd decyzja Pol’and’Rock). Strumień nowości płytowych w jakimś stopniu to rekompensuje. Dziś m.in. dwie ciekawe polskie premiery – kolejne udane wydawnictwo Tańców z klubową i ludową nutą, czyli epka Naphty i świetnie brzmiąca płyta Niepokojów Gościnnych. Trudniej byłoby za to wybrać najbardziej oczywisty album tygodnia – gdyby nie najbardziej pracowity zespół świata, King Gizzard & The Lizard Wizard, który po raz kolejny zaskoczył sporą transformacją. I przynosi powiew optymizmu u progu lata.      

Czytaj całość »

10.06.2021
czwartek

Sam początek lawiny

10 czerwca 2021, czwartek,

Są takie momenty, gdy praca w redakcji procentuje po latach. Weźmy rok 2000. Ukazuje się album The Avalanches Since I Left You. Wtedy jest po prostu czystą przyjemnością, radosną, olśniewającą zbitką gęsto poklejonych sampli z setek, jeśli nie tysięcy nagrań, wydaną przez jakichś nikomu nieznanych Australijczyków. Z mało znanymi zespołami jest tak, że można z nimi pogadać. Dzwoni dziennikarz z Europy i pytają: Słuchają tam nas? Owszem, macie przecież świetne recenzje w Europie Zachodniej – odpowiadacie. A jak z Europą Wschodnią? No, u nas była niezła. Fakt, do tej pory można znaleźć w info o płycie informację, że dostali „Typ Machiny” i wyjątkowo wysoką ocenę 4,5 klucza. W każdym razie właśnie ukazał się 4-płytowy winylowy box (i podwójne CD) z tą płytą w wydaniu specjalnym, rocznicowym, takim dla dzisiejszego średniego pokolenia, które słuchało debiutu The Avalanches będąc pokoleniem całkiem młodym. Tylko dlatego przyszło mi do głowy, żeby fragment tamtej rozmowy wykopać z przepastnych archiwów. Płyta była cudowna, ale nie miałem pojęcia, jak się będziemy do niej odnosić po 20, a de facto już nawet 21 latach. 

Czytaj całość »

css.php