Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

21.06.2018
czwartek

Same szczyty

21 czerwca 2018, czwartek,

Staram się zwykle nie przyspieszać recenzji, ale to szczególny przypadek. Nowa płyta Kamasiego Washingtona ukaże się jutro, ale pisać o niej przy okazji wysypu innych piątkowych premier byłoby nie fair. Ostatnie tygodnie, które spędzamy, śledząc pracowicie wydawaną w odcinkach gazetę muzyczną Kanyego Westa i finał małżeńskiego serialu Beyonce i Jaya-Z aż się proszą o puentę. Szczególnie monumentalne, szukające muzealnych scenerii braggadocio pary państwa Carterów o realnej szansie zmiany świata. Imponujące, ale na zapleczu ktoś wykonuje równie monumentalną robotę – a realna zmiana sposobu patrzenia na afroamerykańską tradycję muzyczną pozostaje dziś domeną takich ludzi jak Kamasi Washington. Czytaj całość »

20.06.2018
środa

Reunion nam odjeżdża

20 czerwca 2018, środa,

Reunion leży prawie 9 tys. km od nas i ma parę cech wyspy naprawdę egzotycznej – znajomi Francuzi mówią w każdym razie, że jest malowniczy – a zarazem należy do strefy Euro, za chwilę może więc być bardziej w Unii Europejskiej niż my. Oczywiście ma to swoją cenę: jest tylko departamentem zamorskim Francji bez prawdziwej niezależności nawet w świecie piłki nożnej (rodzima federacja nie należy do FIFA, ale jest aktualnym mistrzem turnieju wysp Oceanu Indyjskiego). Śmiało jednak z perspektywy czasów globalnych technologii i wszechobecnego internetu (domena .re to ich) spogląda na własne tradycje, do których należy nurt muzyczny kojarzący się z grami wideo, czyli sega. Między innymi do tego nurtu nawiązuje oszczędna i prosta w metrum, ale skomplikowana jeśli chodzi o akcenty rytmiczne muzyka Jako Marona. Czyli znów będę zachwalał niezach, choćby i trochę zachodni. Czytaj całość »

20.06.2018
środa

Skrzyżowanie cudu z wiankiem

20 czerwca 2018, środa,

Imprez o wybitnych programach i pomysłach może ciągle niedużo, ale zmniejsza się niepokojąco zakres imprez, z których można się ponabijać, że takie słabe. Nie wiem, czy czytelnicy Polifonii śledzą w ogóle zjawisko organizowanych w różnych miastach Wianków (najbliższa sobota). W Warszawie program lepszy niż bywało, ale jeszcze umiarkowany, bezpiecznie dwupokoleniowy – z jednej strony Dżem i Bajm, z drugiej Daria Zawiałow i Ten Typ Mes. Krakowowi, skąd wyraźnie płyną – wraz z Wisłą – wiankowe trendy, warto się przyjrzeć pod lupą. OK, na głównych scenach O.S.T.R. (w zeszłym roku w Warszawie) i Brodka unplugged. Poza tym świetni na żywo (sprawdzałem niedawno) Paulina Przybysz i Bitamina. Ale tuż obok… Alameda 5? Maniucha i Ksawery? Niechęć? New People? Lonker See? Nawet Hańba? Jazzmani (Artur Majewski) i transmani (Zabrocki/Tyciński)? Przecież to jak line-up wysokiej klasy festiwalu alternatywnego, i to w dobrym momencie. Nawet Unsoundowi przydzielili scenę, wprawdzie cichą (Silent Disco), ale jednak. Co się stało? Czytaj całość »

19.06.2018
wtorek

Polska szkoła szeptu

19 czerwca 2018, wtorek,

W prasie zajmujemy się wyprzedzaniem potrzeb, a te na dzisiejszy wieczór, po zakończeniu meczu, przewidzieć trudno. Ale widzę dwa możliwe warianty: (1) będzie tak dużo euforycznego krzyku, że w pewnym momencie choćby dla odpoczynku potrzebować będziemy odrobiny szeptu, (2) będzie tak mało powodów do euforii, że przyda się coś, co ukoi skołatane nerwy. Tak czy owak może się przydać coś takiego, co właśnie opublikowała wytwórnia czaszka (rec.) w nowej transzy wydawnictw. Tym, których powyższy dylemat nie dotyczy, bo mają gdzieś cały ten mecz, może się przydać tym bardziej. Ładne to i pożyteczne, jest w tym pomysł i duch czasów – a w takich sytuacjach prasa starająca się wyprzedzać potrzeby po prostu musi zareagować. Czytaj całość »

19.06.2018
wtorek

Bez piłki: Senegal

19 czerwca 2018, wtorek,

Graj, Grosik graj. Ale w piłkę graj, a nie tę muzykę, którą przygotowałeś na pomeczowe party. A jeśli już, to posłuchaj razem z Glikiem muzyki z Senegalu, to może łatwiej będzie jednemu wyzdrowieć, a drugiemu rozkminić ruchy Sadio Mané. Bo paliwem dla reprezentacji Senegalu nie jest podlaskie disco, tylko prastara bębniarska polirytmia, z której wyrastają takie nurty jak mbalax, czyli gatunek-hybryda wchłaniający różne wpływy muzyki rozrywkowej z Zachodu. Mało jest rzeczy tak niepotrzebnych jak kolejny cykl na Polifonii, ale mało jest rzeczy tak zdrowych, jak próba wykorzystania nadmiernie wybujałego zainteresowania futbolem do zaprezentowania w trzech zdaniach mniej znanego wykonawcy z kraju, któremu się aktualnie przyglądamy. W wypadku Senegalu niech to będzie Ndagga: Czytaj całość »

18.06.2018
poniedziałek

Brzmienie klasy średniej

18 czerwca 2018, poniedziałek,

Doniesienia o spodziewanej od dawna, a jednak wydanej z zaskoczenia sobotniej płycie duetu Beyoncé & Jay-Z śledziłem do pierwszej wzmianki o Johnie Lennonie i Yoko Ono. Dalej już sobie darowałem. Wystarczy. Wyobraźmy sobie, że duet Lennon/Ono w pierwszych dniach wielkiej trasy koncertowej z biletami VIP do 3,5 tys. zł publikuje nagle nowy album, na którym CAPSLOCKAMI opiewa miłość, choć połowa tekstów traktuje o pieniądzach. Wyobraźmy sobie, że na tę trasę Lennon wyrusza jako największy przedsiębiorca muzyczny, sponsorowany przez banki, inwestujący w dystrybucję cyfrową i podejrzewany przez prasę o to, że manipuluje wynikami tej dystrybucji na korzyść m.in. własnej żony. Wyobraźmy sobie, że Ono chwali się w piosence, że mu kupiła odrzutowiec. I że klip do nowego singla zatytułowanego Bzdet nagrali sobie właśnie w paryskim Luwrze. Oczywiście trudno to sobie wyobrazić – ale łatwo sobie dzięki takim kontrastom uświadomić, gdzie jesteśmy. Czytaj całość »

15.06.2018
piątek

Uwaga, ten wpis zawiera skrajności [PPP]

15 czerwca 2018, piątek,

Ostrzegam, że dzisiejszy piątkowy przegląd płytowy niesie w sobie skrajności. Hity, bo znalazłem pod dzisiejszą datą muzyczny odpowiednik serialu Pora na przygodę! – album kolorowy i ładny, a zarazem psychodelicznie pędzący przez kolejne poziomy dziwności. Właściwie to rzecz promują klipy mieszające estetykę Pory… i komiksów Moebiusa, więc porównanie narzuca się samo. Są też kity, bo znalazłem wśród premier rygodnia także ulubioną płytę mojego dzieciństwa, którą ktoś chciał poprawić. A wiadomo, czym się zazwyczaj takie poprawianie kończy. Czytaj całość »

14.06.2018
czwartek

Piłkarski ambient

14 czerwca 2018, czwartek,

Kiedy miałem osiem lat, zakładałem w tym momencie roku kronikę mistrzostw świata w Hiszpanii (w 32-kartkowym zeszycie wobec braku WordPressa) i pewnie dalej bym regularnie notował wyniki spotkań – coś w życiu trzeba robić, dlatego obsesje sportowe rozumiem – gdyby nie to, że rok później w moim domu pojawił się przyzwoitej klasy magnetofon. I tak co cztery lata mundial schodził coraz głębiej w tło. Dosłownie. Mam na mecze piłkarskie – te, na które chciałbym mimo wszystko popatrzeć, bo słynne światowe drużyny grają, ale zarazem czegoś bym posłuchał – metodę sprowadzania transmisji do ambientu. Czyli wyłączam fonię. Przynosi to kilka korzyści naraz: stadionowy szum nie jest dla mnie szczególnie podniecający, nie muszę słuchać, w jaki sposób komentatorzy próbują wypełnić ciszę, ale cały czas widzę uspokajającą zieleń przez półtorej godziny, no i jeszcze piłka nożna, w zależności od ścieżki dźwiękowej, traci lub zyskuje na dynamice. A mam głębokie przeświadczenie, że futbol zdobył popularność właśnie dlatego, że oferuje kilka lub kilkanaście zgrabnych akcji w morzu nudy, którą dobrze się wypełnia rozmową, czytaniem książki (wtedy trzeba z fonią – żeby usłyszeć krzyk komentatora i podnieść na chwilę głowę) albo właśnie słuchaniem muzyki. Jako wizualizacja płyt z muzyką (nie bez kozery jeden mecz mieści dwa klasyczne longplaye w okolicach 45 min. albo jeden podwójny) kopanie piłki na zielonej murawie sprawdza się idealnie. Czytaj całość »

13.06.2018
środa

Co jest albumem, a co nim nie jest?

13 czerwca 2018, środa,

Nie wiem, czy zauważyli to już czytelnicy Polifonii, ale w tym roku czeka nas wysyp minialbumów w rolach pretendentów do tytułu albumu roku. Albo będziemy musieli uwzględnić trend niesamowitego kurczenia się albumów z muzyką, za który odpowiedzialny jest m.in. Kanye West, więc z takim trendem walczyć trudno. Najpierw 21-minutowe DAYTONA firmowane przez Pusha T, ale przez Westa produkowane. Później 23-minutowy (7 utworów) autorski Ye Westa. Wreszcie duet Kanyego z Kid Cudim KIDS SEE GHOSTS – kolejne 23 minuty. Łapie się to wszystko na definicje albumów – zarówno tę amerykańską (tu z łatwością – ta mówi o minimum 15 minutach i co najmniej pięciu utworach), jak i brytyjską (tu ledwie, ledwie – ta mówi o co najmniej czterech utworach lub ponad 25 minutach). Na rocznej liście najlepiej ocenianych epek w społecznościowym Rate Your Music znajdziemy z łatwością dłuższe lub podobnych rozmiarów płyty – z opisywanym tu niedawno wydawnictwami Wand i Jenny Hval na czele. Ale filtr społeczności każe zwracać uwagę na to, co piszą wydawcy, albo sami artyści – a West i Pusha T sprzedają swoje wydawnictwa jako albumy, nawet jeśli konkurencja w podobnym rozmiarze oferuje epki. A to tylko początek nadchodzących zmian. Czytaj całość »

12.06.2018
wtorek

Opole 2018

Najlepszy alt w Opolu

12 czerwca 2018, wtorek,

Bez triumfalnych ogłoszeń o oglądalności, bo transmitowany na antenie TVP Kultura*, a na TVP1 wyemitowany w całości dopiero o 1:25, odbył się wczoraj ostatni i najlepszy koncert tegorocznego festiwalu w Opolu. Ponieważ o misji tego publicznego medium w czasach prezesa Kurskiego napisałem już dużo złego (a być może wciąż nie tyle, ile by się należało), zwrócę tym razem uwagę na pozytywy – na to, że mimo pozostawionej w amfiteatrze koszmarnej scenografii i mimo dość jednak zapyziałego klimatu opolskiego weekendu w poniedziałek udało się przedstawić kilka godzin tego, do czego zasadniczo telewizja miała być wykorzystana na co dzień. Czyli podpromować w miarę młodą (w porywach tak do 35 lat na scenie) i wyposażoną w nowy repertuar (bez wstydliwego momentu, gdy pozostaje już tylko huknąć Jeszcze się tam żagiel bieli) i utalentowaną część sceny muzycznej. Zrobiono to jednak znowu – zgodnie z duchem, który w telewizji panuje przez wszystkie ostatnie lata – pod płaszczykiem alternatywy, a nawet, jak komentował jeden z dziennikarzy na Twitterze, awangardy. Te pojęcia opisują tu artystów brylujących na listach przebojów (Krzysztof Zalewski), pretendujących do nich (Kasia Lins), zdobywających główne nagrody przemysłu muzycznego (Daria Zawiałow), należących do historii polskiej sceny (Apteka) czy wskrzeszających repertuar z międzywojnia (bezwzględnie świetny i coraz lepszy Jazz Band Młynarski-Masecki) jako stojących w kolejce do pełnej akceptacji na głównych antenach telewizji. Czyli niby coś się zmienia, a jednak niewiele. To, co grane było i śpiewane w restauracjach lub filmach w latach 30. jako najpopularniejszy wtedy repertuar, po 80 latach schodzi do pozycji alternatywy. Antenowo wygodne, ale niesprawiedliwe. Czytaj całość »

css.php