Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

23.05.2018
środa

Skrzypek na dysku

23 maja 2018, środa,

Robotę w dziedzinie trudnego do zdefiniowania nurtu, który w najbardziej zaskakujący sposób stał się ostatnio realną siłą rynkową, czyli czegoś bardzo krzywo dość opisywanego jako modern classical, za granicą wykonują głównie pianiści. Max Richter, Nils Frahm, Ólafur Arnalds, Jherek Bischoff, Hauschka… U nas w tej sferze brylują skrzypkowie – żeby wspomnieć Stefana Wesołowskiego, Tomasza Mreńcę czy Grabka, który płytą Day One niejako zmienia barwy i przechodzi z frakcji klubowo-elektronicznej do neo-filharmonicznej. Robi to na tyle podobnie, by zainteresować publiczność tych wyżej wymienionych, a zarazem na tyle inaczej, by dać się odróżnić poprzez nieco jaśniejszy ton, nieco mniej posępny klimat. Choć – podobnie jak pozostałych wymienionych skrzypków – znosi go w kierunku melancholii i ambientu. Czytaj całość »

22.05.2018
wtorek

Słuchasz tego dla przyjemności?!

22 maja 2018, wtorek,

Czerń ma wiele walorów. Skutecznie maskuje nieidealne kształty, czasem klasowo zastępuje brak stylu, od lat też przydaje się przy gaszeniu kiczu. Podobnie hałas, który (może to skaza pokoleniowa) z czernią mi się kojarzy. Mroczną muzykę wszelkich odmian – czy to metalową, czy noise’ową, czy industrialną – zasadniczo impregnował przez lata na kicz. Skończyło się wyśmiewanie mrocznych reprezentantów rocka gotyckiego. Bo gdy hałas jest odpowiednio intensywny, gasi banały. Mam jednak wrażenie, że przy okazji nowej płyty The Body, którzy są takim kolorem czarnym muzyki, czegoś jest jednak za dużo. A wyliczę szybko elementy: monotonna pulsacja perkusji, do tego gęste, depresyjne, noise’owe faktury elektroniczne – bo to taki metal-nie-metal, częściowo samplowany, w tej odsłonie niemal pozbawiony gitar – no i opętańcze krzyki zniekształcone przez efekty, a do tego czasem partie wokalne w stylu trochę bardziej gotyckiej Enyi. Albo może raczej powtórzenie triku Sisters Of Mercy z Ofrą Hazą, ale ponieważ większość czytelników może nie pamiętać Hazy, zostańmy przy przesadzonym pewnie skojarzeniu z Enyą. Czytaj całość »

21.05.2018
poniedziałek

Polska na Offie

21 maja 2018, poniedziałek,

Oczywiście najpierw idą te zagraniczne ogłoszenia. Chlebem i solą itd. A zatem na Off Festival przyjedzie kalifornijski duet No Age. Mam z nimi osobiste porachunki, bo o o ile pamiętam, to oni poprzednio (2010) grali tak głośno, że wchodzili w harmoniczną reakcję z moim ulubionym duetem Damon and Naomi. Ale z całą pewnością to raczej No Age z tej pary są jednym z bardziej oczekiwanych powrotów na festiwal. No i Derya Yıldırım & Grup Şimşek, czyli międzynarodowa grupa grająca muzykę turecką na głos Yıldırım, saz, organy i sekcję rytmiczną, wszystko w oparach rocka psychodelicznego i progresywnego. Ale tak naprawdę dziś powinniście czekać przede wszystkim na ogłoszenia krajowe. Czytaj całość »

21.05.2018
poniedziałek

ジャズマン nie zawodzi nigdy

21 maja 2018, poniedziałek,

Kompilacje z ósemką w tytule są jak Rocky albo Obcy z wyższą numeracją. Ryzyko gwałtownie rośnie. Odkrywczość zwykle coraz mniejsza. Tymczasem nowa składanka Jazzmana Spiritual Jazz vol. 8 Japan: Parts I & II przeczy tej regule. Właściwie to najbardziej odkrywcza płyta z całej serii, która do tej pory była zasadniczo serią odkryć. Słuchamy jazzu modalnego i „ezoterycznego” z kraju, który przez dekady wydawał się w pierwszej kolejności wielkim importerem takiej muzyki. Tutaj poznajemy Japonię jako potencjalnego eksportera, którego osiągnięcia są niestety słabo znane – ze względu na ceny i brak przepływu w drugą stronę. I jest to klasyczny przykład płyty, świetnie skompilowanej i starannie opisanej, za której zdobyciem ciągnie się przyszły szereg kolejnych odkryć. Dla kolekcjonerów – dalsze wydatki. Czytaj całość »

19.05.2018
sobota

Chała polskiej piłce 2018

19 maja 2018, sobota,

Najprościej strzelić gola do własnej bramki. A czymś takim wydaje się pomysł, by na i tak już pokiereszowanym wizerunkowo festiwalu w Opolu urządzić koncert polskich piosenek piłkarskich. O ile jednak za tzw. komuny (której czasy impreza wspomina od lat) reprezentacyjne hymny bywały przynajmniej przyzwoicie napisane albo zabawne, dziś w pełni oddają głębię zainteresowań naszych futbolistów kulturą. Wszyscy wiemy przecież, że nasze Orły dobrze orientują się na scenie alternatywnej, zajmują pierwsze rzędy na koncertach muzyki improwizowanej i lubią się pokazać raz do roku na inauguracji Warszawskiej Jesieni. Cenimy ich erudycję w zakresie hip hopu, szlifowaną w Niemczech i we Włoszech pasję operową, zazdrościmy przyjaźni między piłkarzami a laureatami muzycznych nagród „Polityki” i „Gazety Magnetofonowej”. Prawda? Oczywiście nie. Estetyczne wybory naszej kadry lepiej opisują pisane dla niej piosenki. Że przypomnę tę Popka sprzed dwóch lat:

O, je! Lewandowski strzelił gola,
O, je! Polska jest zadowolona,
O, je! Szczelna jest nasza obrona,
O, je! Pijany jest każdy Polak.

Ale o tym już pisałem w pierwszej odsłonie minicyklu Chała polskiej piłce. Przyszła pora, by zmierzyć się z tegorocznym urobkiem. Czytaj całość »

18.05.2018
piątek

Piątek: więcej dobrych płyt niż zdołacie przesłuchać

18 maja 2018, piątek,

Dużo płyt, mało czasu, więc bez zbędnych wstępów ogłoszam piątek z gatunku tych mocniejszych. Sensacyjna debiutantka sprzed trzech lat i późniejsza współautorka już nie tak wyjątkowej płyty nagranej w głośnym duecie, czyli COURTNEY BARNETT, dostała szansę, by potwierdzić klasę zdolnej autorki i wykonawczyni na albumie Tell Me How You Really Feel. Wpisała się w dokładnie tę samą niszę – bezpretensjonalny garażowy pop z gitarami na podzespołach z Velvetów, ale z melodyjnością Edie Brickell i wokalnym charakterem Sheryl Crow. Dla wszystkich, w tej wersji dość przewidywalnie, choć zarazem z wyciśnięciem wszystkiego, co można z tej wdzięcznej estetyki. Nowa płyta jest jak debiut, tylko bardziej – przynajmniej pod jednym względem. Otóż zacząłem jej słuchać, by odnaleźć nowe Pedestrian at Best. Nie odnalazłem jednego, tylko kilka, może mniej zaskakujących, ale zgrabnych utworów w tym stylu. Jeśli więc powtórka, to przy niższym poziomie szczytowym jest tu lepszy średni. Czytaj całość »

17.05.2018
czwartek

Przestrzeni! Przestrzeni!

17 maja 2018, czwartek,

Obiecuję, że w tym wpisie nie będzie nic o tłumach, ani nikt nie zostanie zjedzony. Bo takie obawy mogą mieć pilni czytelnicy SF, którzy pamiętają książkę Harry’ego Harrisona traktującą o świecie ogarniętym przeludnieniem i nakręcony na jej podstawie film Zielona pożywka, który do wizji świata dorzucał jeszcze pomysł walki z głodem – przetwarzanie ciał zmarłych w tytułową wysokobiałkową papkę. Taka karma. W drugim dzisiejszym wpisie – zupełnie przeciwnie – będzie o sytuacjach najmniejszych z możliwych składów. Oraz o tym, czego sam w nagraniach improwizujących składów szukam, a co nie jest opisywaną w poprzednim wpisie ucieczką od retro – czyli przestrzeni. Czytaj całość »

17.05.2018
czwartek

Czy impro uwalnia od retro?

17 maja 2018, czwartek,

Ooostatni (czytać tonem z Koterskiego) wpis na temat retromanii. Przynajmniej w tym tygodniu. Bo oddałem do druku rozmowę z Simonem Reynoldsem – do przeczytania w „Polityce” w środę. Ale najpierw musiałem wyciąć z niej kilka fragmentów, od których dziś się odbiję, bo dla Polifonii ważne. Otóż po pierwsze – autor Retromanii opowiedział mi o tym, co daje nadzieję na nową, a nie tylko pogrążoną w nostalgii przyszłość. Czyli o najnowszych odmianach hip hopu: Konkretnie? Podoba mi się raper o pseudonimie Future. No bo jak mógłbym nie doceniać, kogoś, kto nazywa się Przyszłość, prawda? A później zadałem pytanie o muzykę improwizowaną. Tworzoną tu i teraz, ulotną, w pewnym sensie ZAWSZE nową. Czytaj całość »

15.05.2018
wtorek

Muzyka z czegokolwiek, tworzona kiedykolwiek

15 maja 2018, wtorek,

Zaspałem trochę od marcowej premiery i o płycie Tesco, którą firmuje julek ploski, zdążyli już napisać inni, w tym na przykład Bartosz Nowicki w swoim obszernym zestawieniu krajowych nowości elektronicznych. Ale dziś koncert Normal Echo i właśnie autora Tesco w warszawskim Pogłosie, więc może lepiej późno i rzutem na taśmę jeszcze przed tą imprezą niż jeszcze później albo wcale. Bo rzecz jest ciągle zbyt słabo znana, a przy tym ciekawa i pokazuje kolosalną przemianę w krajobrazie dźwiękowym ostatnich dwóch dekad. Sam długo szukałem punktu odniesienia dla tej opartej na samplach, lecz dość abstrakcyjnej muzyki – i dopiero niedawno przyszedł mi do głowy. Czytaj całość »

15.05.2018
wtorek

Zmarł najgłośniejszy kompozytor

15 maja 2018, wtorek,

Żaden ze mnie gitarzysta, ale mam w domu gitarę, potrafię ją nastroić i wydobyć dźwięk. Moje ambicje nie sięgają Hendrixa. Właściwie to nawet mnie nie interesuje takie granie – a jeśli już to raczej by słuchać niż grać. Moje marzenia w dziedzinie rzemiosła gitarowego byłyby zupełnie inne. Otóż bardzo chciałbym kiedyś wziąć udział w wykonaniu utworu Glenna Branki na orkiestrę gitar. Uczestniczyć w czymś, co jest zarazem proste dla pojedynczego muzyka, ale współtworzy wielką całość, przenosi kulturę gitary elektrycznej w świat muzyki współczesnej. I wciąż należy raczej do rzadkich przedsięwzięć scenicznych – nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Teraz okazja do czegoś takiego jest, ale za to bardzo smutna. W wieku 69 lat Glenn Branca zmarł na raka kratni, co ogłosiła wczoraj wieczorem jego żona, gitarzystka Reg Bloor, która często grywała w tych jego gitarowych orkiestrach. Czytaj całość »

css.php