Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

18.09.2019
środa

Chwalę Hval*

18 września 2019, środa,

Wpadłem w tę płytę jak w kolejny sezon długiego autorskiego serialu. Na końcu poprzedniego – epki The Long Sleep – twórczyni wyznała mi miłość (I want to tell you something. I just want to say: Thank you. I love you). No dobrze, pozostałym słuchaczom płyty też wyznała, ale nawet w warunkach działań Norweżki Jenny Hval, ani na moment nietracącej z pola zainteresowania intymności i erotyki, był to rodzaj cliffhangera. Teraz dostaliśmy CAŁĄ płytę o miłości, ale rozumianej dość specyficznie. W utworze tytułowym The Practice of Love mamy monolog mijający się z dialogiem. W pierwszym bohaterka zastanawia się nad znaczeniem słowa „miłość” i wyznaje swojemu ukochanemu uczucie miłości jako zbliżanie się do nieznanego, czarnej dziury. W tym drugim pojawia się wracający tu temat bezdzietności: Jak to jest dobiegać do czterdziestki i nie mieć dzieci? To jak wiedzieć, że jest się częścią ludzkiego ekosystemu, ale nie jest się księżniczką ani głównym bohaterem. Bo mam wrażenie, że głównymi bohaterami są ludzie mający dzieci – to oni przekazują tego wirusa dalej. Nie jest to więc ani szczególnie schematyczna, ani szczególnie naiwna opowieść o miłości. Za to płyta wyszła z tego szczególnie lekka, komunikatywna i wciągająca. Czytaj całość »

17.09.2019
wtorek

Czekaj, zetrę z ust pianę

17 września 2019, wtorek,

Przygotowywałem od jakiegoś czasu – jeszcze przed Opole Songwriters Festival – notkę pod tytułem „Śpiewać inaczej” i wszystko mi do niej pasowało, więc trudno było skończyć. Wymyślić pojemne hasło – najgorzej. Szczególnie gdy wybór płyt jest za duży. Z tego się potem biorą długie wpisy z tezami niezgrabnie poklejonymi taśmą – zamiast krótkich i jasnych. Tu muszę uchylić rąbka tajemnicy w sprawie „ile razy trzeba przesłuchać płytę”. Otóż mam niejasne przeczucie, że tyle razy, żeby mieć o niej do powiedzenia coś swojego. A to przychodzi czasem od razu, a czasem nigdy. Jedno słowo wystarczy. Jak w tekście Króla: Jedno słowo wystarczy. Czekaj zetrę z ust pianę, na jutro zostaw drugie. Bez bicia piany. Tyle że w wypadku nowej płyty Króla Nieumiarkowania nie bardzo wystarczyły mi słowa, musiałem jeszcze zobaczyć obrazki. Na zdjęciach wychodzimy lepiej, ale pod słońce. Czytaj całość »

16.09.2019
poniedziałek

Dezerterzy

16 września 2019, poniedziałek,

Zanim przyszła ta smutna wiadomość o śmierci Rica Ocaska – zmieniając poranną playlistę i sposób odbioru fantastycznych, zawsze tak lekkich piosenek The Cars – przymierzałem się do tego, żeby się zająć raczej śmiercią rock and rolla w tapirowanym wydaniu. Nie chciałbym więc jednej opowieści zmieszać z drugą. Muzyka The Cars, perfekcyjna producencka fuzja postpunkowego rocka i syntezatorowego popu, należy do bezpiecznej strefy poza czasem. A ja chciałem opowiedzieć o dezerterach z rock and rolla. A nawet o śmierci gatunków. O tym, że aby sprawdzić, czy gatunek jest już całkiem martwy, najlepiej do niego przyłożyć miarkę musicalową. Jeśli da się z tego zrobić musical – z odpowiednią mieszanką kiczu i nostalgii, czytelny dla każdego, bez względu na cenę sukienki czy garnituru – to z pewnością umarł. Co udowadnia w stosunku do amerykańskiego hair metalu sympatyczny, wykarmiony na campie musical Rock of Ages, którego premierę widziałem w weekend w warszawskiej Syrenie. To, że można coś takiego zrobić z hitami Twisted Sister, Bon Jovi, Foreigner i Whitesnake, oznacza, że są już od dawna zimne jak grób. A scena burzenia klubu rockowego w rytm The Final Countdown Europe wydaje się żartem zaskakująco głęboko oddającym istotę zagadnienia.
Dziś będzie o dwóch wokalistach, którzy od lat uciekają przed tą rozbiórką. Obaj zaczynali karierę w momencie, kiedy mogły się rozgrywać wydarzenia, o których opowiada musical (stworzony już w XXI wieku, na fali ironicznego spojrzenia na pop metal późnych lat 80.). Musieli się jakoś ustosunkować do tego, co widzieli, a później uciekać wciąż i wciąż. Czytaj całość »

13.09.2019
piątek

Śmierć melodii i inne zagrożenia XXI wieku

13 września 2019, piątek,

W taki za-co-się-tu-chwycić-najpierw, wypełniony premierami piątek powinienem zamknąć blog i długo go nie otwierać. Ale lista premier musi być, pomyślałem więc, że dobrze chociaż rzucić przykład takiej piątkowej premiery – bardzo oczekiwanej i całkiem udanej (choć to rok bardzo mocnych premier popowych, takich z samego środka muzyki środka) płyty Charli XCX, która jest znacznie bardziej różnorodnym zestawem niż niedawne albumy Taylor Swift i Lany, bardziej wielonurtowym, więc jeśli ktoś siedzi teraz nad magisterką z popu, to może sobie to wziąć na warsztat, pokroić na próbki i obejrzeć pod mikroskopem. Będzie z tego pół rozprawki o tym, co się z muzyką pop stało. Od samego otwierającego całość utworu Next Level Charli zbudowanego na trzytonowym intro i mającej mniej więcej podobną rozpiętość linii wokalnej, który idealnie ilustruje tezę tej oto youtube’owej opowieści: Czytaj całość »

12.09.2019
czwartek

Płyty, które ludzie kupują: Sarius, czyli smutek olisów

12 września 2019, czwartek,

Częstochowski raper Sarius wraca na listy bestsellerów, pora więc reaktywować szyld z płytami, które ludzi interesują na poważnie. Że tak zwany masowy słuchacz lubi postapokalipsę, udowodniono wielokrotnie. Że lubi słuchać historii ludzi, którym jest jeszcze gorzej niż jemu – oczywista oczywistość. Być może tylko dzięki temu żyjemy i nie doszło jeszcze do apokalipsy. Nie będę więc tym razem wspominać o specyficznej nowej wymowie hiphopowej, na której koncentrowałem się poprzednio. Zresztą nie jest to temat przy okazji ostatniej płyty zatytułowanej Pierwszy dzień po końcu świata. Tematem jest transformacja, przemiana – bo ten koniec świata to chyba taki bardziej osobisty niż ogólnoludzki. A problemem? Czytaj całość »

11.09.2019
środa

Lo-fi brzmi lepiej w hi-fi, to nie sci-fi!

11 września 2019, środa,

Ta dziewczyna nazywa się Salami Rose Joe Louis i opowiada o przyszłości. Wyobraźmy sobie bardziej kameralną, sypialnianą wersję ArchAndroida Janelle Monae. Wyobraźmy sobie, że funkowa fala lat 70. zamiast w mocną, głośną muzykę graną zespołowo inwestuje siły w delikatną, z pogranicza soulu. Bo wszechobecnego dziś terminu lo-fi jeszcze raczej nie znali. Tylko że młoda wokalistka i producentka z Kalifornii – której płytę wydała właśnie wytwórnia Brainfeeder (ta od Flying Lotusa) – zajmuje się nie utopijnymi, ale raczej dystopijnymi, mrocznymi wizjami przyszłości. Wyobraźmy sobie, że naszą planetę opuszczają w poszukiwaniu nowych kolonii nie Afroamerykanie – jak w opowieściach Sun Ra – tylko elita najbogatszych, którzy po drodze odbierają jeszcze energię Słońcu. I zostawiają całą resztę na przeludnionej, ponurej, schładzającej się Ziemi. A opowieść o tym brzmi tak, jak gdyby autorka snuła ją do poduszki, nie wychodząc poza oszczędne aranżacje i ograniczając się do szeptu. Czytaj całość »

10.09.2019
wtorek

8 punktów i 17 karnych pompek

10 września 2019, wtorek,

Wśród tajemniczych stowarzyszeń i koleżeńskich kręgów, które rządzą w Polsce w roku 2019 – jak Opus Dei, Ordo Iuris czy hipsterzy prawicy – największą sympatię wzbudza we mnie Milieu L’Acéphale. Może dlatego, że zajmują się muzyką, a nie polityką. A już na pewno dlatego, że w tej muzyce trafiają w rejony szczególnie mi bliskie, a inspiracje w ich skupionym wokół Bydgoszczy kręgu rozchodzą się w sposób tak naturalny i spontaniczny, jak to tylko w stołecznym Lado ABC bywało. I są, po formalnym zamknięciu działalności przez oficynę Lado, pocieszeniem dla tych, którzy wierzą w siłę twórczą alternatywno-rockowych środowisk. W szczególności kwartet Javva tę siłę potwierdza, co ja z kolei postaram się dziś potwierdzić pracą umysłową i fizyczną. Czytaj całość »

9.09.2019
poniedziałek

10 fantastycznych płyt, które niesłusznie pominąłem podczas wakacji, vol. 2

9 września 2019, poniedziałek,

Jeśli ktoś uważa, że przed tygodniem prezentowałem płyty nieznane, to tu znajdzie jeszcze bardziej nieznane. Jeśli te sprzed tygodnia były zbyt różnorodne, to uwaga, bo te są jeszcze bardziej różnorodne. Pierwsza piątka tego remanentowego wakacyjnego zestawienia nieopisanych wcześniej albumów pojawiła się w ubiegłym tygodniu. Winien jestem sobie i wam publikację części drugiej. A po tym wpisie konto zaległości jakby czystsze. Czytaj całość »

6.09.2019
piątek

Wolność kocha i rozumie

6 września 2019, piątek,

Zabawne, jak początek Free zazębia się z ukazującą się dziś płytą Milesa Davisa. Wprawdzie trąbka – która jeszcze będzie wracać tu nieustannie – należy do Lerona Thomasa, to jednak wyraźnie zapowiada: jeśli szukacie kolejnej rockowej płyty, to lepiej idźcie już sobie. Iggy Pop nie spełnia niczyich zachcianek, nie schował w rękawie jeszcze jednego albumu na miarę Post Pop Depression, tylko poszedł w bok, zacierając dystans między gatunkami, w obrębie których poruszał się przez ostatnie lata. Żeby było bardziej zaskakująco i bardziej międzygatunkowo Thomas jest współproducentem płyty, a partneruje mu kojarząca się z okolicami ambientu Sarah Lipstate, czyli Noveller (ostatnio bardzo zgrabna płyta A Pink Sunset for No One, że tak przypomnę). A wokalista poszedł w melodeklamowane uwagi o życiu i śmierci, wychodząc z założenia, że jeśli kogoś to dziwi, to nic nie wie o tym, kim jest Iggy Pop w wieku 72 lat. Czytaj całość »

5.09.2019
czwartek

Ukryty smok, zagubiony Miles

5 września 2019, czwartek,

Nie wstydźmy się tego powiedzieć: wykopany spod ziemi album Milesa Davisa Rubberband jest przeciętny. To w gruncie rzeczy wielka ulga móc stwierdzić, że nie każda zagubiona w archiwum, nieopublikowana sesja wybitnego muzyka musi być wybitna z założenia. To również pewna pociecha dla show biznesu, bo jeśli w 1986 roku ktoś podjął decyzję o tym, by tej płyty nie wydawać, mógł przecież mieć ku temu powody. Oczywiście dyskutować na ten temat (płyta ukazuje się jutro) warto, a fakt, że coś całkiem średniego wyciągnięto właśnie z archiwum wielkiego Milesa, może być zawsze pretekstem do ciekawej, podszytej nostalgią, a nawet fascynacją podróży w głąb lat 80. Czytaj całość »

css.php