Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

23.10.2020
piątek

[tutaj wstaw hasło z wczorajszego transparentu]

23 października 2020, piątek,

Robi się znajomo. Offline to można dziś mieć najwyżej protest przeciwko barbarzyńskiej i czysto politycznej decyzji Trybunału Konstytucyjnego, ewentualnie jeszcze uśmiechniętą Kaję Godek bez maseczki, w obstawie panów, o których nie wolno mówić, że sponsoruje ich reżim Putina. Wydarzenia koncertowe w najbliższych dniach – niestety głównie online. Na przykład Billie Eilish na sobotę zapowiada wielki koncert: sprawdzi, czy ludzie są skłonni zapłacić za 30 dol. za technologię XR, multi-cam i 3D, a być może (dla wybranych) nawet za znalezienie się na jednym czacie internetowym z gwiazdą (lub przynajmniej kimś wytypowanym tego dnia przez management). Bob Moses jeszcze dziś zagra koncert z wykorzystaniem platformy multimedialnej Twitch. W Polsce Muzyka Wiary – Muzyka Pokoju w onlajnie. Za chwilę również onlajnowe Sacrum Profanum i inne imprezy, o których chyba na nowo będę regularnie pisać. Niepewny jest los całej branży kulturalnej, i tak już dobitej 25-procentową frekwencją. Za to płyty – żeby tak zacytować PRO8L3M, który skądinąd też ma premierę na koncie – o, człowieku, pewnie!  

Czytaj całość »

21.10.2020
środa

Jak zwykle dałem się złapać na Felbm

21 października 2020, środa,

Wiecie, jaka jest dobra strona pandemii? Każdy może się poczuć jak Prince. Bo – jak już przypominałem niedawno – jeśli autor Sign O’ The Times odprawił muzyków, nagrał wszystko sam i wyszła mu najlepsza płyta, to co mają powiedzieć dzisiejsi muzycy? Oni nawet nie muszą nikogo zwalniać ani odprawiać. Trudniej dolecieć, dojechać, trudno się nawet zebrać w jednym miejscu, więc w pandemicznych warunkach każdy musi być samowystarczalny niczym Prince. A czy opowiadałem Wam już o Eelco Topperze? Możecie nie pamiętać, ale wyszukiwarka nie zapomni – prawie dokładnie dwa lata temu, we wpisie zatytułowanym Muzyka na zwykły dzień. Będę musiał uważać, żeby się nie powtórzyć. Ale ważne jest, że dwa lata później dałem się znów złapać, jak mucha na lep, a COVID-19 na człowieka, na ten sam rodzaj zwyczajniutkiej, prostej, ale okrutnie wciągającej i poprawiającej nastrój muzyki instrumentalnej. Najlepsza muzyka ery pandemii – powinna rozbrzmiewać na wszystkich zoomach i teamsach współczesnego świata, jak muzak w windach drogich hoteli. Kto to ładnie gra? To Felbm, drodzy zoomowcy. Kto?!! No tak, o ile żaden dźwięk nie został tu puszczony na żywioł, z nazwą wyszło dość spontanicznie. Ale o jej źródłach pisałem już poprzednio, a obiecywałem się nie powtarzać.   

Czytaj całość »

20.10.2020
wtorek

Początek zepsucia

20 października 2020, wtorek,

To jedna z moich ulubionych muzycznych historii i wydarzyła się mniej więcej 60 lat temu, więc dziś symbolicznie można świętować. W Nashville trwały sesje nagraniowe kolejnej piosenki Marty’ego Robbinsa, 35-letniego wówczas piosenkarza country (i rajdowca). W utworze, zatytułowanym Don’t Worry, partię gitary graną przez Grady’ego Martina, zarejestrowano przez uszkodzony kanał w konsolecie. Wyszedł charczący, zniekształcony ton, który jednak inżynier dźwięku, zmarły dwa lata temu Glenn Snoddy, zdecydował się zostawić. Brzmiało to ciekawie. Ale nikt nie spodziewał się reakcji: natychmiast po publikacji (w lutym 1961 r.) miała się zgłosić do Snoddy’ego Nancy Sinatra że też chce to brzmienie (ale na wspomnianej konsoli rzecz była już wtedy technicznie nie do odtworzenia), w końcu wieść się rozeszła szerzej i firma Gibson zagadnęła o schemat. W ten sposób, przez odtworzenie usterki (chodziło bodaj o zepsuty transformator), udało się zaprojektować pierwszy efekt gitarowy w charakterystyczny sposób przesterowujący brzmienie, czyli Maestro FZ-1 Fuzz-Tone. Kupił go sobie Keith Richards, nagrał (I Can’t Get No) Satisfaction (bez fuzza tego riffu by nie było), resztę historii znacie. Dziś jej najnowsza odsłona.  

Czytaj całość »

19.10.2020
poniedziałek

Te najlepsze momenty online

19 października 2020, poniedziałek,

Wydarzenia live zawsze były konkurencją dla płyt. Są tym większą, od kiedy archiwizuje się je w internecie, ze stałym dostępem po transmisji. Tak jest na przykład z występami Unsoundu, który skończył się wprawdzie już tydzień temu, ale cały program dyskusji i występów, zaprojektowany specjalnie pod kątem onlajnu, można wciąż nadrobić. Moim zdaniem warto zacząć od pięciu momentów: inauguracyjnego Weavings, czyli występu supregrupy sformowanej przez Nicolasa Jaara specjalnie dla potrzeb tej imprezy, zaskakującej formułą opowieści dźwiękowej o wirusie, którą przygotował Kode9 w poprzednią sobotę. A także opowieści dźwiękowej z własnego podwórka Chrisa Watsona, premiery 2857 Antoniny Nowackiej, no i pełnego emocji eseju dźwiękowego DeForresta Browna jr. tego samego dnia. Warto zauważyć, że organizatorzy mieli też pomysł na onlajnową symulację tego, co się zwykle dzieje za kulisami – te zakulisowe rozmowy odbywały się na platformie Discord.

Dużą część weekendu znowu spędziłem na koncertach, nadrabiając przeróżne wydarzenia live (choćby występ Piotra Damasiewiczatutaj), co w tym domowym słuchaniu staje się już realną alternatywą dla muzyki z płyt – to miałem na myśli w pierwszym zdaniu. Albo czymś pośrednim. W każdym razie chciałbym szczególnie zwrócić uwagę czytelników bloga na ten sobotni koncert:

Czytaj całość »

17.10.2020
sobota

AI-techre [podsumowanie tygodnia]

17 października 2020, sobota,

Lubicie zwroty akcji? Najbardziej przebojowy utwór w stylu Autechre (choć po prawdzie bliżej Squarepushera i Venetian Snares) nagrał właśnie John Frusciante jako wspomnienie swojego kota. Cały album Maya zapowiedziany na przyszły piątek ma być poświęcony kotce gitarzysty RHChP, a wyda go Planet Mu. Dziwny rok mamy, ale też Frusciante lubi – jak wiemy, a koledzy z zespołu wiedzą lepiej – różne zwroty akcji. Nie chciałbym oczywiście, by przy sobocie ktoś mnie skreślał z listy swoich lektur, ale nie zdziwię się szczególnie, jeśli za tydzień uznam Johna Frusciante za bardziej satysfakcjonującego producenta roku 2020 niż duet Autechre. A już dziś mogę go uznać – na podstawie krótkiej próbki – za twórcę bardziej pobudzającego, choć zarazem pewnie bardziej topornego. Ale nie uprzedzajmy faktów. 

Czytaj całość »

16.10.2020
piątek

Naj od lat, czyli premiery tygodnia

16 października 2020, piątek,

Co my tu dzisiaj mamy? Zaskakująco udaną epkę Jamesa Blake’a po kilku chudszych latach. Kasetę Kali Malone pokazującą brudnopisy jej organowych kompozycji ze świetnego The Sacrificial Code (ale chyba sprzedaną w limitowanym nakłądzie na pniu). Publikację – po długich latach – albumu Renaty Lewandowskiej Dotyk, zarejestrowanego pod koniec lat 70., a wydanego wspólnie przez The Very Polish Cut-Outs i Astigmatic. Utworów z okolic funku i soulu we wczesnym polskim wydaniu, częściowo do tekstów Ryszarda Marka Grońskiego i muzyki Juliusza Loranca (ostatnio pisałem o nim przy okazji Dzięcioła) czy Waldemara Parzyńskiego z Novi Singers, odnalezionych w przepastnych archiwach Polskiego Radia. I przypomnienie przerwanej wtedy kariery świetnie zapowiadającej się wokalistki, która uciekła na Zachód, żegnając się ze śpiewaniem.    

Czytaj całość »

15.10.2020
czwartek

Dziwny rodzaj ukojenia

15 października 2020, czwartek,

Dużo myślę ostatnio o uzdolnionych debiutantach, którym trafił się ten rok na starcie kariery. Ale pomyślcie o kimś, kto pół wieku czekał na należytą ekspozycję swojej muzyki, przychodzi rok 2020, wszystko składa się idealnie – jest album podsumowujący dorobek z paroma utworami live, są wznowienia poszczególnych płyt, album koncertowy, duże materiały w prasie, koncerty w przygotowaniu, modny młody artysta (Devonté Hynes, znany jako Blood Orange) pisze entuzjastyczne słowo wstępne do płyty o tym, że zobaczyć na żywo tego człowieka to fascynujące doświadczenie, a inni fajni muzycy (Robyn, Devendra Banhart, Moor Mother, Caribou) opisują, jak bardzo ich zainspirował. A potem przychodzi ten wredny sezon i cóż – spotkania nie będzie, z eksponowanych godzin na dużych festiwalach nici. Zostaje tylko to, co prasa napisze. No więc trzeba pisać, że tym artystą skrzywdzonym przez los jest Amerykanin mieszkający od lat w Kanadzie Beverly Glenn-Copeland. I że wszyscy powinni go posłuchać, niektórym się spodoba, a pewna grupa odbiorców może go nawet rozpoznać. Być może wychowali się na jego muzyce, wcale tego nie zauważając.   

Czytaj całość »

13.10.2020
wtorek

Krzysztof Cugowski jako support dla świetnej domówki

13 października 2020, wtorek,

Mogłoby się wydawać, że program Kultura w sieci to muszą być te wszystkie nowe stacje powstające w miejsce radiowej Trójki, ale przysłany mi film z koncertem Krzysztofa Cugowskiego przypomniał, że jednak nie. Jesteśmy na etapie, gdy dowiadujemy się już z grubsza, jakie też dokonania kulturalne kupiło ministerstwo i Narodowe Centrum Kultury za 80 mln zł – pieniądze potrzebne (prawdę mówiąc szczególnie pracownikom scenicznego zaplecza i instrumentalistom), choć raczej symboliczne, niektórzy mówią, że śmiesznie małe, jeśli chodzi o podtrzymanie życia w sektorze kultury, ale wystarczające, by zadbać o parę mocnych gestów. Jednym z nich miał być jubileuszowy (podwójnie: 50 lat pracy artystycznej i 70 lat łącznie – zdrowia) koncert Krzysztofa Cugowskiego, na który dorzuciliśmy się na łączną sumę 87 tys. zł. Otóż można to już zobaczyć. I wygląda dość zgrzebnie (wkleiłem poniżej). Za to koncert dla TVP z podobnym składem muzyków i Orkiestrą Filharmonii Podkarpackiej z Rzeszowa grającą na nosie reżimom sanitarnym (koronasceptyków wypatrzyłem też na widowni, ale być może TVP chciała oddać różnorodność postaw społecznych) – dostępny pod tym adresem – o, zupełnie inna sprawa. Sam stream obłożony jest reklamami jak choinka w centrum handlowym i jeszcze dodatkowo reklamami przerywany – jak przystało na medium publiczne. Z logotypów wynoszę, że MKiDN i NCK dołożyły się i do tego drugiego występu. Tego, że zamożni będą zamożniejsi, a sławni – sławniejsi, a częściej pokazywani zostaną pokazani raz jeszcze, zdążył już nas COVID-19 nauczyć.    

Czytaj całość »

12.10.2020
poniedziałek

Ćwiczenia z roztrzęsienia

12 października 2020, poniedziałek,

Zmarł wczoraj Paweł „Kelner” Rozwadowski, czyli drugi po Robercie „Maxie” Brylewskim muzyk słynnego duetu Max i Kelner, wokół którego skupia się tak wiele wątków relacjonowanej tu w sobotę książki Rafała Księżyka. Kiedy spotkaliśmy się przy okazji radiowej rozmowy, ten ostatni wiózł nawet egzemplarz książki Kelnerowi. Muzyk leżał w szpitalu. Przyjechał tam z zapaleniem płuc, by po dwóch tygodniach umrzeć na raka. Kelner (1962-2020), o rok młodszy od Brylewskiego, nie miał może tak potężnego wpływu na brzmienie muzyki lat 80. i 90., nie ma też na koncie równie potężnej dyskografii pełnej rozpoznawalnych nagrań, ale pojawiał się w momentach kluczowych. I jego dotknięcie było niesamowicie ważne. Współzakładał Izrael, grał i śpiewał na jego debiutanckiej płycie. Współtworzył wspomniany duet Max i Kelner, którego historię Rafał Księżyk w Dzikiej rzeczy relacjonuje równolegle z historią rapującego Kazika. To dwa fenomeny nowego, rapu, muzyki klubowej, które rodzą się na łonie dawnej sceny punkowej. Był też oczywiście Kelner przez lata liderem punkowego Deutera, kluczowej grupy warszawskiej sceny alternatywnej od 1980 r.    

Czytaj całość »

10.10.2020
sobota

Zamykają nam sklepy (podsumowanie dwóch tygodni)

10 października 2020, sobota,

Wiedziałem, że w końcu do tego dojdzie, bo ostrzeżenia dostawałem wielokrotnie, ale mimo wszystko zamknięcie sklepu z muzyką w Google Play zmienia dużo. Okazywał się często ostatnim niepirackim przyczółkiem, dokąd można było się zwrócić po empetrójkę do audycji. Znalazłem tam w przystępnej niejedno rzadkie nagranie – włącznie z archiwalnymi albumami The Pyramids czy nagraniami z europejskich studiów eksperymentalnych. Zasoby olbrzymie, w dodatku niezbyt drogo. Gest kupowania plików z muzyką w czasach streamingu (w który idzie Google – bo przecież, likwidując stopniowo stary serwis, promuje swoją usługę YouTube Music) był pewnie archaiczny, albo – jak u mnie – ograniczony do dziennikarzy radiowych, którzy chcą w dodatku grać legalnie. Nie będę kłaść się Rejtanem, skoro artyści (którzy więcej zarabiają ze sprzedaży plików niż ze streamingu) i wytwórnie nie obronili tego sklepiku Google’a. Ale ok. 100 wydawnictw, które we ten sposób nabyłem, ale których za chwilę nie będę już mógł pobierać z serwisu, przypomina o nietrwałości cyfrowych transakcji. Poza tym zostaje proste pytanie: gdzie się teraz zwracać w takich sytuacjach?     

Czytaj całość »

css.php