Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

18.10.2019
piątek

Poddaję się

18 października 2019, piątek,

W końcu musiał nadejść taki piątek, kiedy nie jestem w stanie opublikować kolejnej pisanej na bieżąco recenzji. Problem jest banalny: za dużo płyt do przesłuchania, żeby zacząć opisywać te, które już przesłuchałem. W ramach przeprosin załączam przygotowany wcześniej wierszyk – w schemacie rytmicznym Lokomotywy Juliana Tuwima. Lista premier tygodnia oczywiście jest – tradycyjnie, na dole wpisu. Wszystkim czekającym na opinie polecam za to pozostałe wpisy z tego tygodnia. Postaram się ogarnąć w miarę szybko. Trawestując kolejnego polskiego literata: Ogary poszły w las, ale nieogary zostaną w lesie. Czytaj całość »

17.10.2019
czwartek

Immanentyzacja prajmszitu

17 października 2019, czwartek,

Notkę o Piernikowskim (Napszykłat, później Syny) pisałem tuż przed wyjazdem na kieleckie Forum Kultury Słowa, starałem się więc szybko skończyć, bo wiedziałem, że większość moich profesorów znajdzie się w jednej sali, przez cały dzień będą zajęci i może jakoś im to umknie. Jeśli oczywiście w ogóle tu zaglądają. Chociaż pewnie można by było z tego materiału zrobić prezentację na języku polskim (albo nawet na muzyce, choć tu opinie są podzielone, wiem) i wywołałoby na polonistyce zainteresowanie nie mniejsze niż na ASP. Jak już wiadomo, ostatnie Syny bardzo mi leżą, ale poprzednia płyta Roberta Piernikowskiego była w mojej opinii nieco nierówna. Ta jest niby też nierówna, ale za to nierówności na wyższym poziomie, poświęcę więc kilka akapitów twórczości, która w polskim hip-hopie ma chyba najtwardszy elektorat negatywny i powiem, co mnie w niej pociąga. Czytaj całość »

16.10.2019
środa

Saga rodu Sonic Youth, kolejny sezon

16 października 2019, środa,

Wielosezonowe seriale mają coś z wieloletnich związków – niby duża część przestaje być interesująca, ale są takie, w których zupełnie przeciwnie (i często nieoczekiwanie), zaczyna się dziać po paru latach właśnie coś bardzo ciekawego. Zwykle jest to pewnie związane z tym, że presja jest coraz mniejsza – od twórców nie wymaga się, żeby dowieźli publiczność przez 2-3 następne lata, więc jeśli mają talent, mogą świetnie pozamykać wątki, zaskoczyć, wyszaleć się kreatywnie. Przykładem czegoś takiego był Homeland, może też Pozostawieni na finiszu. Czymś takim jest też The Affair – serial o skutkach jednego letniego romansu ojca czwórki dzieci, o tym, jak sytuacja zmienia życie dwóch rodzin. Teoretycznie skończył się po pierwszym sezonie, opowiadanym wartko i w ciekawej formie (dzielenie odcinka na tę samą historię opowiadaną z perspektywy różnych bohaterów) potem coraz trudniej było znieść telenowelowo komplikujące się stosunki między bohaterami. Aż wreszcie przyszedł sezon piąty – teoretycznie już tylko dla szaleńców – i przyniósł kilka nowych pomysłów. Jest tu bardzo ciekawa wizja świata bliskiej przyszłości, z katastrofą klimatyczną jako elementem codzienności, jest też groteskowy obraz przemysłu filmowego. Widać oczywiście trochę dopychania kolanem niezamkniętych wcześniej wątków, ale nie wygląda to źle. A teraz wyjaśnię, dlaczego skojarzyło mi się to z grupą Sonic Youth. Czytaj całość »

15.10.2019
wtorek

Jazz jest kobietą w 2019

15 października 2019, wtorek,

Niepostrzeżenie, ale pewnie inicjatywę w światowym jazzie przejęły kobiety. Nie jako paprotki, tylko jako liderki. I nie chodzi tylko o wychwalaną przeze mnie wielokrotnie Matanę Roberts (która za moment wydaje nową, nieźle zapowiadającą się płytę) ani o Mary Halvorson (która pewnie wylądowała na Polifonii w zestawieniu najlepszych albumów AD 2018). Nie chodzi nawet o Sheilę Maurice-Grey, o której grupie Nerija pisałem w marcu. Tym bardziej że ta ostatnia jest Brytyjką, a fala świetnych instrumentalistek z roczników 70. i 80. to w dużej mierze jednak Ameryka. Ale z Maurice-Grey jest coś na rzeczy – bo jest trębaczką. A w tej dziedzinie, niegdyś niemal zastrzeżonej dla mężczyzn (poza takimi postaciami jak Dolly Jones – patrz niżej), zrobił się ostatnio spory ruch. Czytaj całość »

14.10.2019
poniedziałek

Gitara powyborcza

14 października 2019, poniedziałek,

Co ja tam sobie zapisałem w notesie w związku z sobotą na Unsoundzie? Na pewno to, że Chernobyl zrealizowany w starej krakowskiej hali firmy Telkom-Telos przez autorkę serialowego soundtracku Hildur Guðnadóttir w towarzystwie Sama Slatera i Chrisa Watsona był dość niekonwencjonalnym – bo wprawiającym w niepewność, a może i lekki strach – spektaklem typu światło i dźwięk. Nie uważam, by wykorzystał wszystkie zalety muzyki Islandki, ale za to w zestawieniu z efektami świetlnymi Theresy Baumgartner i nadprodukcją dymu na wśród publiczności rozlokowanej wokół centralnie umiejscowionej sceny na pewno robił wrażenie. Na pewno też wzruszał – to najwłaściwsze słowo w tym kontekście – koncert Dominika Strycharskiego i jego zespołu ze złożoną z amatorów Orkiestrą Dętą Ziemi Mazowieckiej. To było prawdziwe zwieńczenie pracy nad wyjątkowym filmem Symfonia Fabryki Ursus (sprawdźcie!), a ponieważ widziałem jakąś profesjonalną filmową kamerę na sali, spodziewam się, że i ten wieczór został w jakiejś postaci utrwalony. Zanim opowiem o dzisiejszej płycie – kolejnej z rewelacyjnych premier minionego tygodnia – jeszcze dwa słowa o wybiórczo tu relacjonowanym Unsoundzie. Czytaj całość »

12.10.2019
sobota

Nobel z produkcji!

12 października 2019, sobota,

Dziś cisza wyborcza, warto więc ją wypełnić czymś bezpiecznym, a do tego może jeszcze odpowiedniej jakości. Dobrze, żeby była to muzyka spoza naszych czasów i żeby agitowała co najwyżej za dobrą zabawą. I coś takiego mamy. Zacznę jednak od tego, że wprawdzie największy w Polsce festiwal producentów i realizatorów dźwięku Soundedit w Łodzi dopiero za dwa tygodnie (goście zacni, m.in. Steve Albini, Mick Harvey, Craig Leon), a ja już wnioskuję o nagrody, i to po części dla łódzkich speców od dźwięku. Bo wprawdzie zespół Jazz Band Młynarski-Masecki publiczność w całej Polsce zna już nie najgorzej, to w takiej wersji brzmieniowej jeszcze go nie słyszała. Będę o tym głośno grzmiał, bo akurat mnie okoliczności dają dziś chwilowo bonus +1 w porównaniu z blogerską konkurencją Hartmana, Passenta i innych, czyli felietonistów, którzy ze względu na podejmowaną tematykę mogą być w sytuacji ciszy wyborczej chwilowo bezrobotni. Czytaj całość »

11.10.2019
piątek

Minstrel w galerii handlowej 10/10

11 października 2019, piątek,

Oczywiście chciałbym się dołączyć do sporego już chóru z moją skromną radością z powodu Nobla dla Olgi Tokarczuk. Ale cóż, klucz muzyczny nie jest tu dla mnie oczywisty. Ponad ćwierć wieku z Tokarczuk w polskiej kulturze (dla mnie akurat liczone od powieści E.E.) nie przyniosło jakiegoś mnóstwa muzycznych odniesień. A te, które są, prowadzą w rejony, jakimi raczej na tym blogu się nie zajmuję. Odsyłam więc do Doroty Szwarcman, bo – poza może przygotowanym na Festiwal Nowa Muzyka Żydowska czytaniem „Ksiąg Jakubowych” – tropy prowadzą do filharmonii i opery. Nie chodzi mi tylko o wystawioną na zeszłorocznym Sacrum Profanum operę Ahat ilī – siostra bogów Alka Nowaka z librettem samej pisarki. Przypomniałem sobie też jeden z pierwszych filmów Agnieszki Smoczyńskiej – krótkometrażową fabułę Aria Diva o śpiewaczce operowej burzącej spokojny świat swojej sąsiadki, pełnoetatowej matki i żony. Rzecz – bardzo muzyczna w ostatecznym kształcie – była również adaptacją prozy Tokarczuk. Można to sobie przypomnieć na stronach Ninateki. Ale ja oczywiście dziś w sprawie zestawu premier i genialnej płyty. Czytaj całość »

10.10.2019
czwartek

Dużo nas omija, ale mało tak dobrego

10 października 2019, czwartek,

Zacytuję na początek słowa prymasa Wyszyńskiego: Był las, nie było was – i nie będzie was, będzie las. Pewnie się zastanawiacie nerwowo, co też chcę nimi skomentować. Może jakieś bieżące wydarzenie? Zostawię was jeszcze na długość jednego zdania w niepewności. A chciałbym powiedzieć tylko tyle, że wprawdzie nieżyjący od dawna kardynał nie jest dla mnie jakimś wyjątkowym bohaterem od wielkich cytatów, ale miał rację: są wokół nas rzeczy niezmienne, stałe. Mnie na przykład stale pociesza i uspokaja słuchanie Nagrobków. Pisałem już chyba o tym, że dobrze wykorzystują polskie dziedzictwo narodowe, a właściwie sami nim już są. Dzisiaj chciałbym wrócić do tematu. Bo TEMAT jest w wypadku Nagrobków najważniejszy. Czytaj całość »

8.10.2019
wtorek

Przejażdżka dźwiękowa z prysznicem

8 października 2019, wtorek,

Chociaż od lat tam jeżdżę, nigdy nie udaje mi się zdążyć na otwarcie krakowskiego Unsoundu. Dlatego tylko z podpowiedzi osób trzecich wiem cokolwiek o świetnym ponoć koncercie Sote, które łączył elektroniczne i tradycyjne, perskie instrumentarium, a także o kameralnym przedsięwzięciu Moor Mother. Wcześniejszy przyjazd do Krakowa utrudnił mi festiwal Auksodrone (tu jeszcze raz pozdrowienia dla wszystkich, którzy odwiedzili tyską Mediatekę, no i dla wyjątkowej orkiestry Aukso), którego recenzować mi nie wypada, bo miałem tam rolę współprowadzącego. Ale zakończył się na pewno mocnym akcentem – premierą utworu DJ-a Lenara na orkiestrę i taśmę, na której zarejestrowane zostały zmontowane misternie nagrania z płyt z grecką muzyką popularną sprzed pół wieku, odtwarzanych głównie od tyłu. Żeby tej ścieżce towarzyszyć, muzycy orkiestry, jak zauważył jej dyrygent Marek Moś, musieli zapomnieć na chwilę, czego się uczyli na wszystkich szczeblach edukacji. A przy okazji utwór był kolejną odpowiedzią na pytanie, czy kompozytor musi biegle znać język nut. Marcin Lenarczyk (swoją drogą tegoroczny zwycięzca filmowej kategorii Dźwięk na festiwalu w Gdyni!) pisał partyturę igłą gramofonu i programem do edycji dźwięku. Później trzeba to było jednak na nuty przetłumaczyć, a to z kolei zrobił znakomicie, dorzucając w tym procesie dużo od siebie, Bartłomiej Łupiński. Czytaj całość »

7.10.2019
poniedziałek

Koło żałoby

7 października 2019, poniedziałek,

Powtórki z pogrzebów – jakkolwiek strasznie i makabrycznie to brzmi – znamy z najnowszej politycznej historii Polski. Powtórka z żałoby, jeśli ktoś jest na to gotowy, czeka nas na nowej płycie Nicka Cave’a. Po niezwykłym albumie Skeleton Tree i wstrząsającym wręcz filmie One More Time With Feeling (opisywanymi tutaj) przyszła pora na kontynuację. Cztery lata po kluczowej w tym wypadku utracie syna Cave nie przestaje przepracowywać traumy związanej z tą stratą. A coś w jego muzyce zmieniło się nieodwołalnie, bo długi, dwupłytowy Ghosteen (poza może zaskakującą okładką, przypominającą oprawę graficzną zeszłorocznego Unsoundu – swoją drogą trwa już w najlepsze tegoroczny) wydaje się pod wieloma względami dalszym ciągiem. Na pewno jednak odzyskał pełną kontrolę artystyczną nad tym, co robi, nie ma więc – jak przy zwięzłym Skeleton Tree – tego poczucia bezradności bohatera, które tam robiło ogromne wrażenie. Czytaj całość »

css.php