Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

29.06.2020
poniedziałek

Polskie nagrania terenowe

29 czerwca 2020, poniedziałek,

Jakie byłyby dźwięki wyborów? Na scenie głośne zapewnienia, że zwyciężymy i sztuczne brawa skrzykniętej w jedno miejsce publiczności. A w lokalach wyborczych wyciszone rozmowy, urzędowe upomnienia (za kręcenie komisji wyborczej komórką przez pracownika TVP, ale i za czyjąś koszulkę z napisem „wolne sądy”), poza tym szmer długopisów (typowy odgłos z kancelarii prezydenta) i szelest kartek wpadających do przezroczystych urn. Nic szczególnego, trudno przecież nagrać napięcie. Niewiele śladów pozostawia niepewność wisząca w powietrzu i tu, i tu. Ale już Patagonia, wyspa Tarutao albo szczyty ośmiotysięczników to niezły powód, żeby wyjąć mikrofon i dokonać nagrań. Dziś małe podsumowanie ostatnich tygodni – aż siedem ciekawych albumów, których podstawę stanowią nagrania terenowe. W pięciu przypadkach rejestrowane przez artystów z Polski, choć w większości nagrywane gdzieś daleko. Co zastąpić może w tych czasach podróże w wiele niemożliwych kierunków – opowiadaliśmy o tym zresztą w piątkowym podkaście POLITYKI.

Czytaj całość »

26.06.2020
piątek

Będzie festiwal, ale wyborczy (podsumowanie tygodnia)

26 czerwca 2020, piątek,

Pod koniec tygodnia przyszły dwa ogłoszenia. Jedno dotyczyło festiwalu o mocno już ugruntowanej pozycji: Open’era w wersji online z retransmisjami starych koncertów na przetrwanie do przyszłorocznej edycji. Drugie – imprezy, której jeszcze nie ma i nie wiadomo nawet, kiedy będzie się mogła odbyć. Ba, nie wiadomo jeszcze gdzie, bo propozycja festiwalu Freekwencja (poważna, dodajmy, wśród zaangażowanych m.in. Dawid Podsiadło, Artur Rojek, Sokół, Daria Zawiałow, Pezet itd., lista dłuższa i jeszcze rośnie) dotyczy tego, że artyści zagrają za darmo w tym mieście powyżej 50 tys. mieszkańców, które wykaże się największą frekwencją w nadchodzących wyborach. Narzekania na program zawsze będą, ale nic nie zmieni tego, że rzecz jest zręczną i dowcipną odpowiedzią na konkurs dla gmin poniżej 20 tys. mieszkańców, który urządził polski rząd, oferując wozy strażackie tym z najwyższą frekwencją w pierwszej turze. Dlaczego zręczną i dowcipną? Bo skoro propozycja MSWiA nie była zagrywką polityczną, to oczywiście nie można o taką zagrywkę posądzać polskich artystów (chociaż wiemy, że ich zaangażowanie w te sprawy wzrosło w ostatnich miesiącach bardzo). Nie po to zajmuję się muzyką, a nie pożarnictwem, żeby teraz bardziej kibicować tej akcji sponsorowanej z państwowej kasy niż muzykom, ale niech już po prostu wszyscy pójdą do urn (już słyszę te pełne zawodu komentarze: „ale ja tu byłem po koncert Podsiadły, a nie wóz strażacki”). Tylko jak już ustawicie się głosować, to nie róbcie tam od razu tłumu jak na Open’erze przy głównej, bo pozostanie nam już tylko dalsza walka z ostrym cieniem mgły. I jeszcze zabraknie potem frekwencji na ten nowy festiwal.
Na wszelki wypadek wieszam ten wpis przed północą, a z pozdrowieniami dla tropicieli łamania ciszy wyborczej dołączam notkę o Haim. No i oczywiście przegląd CAŁEGO tygodnia na Polifonii.   

Czytaj całość »

26.06.2020
piątek

Prawdopodobnie najbardziej przebojowy piątek roku

26 czerwca 2020, piątek,

Głośniejszego piątku w muzyce nie będzie pewnie przez najbliższe dwa miesiące. Kilka produkcji klasy AAA, jeśli stosować terminologię gier wideo. I kilka niespodzianek w ostatniej chwili, w tym krajowe albumy Mariusza Dudy (ten pewnie narobi zamieszania okrzyknięty ich najlepszą płytą – i pewnie nawet słusznie, tu bym nawet nie polemizował, choć do sióstr mam stosunek ambiwalentny – ale nic z tych wydawnictw nie dorasta do prostej, endorfinowej reakcji, jaką miałem w zetknięciu z What’s Your Pleasure? Jessie Ware. Płyta pop raz na jakiś czas bywa rzeczą, dla której warto może już odłożyć na bok tego Dylana. I to jest, hm, ten moment. Napisać, że nowa Ware to rzecz, która bierze słuchacza przy pierwszym odsłuchu, byłoby głupio, no bo przecież raczej bierze w leasing, wydawana na raty jakoś od początku zeszłego roku. Zgrywana karta po karcie i dotąd, jak się okazuje, nie całkiem zgrana. Bo to był taki układ kart, że nie wygracie. 

Czytaj całość »

25.06.2020
czwartek

Stany nerwowe Ameryki

25 czerwca 2020, czwartek,

Szerzej niż w ostatnich latach rozniosło się celebrowanie Juneteenth, czyli Dnia Wyzwolenia, obchodzonego 19 czerwca symbolicznego święta końca niewolnictwa w USA – przez wiele tamtejszych instytucji i firm uznanego właśnie za dzień wolny od pracy. Chyba nigdy jeszcze tak mocno nie wciągnęło środowiska muzycznego. Od Beyonce, która zaprezentowała z tej okazji utwór Black Parade, po środowisko awangardowe – z duetem Black Quantum Futurism (Moor Mother i Rasheedah Phillips, których płyta jest właściwie słowno-muzyczną opowieścią o Juneteenth) – a przede wszystkim jazz i scenę improwizującą, która przy tej okazji zbierała poprzez płyty składankowe pieniądze na organizacje broniące praw obywatelskich Afroamerykanów. Jak na zamówienie ukazała się w Ameryce książka Playing for Keeps poświęcona społecznej roli improwizacji jako narzędzia leczenia traum i wychodzenia z konfliktów. Jedną z bohaterek jest Matana Roberts, która pisze o czasach chaosu i wychodzeniu z „United States of Hysteric-a”. Ważna jest też scena klubowa, na której chciałem się na chwilę skupić, prezentując jeszcze jedną w tym tygodniu płytę – zaimprowizowany właściwie, nagrany z potrzeby chwili album DeForresta Browna jr., czyli Speaker Music, zatytułowany (tu oddech, bo długo i groźnie) Black Nationalist Sonic Weaponry. Wpisuje się on w kampanię promowaną hasłem, które jest trawestacją wyborczego sloganu Trumpa, dziś czarnego bohatera białej i czarnej Ameryki: Make techno black again. Brown w emocjonalnym odruchu, w reakcji na ostatnie wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, chce przywrócić muzyce techno także mocne polityczno-społeczne tło i rewolucyjną siłę.     

Czytaj całość »

25.06.2020
czwartek

Koncerty? Będzie jak było, ale inaczej niż się wydaje

25 czerwca 2020, czwartek,

Online kontra offline, odcinek kolejny. Z jednej strony Strefa Innych Brzmień w najbliższy weekend (z transmisjami koncertów Pokusy i Świetlików), z drugiej – zapowiadany na 9-12 lipca Warsaw Summer Jazz Days w Stodole, w tradycyjnej formule, choć tylko z krajowymi wykonawcami. 4 lipca rusza też offline Jazz na Starówce, też w rodzimej obsadzie. W formule bezpośredniej startuje też Lado Na Wsi, ale to kameralny cykl. To ciekawe starcie mogą w najbliższym czasie pogodzić imprezy hybrydowe, a do takich należy ciekawie wymyślony Pianokrąg Bartka Wąsika: rodzaj swobodnego muzycznego spaceru po parku plus koncert online (to będzie cały letni cykl koncertowy). Szczegóły na poniższej liście imprez – widać na niej również pierwsze efekty ministerialnego konkursu Kultura w domu, który sprawi, że imprez online nie będzie w najbliższym czasie ubywać.
Ale jest jeszcze drugie dno tej sytuacji, która będzie panować przynajmniej do jesieni: nawet jeśli urządzicie koncert przed prawdziwą publicznością, to z dużym prawdopodobieństwem i tak na siebie nie zarobi. To dotyczy imprez na całym świecie. A zatem podejście artystów do tych koncertów w sieci (lub w postaci hybrydowej) będzie zupełnie inne niż ostatnio. Wróci tryb pamiętany z lat 90.: znów koncerty promują płyty, a nie na odwrót. Wykonawcy, którzy pojawiają się na poniższej liście (w tym tygodniu choćby Wojciech Waglewski) będą wciąż urządzać premierowe koncerty, czasem pojedyncze, żeby promować publikowane albumy. O ile oczywiście nie są uczestnikami imprezy dofinansowywanej z publicznych funduszy. I w zależności od tego, jak długo potrwa taka sytuacja, może mieć spory wpływ na to, jak rynek muzyczny będzie wyglądał. Czyli ciekawe czasy, odcinek kolejny. 

Czytaj całość »

24.06.2020
środa

Krajowe duby, lokalne drony, polskie drogi. 3 płyty, których nie wolno przegapić

24 czerwca 2020, środa,

Najbardziej fascynujące dla mnie zjawisko ostatnich kilku lat – nowej złotej ery elektroniki w muzyce, tu się na pewno powtarzam – to potężne wyrównanie szans. Technologia potrzebna do nagrania zdumiewającej brzmieniowo płyty jeszcze nigdy nie była tak dostępna. I przystępna – cenowo. Nie mam nawet na myśli szaleństw firmy Behringer, która postanowiła skopiować i umasowić większość legendarnych syntezatorów lat 70. i 80., ale to, że można iść milionem dróg, ignorując te klasyczne ścieżki. Można też skutecznie zmieniać świat instrumentarium elektronicznego w Polsce, o czym pisałem w POLITYCE parę miesięcy temu. Studio w domu ma każdy – to była zaskakująca nauka z akcji hot16challenge. Czas studiów eksperymentalnych, a nawet epoka Jarre’ów czy Tangerine Dreamów minęły. I wprawdzie wciąż wrażenie robi umieszczony w najnowszym „The Wire” sceniczny układ legendarnych maszyn wykorzystywanych przez TG, to przecież lepiej oddaje sytuację wciśnięte na koniec recenzenckiego zestawienia dub/reggae – ale już blisko szyldu electronica – nowe wydawnictwo polskiej Sarmacji. Dziś trzy polskie wydawnictwa ze sfery elektronicznej, których nie wolno przegapić.       

Czytaj całość »

23.06.2020
wtorek

Pokaż mi, czego nie wydałeś, a powiem ci, kim jesteś

23 czerwca 2020, wtorek,

Dałoby się to opowiedzieć jakimś memem, bo im bardziej nikt niczego od niego już nie oczekuje, tym regularniej ten artysta wyciąga z archiwów niepublikowane płyty. I to nie pojedyncze nagrania, tylko właśnie całe albumy. Neil Young ma tak imponującą listę płyt niewydanych, że odbierze to chęć do rywalizacji nawet młodszej konkurencji. Dlatego niespecjalnie dziwi fakt, że opublikował po latach materiał nagrany w połowie lat 70., pomiędzy On The Beach (jedną z płyt wszech czasów w wielu dużych, poważnych zestawieniach) a Zumą (odświeżającą jego styl i też uwielbianą). W dyskografii dowolnego innego wykonawcy taka rzecz byłaby sensacją. A tutaj? Może nie ma się już czym ekscytować? Może tylko można, ale nie trzeba? Po pierwszym odsłuchu w weekend stwierdziłem nawet z pewną ulgą, że może nie tyle zrezygnować z zakupu, co go na chwilę odłożyć.    

Czytaj całość »

22.06.2020
poniedziałek

Slav Lives Matter, czyli pogański głos w twoim domu

22 czerwca 2020, poniedziałek,

Według Rafała Ziemkiewicza Słowianie to tacy europejscy poprzednicy Afroamerykanów. Bo slav to daleki przodek słowa na „n”. Jako niegdysiejszy czytelnik książki Skarby stolinów, w której ten sam autor uprawiał słowiańską fantasy (chyba szczęśliwie niewznawianej), i obecny odbiorca jego twitterowych wpisów, mam spory dystans do jego teorii, wygłaszanych w dodatku translatorową angielszczyzną, ale akurat tutaj znalazłoby się naukowe wsparcie. O możliwej etymologii zachodnich określeń niewolnika (w tym slave) od nazwy Słowian (Sławian) pisała Maria Janion, przypominając przy okazji, że z tą eksploatacją zniewolonej słowiańszczyzny byliśmy trochę jak Ameryka Południowa. Ziemkiewicz z pewnością czytał Janion, chociaż raczej się „nie zaciągał”. Gdyby się mocniej zaciągnął rzeczywistością dookoła, mógłby zauważyć, że tak jak za oceanem kultura afroamerykańska napędza przez dekady całą muzykę rozrywkową, tak u nas odkrywana na nowo kultura ludowa wpłynęła na zaskakująco dużą część spośród sukcesów polskiej kultury popularnej po 1989 r. I na listach bestsellerów (od Grzegorza z Ciechowa w górę), i w sferze artystycznych sukcesów (od Księżyca w górę). Grzegorz Ciechowski w starym wywiadzie dla „Machiny” przekonywał przecież, że emocje rządzące autentycznym ludowym śpiewaniem są identyczne, zarówno w ludowej muzyce afrykańskiej, jak i polskiej. Ziemkiewicz nie zorientował się też pewnie, że swoje hasło rzucił w momencie największego rocznego wysypu różnych wydawnictw odnoszących się do prastarej ludowości.     

Czytaj całość »

20.06.2020
sobota

Centrum Disco Polo

Adrian w Centrum Disco Polo [podsumowanie tygodnia]

20 czerwca 2020, sobota,

Pod koniec tygodnia dostaliśmy epilog akcji z budową Centrum Disco Polo za 11 mln zł. Okazało się, że już wizualizacja została ukradziona obcemu studiu architektonicznemu. Oddaje to ducha samej muzyki, w której łatwo było wykorzystać jakiś znany motyw (uwaga na plagiaty), no i targowiskowych form dystrybucji (uwaga na portfele). Gmina Michałowo szybko projekt podmieniła, by – stosownie do sytuacji – oddawał ducha więziennictwa i przypominał, że nawet szkoła o tak artystycznym charakterze to jednak pewne ograniczenie wolności. Pamiętajmy, że i ten motyw związany z disco polo doczekał się już dobrego portretu w popkulturze

My z kolei doczekaliśmy się w tym tygodniu dwóch płyt amerykańskich 79-latków. O jednym nieco dalej. Tutaj krótko o Royu Ayersie, bo słynny wibrafonista jazzowy to jednak postać, o której nie było ostatnio wiele okazji mówić w kontekście nowych nagrań. Dla hip-hopu przez lata kultowy (wracał w różnych kontekstach – choćby jako gość Tylera, the Creatora), pewnie jeden z najczęściej samplowanych artystów w dziejach, był też świętym patronem neo soulu w latach 90. Ale ostatnio tzw. szerokiemu słuchaczowi w Polsce mógł się kojarzyć jako ten starszy pan didżej, który na falach radia Fusion FM w grze Grand Theft Auto zapowiadał Pokusę Alex Bandu. Dzisiaj może po prostu pomóc się wyciszyć po trudach tygodnia i posłużyć za ścieżkę dźwiękową newslettera Polifonii. 

Czytaj całość »

19.06.2020
piątek

Koniec jest bliski, ale bliższy początek

19 czerwca 2020, piątek,

Co można poradzić na przeskoki takie jak ten ze świata Boba Dylana do świata Phoebe Bridgers? Wczoraj songwriter po 38 płytach solowych, który może opowiadać historię XX wieku z perspektywy własnych doświadczeń, a dziś songwriterka ledwie 25-letnia, trochę jeszcze niepewna swego. On śpiewa o końcu świata z niejakim spokojem, dla niej to perspektywa dość gwałtowna, choć w finale płyty jej Ameryka jest właściwie tak różnorodna jak jego Ameryka. Też składa się z mnogości. Wczoraj autor, który chciał coś udowodnić, mimo że nie musiał, dzisiaj autorka, która nie chciała chyba niczego udowadniać, dlatego może wyszedł jej zgrabny i dość bezpretensjonalny album środka drogi. I – może żeby uniknąć zderzenia z płytą Dylana? – opublikowała go ostatecznie dzień wcześniej. Tylko kiedy śpiewa, wzorem przydrożnych banerów amerykańskich ewangelikanów, że koniec jest bliski, chciałoby się powiedzieć: Spójrz na nie niego, napisał o tym kilkadziesiąt piosenek i ciągle nagrywa.    

Czytaj całość »

css.php