Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

22.02.2021
poniedziałek

Droga do Vitkac-core

22 lutego 2021, poniedziałek,

Nie zaglądałem nigdy do domu handlowego Vitkac, nie bardzo też wiem, co miałbym tam robić. Ale wyobrażałem sobie, że klientela wygląda trochę jak ta w znakomitym skądinąd filmie Nieoszlifowane diamenty: młoda klasa gwiazdorska, w tym hip-hop, który zagląda tam po bling. A od czasu premiery nowego klipu Mariny, czy raczej MaRiny – w którym ten znany z rubryk towarzyskich dom handlowy odegrał na tyle istotną rolę, że zasłużył na osobne podziękowania – mam już jakieś bardziej precyzyjne pojęcie na temat tego, jak ten czarny budynek, który zgwałcił krajobraz warszawskiego Śródmieścia, stylizując się przy tym na artystę już z nazwy, może wyglądać w środku. Widzę to dziś mianowicie jako taki sklepik z buntem z piosenki Czerwonych Świń, w której było o tym, że nawet dziary macie z Zary. Tylko o odpowiednio wyższym statusie niż Zara.  

Czytaj całość »

21.02.2021
niedziela

Słowo na niedzielę: banieczka

21 lutego 2021, niedziela,

Pytacie mnie czasem w listach, dlaczego nie publikować tych blogowych opinii tylko na Facebooku. Zasięgi byłyby przecież większe (parokrotnie na samym FB, który ogranicza zasięg wpisów linkujących na zewnątrz – sprawdzałem to parę razy), większa też byłaby wygoda komentujących, do tego lajki płynęłyby wartkim strumieniem – same plusy. Odpowiedzi udzielił kilka dni temu sam Facebook, chociaż w Australii. Na propozycję tamtejszego rządu, by opodatkować Facebooka za przekazy o charakterze newsowym, których źródłem są inne media, serwis Marka Zuckerberga wyłączył na pewien czas profile mediów na całym kontynencie. Przy okazji wyłączając jeszcze kilka profili instytucji innego rodzaju, plus (jeśli wierzyć jednostkowym relacjom) na krótko nawet swój własny. Czyli profil Facebooka. Tym samym przyznając, że sam uważa się za medium, więc powinien te podatki płacić. Moja bańka informacyjna w mediach społecznościowych skrzętnie przede mną ukrywała ten australijski incydent. Przeczytałem o nim dzień później, dopiero w zwykłych mediach. I zdałem sobie sprawę, że gdyby Polifonia była australijskim blogiem afiliowanym przy australijskim tygodniku, to zamiast recenzji Anthony’ego Paterasa – skądinąd Australijczyka, cóż za zrządzenie losu – jej wchodzący tu często przez Facebooka czytelnicy w czwartek zobaczyliby pusty profil.   

Czytaj całość »

19.02.2021
piątek

Płyta jako izolacja akustyczna

19 lutego 2021, piątek,

Poza ekscesami w postaci rozruchów na Krupówkach i lądowania na Marsie tydzień był dość zwyczajny i jednak raczej domowy. O płycie, która powstała jako wynik siedzenia w domu – nagranej przez muzyków, którzy zwykle dużą część roku spędzają na koncertach – napisałem w nowym wydaniu POLITYKI. Chodzi o pierwszy album nowego tria Magneto. Z kolei album Tindersticks, choć nagrywany był w atmosferze domowego studia, z pandemią, jak się wydaje, wiele wspólnego nie miał. Na obu płytach podobne są proporcje utworów własnych i cudzych. Ale w obu przypadkach mieszanie własnej myśli twórczej z kompozycjami innych autorów nie przeszkadza w utrzymaniu własnego stylu. Przy czym album grupy Stuarta A Staplesa wydaje się niezłym lekarstwem na lekką odmianę mizofonii, która zaczyna mnie – mam wrażenie – dopadać od siedzenia w domu. Jeśli ktoś o tym nie słyszał – chodzi o nerwowe reagowanie na różnego typu dźwięki otoczenia, z reguły te wydawane przez najbliższych. Tego aspektu siedzenia w domu nie doceniamy, więc gdybym prowadził ośrodek badawczy, zainwestowałbym więc w badania na temat objawów mizofonii w pandemii. A tak mogę sobie tylko napisać o albumie Distractions

Czytaj całość »

18.02.2021
czwartek

Dezorientacje dźwiękowe

18 lutego 2021, czwartek,

Do dzisiejszej notki doszedłem krętą drogą. Przeglądałem – z powodów całkiem pozamuzycznych – zawartość swojego Internetowego Konta Pacjenta. Jest tam rubryczka „sanatoria”, więc na wszelki wypadek zajrzałem, żeby sprawdzić, czy Wielki Brat, śledząc różne moje posunięcia i znając metrykę, nie przygotował mi jakiejś oferty. Jak na razie jedyna propozycja pobytu w sanatorium, jaką otrzymałem, przyszła z Sanatorium Dźwięku – i tu przypomniał mi się czekający na wspomnienie Anthony Pateras ze swoimi złudzeniami czy wręcz halucynacjami dźwiękowymi na płycie Pseudacusis, zawierającej utwór wykonany na Sacrum Profanum – półtora roku temu – a zamówiony przez organizatorów Sanatorium Dźwięku w Sokołowsku, fundację Musica Sanae. Czyli dobry materiał dla dbających o zdrowie, a przy okazji jest uzupełnienie opowieści właśnie sprzed półtora roku, kiedy pisałem o potężnym i znakomitym zbiorze nagrań Paterasa, przypominając, że brakuje w nim jeszcze rzeczy, które robił na zamówienie w Polsce. 

Czytaj całość »

16.02.2021
wtorek

Doktryna szoku w rocku w rozkroku

16 lutego 2021, wtorek,

Nie tylko Marilyn Manson ma zgryz. Swoją drogą on miał ze zgryzem problemy szeroko opisywane i wykraczające poza muzykę. I jeszcze więcej różnych przypadłości czy pozamuzycznych problemów, które z ekshibicjonizmem relacjonował w wywiadach, żeby budować wizerunek z pogranicza szaleństwa. Coraz mniej mnie obchodzi muzyka, którą tworzył Manson, jego najlepsze płyty to rzeczy niezłe, ale łatwe do zapomnienia i niemające dla historii rocka wielkiego znaczenia. Lecz trzeba przyznać, że jako jeden z ostatnich opowiadał swoim życiem szokującą i rockandrollową historię. I on – i prawie każdy z członków jego zespołu, obdzielonego pseudonimami seryjnych morderców – miał w sobie coś charakterystycznego, choćby i odrażającego. Sam kiedyś pisałem, że to urok rozjechanego kota na jezdni. Widok może być okropny i przykry, ale instynktownie spoglądacie, co się stało. Niestety, jak się okazuje – kryją się za tym koszty większe niż tylko robienie z siebie idioty przez jednego artystę z wtórnym, wykalkulowanym image’em (bo przypomnijmy, co powiedział ze zjadliwą ironią Alice Cooper: Manson? Straszny oryginał. Rozsmaruj sobie makijaż na gębie i nadaj kobiece imię. No przecież NIGDY czegoś takiego nie było). Być może jednego z ostatnich, którzy próbowali monetyzować to, na czym rock’n’roll jechał przez dekady. Czyli epatowanie wizerunkiem niegrzecznym, szokującym, albo i zwyczajnie złym, czyli rockandrollową karmą obecną od czasów Roberta Johnsona. Oczywiście łatwo pisać o tym, kiedy już Briana Warnera porzucił własny menedżer, kiedy do Evan Rachel Wood dołączyły głosy innych kobiet. Ale zwróćmy uwagę, ile się zmieniło. Jeszcze 20 lat Manson nie tylko nie ukrywał, tylko chwalił się, budował wizerunek na opowieściach o swoim pokoju gwałtu. Jeszcze 25 lat temu Manson opisywał z detalami napaść seksualną, której dokonał wspólnie z Trentem Reznorem (ten się do tego po latach nie przyznaje), ale strony 142-143 z mitomańskiej autobiografii Trudna droga z piekła z wesołkowatym i pełnym mizoginii opisem zbiorowego gwałtu na zamroczonej alkoholem dziewczynie pozostanie czymś, co trudno po ćwierć wieku odbierać ze spokojem. I czymś, co być może nigdy już nie wróci, pogrążając tych, którzy zamiast propozycji muzycznej mieli do zaoferowania głównie maczystowską kulturę rock and rolla i metalu. 

Czytaj całość »

15.02.2021
poniedziałek

Trzy osoby na dwa głosy

15 lutego 2021, poniedziałek,

Google pyta mnie, czy aby na pewno chciałem szukać takiej nazwy. I oferuje w zamian Merlin Lublin, czyli lubelski oddział sieci Leroy Merlin. Znalazłoby się tam pewnie kilka akcesoriów do takiego domowego, kameralnego grania, jakie proponuje zespół Meril Wubslin na nowej płycie. Jakichś dzwonków, grzechotek, kawałków drewna. Gitar chyba jeszcze nie prowadzą – o ile mi wiadomo. No i kierunek na Lozannę, a nie na Lublin. Choć statystycznie podpowiedź Google’a jest w pewnym sensie logiczna: coś takiego jak zespół ze Szwajcarii niemalże nie istnieje w międzynarodowym obiegu. Nie chcę oczywiście skreślać tego przemiłego kraju, ale muzycznie nie wypada obecnie imponująco, pomijając może free jazz i black metal.  A płyta Alors quoi nie  mieści się w żadnym z tych nurtów.  

Czytaj całość »

14.02.2021
niedziela

Słowo na niedzielę: isover

14 lutego 2021, niedziela,

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem isover w internetowym hasztagu, skojarzyło mi się z pewnym znanym producentem materiałów izolacyjnych, którego reklamowano tu i ówdzie od lat 90. Po wielu miesiącach obcowania z isoverparty, czyli imprezy/zabawy urządzanej na z okazji tego, że ktoś się publicznie skończył (albo że coś się skończyło) – a wobec pandemii takie ogłaszanie czyjegoś końca jest jedną z nielicznych dostępnych masowych imprez – stwierdzam, że nie jest to wcale tak głupie skojarzenie. W końcu to party z okazji tego, że izolujemy się od kogoś, wypraszając go ze swojego grona – część dość kontrowersyjnej kultury unieważniania, cancel culture. A w czasach, gdy większość imprez anulowano, a żyć trzeba we względnej izolacji, ma to skojarzenie nawet kilka dodatkowych poziomów głębokości.  

Czytaj całość »

12.02.2021
piątek

Krótkie pożegnania

12 lutego 2021, piątek,

Moje trzy momenty ze zmarłym Chickiem Coreą? Po pierwsze, Return To Forever i ich Hymn to the Seventh Galaxy. Bo taki „kosmiczny”, no i słuchany w szczycie zainteresowania rockiem progresywnym, kiedy zamiana Wakemana czy Emersona na Coreę była logiczna i oczywista. I był to pierwszy materiał tego amerykańskiego pianisty, jakiego słuchałem. Po drugie, Bitches Brew Davisa – bo każdy musi przez to przejść. Prawdę mówiąc, wydane na winylu bonusy pod tytułem Double Image przyszły do mnie dosłownie w zeszłym tygodniu i tylko czekały na okazję. Po trzecie, z innych wcieleń – najbardziej jednak klasyczne trio z Miroslavem Vitoušem i Royem Haynesem. Corea zmarł we wtorek, w wieku 79 lat, nagle – po późno zdiagnozowanej i, jak czytamy na oficjalnej stronie, rzadkiej odmianie choroby nowotworowej. Śmierć ogłoszono wczoraj. Rozmawiać o niej będziemy pewnie przez najbliższe tygodnie, albo i miesiące. Przypomnę tylko, że 15 marca kolejna edycja nagród Grammy, do których Corea po raz kolejny został nominowany, w dwóch kategoriach. Łącznie na koncie ma 23 statuetki. Dziś – poza oczywistą listą piątkowych premier – będzie refleksyjnie i na jazzowo. Przy poniższej płycie to nawet bardziej Now We Sob niż Now He Sobs swoją drogą.    

Czytaj całość »

10.02.2021
środa

Media zgodnych ludzi

10 lutego 2021, środa,

Nie polecam dziś żadnej płyty. Polifonia jest bezpłatna (choć nie wiem, jak będzie w przyszłości), niezależna nawet od macierzystej POLITYKI, reklam publikuje się tu stosunkowo niewiele, ale nigdy nie ukrywałem: nie tworzyłbym tego bloga, gdyby nie zaplecze w postaci stałej redakcyjnej pracy w niezależnym zespole, którą finansują czytelnicy i dochody z reklam. Firma i jej pracownicy płacą podatki, z których część idzie później na dotowane tytuły prasy rządowej lub tytuły przystawkowe, które niezależność symulują. I jeśli dzisiejszy protest przebiegający pod hasłem MEDIA BEZ WYBORU, wyjątkowo – trzeba przyznać – solidarny, coś ujawnił w pierwszej kolejności, to fakt, kto woli być na garnuszku budżetu państwa, broniąc proponowanego dodatkowego podatku, a raczej haraczu dla niezależnych. Oczywiście, świat bez bezstronnego dziennikarstwa jest możliwy. W każdym razie jestem go sobie w stanie wyobrazić. Co czwartek o tej samej porze wsiadam do samochodu i słucham radia, tego samego od lat – rodzina się trochę już podśmiewa, koledzy pukają w czoło, ale nie przełączam i śledzę to jedno wieczorne pasmo Trójki w czwartki. Aktualnie jego gwiazdą jest znany mi dobrze z późnego PRL-u (poza Trójką wychowywał mnie „Teleexpress”) redaktor Wojciech Reszczyński. Oto top 3 – może nie wszech czasów, ale przynajmniej ostatnich audycji.      

Czytaj całość »

9.02.2021
wtorek

Uroki zakopanego

9 lutego 2021, wtorek,

Nergal jest długi i nie ma w sobie wcale tak dużo mroku, za to bardzo funky i z gitarą praktycznie bez przesteru. Wygrywa tematem granym przez sekcję dętą – stąd pewnie już możecie się domyślać, że to nie ten Nergal od metalu. To najlepszy fragment na płycie Marcosa Resende. Momentami utrzymanej w tak zawrotnym tempie, że wydaje się, że Brazylijczyk swoje solówki klawiszowe na tle sekcji rytmicznej nagrywał na zwolnionej prędkości i później przyspieszał. Kiedyś kręciło mnie takie granie gęstego fusion ogromnie – właściwie to przez ładnych parę lat imponowało mi najbardziej ze wszystkiego i wtedy bym się w płycie Marcos Resende & Index zakochał bez reszty. Ale to wspomnienie z okresu w życiu każdego chłopca (i dziewczynki pewnie też), kiedy miało być najszybciej. I tyle mniej więcej ma wspólnego z metalem. Dziś szybkość brazylijskiego klawiszowca imponuje mi trochę mniej, za to jego wyobraźnia i zmienianie brzmienia w locie z elektrycznego pianina na syntezator w trakcie tych solówkowych wejść w nadświetlną – oj, na to reaguję, czuję, że może nawet zostało tu jeszcze we mnie coś z dziecka. 

Czytaj całość »

css.php