Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

11.11.2020
środa

Dżem wielokulturowy

11 listopada 2020, środa,

Świąteczny wpis – bo ten dzień daje parę dodatkowych godzin na słuchanie i pisanie – zacznę od tego, o czym rozmawiałem kiedyś z Konstantym Gebertem dla potrzeb książki Warszawa – w poszukiwaniu centrum. Czyli bólu fantomowego, który – jak gdy po odcięciu kończyny dalej nas ta kończyna boli – odczuwają Polacy po utracie Żydów. I który chyba się nawet nasila z czasem, zamiast słabnąć, zważywszy na to, co widać w kulturze, jak duża część z tego, co mamy najlepszego do powiedzenia w tej dziedzinie – od odkrywanej na nowo muzyki klezmerskiej i przedwojennego jazzu, przez nagradzaną Idę, po Księgi Jakubowe nagradzanej Tokarczuk i barwnego Króla pokazywanego właśnie w kolejnej, tym razem telewizyjnej adaptacji – odnosi się na różne sposoby do tego bólu. Albo jeszcze, szerzej rzecz ujmując, do utraconej wielokulturowości. Jak nudni bywamy jako proste przedłużenie genealogiczne plemienia Polan, na których istnienie nie ma zresztą nawet porządnych dowodów, a jak fascynujący jesteśmy, mając różnorodny kontekst. Piszę to do was jako typowy „ziemniak”, jak mówi moja siostra, z korzeniami na wsi mazowieckiej – która to wieś miała kiedyś swoich Żydów, Niemców, Holendrów, a nawet jakichś Francuzów – zasłuchany aktualnie głównie w płytę Earth.    

Czytaj całość »

9.11.2020
poniedziałek

Oklasków brak

9 listopada 2020, poniedziałek,

Trudno się przechodzi na drugą stronę w dziennikarstwie – mnie się zdarza raz do roku podczas Auksodrone w Tychach, gdzie przez trzy dni pełnię rolę współgospodarza, konferansjera. Czyli stoję po stronie artystów. W tym publiczność została (można prześledzić – transmisje były na FB i w radiowej Dwójce przez cały weekend, 13.11, 14.11 i 20.11 kolejne) w ostatniej chwili wyeliminowana za sprawą nowych antycovidowych ograniczeń. W zamkniętej Mediatece nagrywaliśmy i transmitowaliśmy koncerty jazzmanów (Wasilewski, Napiórkowski, Pierończyk) z orkiestrą Aukso, wieczorne hołdy dla Pendereckiego (utwory Greenwooda, potem Pianohooligan i Skalpel) oraz nową operę Alka Nowaka i Szczepana Twardocha Syrena. I było jeszcze trudniej – bo zwrotnej rzeczywiście brak. Nie ma oklasków. Trochę trudniej złapać sceniczny luz, jeśli się nie uchwyci jakiegoś uśmiechu na widowni. Ale z drugiej strony – musieliśmy sobie wzajemnie służyć za publiczność, i pod tym względem, trzeba przyznać, orkiestra ma niebywałą siłę zorganizowanego kolektywu – soliści dostawali na koniec całkiem gromkie brawa od muzyków Aukso. Z kolei my jako prowadzący – siedząc już na pustej widowni – podglądaliśmy komentarze internautów pod streamami transmisji, żeby przekazać później dobre słowo muzykom i organizatorom. Ale oklasków publiczności nic nie zastąpi i sam teraz jakoś bardziej potrafię się wczuć w trudne położenie artystów i ludzi scenicznego zaplecza, a do redakcji wracam jako do relatywnie spokojnego w tym okresie, nawet zwyczajnego miejsca pracy.  

Czytaj całość »

6.11.2020
piątek

Uchem po XX wieku

6 listopada 2020, piątek,

Jeżdżenie palcem po historii fonografii – tym jest najnowsze wydawnictwo Deerhoof. Fascynujące, bo od Ornette’a Colemana do Voivoda tylko jeden krok, Mauricio Kagel przechodzi w Eddy’ego Granta, a Silver Apples, poprzez prawie niesłyszalne Police, idealnie miksuje się z Kraftwerkiem. No i Stockhausen nigdy nie był tak blisko The Beach Boys. Wszystko w wykonaniu jednej grupy, która miewa lepsze i gorsze momenty, ale na Love-Lore jest wspaniała. Nonszalancja, która potrafi u nich denerwować, tutaj się przydaje i prowadzi ich pewnie przez ten pełen energii swoisty miks didżejski całej serii wybitnych postaci z historii muzyki XX wieku (który sami zestawiają, niepotrzebnie chyba, z Goodbye 20th Century Sonic Youth – ambicje podobne, ale formuła zupełnie inna), tyle że złożony z utworów wykonanych na żywo przez zespół rockowy. Do wykonania doszło w sierpniu 2019 r. na Manhattanie, pięcioczęściowe Love-Lore jest więc niby typowym dla pandemii czyszczeniem archiwów koncertowych, ale jednak zarazem czymś zupełnie innym – tym bardziej że ściągnąć to można na Bandcampie za darmo (zapewne chodzi o wyjątkowo skomplikowane w tym wypadku kwestie praw autorskich), a zespołowi ewentualnie dopłacić za plakat, na którym drobnym drukiem wyliczyli wszystkich bohaterów wydawnictwa. Warto pojeździć uchem, jak już skończycie wodzenie wzrokiem po zamieszczonej niżej długiej liście piątkowych premier.    

Czytaj całość »

5.11.2020
czwartek

Ta muzyka jakaś taka… aktualna?

5 listopada 2020, czwartek,

Dla tych wszystkich, którzy obrażają się na aktualności w muzyce (a są tacy, o czym świadczą pojedyncze komentarze na tym blogu): jest Bach, jest Mozart – tam się dużo nie zmieni. Na to, co się w tej sferze dzieje na bieżąco, dobre określenie mają Francuzi: musiques actuelles. Właściwie to ukuli je pracowici francuscy urzędnicy od kultury, których było pod koniec lat 90. tylu, że musieli się jakoś podzielić sferami, żeby się o siebie nie potykać. No i wyszło, że po jednej stronie muzyka dawna i klasyczna, a po drugiej – te dziwne „muzyki aktualne”, właściwie obejmujące wszelkie amplifikowane gatunki, od jazzu, przez hip-hop i piosenkę, po black metal. Ale wszystkie tworzone też przez ludzi, którzy chodzą po tej samej ulicy, po której my chodzimy, więc jak coś piszą, to prawdopodobnie chłoną te same inspiracje. Są jednak momenty, kiedy rzeczywistość nieco przyspiesza – i kiedy coś podobnego przeżywa bardzo szeroka grupa ludzi. I wtedy, jak pod koniec lat 60. w Ameryce, albo na przełomie lat 80. i 90. u nas (co tak dobrze opowiedział w swojej książce Rafał Księżyk), nagle wszystko robi się jakieś inne, źródła inspiracji stają się oczywiste. W takich chwilach, mam wrażenie, CAŁA muzyka robi się rzeczywiście trochę bardziej aktualna. Tak jest niewątpliwie w roku 2020.   

Czytaj całość »

4.11.2020
środa

Dobre dziewczyny są z Marksa

4 listopada 2020, środa,

Zadziwia mnie inwencja obrońców starego porządku. Prezydent proponuje manifestującym na rzecz liberalizacji ustawy antyaborcyjnej jej zaostrzenie. Wicepremier udaje generała Jaruzelskiego w telewizji. Minister edukacji, z którego już się śmieją, wypowiada wojnę uczniom i ich nauczycielom, sądząc, że tych potrafi nastraszyć. Jego naukowy doradca zajmują się religijnym tępieniem weganizmu. Prasa prawicowa (może się zagapiła) proponuje jeszcze więcej Jana Pawła II. Ziemkiewicz (może nie czytał własnych wpisów) narzeka na schamienie kobiet. Kościół ogłasza, że manifestowanie było grzechem, a widząc swoją słabnącą pozycję wśród młodzieży postanawia zaatakować gry wideo. A wszyscy razem uderzają w Netfliksa. Ksenofobiczne hasło Marszu Niepodległości – Nasza cywilizacja, nasze zasady – organizatorzy tego wydarzenia, polscy turbopatrioci, skopiowali z haseł niemieckiej skrajnie prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec. Rozłupywanie mieczem tęczowej gwiazdy przypomina o donkiszoterii i wychowaniu w kulcie siły. Brednie o marksizmie kulturowym brzmią jak wykłady z marksizmu na studiach, które akurat to pokolenie polityków i biskupów (coraz trudniej odróżnić jednych od drugich) pamięta. Są zresztą wypowiadane w podobnie dziaderskim tonie. To już znamy, choć dystans między tymi, którzy rzecz pamiętają, a tymi, dla których jest to ton rodem z innej planety, urósł od 1989 roku ogromnie.  

Czytaj całość »

3.11.2020
wtorek

159 premier płytowych listopada

3 listopada 2020, wtorek,

Trochę się spóźniłem z listą premier miesiąca i to już ten moment, gdy da się na upartego wyczuć woń choinki wśród oparów płynu do dezynfekcji. Premier będzie rzecz jasna jeszcze więcej, ale do poniższej listy dołączą już w dużej części wznowienia starych albumów, rocznicowe, prezentowe boxy i spóźnione premiery winyli, których tłocznie nie zdążyły przygotować na czas. I które wypchnęły na jeszcze dalsze daty premiery mniejszych wydawców. W najbliższy piątek dzień, w którym Bandcamp rezygnuje z opłat, należy się za to spodziewać potężnego wysypu premier tych ostatnich, czyli niezależnych. Kolejny – 4 grudnia. A towarzyszący dzisiejszemu wpisowi obrazek? Cóż, czasem przez całe dekady nie należy się ruszać z miejsca, konserwatywnie publikując podobną muzykę pod identycznym logotypem, żeby nagle trafić w punkt nastrojów społecznych w średniej wielkości kraju Europy Środkowo-Wschodniej. Nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje dokładny czas.    

Czytaj całość »

2.11.2020
poniedziałek

Nie igra się z rozrywką, to są poważne sprawy

2 listopada 2020, poniedziałek,

Wśród wielu modelowych błędów, jakie popełniła władza, jeden ugryzł ją po paru miesiącach w sposób najbardziej zaskakujący. Wypalenie przez pandemię, przy rządowej bezczynności, całego sektora rozrywki dla młodych.

Wiemy już, że Strajk Kobiet to obok parad równości najmłodsza z dotychczasowych manifestacji III RP. Wiemy też, że zamienia się wieczorami w gigantyczne jp-party przy starym hicie Erica Prydza z dopisanym polskim refrenem pokolenia JP i w cwanej przeróbce Cypisa. Wiemy, że atmosfera tych wydarzeń zamieniła je (Strajk Kobiet pisze o tym na oficjalnych kanałach) w wielką paradę/karnawał wolności. Wiemy też, że są dość bezpieczne, jak clubbing XXI wieku – poza zewnętrznymi incydentami: księdzem, który wyskoczył z bronią do demonstrantek, kierowcą ABW (Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego), który jedną z nich poturbował, taranując samochodem czy atakujących tu i ówdzie bojówek, które do ataku zaprosił wicepremier odpowiedzialny za bezpieczeństwo (sic!). Wszystko to wygląda jak samokontrolujący się model letniego festiwalu, co celnie wypunktował w swoim facebookowym wpisie mój kolega z redakcji „Przekroju”, a później wicedyrektor MSN-u Marcel Andino Velez (Jaki Open’er, taki line’up! – żartował, publikując strajkowy rozkład wydarzeń dnia). Bo pośród wielu aroganckich PR-owych zaniedbań (brak jakiejkolwiek rozmowy z młodymi, ignorowanie ich zmieniającego się światopoglądu, wciskanie im XIX-wiecznej narracji niepodległościowej jako jedynej oferty itd.) PiS wykonał jeden ruch, który pewnie teoretycznie miał być niezauważalny: całkowicie i modelowo olał w pandemii sferę nocnego życia. 

Czytaj całość »

31.10.2020
sobota

Kolejni Polacy w kosmosie [podsumowanie tygodnia]

31 października 2020, sobota,

Znowu to zrobili. Chociaż nie do końca wiem, jak to robią, więc trochę popytałem i przynajmniej we fragmencie odsłonili ten proces. Polska grupa EABS nie chciała eksploatować afrofuturystycznych wątków muzyki Sun Ra – chociaż jak tak człowiek słucha tego, co mówią dziś nasze władze, to chciałoby się samemu dokonać wypierpolu na inną planetę – tylko postawiła na pewien styl pracy eksponujący trening i dyscyplinę. To, co mi opowiedzieli Sebastian Jóźwiak (menedżer i wydawca, ale też współtwórca koncepcji płyt grupy) oraz Marek Pędziwiatr (klawiszowiec i lider), i czego fragment znalazł się w audycji w radiowej Dwójce, wklejam poniżej w postaci jubileuszowego podkastu w ramach nieregularnego ostatnio cyklu Polifonia na fonii. A dalej przejdę do podsumowania dwóch tygodni na Polifonii i wrócę do Sun Ra.   

Czytaj całość »

30.10.2020
piątek

Są rzeczy ważniejsze niż lista premier tygodnia

30 października 2020, piątek,

Trochę nam przyspieszyła rzeczywistość, co ma wpływ nawet na Polifonię. Wczorajszy brak wpisu był nieprzypadkowy. Dzisiejsze spóźnienie również. Poza tym wklejam dziś tylko premiery płytowe tygodnia, bo może się to komuś przydać. I nie jest to bynajmniej żadna forma strajku – strajk odbywa się gdzie indziej. Są rzeczy ważniejsze nawet niż tygodniowa lista premier, choć trudno mi to było sobie wyobrazić. Trzymajcie się tam, gdziekolwiek będzie, starajcie się dziś dbać o własne bezpieczeństwo, uważajcie na siebie nawzajem. Wspieram dzisiejsze protesty – i jestem przekonany co do konieczności tej formuły. Inaczej niż w wypadku nowego Oneohtrix Point Never – tu nie całkiem, przynajmniej na razie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę utwór No Nightmares. Bardziej już mnie przekonuje nowa Mary Halvorson. Usłyszeć na takiej płycie, w takiej chwili głos Roberta Wyatta – bezcenne wrażenie. A – i nie zapomnijcie o tym, że rozpoczyna się Sacrum Profanum w wersji online – kurator festiwalu opowiedział mi, że to szansa. I parytety są! 

Czytaj całość »

28.10.2020
środa

Gore! Gore! Gore!

28 października 2020, środa,

Lepszej płyty na Halloween nie będzie. A wybuch popularności afro-horrorów w różnych postaciach – książkowych, serialowych (Kraina Lovecrafta) czy filmowych (Uciekaj!) – doczekał się porządnego płytowego towarzystwa w postaci dyptyku grupy clipping. Wcześniej interesowała ich głównie science fiction, więc nagrywając dwie ostatnie płyty – tę z gwoździami (There Existed and Addiction to Blood), a teraz tę z zębami (Visions of Bodies Being Burned) na okładce – przesuwają się tylko w stronę niedalekiej fascynacji gatunkowej. W stosunku do części pierwszej, dość obszernie opisywanej przeze mnie prawie rok temu, ta druga wydaje się prostą kontynuacją, tyle tylko, że grupa jeszcze mocniej dokręca – zardzewiałą i pokrwawioną – śrubę.  

Czytaj całość »

css.php