Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

12.11.2017
niedziela

Nie wyłem po Goćku

12 listopada 2017, niedziela,

Przeczytałem z pewnym opóźnieniem, ale też zdziwieniem, tekst Piotra Goćka, który na łamach „Do Rzeczy” deklarował ostatnio, że nie płakał po szefowej PISF-u Magdalenie Sroce, i postulował rozbicie koterii rządzących polską kinematografią. Był to przypadkowo najlepszy kawałek SF tego autora, na jaki trafiłem od czasu niezłego opowiadania, które kiedyś znalazłem w „Fantastyce”. Gociek snuje w nim wizję filmowców żerujących na publicznych funduszach, wykorzystujących pieniądze za nieprzyjęte do produkcji scenariusze niczym stypendia artystyczne. A przede wszystkim modną na prawicy wizję establishmentu, koterii, która żyje z PISF – z tygodnikiem „Polityka” włącznie. To mój tygodnik w tej wizji – jestem, przyznaję, szefem działu kultury „Polityki” – wyraża akceptację dla dzieł polskiego kina, które później dostaną pieniądze z państwowej kasy. Gociek rzuca ciepłe słowo Patrykowi Vedze jako – dalej w jego wizji – jednemu z wielkich niezależnych polskiej kinematografii (choć zaznacza, że kręci chały). Jest również u Goćka ulubiona w prawicowej SF wizja „wycia” („Wyborczej”, „Polityki” i TVN), które rozlegnie się, gdy w PISF-ie zagoszczą nowe, sprawiedliwe zasady. Otóż ja nie wyłem, choć z jednej strony red. Gociek wydał mi się niesprawiedliwy (bo nie wziął pod uwagę tego, że skoro eksperci kierują się wskazaniami „Polityki”, to może po prostu cenią drukowane w niej teksty?), a zarazem mnie rozbawił. Bo tropiąc koterie polskiego kina, wytropił sam siebie. Czytaj całość »

10.11.2017
piątek

Czy rap może być nieoralny?

10 listopada 2017, piątek,

Być może nie zauważyliście, ale kilka dni temu raper doczekał się nagrody przyznanej przez Radę Języka Polskiego, z czego – jako członek Rady Języka Polskiego – jestem bardzo dumny. Tym bardziej, że Łona, czyli Adam Zieliński, który został Młodym Ambasadorem Polszczyzny, bronił polskich znaków (Badz czlowiekiem laskawym tak / I od czasu do czasu wcisnij prawy alt), zauważał problemy logopedyczne kolegów po fachu (Tak, człowieku, szczękościsk / To jest najkrótsza droga do popularności), dominację trybu przypuszczającego (Horyzonty tu nie najszersze, marne gusta / Ale gdzie tak pięknie potrafią przypuszczać?), a wreszcie potrafił do osób o radykalnych poglądach zwracać się w sposób kulturalny (Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą / Przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość). Czuję, że spłacona została w ten sposób choć część długu, jaki polszczyzna zaciągnęła u polskich raperów. Sam takowy zaciągnąłem z pewnością, przygotowując w poprzedniej dekadzie serię książek o najmłodszym języku polskim. A tymczasem słowotwórstwo się nie zatrzymuje, tylko ucieka dalej – tym razem w słowowtórstwo. Czytaj całość »

9.11.2017
czwartek

Czarne w dwóch rozmiarach – poradnik szafiarza

9 listopada 2017, czwartek,

Dziś zabawię się w szafiarza – bo to chyba rodzaj męski szafiarki, prawda? Powtórzę to, co każda szafiarka zawsze powtarza: musicie mieć w szafie coś czarnego na dzień i coś czarnego na wieczór. Tyle że w przeciwieństwie do mieszkającej dwa bloki dalej słynnej szafiarki (której personalia utajnię, bo jest przedmiotem rodzinnych anegdot i nie chcę, żeby się biedaczka musiała stresować – w każdym razie ilekroć ją widzimy, ubrana jest na czarno) ja trzymam w szafie płyty. A właściwie trzymam je w garderobie – mieliśmy w mieszkaniu kilka metrów przestrzeni, teoretycznie na garderobę, w których obiecałem zmieścić się z całym muzycznym dobytkiem – włącznie z czarnymi płytami. Skąd taka obietnica? Czytaj całość »

7.11.2017
wtorek

Nawet najlepsze utwory same się nie przesłuchają (playlista 7)

7 listopada 2017, wtorek,

Płyty same się nie przesłuchają – żeby strawestować Dorotę Masłowską pisującą o nałogowym oglądaniu seriali, no i fanów gier wideo, którzy rytualnie wręcz narzekają, że level sam się nie wbije. A w listopadzie muzyka grana na żywo – w moim wypadku np. Jazz Jamboree (parę rozczarowań, wyróżniające się Pimpono Ensemble i Kamil Piotrowicz, najlepszy Peter Evans Septet – dodam tylko w skrócie) – rywalizuje z muzyką z płyt. I robi się momentami gęsto. A seriale też same się nie obejrzą, książki same nie przeczytają i tak dalej. Dlatego dziś tylko mizerne 9 utworów i ledwie 47 minut muzyki z dziewięciu nowych płyt. Czytaj całość »

6.11.2017
poniedziałek

Ostateczna przecena człowieka

6 listopada 2017, poniedziałek,

To będzie jedna z najbardziej przecenionych premier tego roku. I nie chodzi o kosze wyprzedażowe, tylko zawyżone oceny. Moim zdaniem – jak uczy dodawać pewna sędzia w serialu The Good Wife . Żeby tak od razu odnieść się feminizującym serialem do płyty otwarcie feministycznej artystki Karin Dreijer, czyli Fever Ray. Bo warto zaznaczyć, że nawet zacne intencje – tak chętnie wypunktowywane w wypadku tego albumu, przyjętego przez prasę z niemal jednomyślnym aplauzem – nie powinny być wymówką dla nudy. Ja odnajduję się najlepiej w pierwszych linijkach rozpoczynającego album Wanna Sip: I wanna love you but you’re not making it easy / I wanna love you but you’re not making it easy. Po raz kolejny chciałbym się zakochać w solowej muzyce Dreijer i po raz kolejny autorka mi tego nie ułatwia. Czytaj całość »

3.11.2017
piątek

Czuję się jak w latach 90., gdy czułem się jak w latach 60.

3 listopada 2017, piątek,

Nie miałem dotąd dużo do powiedzenia o Ani Rusowicz, stąd pewna powściągliwość w pisaniu o niej. Żadnych uprzedzeń, ale nie dla mnie to było. Z tym większym zaskoczeniem przyjąłem singlowy utwór jej projektu niXes Hole in the Universe. Piosenkę nie na szóstkę czy siódemkę, ale na ósemkę co najmniej. Utwór, który błyszczałby na płycie Ariela Pinka. A to wywołuje wspomnienia – przypomina lata 90., kiedy, jeszcze w redakcji „Machiny”, przygotowywaliśmy kiedyś taką tabelę polskich kompleksów. Były w niej informacje, po ilu latach od trip hopu wynaleźliśmy polski trip hop, po ilu latach od big beatu (tego elektronicznego) przyszedł do nas big beat i tak dalej. Tabela pokazywała, że z czasem tendencje z Zachodu przychodzą do nas prędzej. I jestem wdzięczny grupie niXes, w której znaczącą rolę odgrywa producent albumu Kuba Galiński, że mi te emocje z lat 90. przypomniała. Czytaj całość »

2.11.2017
czwartek

W cyrku po Drugiej Stronie

2 listopada 2017, czwartek,

Zawsze uderzała mnie w grupie Trupa Trupa jedna cecha. A mam spore doświadczenie z tą formacją, zważywszy na to, że od sześciu lat opisywałem na Polifonii każdy z ich albumów (można sprawdzić). Ta cecha to precyzja, z jaką wykonanie idzie za myślą wyrażoną w nazwie grupy, informacjami o zespole (gdzie wcześniej pojawiły się wzmianki o cyrku na cmentarzu), wstępnie sygnalizowanej w stylistyce od pierwszych nagrań. Jeśli więc w serialu Stranger Things (drugi sezon niestety minimalnie słabszy, z jednym bardzo słabym odcinkiem – sami się domyślcie, który mam na myśli) mamy fenomen Drugiej Strony, to ten rewers, albo negatyw cyrku, który proponuje Trupa Trupa, można uznać za cyrk po Drugiej Stronie. Na Jolly New Songs znów zgadza się wszystko, nawet moment wydania, więc zabrałem płytę do samochodu na Wszystkich Świętych, uznając, że może w typowo krajowych okolicznościach wycisnę z tej płyty recenzencko coś więcej niż koledzy z Zachodu, choćby z cenionego The Quietus, którzy już zaczęli ją chwalić – bo TT ponownie już wydaje album za granicą i ponownie zbiera tam recenzje. Czytaj całość »

31.10.2017
wtorek

10 najlepszych utworów z nowych płyt (playlista 6)

31 października 2017, wtorek,

Wczorajsza dyskusja na temat obsadzenia przez MSZ grupy Contra Mundum w roli „ambasadorów kultury polskiej” (w ramach programu „Wspólnie tworzymy Europę”) w Wielkiej Brytanii (za 150 tys. zł) mogła kilka osób zachęcić do posłuchania nagrań tej grupy. To z kolei może wymagać jakiejś reakcji. Jeśli nie konsultacji psychologicznej, to przynajmniej zrównoważenia muzyką wykonawców, którzy nie zostają ambasadorami własnego kraju poprzez odpowiadanie na rządowe potrzeby w dziedzinie polityki historycznej, tylko tak po prostu. Ciekawie robi się, gdy Japończycy grają muzykę hinduską, Brytyjczycy niemiecką lub latynoamerykańską, Norweg z Islandczykiem – amerykańską, a Polacy grają muzykę z Gambii. Dlatego im w dużej części poświęcam wyjątkowo lekką przedświąteczną playlistę. 10 utworów z 10 płyt, 62 minuty muzyki. Czytaj całość »

30.10.2017
poniedziałek

113 premier płytowych listopada

30 października 2017, poniedziałek,

Nie mogłem się powstrzymać przed zaproszeniem do lektury okładką Taylor Swift. To pewnie jedyna taka okazja. Gdyby okładka płyty była już znana, pewnie zaproponowałbym raczej Björk. Zestaw premier listopada 2017 obejmuje poza tym innych wykonawców, których płyty ludzie kupują (Sam Smith, Krzysztof Krawczyk) i całą ciekawszą resztę, bo karuzela przedświątecznego handlu zaczyna powoli wyhamowywać – nie wszystko to, co się ukaże w listopadzie, uda się wypromować przed Gwiazdką. Jest pożegnalna płyta Sharon Jones & The Dap-Kings, dużo muzyki filmowej oraz kilka polskich albumów, na które z pewnością warto czekać (Jazz Band Młynarski Masecki, Lotto), premiera kolejnego naszego jazzmana w barwach ECM (Maciej Obara Quartet), sporo rzeczy z okolic muzyki ludowej (Adam Strug, Kapela Maliszów), a także retrospektywne wydawnictwa pod choinkę (do wyboru – Black SabbathHüsker Dü). Czytaj całość »

29.10.2017
niedziela

Swobodna fuzja

29 października 2017, niedziela,

Dodatkowy niedzielny odcinek zacząłbym najchętniej z pewną dozą zarozumialstwa, czyli z przydatną podczas pracy w niedziele dobrą samooceną. Otóż na świecie nie jest jak na Polifonii – ilość nie zawsze przekuwa się w jakość. Zdarzają się jednak wyjątki. Na przykład grupa King Gizzard and the Lizard Wizard. Wydali już trzy z pięciu zapowiadanych na ten rok albumów. O Flying Microtonal Banana być może niektórzy już zdążyli zapomnieć, ale sobie przypomną – pod koniec roku. Wydane w czerwcu Murder of the Universe było moim zdaniem trochę przekombinowany. I gdy już chciałem ponarzekać na Australijczyków i ogłosić, że ich piątka zamienia się w równię pochyłą, Sketches of Brunswick East okazuje się płytą zaskakująco udaną. Choć stawia pewne warunki. Czytaj całość »

css.php