Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

30.09.2021
czwartek

197 premier płytowych października

30 września 2021, czwartek,

Środek sezonu, więc jest co zapowiadać. Zarówno jeśli chodzi o nowości, jak i wznawiane albo wykopywane spod ziemi archiwalia. Ta lista będzie więc rosła w kolejnych tygodniach, odwrotnie do środków na kontach tych wszystkich, którzy postanowią z niej zrobić użytek. Zapraszam do przeglądania, a pierwsze październikowe premiery odnotowuję już od jutra.   

Czytaj całość »

29.09.2021
środa

Wziąłem życie, ale żądam też dyskografii

29 września 2021, środa,

Po tych wszystkich publikacjach książkowych – w zeszłym roku było Serca bicie, teraz Życie, bierz mnie Jarka Szubrychta – znamy życiorys Andrzeja Zauchy chyba nawet lepiej niż jego dyskografię. Ta ostatnia, zresztą mocno potrzaskana i rozdarta pomiędzy różne, czasem nieco przypadkowe projekty, wznawiana głównie na kompilacjach, pozostaje dziś nieco zaniedbana w porównaniu z dobrze opowiedzianym CV czołowego wokalisty PRL-u. Ale z drugiej strony – czy nie tak było przez lata? Z dzieciństwa pamiętam głównie ostatnie akcenty tej kariery: status gwiazdy (taki, na jaki pozwalały czasy ze swoim szklanym sufitem dla bohaterów estrady), występy festiwalowe, przeboje, a potem wysyp reportaży opisujących tragiczną śmierć piosenkarza, zastrzelonego 30 lat temu przez męża aktorki mającej romans z Zauchą. Szubrycht leciutko się odcina od tego trendu, sugerując, że pisze bardziej o życiu niż o śmierci, i doprowadza historię do końca, ale obietnicy dotrzymuje. Co więcej, Życie, bierz mnie jest czymś znacznie więcej niż tylko biografią pojedynczego artysty.    

Czytaj całość »

29.09.2021
środa

Góra z górą, szczyt ze szczytem

29 września 2021, środa,

Przedwczorajsza ekspresja Matsa Gustafssona na koncercie w ramach startującego w Warszawie (po Wrocławiu) Avant Artu przypomniała mi, że mało kto dysponuje takim wydechem jak saksofonista barytonowy. A ponieważ przez ostatnich kilkanaście miesięcy dużo się nauczyliśmy o rozprzestrzenianiu aerozoli, cała (sprawdzona pod kątem epidemicznym) publiczność mogła podziwiać fizykę pracy układu oddechowego Szweda jako spektakl sam w sobie. Piszę to nie po to, żeby alarmować. Przeciwnie – wrześniowe imprezy wygrywają samym już faktem, że odbywają się w normalnej formule. Miło więc śledzić program odbywającego się do weekendu Avant Artu, miło też czytać zapowiedzi koncertów Sacrum Profanum, które symbolicznie wchodzi nową edycją w Dojrzałość (to hasło tegorocznej imprezy), o czym kurator Krzysztof Pietraszewski opowiada w podcaście nagranym na kasecie magnetofonowej. Chociaż oczywiście można zakładać, że jeśli ktoś ma w domu sprawny magnetofon kasetowy, prawdopodobnie już nieźle wie, co oznacza dojrzałość. Będą obszerne wątki Lemowskie, z premierą Lo firgai. Maska. Monodramu na sopran i kameralny zespół instrumentalny napisanego przez Alka Nowaka. Dodatkowe koncerty Sacrum Profanum jeszcze w kolejnych miesiącach. Ale dziś wrócę do wątku oddechowego. 

Czytaj całość »

27.09.2021
poniedziałek

Jeśli solo, to tylko w duecie

27 września 2021, poniedziałek,

Pytania o sobotnią playlistę są trudne. Na przykład: dlaczego nie było na niej Sufjana Stevensa? Otóż nie było Sufjana Stevensa na playliście, bo nie wiedziałem, który utwór wybrać. Ostatni raz ten artysta podobał mi się tak bardzo na albumie Carrie & Lowell, a ostatni raz brzmiał w ten sposób… nawet jakieś kilkanaście lat temu. Jeszcze przed fantastycznym koncertem, który 10 lat temu zagrał w Warszawie. Jak się okazuje, czasem trzeba popracować nad płytą w duecie, żeby wyszło tak, jak wychodziło w najbardziej charakterystycznych latach solowego grania, kiedy styl rozbudowanych aranżacyjnie folkowych piosenek Sufjana Stevensa był punktem odniesienia dla innych artystów. Bo A Beginner’s Mind jest płytą o sile inspiracji, choć nie tylko.       

Czytaj całość »

25.09.2021
sobota

Taśma tygodnia #30

25 września 2021, sobota,

Czy można ułożyć tygodniową playlistę bez Nocnego Kochanka, Young Leosi i „Pieśni współczesnych”? Można, jak najbardziej. Jeszcze jak. Czego dowodem niech będzie poniższe zestawienie. Jedynego polskojęzycznego utworu zabrakło na Spotify, ale od czego Bandcamp i YouTube. No i to jest 30. edycja taśm na Polifonii, więc – cytując klasyczną już zapowiedź Michała Sufina z Klubu Komediowego – jeśli wam się podoba, powiedzcie o tym komuś, kogo lubicie, a jeśli wam się nie podoba – komuś, kogo nie lubicie.  Miłego słuchania.    

Czytaj całość »

24.09.2021
piątek

Notatki krytyka tetryka

24 września 2021, piątek,

Jest jeszcze trochę dziennikarzy, którzy na jublach nie spotykają się z własnymi bohaterami i wybranym gronem najważniejszych osób w państwie. Co jakiś czas wpadamy na siebie – acz rzadko, bo roboty dużo – i okazuje się, że się czytamy lub słuchamy. I mój dobry kolega redaktor (z innej branży) zwrócił mi ostatnio w takiej sytuacji uwagę, że strasznie jestem krytyczny. Aż musi szukać kogoś bardziej bezkrytycznego, żeby znaleźć złoty środek. A ponieważ przez lata to jego ceniłem za krytyczne podejście do otaczającego nas świata, wziąłem to sobie do serca i postanowiłem częściej dostrzegać szklankę do połowy pełną – choć do połowy pusta jest zwykle ciekawsza. Z rozpędu krótki przegląd krajowych wydawnictw z ostatnich tygodni, czyli odrabiam zaległości.    

Czytaj całość »

22.09.2021
środa

Kapitan Kirk

22 września 2021, środa,

Gdyby ktoś to przeoczył – a nie było przy tej okazji szyldu „breaking news” w mailach, niektóre serwisy zresztą w ogóle wiadomość zignorowały – zmarł Richard H. Kirk, założyciel i siła napędowa Cabaret Voltaire. Miał 65 lat. Legenda jego powstałej w Sheffield grupy może nieco przygasła – mimo niedawnego comebacku i płyty Shadow of Fear. Ale utwory CV właściwie nie bardzo się przez lata zestarzały, a znaczenia grupy nigdy nie opisywała masowa popularność, tylko wpływ na innych. Założona w 1973 r. formacja, powstała z chęci pracy nad dźwiękami syntetycznymi albo przetwarzania do nierozpoznawalności tych znanych brzmień, a promowana przez Kirka istotnym hasłem „nie jesteśmy muzykami”, była jednym z najważniejszych w ewolucji muzyki miejsc, w których zmianę paradygmatu można wskazać palcem. Napędzała ją fala zainteresowania punkiem, ale od początku tworzyli muzykę o charakterze postpunkowym, w duchu DIY, we własnym studiu z ośmiościeżkowym magnetofonem, oscylatorem, perkusją z organów Farfisa oraz ideą pracy nad sprzętem studyjnym i taśmą jako instrumentem, podchwyconą wtedy od Briana Eno. Powoływali się też oczywiście na Burroughsa z jego techniką cut-up, prowokowali zachowaniem, pomysłami scenicznymi i tytułami, budowali podwaliny późniejszej sceny industrialnej. A zarazem tworzyli klimat dla rozwijającej się powoli elektronicznej sceny Sheffield. Byli wreszcie współodpowiedzialni za ducha przełomowej Factory Records z Manchesteru – na startowej podwójnej epce A Factory Sampler w roku 1978 jedną ze stron wypełniają ich nagrania, sąsiadujące z utworami Joy Division, Durutti Column i Johna Dowie. Później CV znajdą się na innej słynnej postpunkowej kompilacji – C81, kasecie opublikowanej w 1981 r. przez Rough Trade. 

Czytaj całość »

21.09.2021
wtorek

Rap jeszcze nie brzmiał tak w tym roku

21 września 2021, wtorek,

Ten tekst może zawierać kontrowersyjne tezy. Bo w odbiorze płyt rapowych czuję się raczej zgredem. Ale jako rówieśnik hip-hopu muszę zauważyć, że stał się ostatnio muzyką dość zachowawczą. Może dlatego, że od dwóch dekad jest gatunkiem zdecydowanie dominującym na rynku – a to kawał czasu. Po raz pierwszy też mam wrażenie, że brzmienie – ogromnie ważny czynnik w wypadku tego gatunku – nie zmieniło się fundamentalnie z dekady na dekadę. I można bez większego ryzyka top amerykańskiego rapu puszczać w supermarkecie, gdzie nikogo nie obrazi i nie zaszokuje – polski zasadniczo tez można by było grać w windzie, gdyby nie to, że język niektórych jeszcze odstrasza. To oczywiście kwestia tyleż przemiany samej publiczności, co jednak pewnej stagnacji muzyki – nie szarpnął jej tym razem do przodu Kanye West, cały na czarno, za to trochę świeżej energii wniósł Lil Nas X, cały na różowo. Ale to nowe to prawie wyłącznie ikonografia i tematyka. Muzycznie młody raper z Georgii wyczerpał temat pierwszym singlem łączącym country z rapem. W warstwie narracyjnej i wizualnej otwarcie gejowską orientację – w hip-hopie wciąż rzadko eksponowaną – łączy z wyczuciem memów i demonstracyjnie przesłodzoną pop-artową estetyką. Tworzy muzykę przebojowego błysku, która wydaje się skrojona do przestrzeni TikToka i Insta – w krótkich dawkach robi duże wrażenie, nawet słuchana na smartfonie. A może przede wszystkim, bo zmiksowany został pod małe głośniki. W całości jest jednak Montero (Columbia, 6-7/10) dość monotonne. Jeśli zwykle zakłada się dla uproszczenia, że sztuka ma wywoływać jakieś emocje, to Lil Nas X większych nie wywołuje. Co pewnie jest zaletą, bo da się to zagrać wszędzie, od fryzjera, przez klub, aż po windę w siedzibie krajowego klubu homofoba. Najlepiej działa w połączeniu z obrazkiem (wyjąwszy może ten klip z rodzeniem albumu – krindż, jak mówią moje dzieci), co nie zmienia faktu, że pewnie za kilka dni przeskoczy na liście „Billboardu” Westa, a może i Drake’a. Mimo wielu zastrzeżeń raper udowodnił przynajmniej, że nie jest na scenie rapowej pracownikiem sezonowym. Trzeba się z nim oswoić.      

Czytaj całość »

18.09.2021
sobota

Taśma tygodnia #29

18 września 2021, sobota,

Nowa playlista gotowa za pięć 12.00. Tym razem obie wersje – ta na Spotify i ta poniżej – bardziej znacząco się od siebie różnią. Ale na jednej i na drugiej znaleźć można sporo różnorodnej i, mam nadzieję, inspirującej muzyki. Miłego słuchania.  

Czytaj całość »

17.09.2021
piątek

Klub lekkich hajów

17 września 2021, piątek,

To się teraz nazywa mikrodawkowanie albo mikrodozowanie. I najwyraźniej jestem już używkowym bumerem, bo dowiedziałem się o tym fenomenie utrzymywania pozytywnego stosunku do życia poprzez pozostawanie na lekkim haju z któregoś z sezonów The Good Fight, jednego z najlepszych seriali w serialosferze – i jednego z tych najmniej docenionych u nas, więc przy piątku tzw. pozdro dla kumatych, czyli serdeczności dla fanklubu Christine Baranski. Dziś będzie muzyka, która wpisuje się w ten fenomen – najprzyjemniejsza tapeta dźwiękowa na piątek, będąca niby współczesną kopią Steely Dan – momentami trafioną w dziesiątkę – ale w istocie bardziej odbiciem tej konwencji stworzonym nie tyle na lekkim rauszu, co właśnie po małej dawce jakichś psychodelików. Dlatego nazwa projektu Mild High Club jest jedną z najbardziej trafionych, jakie znam.  

Czytaj całość »

css.php