Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

2.11.2021
wtorek

W Polsce, czyli gdziekolwiek

2 listopada 2021, wtorek,

Nie wiem, czy już wypada mi pisać, jak wzruszająca jest nowa płyta Damona Albarna i hołd dla Tony’ego Allena, który miałem okazję na niej słyszeć przedpremierowo. Ale gdzieś między Matami a Leosiami, w cieniu wielkich karier – i to w środku pandemii, chociaż to formacja nastawiona na kooperację – narodził nam się obiecujący polski skład muzyczny inspirujący się sceną afrobeatową. Trochę jak The Heliocentrics, trochę jak Antibalas. Pochodzą z Ostrzeszowa i okolic, nazywają się The Overview Effect (OvE) i nagrali album z muzyką, którą grywa się na całym świecie z pewnym obrazem Afryki w głowie – z mapą, a nie terytorium. Może stąd to odniesienie do Jeana Baudrillarda w tytule albumu – Without Territory. Zawiera muzykę ewidentnie ponadgraniczną, która nie zawsze brzmi perfekcyjnie w partiach solowych, ale której siła tkwi w kolektywie – pod względem wspólnego grania album jest imponujący. I imponująco kompletny w sferze koncepcji – od tytułowej litanii różnych miejsc na świecie, po okładkę Dawida Ryskiego. Kto kupuje płyty po okładce, powinien się zainteresować już miesiąc temu. Sam słucham od dawna, tylko z recenzją spóźniłem się o kilka tygodni. 

Czytaj całość »

30.10.2021
sobota

Taśma tygodnia #35

30 października 2021, sobota,

Mam wrażenie, że przy wyborze, który przyniósł wczorajszy wysyp premier, będzie to jedna z najlepszych tygodniowych playlist, jakie można złożyć w całym roku. A i tak pewnie wielu ciekawych nagrań na niej zabraknie. Poniżej wklejka ze Spotify, a dla niekorzystających ze streamingu (lub tych, którzy wolą przejść na Bandcampa i kupić płytę) – linki do innych serwisów. Miłego słuchania. 

Czytaj całość »

29.10.2021
piątek

Boomerzy w Mordorze

29 października 2021, piątek,

Myślałem, że rozjechaliśmy się już na dobre z polskim rapem. A tu wychodzą dwie płyty, które przypominają, czego mi na tej scenie ostatnio brakowało. Pierwsza krzyczy, że naturalności. Spontaniczności, przyzwolenia na brud i błąd, zgubionego wśród budżetów, biznes planów i auto-tune’ów, trochę też luzu i poczucia humoru (ale o tym już wspominałem). Znalazłem to wszystko na debiucie duetu Mordor Muzik, o którego istnieniu dowiedziałem się ledwie parę dni temu, a tu już, bum – jest album. Oczywiście duża część jego zalet bierze się stąd, że Majki i Ginger za punkt wyjścia nie wzięli amerykańskiego hip-hopu czy trapu, tylko grime. Jest więc ostrzej, agresywniej w tempie i ekspresji wokalnej, bardziej nerwowo i mocniej dudni, bo gdy Poznań uruchamia basy, słyszy nawet Rokietnica. A panowie są właśnie z Poznania. I też chyba ich ominął cały ten trapowy szał ostatnich lat. Stałem pod sceną, jak zaczynał Peja i Decks – rapuje Ginger. W tematach znów ulica i osiedle, zamiast ciuchów od Prady. Studio, scena i blok – jak głosi refren SSB. Wiem, że to potworne uproszczenie wobec setek MC, którzy w Polsce działają i ciągle rapują o ławeczce, ale tak naprawdę większość z nich robi to tylko dlatego, że się zagapili. A ten monolog, to jest real talk.  Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że w 2021 roku rap o ulicy, betonie i osiedlu będzie mnie mógł zaskoczyć, wyśmiałbym go pewnie. I tego hipotetycznego kogoś musiałbym teraz, przy okazji albumu Mordor CD (Mordor/Asfalt Distro) przepraszać. Bo to jest ta pierwsza premiera tygodnia.    

Czytaj całość »

27.10.2021
środa

Giganci męczą

27 października 2021, środa,

Dziś w cyklu Czym żyje młodzież prezentujemy ostateczne starcie Eltona Johna z Simonem Le Bonem. W 1981 r. na brytyjskie listy bestsellerów piął się szybko debiut Duran Duran, wspierany singlem Girls on Film. Elton John pauzował przed trumfalnym powrotem z Too Low for Zero, zapowiadanym przez przebój I’m Still Standing, czyli, hm, „Ciągle trzymam się na nogach”. O dziwo, na listach bestsellerów z roku 1981, które już jak przez mgłę pamiętam – zaczynałem swoją przygodę z kącikiem muzycznym w „Na Przełaj” i z radiową Trójką – wyraźnie brakowało Louisa Armstronga i Judy Garland, którzy dominowali w latach 40. Krótkotrwały powrót na listy Armstrongowi zapewnił dopiero pod koniec lat 80. film Good Morning Vietnam. Reedycja singla Somewhere Over the Rainbow Garland opublikowana w roku 1981 nie miała szans ani z The Human League, ani z Ultravox, ani nawet z Shakin’ Stevensem. Bo proszę sobie wyobrazić, że ludzie w latach 80. nie chcieli słuchać gwiazd sprzed 40 lat! Teraz jest nieco inaczej – wczorajsze wydanie „Billboardu” krzyczało do mnie na temat pojedynku między Eltonem Johnem a Duran Duran o pierwsze miejsce na brytyjskiej liście bestsellerów. I rzeczywiście – w tej kolejności brylują na topie, zostawiając Lanę Del Rey i Biffy Clyro – inne nowości – z tyłu. Nie powiem, żebym się przesadnie z tego faktu cieszył. 

Czytaj całość »

26.10.2021
wtorek

Jestem całkiem zwyczajnym słuchaczem

26 października 2021, wtorek,

Te wszystkie pytania o to, jak można przesłuchać tyle płyt w tygodniu, ucina kolejny raport IFPI sprawdzający nasze zaangażowanie w muzykę (Engaging with music 2021). Otóż można. Co więcej, wszyscy to robimy, mniej lub bardziej świadomie. Polakom muzyka towarzyszy przez niemal 23 godziny w tygodniu, w czym przebijamy światową średnią (18,4 godz.). Pozwalało to nam wysłuchać piosenki Ale jazz! Sanah jakieś 439 razy tygodniowo i aż 463 razy odsłuchać Kiss Cam Maty. Muszę przyznać, że tyle to nawet ja bym nie potrafił. No ale statystyczny Polak to prawdziwa maszyna do słuchania – ze streamingu korzystał 2,3 razy częściej niż w poprzednim roku, choć cały czas ma jeszcze zaległości w stosunku do innych krajów, za to wyprzedza świat jako radiosłuchacz (poświęca radiu 1/4 swojego czasu na muzykę, średnia globalna to 16 proc.). W pandemicznym roku 2020, którego dotycząc te dane, muzyka pomagała nam zachować dobre samopoczucie – jak wszystkim innym. Wyniki ankiety rozpisanej wśród mieszkańców 19 krajów świata (1-4 tys. respondentów w każdym, była wśród nich Polska) w wieku 16-64 lat, przynoszą jednak kilka mniej banalnych spostrzeżeń.       

Czytaj całość »

25.10.2021
poniedziałek

Kilka najlepszych płyt w tygodniu

25 października 2021, poniedziałek,

Dobrzy artyści nie tyle kopiują, co kompilują. A wielcy może i kradną, tylko oczywiście tak, że chce się ich jeszcze za to nagradzać. Przyjemnie słuchało mi się wczoraj (transmitowanego w radiowej Dwójce z ciągle trwającego festiwalu Muzyka Wiary – Muzyka Pokoju) Kwartetu na koniec czasu Oliviera Messiaena w wykonaniu Adama Eljasińskiego, Marcina Markowicza, Michała Pepola i Bartka Wąsika. Ale co rusz słyszałem to, co musiał w tym utworze usłyszeć któryś z późniejszych bohaterów. Nie wiem, czy to kwestia wykonania (świetnego skądinąd), ale w częściach czwartej i szóstej usłyszałem zaczątki stylu francuskiej grupy Magma. W końcówce części szóstej – nawet zapowiedź energii filharmonicznych utworów Zappy. W piątej i częściowo ósmej – co wydawało mi się nawet w jakiś sposób podkreślone grą Wąsika – Radiohead. Messiaena słuchali zapewne z uwagą wszyscy wymienieni. 
Dodatkowo w weekend oglądałem – też uwagą, oczywiście – Diunę Villeneuve’a. I tutaj też dało się zauważyć inspirację – w muzyce, o której już wcześniej z niepokojem pisałem. Z obrazem gra lepiej, może dlatego, że – tu zgadzam się w pełni, że aż zacytuję, z Arturem Kurasińskim: Nie wiem jak to Villeneuve zrobił, jakich użył argumentów, że Zimmer po prostu stworzył hołd dla [Jóhanna] Jóhannssona. Sam film trochę mnie wzruszył, bo o ile z Villeneuve’em miewam różnie i nie przekonał mnie do końca jego Blade Runner, to rzadko się dziś widzi ekranizacje uwielbianych książek stworzone z takim zrozumieniem odpowiedzialności, jaka się z tym wiąże. Wszystko – od wcale niezbyt szybkiego na początku tempa, przez monumentalne scenografie, brak marvelowskich dowcipasów, po nawet tę nieco zbyt jednostajną, ale działającą muzykę – służy tu pokazaniu oryginału Herberta jako specyficznej mieszanki sf i fantasy, przeszłości w przyszłości, podlanej mistyką, psychodelią i klimatem średniowiecza w wersji hi-tech (po ciekawe interpretacje odsyłam do tekstu Łukasza Wójcika na łamach POLITYKI). Wyszedłem z kina uboższy znów o jedno marzenie – żeby jedną z najbardziej filmowych książek w historii ktoś w końcu zamienił w udany film. No ale z drugiej strony – gdyby udana ekranizacja Diuny powstała odpowiednio wcześnie, to czy spotykalibyśmy się później aż tak masowo na projekcjach Gwiezdnych wojen, których autorzy w swojej kompilacji motywów i cykl Herberta przecież uwzględnili?                 

Czytaj całość »

23.10.2021
sobota

Taśma tygodnia #34

23 października 2021, sobota,

„Zwycięzcy nie słyszałem w każdym razie” – oznajmił pan prezydent podczas koncertu laureatów Konkursu Chopinowskiego. Otóż ja posłuchałem tych wszystkich utworów, zanim je dopisałem do playlisty. Z niewielkim opóźnieniem wklejamy poniżej z trudem zebraną (tym razem trud polega na nadmiarze ciekawych nagrań) taśmę tygodnia. Poniżej jak zwykle wklejam wersję na Spotify. Dalej Bandcamp/YouTube. Miłego słuchania i przeskakiwania na pełne albumy, wśród których wiele wartych jest wzmianki. 

Czytaj całość »

22.10.2021
piątek

Wysokie stany wieku średniego

22 października 2021, piątek,

Ile pan ma lat? – zapytali uczniowie mojego starego liceum na pogadance o młodej polszczyźnie, na którą zaproszono mnie ostatnio do rodzinnego miasta. Kiedy odpowiedziałem, robili wrażenie, że nie bardzo wierzą, że można tyle mieć. A ja czułem się jak bohater najnowszej piosenki Fisza i Emade Ok Boomer – bardzo zresztą udanej – którym pewnie trochę jestem. Otóż tak, wiem już trochę o wieku i dalej szybko się uczę. I wypatruję późnych sukcesów, bo to utwierdza człowieka w przekonaniu, że zawsze jeszcze można coś zmienić. Dlatego ta fajna płyta faceta, który śpiewa trochę w stylu Devendry Banharta piosenki napisane trochę w stylu Erlenda Øye, porusza mnie całkiem mocno. Wszyscy wymienieni są już po czterdziestce, a Roberto Carlos Lange – podpisujący się jako Helado Negro – ma dokładnie 41. I wchodzi w zupełnie nowy etap kariery.   

Czytaj całość »

21.10.2021
czwartek

Głośne skutki wyciszania kobiet

21 października 2021, czwartek,

Status kobiety-kompozytorki w środowisku awangardy pół wieku temu najlepiej opisuje anegdota francuskiej kompozytorki Éliane Radigue. W latach 50. i 60. była asystentką Pierre’a Schaeffera w paryskim studiu eksperymentalnym, później asystowała Pierre’owi Henry’emu. I pewnego dnia przywitał ją realizator nagrań, który po jej przybyciu do studia zagadnął: Miło jest mieć w studiu Éliane, bo ładnie pachnie. Przypomina tę historię świetny i potrzebny dokument Lisy Rovner Sisters with Transistors, który w najbliższych dniach będzie miał polską premierę na rozpoczynającym się jutro festiwalu HER Docs. Polski tytuł – Dziewczyny z tranzystorami. Nieznana historia muzyki elektronicznej – wprowadza jeden element, z którym bym lekko polemizował. Nie jest to taka do końca nieznana historia, z mojej perspektywy (może lekko spaczonej) to nawet historia fundamentalna. Zebranie w jednym filmie losów takich postaci jak Daphne Oram, Bebe Barron, Pauline Oliveros, Delia Derbyshire, Suzanne Ciani czy właśnie Radigue (a w roli Krystyny Czubówny – Laurie Anderson) jasno pokazuje, że tę muzyczną sferę budowały kobiety. Dzięki pewnemu paradoksowi: kobiety wchodzące w świat kompozycji jeszcze w połowie ubiegłego wieku zderzały się z dużymi barierami dostępu (tu znów cytat z Radigue: Urodziłam się w świecie macho, chciałam się tylko uczyć), spychano je więc w sposób naturalny do sfer pobocznych, a przynajmniej uznawanych za trudne i dziwne – elektronika przez lata wydawała się jedną z nich.    

Czytaj całość »

css.php