Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

14.08.2020
piątek

Wydaje się w Polsce

14 sierpnia 2020, piątek,

Trochę mnie jednak zdziwiło, że największym problemem polskich publicystów prawicowych stała się napisana dla Rady Języka Polskiego opinia o pejoratywnym charakterze słowa „Murzyn”. Nagle okazało się, że to narodowy dorobek, słowo, którego odbierać nam nie wolno, przy czym najczęściej powtarzanymi argumentami były przedwojenny wierszyk, nazwa ciasta i „hej, mój pies tak się nazywa i co mi zrobicie?”. A najśmieszniejsze było, gdy jeden z tych publicystów oburzył się na alternatywne słowo „czarny” jako kalkę z angielskiego. Rozumiem, że słowo „biały” też przekalkowane?  

Nie zdziwiła mnie, a zaskoczyła tylko trochę afera z Markiem Kozelkiem – nie dlatego, żebym się nie spodziewał seksualnych zachowań przemocowych ze strony tego świetnego skądinąd muzyka, bo sytuacja, którą opisano pięć lat temu, zapowiadała, że nie jest dobrze. Te nowe historie brzmią niestety dość wiarygodnie. Trochę mnie zaskoczyło jedynie to, że nikt nie szturchnął Kozelka, on sam nie wyciągnął kompletnie żadnych wniosków, a spotykanych w trasie kobiet tamta sytuacja z Laurą Snapes nie ostrzegła wystarczająco mocno. Nie tylko w Polsce lubimy widać pozostawać w sferze złudzeń. 

Poniżej trzy zaległości, bo premierowy piątek nieco spokojniejszy. No i lista premier. Dodam tylko, że w najbliższą niedzielę Unsound wspólnie z serwisem Resident Advisor zapraszają na dyskusję o problemach społeczności LGBT w Polsce pod hasłem Zone-Free Zone

ALAMEDA 5 Eurodrome+ (remixes only), Milieu L’Acephale 2020, 7/10

20 bonusowych minut dodatków do bardzo udanej płyty Alamedy 5 Eurodrome z ubiegłego roku – to forma przypomnienia o sobie, zaprezentowania poszerzonej wersji płyty (jako Eurodrome+) i zapowiedzi koncertowej, bo członkowie Alamedy znów grają po długiej przerwie koncerty – w Radomiu (dziś), Lublinie (jutro) i Warszawie (Pogłos, niedziela). Samo wydawnictwo w pierwszej kolejności każe zwrócić uwagę na Roam the Bottom, który umknął mi nieco podczas słuchania podstawowej wersji. W nowej, dubowej wersji Jarka Hejmanna (Dubska, Madzonga Studio) rzecz wydaje się płynąć jeszcze atrakcyjniej. Zmiata to produkcje Sun Araw. Przedłużonego Dr. Marco (tu remiks Magdy Ter) też warto posłuchać, CDTE w wersji „tribalowej” Eurodanka to nie do końca moja bajka, ale przypomina, jak przyjemnym zbiorem piosenek była podstawowa płyta.  

BENNELUX Old to the New, Astigmatic 2020, 8/10

Nikogo już nie namówię do zakupu winyla Benneluxu, który sprzedał się w tempie szybszym niż tracki na tej płycie – a to tempo z gatunku najszybszych. Ale Tworzący ten duet Benncart i Lux Familiar – gdyby ktoś jeszcze nie znał, a nie zorientował się z okładkowej grafiki – działają w Poznaniu i operują właśnie w strefie połamanych beatów, a dedykowany DJ-owi Rashadowi mixtape dokumentuje ich utwory sprzed 5-6 lat. Całość ma jednak charakter, który bardzo lubię – brzmieniowo nie jest to zalane basem, żeby ukryć wszystko inne, a w tych podziałach rytmicznych dość przekorne, bo rytm to jest gęsty i zachęca do tańca, to znów rozrzuca luźniej akcenty i wpada w mile relaksujące rejony. Znajdą się tu wycieczki w stronę soulu Isaaca Hayesa (Supa Star), smyczkowe partie rodem z funkujących soundtracków Lalo Schifrina i innych (We Gonna Make It), a nawet próby sprzedania w footworkowym wydaniu jazz-rockowej estetyki bliskiej Steely Dan (Loungin’), więc rzeczywiście dużo starego w tym nowym. Ale podane tak brawurowo, że trudno się oderwać.    

BROM & TOSHINORI KONDO The Sea Is Rough, Bocian 2020, 7/10

Podobnie jak poprzednie dwa tytuły, The Sea Is Rough – zapis moskiewskiej sesji japońskiego trębacza Toshinoriego Kondo i rosyjskiej formacji Brom – dowodzi, że pod względem edytorskim trudno się ściga polskich wydawców. Kapitalna okładka autorstwa basisty Dmitrija Lapshina zwiastuje skondensowaną, dziką, wręcz szaleńczą jazdę, z przedęciami i efektami, które w warunkach studyjnych wydobywają z instrumentów dętych barwy bliskie syntezatorowym. A szaleńczą nie momentami, tylko od początku do końca – jak gdyby z owej sesji wycięto samo gęste. Z drugiej strony – brzmieniowo rzecz jest zaskakująco lekka właśnie, a obie formy zgrabnie zamykają się w formatach dwóch 6-7 minutowych nagrań wypełniających dwie strony wyciętej na 45 rpm epki. Bo to znów krótki format – idealny o tyle, że zostawia apetyt na więcej. 

 

PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA

8.08 Amani + King Vision Ultra An Unknown Infinite, PTP
8.08 Glenn Spearman First & Last, Eremite
8.08 Jim O’Rourke Steamroom 50
9.08 Parampampam Trio PPPT#32
10.08 Quiet Places Volume 1, A Strangely Isolated Place
10.08 VA Connections 1-13, Midlife
11.08 Hairy Bones At Fresnes, Trost
11.08 Sven-Åke Johansson / Mats Gustafsson / Günter Christmann Podewil Berlin Vol. II Donnerstag, Trost
11.08 VA Zero Is More Than Nothing, Ecstactic
12.08 A.G.Cook 7G, PC Music
12.08 Battus / Chiesa / Davies / Gauguet / Genthon / Lê Quan / Marchetti / Noetinger / Petit / Wastell Pièce commémorative : Pour Simon, Confront
12.08 Swordman Kitala X Sekelembele Split, Hakuna Kulala
13.08 Dean Hurley Concrete Feather, Boomkat Editions MC, DL
13.08 Akira Rabelais Context in the Moment, Boomkat Editions MC, DL
All We Are Providence, Double Six
13.08 Isan Nothing Picked and Placed Nowhere, Where It’s At Is Where You Are
13.08 Mark Fell, Laura Cannell, Rhodri Davies, Peter J Evans Broken Telephone, Broken Telephone
Ania Sama Kołyszą
Biffy Clyro A Celebration of Endings, 14th Floor
Black Marble I Must Be Living Twice, Sacred Bones
Bruce Horsnby Non-Secure Connection, Zappo
Dana Gavanski Wind Songs, Ba Da Bing
Davy Mooney & The Hope of Home Band Live At National Sawdust, Sunnyside
Ellen Fullman & Theresa Wong Harbors, Room40
Fantastic Negrito Have You Lost Your MInd Yet?, Cooking Vinyl
Gordon Koang Unity, Music In Exile
Gustavo Santaolalla, Mac Quayle The Last Of Us Part II (Original Soundtrack), Sony
Holly Humberstone Falling Asleep at the Wheel, EP
James Dean Bradfield Even in Exile, Montyray
Kaj Aune Superstring, Ash International
Kathleen Edwards Total Freedom, Dualtone
Kiesza Crave
King Buzzo with Trevor Gunn Gift of Sacrifice, Ipecac
Levellers Peace On The Fiddle
Marsicans Ursa Major, Killing Moon
Meeting By Chance View, EP
Orville Peck Show Pony, Columbia EP
Oscar Jerome Breathe Deep, Caroline
Penny Penny Yogo Yogo, Awesome Tapes From Africa
Primitive Man Immersion, Relapse
Roger Eno & Brian Eno Luminous, EP
Rumer Nashville Tears, Cooking Vinyl
Sylvie Simmons Blue On Blue, Compass
Tanya Donelly And The Parkington Sisters Tanya Donelly And The Parkington Sisters, American Laundromat
The Japanese House Chewing Cotton Wool, Dirty Hit EP
VA Black Fire: The Black Fire Records Story 1975​-​1993, Strut
VA Sowas von egal 2 (German Synth Wave Underground 1981-1984), Bureau B
VA Tribute to Alibabki, GAD
VA Wędrujmy. Wakacyjny przewodnik po polskiej psychodelii i folk-rocku, GAD
Whitney Candid
Young Jesus Welcome To Conceptual Beach, Saddle Creek

Wszystkie powyższe płyty ukazały 14 sierpnia. A, nie, jednak nie wszystkie! Te oznaczone inną datą to już nie. 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. W związku z polityczną poprawnością, uczeni odchodzą od określenia „czarna dziura” i będą mówić „afroamerykański otwór”

  2. @Jacek, NH –> Niezbyt to aktualne, bo opinia mówi o tym, że właśnie określenie „czarny” jest jednak lepiej przyjmowane niż „Murzyn”.

  3. @ Bartek Chaciński

    Czyja opinia mówi o tym, że określenie „czarny” jest lepiej przyjmowane niż „Murzyn”? Przecież dużo wcześniej potępione zostało określenie „czarny” – „neger” – obraźliwie. pejoratywnie, Murzyn

  4. @Jacek, NH — Dlatego przed dyskusją warto zajrzeć do linkowanego tekstu – nie bez przyczyny dałem odnośnik. Obraźliwe angielskie N-word to po polsku „czarnuch”. I to słowo, owszem, zostało potępione. A chyba nawet nigdy nie zostało zaakceptowane w publicznym języku. „Czarny” lub „czarnoskóry” są lepsze, co nie znaczy, że idealne – ideałem jest (ale tu już streszczam opinię RJP) nieodnoszenie się do koloru skóry człowieka jako pierwszej i najważniejszej definiującej go cechy.

  5. Myślę , że „w temacie Murzyna” ulegliśmy zauroczeniu USA. W języku polskim nazwa „Murzyn” nie miała konotacji negatywnej,( pewnie dla tego, że nie mieliśmy czarnych niewolników) podobnie nazwa „Indianin” która raczej budzi sympatię albo „Cygan” której sami Romowie za obraźliwą nie uważają(wystarczy przeczytać napis na grobowcu Józefa Łakatosza na wrocławskim cmentarzu)

css.php