Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

10.05.2018
czwartek

Muzyczna historia lewactwa

10 maja 2018, czwartek,

Dokładnie 50 lat temu paryscy studenci i część kadry profesorskiej, łącznie ponad 20 tys. osób, zabarykadowali się – dosłownie – w Dzielnicy Łacińskiej, żeby walczyć o uwolnienie protestujących wcześniej pod lewicowymi hasłami kolegów, którzy zostali aresztowani przez policję, oraz o wznowienie zajęć na Sorbonie. Te wcześniejsze protesty brały za cel m.in. burżuazyjny charakter systemu edukacji i ograniczanie wolności seksualnej, a rozruchy eskalowały od mających początek już wiele miesięcy wcześniej protestów studenckich w Nanterre. Ale rok 1968 – jako europejskie odbicie gorącej młodzieżowej rewolty lat 60. – to coś więcej w sensie wpływu na rzeczywistość. I na artystów. W tym na świat muzyczny. Także wielu dzisiejszych zjawisk na dzisiejszej scenie bez tego wszystkiego by nie było, albo wyglądałyby inaczej. Warto to sobie przypomnieć. Oto krótka, prywatna lista przebojów i inspiracji związanych z Majem ’68.

1. GONG/SOFT MACHINE Riot 1968 (CD The Mystery and History of Planet Gong, Spalax 1997). W czasach studenckich, jeżdżąc jako backpackerzy po międzynarodowych hostelach, żartowaliśmy z kolegami, że wszędzie imprezy rozkręca jakiś Australijczyk. I w tym wypadku dużą rolę w paryskim świecie bohemy artystycznej odgrywał przybysz z Australii – Daevid Allen – znany już z siania fermentu w brytyjskim środowisku jazzowym i jako założyciel tamtejszej grupy Soft Machine, który jednak z powodów wizowych musiał zostać we Francji po pierwszych występach tej formacji. Otóż właśnie podczas rozruchów paryskich Allen – wraz ze znajomymi muzykami (Marc Blanc i Patrice Lafontaine) – wkroczył do okupowanej przez studentów Dzielnicy Łacińskiej, by w przedziwnym stroju rozdawać policjantom pluszowe misie. Wydarzenie filmował zaprzyjaźniony reżyser Jérôme Laperrousaz (niedługo później formacja Gong stworzyła muzykę do jego filmu Continental Circus), co skończyło się ponoć spisaniem przez policję i groźbą aresztu, więc na jakiś czas Allen uciekł wraz ze swą partnerką Gilli Smyth na Majorkę. A tam wykrystalizował się pomysł założenia formacji nazwanej Gong – Maj był rodzajem chrztu bojowego, a w archiwum Allena pozostał utwór, który jest de facto nagraniem z koncertu z roku 1968 (podpisywanego jako nagranie z występu Soft Machine, ale opublikowanego pod szyldem Gong – na płycie figuruje jako Riot 1968, ale data jest dyskusyjna, bo SM występowali w Paryżu jesienią 1967, a potem w 1969 r.). Odniesienia do rozruchów pojawiły się też m.in. na ich płycie Camembert Electrique (1971). Z kolei francuską grupą, która zagrała swój pierwszy koncert podczas zajść w Paryżu była formacja Red Noise Patricka Viana.
Dla tych, którzy nigdy nie słyszeli, jak brzmiał Gong później, bardzo proszę:

A teraz już…

2. CAN Prehistoric Future (kaseta Prehistoric Future, Tago Mago 1984). Różnego typu nagrania terenowe są kluczem do odbioru paryskiego Maja. Nurt lewicowej humanistyki splatał się doskonale z nurtami awangardy muzycznej, a te interesowały się montażem taśm z gotowymi nagraniami używanych jako dźwiękowy prefabrykat. I tak się złożyło, że w maju znaleźli się w Paryżu także niemieccy studenci Karlheinza Stockhausena, późniejsi założyciele grupy Can. Jak opowiadał mi w wywiadzie Holger Czukay, rejestrowali dźwięki zamieszek, by później używać ich jako rodzaju sampli. Inspiracja była na tyle potężna, że już w czerwcu zespół dał swój pierwszy, historyczny koncert. Był to właściwie rodzaj anarchistycznego performansu, na poły improwizowanego, zagranego jeszcze w embrionalnym, nieco innym składzie, a dziś pomijanego często przy opisywaniu początków zespołu. Dopiero w 1984 roku opublikowano zachowane nagrania z tego koncertu na kasecie wydanej w limitowanym nakładzie pod tytułem Prehistoric Future. Jest to może nie brzmienie Can w ostatecznym kształcie, ale praźródło przyszłych pomysłów.

3. VANGELIS Fais que ton rêve soit plus long que la nuit (Philips 1972). Vangelis Papathanassiou stał się niejako ofiarą Maja, gdy z grupą Aphrodite’s Child z powodów politycznych uciekał z Grecji. Celem była znów Wielka Brytania, ale stolica Francji była zablokowana w wyniku zamieszek i zamiast jechać do Anglii Vangelis pozostał na ulicach, by nagrywać dźwięki zamieszek. Później stworzył na ich bazie aranżacje składające się z partii instrumentów klawiszowych, a także gitary czy skrzypiec. 30-minutowa płyta będącą właściwie muzycznym opisem wydarzeń, skrzyżowaniem słuchowiska i utworu muzyki konkretnej, ukazała się we Francji w roku 1972.

4. CAETANO VELOSO & OS MUTANTES É Proibido Proibir (singiel É Proibido Proibir, Philips 1968). Paryskie manifestacje zostały w pamięci poprzez swoje hasła – prowokujące, często absurdalne, dowcipne, paradoksalne, nierzadko inspirowane przez sytuacjonistów. Wśród tych najsławniejszych są Bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego oraz Zabrania się zabraniać. To drugie podchwytują młodzi Brazylijczycy, którzy na drugim końcu świata tworzą zręby nurtu Tropicalia, czyli fuzji miejscowej kultury ludowej i trendów z Zachodu. Poza Londynem najważniejszym źródłem jest Paryż. Wprawdzie młodziutki Caetano Veloso w zajściach majowych nie uczestniczy, ale jego wyobraźnię rozbudzi zdjęcie protestanta z odpowiednim transparentem, wydrukowane w miejscowej gazecie. Singlowy utwór É Proibido Proibir, jeden z najważniejszych hymnów pierwszych miesięcy rewolucyjnie nastawionej Tropicalii, zaśpiewa z towarzyszeniem zespołu Os Mutantes i wyda na singlu.

5. THE BEATLES Revolution 9 (LP The Beatles, Apple 1968). Po majowych wydarzeniach sypia się hołdy na całym świecie. Wśród tych bardziej oczywistych jest np. piosenka The Rolling Stones Street Fighting Man. W napisanej i nagranej bezpośrednio po wydarzeniach – jeszcze w maju – piosence Mick Jagger śpiewa: Everywhere I hear the sound of marching, charging feet, boy / Because summer’s here and the time is right for fighting in the street boy. A dalej o tym, że Londyn jest w porównaniu z resztą świata (w USA trwają młodzieżowe protesty przeciwko wojnie w Wietnamie) jakimś strasznie sennym i prowincjonalnym miejscem. Dokładnie w tym samym czasie odbywają się sesje nagraniowe Białego Albumu Beatlesów, na który ma trafić najbardziej radykalny eksperyment muzyczny tej grupy, czyli inspirowane dziełami muzyki współczesnej (znów Stockhausen) Revolution 9. John Lennon jest – jak się zdaje – zarazem zafascynowany i przerażony tym, co dzieje się w Paryżu. Stąd m.in. tak długie cyzelowanie utworu i sprzeczne interpretacje jego wymowy. Dobrze skończyć na tym, bo nawet z dzisiejszej perspektywy trudno ocenić wydarzenia w sposób całkowicie jednoznaczny – początkowo pokojowo nastawiony, tłum odpowiadał przemocą na przemoc ze strony policji. O następstwach Maja poza światem sztuki trudno już pisać tak lekko. Z całą pewnością jednak należał do tych historycznych wydarzeń, które na wyobraźnię muzyków (byli jeszcze jazzmani, sam Stockhausen, Luciano Berio i wielu innych) wywarły największy wpływ.
Opowiadał o tym Rafał Księżyk we wtorkowym wydaniu radiowego Nokturnu w Dwójce, dziś wieczorem, po 23.30, będziemy kontynuować majową rewolucyjną playlistę w towarzystwie Jacka Hawryluka.

6. I jeszcze mały epilog. Otóż wśród wielu represji związanych z majem 1968 r., które dotknęły świat artystyczny we Francji – poza cenzurowaniem filmów i publikacji – były utrudnienia w organizacji imprez masowych z muzyką. Stąd wprost powołujący się na doświadczenie paryskich rozruchów organizatorzy jednego z pierwszych wielkich festiwali muzycznych w Europie, magazyn „Actuel” i siostrzana wytwórnia Byg Records, nie mógł się odbyć ani w stolicy Francji, ani w okolicach i odbył się w belgijskiej miejscowości Amougies. W październiku 1969 zagrali tam niektórzy z bohaterów muzycznych Maja – Gong, Soft Machine, Archie Shepp i Art Ensemble Of Chicago, ale także Pink Floyd, Ten Years After, Yes, The Nice i – uwaga – Frank Zappa, który podczas imprezy zagrał z grupą Pink Floyd. To wykonanie Interstellar Overdrive pewnie nie przejdzie do historii pod względem muzycznym, ale potwierdza atmosferę Festival d’Amougies jako swoistego europejskiego Woodstocku – przy wszystkich proporcjach i różnicach. Kluczowej w tamtym czasie imprezy z muzyką w kontynentalnej Europie, która odbyła się, mimo że we Francji próbowano jej zabronić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. sample odgłosów paryskich demonstracji to trochę cienko jak na ideową rewolucję w porównaniu np. z siłą rażenia jednej małej wioski na W.

  2. @krzyblo –> Tyle że Woodstock raczej podsumowywał pewne zjawisko, a Paryż wywoływał. Oczywiście masowość zawsze będzie przemawiała za Woodstockiem, ale czy Stockhausen, Stonesi, jazzmani z Chicago i krautrockowcy to mało? Na poziomie artystycznym to przecież coś więcej niż te trzy próby z nagraniami tłumu… Warto posłuchać audycji Rafała Księżyka, a dziś naszej. nie ograniczamy się do skandowania 😉

css.php