Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

8.02.2019
piątek

Niech płyta wybierze was

8 lutego 2019, piątek,

Przed nami ostatni piątek w tygodniu, jak przed chwilą trzeźwo zauważyła moja koleżanka z redakcji. Trzeba go wykorzystać. Z drugiej strony – to najmocniejszy premierowy piątek w tym roku. Z najmocniejszą dotąd premierą masową (Ariana Grande), prawdopodobnie klasyczną (słuchałem już trochę) i na pewno wyjątkową płytą Jessiki Pratt, zaskakującą epką Pet Shop Boys, chwalonym albumem Xiu Xiu i bardzo oczekiwanym zestawem Panda Beara. Dlaczego więc na Polifonii – poza listą premier tygodnia – właśnie Cass McCombs, umiarkowanie sławny artysta w umiarkowanym wieku od płyt umiarkowanie chwalonych?

Krótka odpowiedź mogłaby brzmieć: dlatego, że Mangy Love była na tym blogu jedną z płyt roku 2016. Dłuższa wiąże się dla mnie z tym, że muzyka jest pierwszym interaktywnym medium wszech czasów. I przynajmniej dla mnie są płyty, które wcale nie muszą być skończonym arcydziełem – a to, wydaje się, przypadek Tip of the Sphere – żeby zapraszały do udziału. Bo to jasne, że muzyka jest i zawsze była interaktywna jako medium, do którego można się w każdym momencie włączyć. Nawet fałszując, albo nerwowo wystukując rytm. I nawet jeśli leci z odtworzenia. Cass McCombs dużo robi tutaj, żeby zachować świeżość i otwartość tej muzyki – trzyma się amerykańskiej folk-rockowej tradycji, podobnie jak ostatnio choćby Kurt Vile (skądinąd artysta, którego płyty kupuję na podobnej zasadzie – nawet gdy nie wydają mi się wybitne, to samo miałem ostatnio ze Stephenem Malkmusem), nie stroni od dłuższych form bluesowych, gra solówki. Finałowy Rounder mógłby się znaleźć na ostatniej płycie Vile’a. Ba, w starannych aranżacjach gitarowych płynie momentami w kierunku Dire Straits, zatrzymując się dosłownie centymetry przed konwencją „sułtanów swingu” w świetnym skądinąd, marzycielskim utworze Estrella.

McCombs zdradza też wyraźną fiksację na dopracowywaniu aranży i starannym nagrywaniu płyt, jakie uprawiano w czasach jego dzieciństwa, które – zważywszy na to, że jesteśmy niemal rówieśnikami – były także moimi czasami dzieciństwa. Mówi zresztą o tym w wywiadach. Koncentruje się zarazem (da się to połączyć) na traktowaniu procesu jako spontanicznego – Tip of the Sphere powstało w 10 dni w nowojorskim studiu należącym do Shahzada Ismaily’ego i brzmi jak mało która nagrywana dziś płyta, nagrywana wspólnie przez zespół, ze wszystkimi niuansami gitar i barowego pianina, psychodelicznym nalotem hinduskiego instrumentarium w Real Life (świetnie śpiewanym skądinąd), meandrującą w tle linią saksofonu w Absentee, wszechobecnym powietrzem, brakiem pośpiechu. Opowiada o świecie marzeń, snów, który być może ma stanowić po prostu ucieczkę od cywilizacyjnego i medialnego pędu. Wspomniane Real Life można chyba traktować jako liryczną oś, świetny singlowy Sleeping Volcanoes zapowiadał album opowieścią o tłumionych emocjach mijanych na ulicy ludzi (Help us Armageddon / Help us Armageddon / Help us every day), chociaż nie brak pobocznych opowieści w rodzaju kontrastowo odmiennego awanturniczego The Great Pixley Train Robbery, dokumentującego prawdziwy napad na podstawie historii znalezionej w XIX-wiecznej gazecie. Może to efekt niedawnej powtórki z Żółtej Łodzi Podwodnej, ale jest w tych tekstach trochę symboliki na wskroś Beatlesowskiej, czy może po prostu charakterystycznej dla lat 60., włącznie z odniesieniami wprost (w Sleeping Volcanoes), choć może tu chodzić o podobny do Beatlesów krąg inspiracji – także McCombs wydaje się nieźle orientować w literaturze beatników.

Słucham tego w całości od wczoraj (płytę przed premierą udostępniał na swojej stronie internetowej NPR) i nie odnalazłem jakoś w tym materiału na wielkość, ale czuję, że to materiał w pełni angażujący. Coś, w czym chciałbym wziąć udział i do czego mam ochotę z różnych względów wracać. Mam wrażenie, że mocno wytraca napięcie w okolicach zbudowanego na elektronicznym rytmie American Canyon Sutra – ale może to efekt świadomego zabiegu, bo jako wybudzający ze snu nagły, publicystyczny niemal wtręt odnoszący się do ponurej amerykańskiej rzeczywistości, śmieci i Walmartów, ten utwór pewnie powinien stać niejako w opozycji do reszty. W sumie mamy album wystarczająco dobry, by się od niego nie odrywać przez jakiś czas, a prawdopodobnie tak finezyjny, że nie wszystko da się uchwycić po 24 godzinach. I wystarczająco udany, by już na tym etapie próbować do niego przekonać innych. Skoro płyt za dużo na jeden dzień, to może zamiast wy wybierać płytę, niech płyta wybierze was?

CASS McCOMBS Tip of the Sphere, Anti- 2019, 7-8/10

PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA

2.02 Ian Nyquist Cuan, Eilean
2.02 John Butcher / Rhodri Davies Drunk On Dreams, Cejero
2.02 Kenji Kihara Dawn, Eilean
2.02 Zajwert King Midas Has Donkey’s Ears, BAS MC, DL
4.02 Clesse Clesse, Cafe Kaput EP
4.02 Colourmusic Swimsuit
4.02 Wadada Leo Smith Rosa Parks: Pure Love. An Oratorio of Seven Songs, TUM
5.02 Owls Are Not African Lush Mixtape, Rinse FM mixtape
6.02 Mount Meander Live in Berlin, Gotta Let It Out
7.02 Joanna Duda Keen, Alpaka
7.02 oqbqbo Untitled, Posh Isolation
AJ Tracey AJ Tracey
Alex Chilton Memphis to New orleans: Best of the 1980s Recordings / Songs From Robin Hood Lane, Bar/None arch.
Anton Eger Æ, Edition
Ariana Grande Thank U, Next
Bob Mould Sunshine Rock, Merge
Cass McCombs Tip of the Sphere, Anti-
Cosey Fanni Tutti Tutti, Conspiracy International
Dakota Here’s The 101 On How To Disappear, Sinnbus
Dido Still On My Mind, Warner
Flamingo Pier Flamingo Pier EP, Soundway
Flat Worms Into the Iris, Drag City
Hauschka A Different Forest, Sony
International Teachers of Pop International Teachers of Pop
Jessica Pratt Quiet Signs, Mexican Summer/City Slang
Jozef van Wissem & Jim Jarmusch An Attempt to Draw Aside the Veil, Sacred Bones
Kallio Calibro Kallio Calibro, Eclipse
Lau Midnight and Closedown, Reveal
LCD Soundsystem Electric Lady Sessions (live), DFA
Mavis Staples Live in London, Anti-
Mercury Rev Bobbie Gentry’s The Delta Sweete Revisited, Bella Union
Michael Chapman True North, Paradise of Bachelors
Miho Hazama m_unit Dancer in Nowhere, Sunnyside
Ossia Devil’s Dance, Blackest Ever Black
Panda Bear Buoys, Domino
Pet Shop Boys Agenda, x2 EP
Royal Trux White Stuff, Fat Possum
Ruby Rushton Trudi’s Songbook Volume One & Two, 22a
Rymden (Bugge Wesseltoft, Dan Berglund & Magnus Öström) Reflections & Odysseys, Jazzland
SEED Ensemble, Driftglass
Sigrid Sucker Punch, Universal
Silk Road Assassins State of Ruin, Planet Mu
Susanna & The Brotherhood of Our Lady Garden of Earthly Delights, Susanna Sonata
The Lemonheads Varshons 2, Fire
Tom Walker What a Time To Be Alive, Sony
VA Music Inspired by the Film „Roma”, Sony
Viba Viba, Eclipse
Xiu Xiu Girl with Basket of Fruits, Polyvinyl
Yak Pursuit of Momentary Happiness, Third Man

Wszystkie płyty opublikowane 8 lutego – z wyjątkiem tych, gdzie… i tak dalej. W każdym razie oznaczyłem inne daty wydania.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. @jonatankoot –> Ooo, nie wiedziałem! Dzięki.

  2. i tak plyta, ktora wybrala mnie (znajduje sie na aktualnej liscie Polifonni)

    RYMDEN, „Reflections & odysseys”, Jazzland (SE)

    To nowy rozdzial w tworczosci szwedzkich muzykow, zwlaszcza dwoch: basisty Dana Berglunda i perkusisty Magnusa Öströma – dawniej wystepujacych z pianista Esbjörnem Svenssonem (1964 -2008) frontmanem grupy Esbjörn Svensson Trio. zwanego pozniej krotko „e.s.t..”
    Tragiczna smierc Esbjörna Svenssona przerwala na jakis czas dzialalnosc muzykow. Schede po Svenssonie przy pianie przejal Norweg Bugge Wesseltoft
    Zadebiutowalo trio Rymden (pol.przestrzen kosmiczna) w ub roku na festiwalu jazzowym w Sztokholmie. Jeszcze slychac zalobny ton po Esbjörnie Svenssonie a jednoczesnie wydobywa sie nowe brzmienie.
    Nowy rozdzial muzyczny tria. Kolektywny temperament i wirtuozeria muzykow. Wesseltoft, bliski skandynawskiej tradycji jazzu, Norweg zreszta, chociaz mniej melodyjny na swoim instrumencie a role po Esbjörnie Svenssonie przejeli sila rzcezy pozostali muzycy.
    Muzyka z „Reflections & odysseys” sugestywnie ciemna i czesto minimalistyczna
    w swoim zacieciu. Wesstoft na elpiano, na ktorym wykorzystuje roznorakie mozliwosci
    elektroniczne. Restrospektywny i malowniczy dzwiek jakby ilustracja przeciwienstw miedzy tradycja a nowym brzmieniem.

    RYMDEN, „Råk” (pol.Szczelina)
    https://www.youtube.com/watch?v=90T7qb4k8uA

css.php