Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

7.09.2018
piątek

Bardziej świecki kościół [przegląd premier]

7 września 2018, piątek,

Zanim wszystkie inne sprawy, lista premier tygodnia i w ogóle – mały quiz. Warto było zarwać noc dla tej płyty. Jej autor zbytnio się nie zmienia, za to nagrywa rzadko. Jest Brytyjczykiem, choć czerpiącym garściami z amerykańskiego rock and rolla, ale też tradycji afroamerykańskiej. Od zawsze retro, po przejściach, ze wszystkim, co w życiorysie rockandrollowca być powinno. Ba, nawet z pewną przesadą tego wszystkiego. Gra, śpiewa, komponuje, pomaga innym, improwizuje. Wydał nowy album dzisiaj. Ten człowiek to:
A. Paul McCartney,
B. Jason Pierce,
C. Lenny Kravitz.

Tak, wiem – mój błąd polega na tym, że pokazałem wyżej miniaturę okładki. Poza tym każdy, kto choć trochę zna Polifonię, wie, że noce zarywam raczej dla J. Spacemana, czyli Jasona Pierce’a, którego ostatni duży album pod szyldem Spiritualized Sweet Heart Sweet Light był na tym blogu jedną z płyt roku 2012. I gdy zajrzałem do recenzji tamtej płyty, uznałem, że właściwie mógłbym ją z małymi poprawkami – przede wszystkim związanymi z produkcją, bo And Nothing Hurt brzmi pod każdym względem wzorcowo – przepisać i opublikować na nowo.

Oczywiście z recyklingu jest cała muzyka na tym albumie: psychodelia na rockandrollowych, bluesowych i gospelowych podzespołach, uwznioślona i zwielokrotniona jednak jak przy mało której produkcji rockowej. Nawet dzisiaj, kiedy Pro Tools umożliwia nagrywanie 256 ścieżek, Pierce dochodzi na tym polu do ściany. Wykorzystywał komplet. Sześcioosobowy zespół rockowy, kwartet smyczkowy, chór, a w finale świetnego The Morning After jeszcze zbiorowa improwizacja sekcji dętej – co zaczyna się od kameralnego opisu bólu, rozstania, zderzenia ze śmiertelnością, kończyć się musi hymnem na kosmiczną skalę, jak na albumie Ladies and Gentlemen We Are Floating in Space, wydanym – w co trudno uwierzyć – już 21 lat temu. Poszczególne elementy są rozpoznawalne jak części nabożeństwa w kościele. Nawet tytuł jest z recyklingu. Wziął ostatnią płytę Moby’ego, uciął połowę i wyszło And Nothing Hurt. Oczywiście w tym punkcie żartuję – Pierce mógł się zainspirować wprost Vonnegutem, a ponieważ lidera Spiritualized interesują raczej te ciemniejsze strony rzeczywistości, wyciął część zdania, która brzmiała Everything was beautiful.

W pewnym sensie mocno zrecyklingowany jest sam Spaceman, który przy okazji dwóch ostatnich albumów zmagał się z ciężkimi chorobami: zapaleniem płuc, a później schorzeniami wątroby. Tutaj tytułowe nic nie bolało ma więc podwójne znaczenie. O ile jednak zdrowotnie może być nieco lepiej, Pierce jest graniem zmęczony i deklaruje, że to będzie jego ostatni album autorski – choć nie kończy przygody z muzyką. Co to dokładnie oznacza, pewnie sam nie wie. Ale ton rozliczeń i przeprosin też na tej płycie słychać – od Darling, you know, I’m sorry (…) My mind is a mess and I’m needing you less w startowym A Perfect Miracle.

Jak przystało na album powstający latami – łącznie w dziewięciu studiach nagraniowych – rzecz jest dopracowana do ostatniego szczegółu. Świetnie zagrany album (mój ulubiony moment to On the Sunshine) pewnie zdobędzie Pierce’owi paru nieoczekiwanych zwolenników wśród obrońców barykad starego rocka. A Steve Mackey z Pulp, który pomagał w miksowaniu i produkcji, najwyraźniej wywarł dobry wpływ na lidera, bo wszystkie te instrumenty i partie wokalne słychać – jak na dzisiejsze standardy dużo „powietrza” w tym miksie. Pogłosy brzmią naturalnie, efekty – staroświecko. Wszystkie te tremola, phasery, przyjemny efekt Leslie kreują atmosferę i to powietrze wypełniają. Przy czym cała ta superprodukcja jest raczej efektem możliwości dzisiejszych czasów niż gigantycznego budżetu – ten ostatni nie był chyba aż tak wielki, skoro zabrakło pieniędzy na zaangażowanie Tony’ego Viscontiego.

Może i szkoda, bo pozę starzejącego się rockandrollowca, który chce tańczyć, ale śpiewa o tym w taki sposób, jakby żegnał się życiem (Let’s Dance) pewnie Visconti pomógłby odpowiednio oprawić. Z drugiej strony – mam zaufanie do Pierce’a jako człowieka, który sam zna się na brzmieniu jak mało kto i posiadł pewną mądrość pozwalającą wydać w życiu więcej „ósemkowych” albumów niż pozwala rockandrollowa norma.

SPIRITUALIZED And Nothing Hurt, Bella Union 2018, 8/10

Ponadto ukazały się w tym tygodniu:

Abd al-Rahman al-Khamissi – عبد الرحمن الخميسي Music from the Soundtrack „Respectable Families”, Radio Martiko
Adult. This Behavior, Dais
Alice Coltrane Spiritual Eternal – The Complete Warner Bros. Studio Recordings, Real Gone 2CD, DL
Amnesia Scanner Another Life, PAN
Arabrot Who Do You Love, Pelagic
Arve Henriksen The Height of the Reeds, Rune Grammofon
Ava Luna Moon 2, Western Vinyl
[5.09] Brent Gutzeit What Was Your Education Like?, JMY
C418 Excursions
Catherine Christer Hennix Selected Early Keyboard Works, Forced Exposure
[2.09] Chateau Flight Dam House, Versatile EP
Chilly Gonzales Solo Piano III, Gentle Threat Ltd
Einsturzende Neubauten Grundstück, Potomak CD+DVD/LP+DVD
Erich Bachmann No Recover, Merge
[5.09] Four Tet Live in Tokyo, 1st December 2013, Four Tet
Gabriel Kahane Book of Travelers, Nonesuch
Hinosch Hands, TAL CD, LP
Honey Hahs Dear Something, Happy Something, Rough Trade
Ital Tek Bodied, Planet Mu
[3.09] Jachna/Mazurkiewicz/Buhl God’s Body Audio Cave LP (CD było)
[6.09] Jay Glass Dubs Plegnic, Ecstatic
Joey Purp QUARTERTHING
Julia Reidy Beholder, Room40
Konstrukt & Keiji Haino A Philosophy Warping, Little by Little That Way Lies a Quagmire, Karlrecords LP
La Force La Force, Arts & Crafts
Lenny Kravitz Raise Vibration, BMG
[1.09] Leśniewski / Nowacki Live, Music Is The Weapon CD, DL (Bandcamp), stream
[3.09] Marcin Dymiter Alameda, Field Notes
[3.09] Marcin Dymiter Voci di Napoli, Field Notes
Maribou State Kingdoms In Colour, Counter
Mayerling Roche, Hands In The Dark
Menace Beach Black Rainbow Sound, Memphis Industries
Michał Szpak Dreamer, Sony
Monstrosity The Passage of Existence, Metal Blade
Mothers Render Another Ugly Method, Anti-
NHK yx Koyxen Reflexes, DFA
Nile Rodgers & Chic It’s About Time, Universal
[3.09] Oleś Brothers & Christopher Dell Górecki Ahead, Audio Cave 2LP
Oliver Coates Shelley’s On Zen-La, RVNG Intl
Olivia Block 132 Ranks Room40
[1.09] Onixonst Takes Us Back
Paul McCartney Egypt Station, Capitol
Paul Simon In the Blue Light, Legacy
[3.09] Paul Wirkus Echo, Don’t Sit On My Vinyl 12″ ltd. 66
[6.09] Piotr Połoz 1 Drop of Autumn, Mik.Musik
Popera Cosmic Les Esclaves, Finders Keepers arch, DL
Power Of Trinity Ultramagnetic, Universal
Robag Wruhme Wuzzelbud FF, Hart & Tief EP
Robbie Lee & Mary Halvorson Seed Trangular, New Amsterdam
Soft Machine Hidden Details, MoonJune
[2.09] SpaceGhostPurrp Rihanna’s Baby Daddy, SpaceGhostPurrp mixtape
Spirit Fest Anohito, Morr Music/Alien Transistor/Afterhours
Spiritualized And Nothing Hurt, Bella Union
St Paul & The Broken Bones Young Sick, Camellia Records LLC
Suicidal Tendencies STill Cyco Punk After All These Years
[3.09] Surowica Prochy, Don’t Sit On My Vinyl 7″ ltd. 66
Swamp Dogg Love, Loss and Auto-Tune, Joyful Noise
Thomas Ankersmit Homage to Dick Raaijmakers, Shelter Press CD, LP, DL
Thomas Fehlmann Los Lagos, Kompakt
VA Zamaan Ya Sukkar – زمان يا سكر, Radio Martiko
[3.09] VA Aylesbury Ultra Shit Tape, Structured Disasters MC, DL
Vanessa Tomlinson The Space Inside, Room40
Victoria Hanna Victoria Hanna, Greedy For Best Music CD
Waxahatchee Great Thunder, Merge EP
[1.09] Wilhelm Bras Living Truthfully Under Imaginary Circumstances, Attitudes LP, DL, stream
William Elliott Whitmore Kilonova, Bloodshot
[5.09] Yves Tumor Safe In the Hands of Love, Warp

Wszystkie premiery 7.09, chyba że oznaczyłem inaczej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Dziś ukazał się również kolejny album Robag Wruhme – Wuzzelbud FF / Hart & Tief. Po doskonałym Thora Vukk z 2011 (do dziś bardzo dobrym), warto sprawdzić.

  2. Nim się wczoraj zacząłem zapoznawać z nowym Smarzolem po raz pierwszy sobie na słuchaweczkach posłuchałem Simona, który raz jeszcze (może tylko teraz trochę bardziej „zza mgły”) śpiewa nam tego samego siebie i (w równie wielkim) finale pyta (i odpowiada…) wszak: „who believes in angels”? W tym samym kinie wczoraj wzruszyłem się więc razy dwa… m

css.php