Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

24.05.2022
wtorek

Grzebanie w korzeniach przynosi owoce

24 maja 2022, wtorek,

Dwa solowe debiuty – ale czysto teoretycznie, bo artystów dobrze znamy. A i same płyty nie są takie idealnie solowe. Ale jeśli chodzi o ostatni piątek, należą z pewnością do najlepszych. Shabaka Hutchings zaskoczył i po wszystkich tych mocno groove’owych albumach ze współczesnym londyńskim afro-jazzem nagrał płytę delikatną i pozbawioną pośpiechu, momentami w stylu niemal New Age. Daniel Villarreal, perkusista Dos Santos, poszedł z kolei tropem Makayi McCravena – z kilku sesji nagrywanych z różnymi składami (i w różnych miejscach – w Chicago i Los Angeles) ułożył opowieść o rytmice swojego rodzinnego kraju – Panamy. Dobrze się te dwa zestawy uzupełniają, dlatego dziś na Polifonii razem. 

Z Barbadosu, gdzie mieszkali rodzice Hutchingsa, do Panamy relatywnie blisko, ale z Afryki Zachodniej, skąd transportowano na Karaiby niewolników – już dużo dalej. I muzycznie te płyty dzielą nie setki, ale tysiące mil morskich. Shabaka, najlepiej znany jako saksofonista, w tę podróż zabiera klarnet basowy i flet, także ten japoński, shakuhachi. Ignoruje natomiast bębny, ograniczając się do drobnego udziału instrumentów perkusyjnych. Afrikan Culture to płyta, która zdaje się płynąć bardziej w rytmie przyrody i fascynacji światem niż ludzkich rytuałów. A jeśli już, to są to najwyraźniej jakieś rytuały oświecenia w dalekowschodnim stylu. Recenzentka „Guardiana” słyszy w tym muzykę do medytacji, bardziej w stylu ostatnich propozycji Nali Sinephro czy Floating Points – i trudno się z tym nie zgodzić, tyle że korzenie takiego grania tkwią oczywiście głębiej. Pharoah Sanders chwytał za flet lata temu, podobnie Don Cherry, a pomysł, by towarzyszyć improwizacją medytacji – przez Shabakę realizowany z dużą finezją – nie narodził się wczoraj.     

Dużą część Afrikan Culture, płyty niedługiej, niespełna półgodzinnej i dostępnej – przynajmniej na razie – tylko w streamingu, stanowią swoiste duety lidera z innymi instrumentalistami: Kadialym Kouyate grającym na charakterystycznej brzmieniowo afrykańskiej korze, gitarzystą Dave’em Okumu i wreszcie ukraińską harfistką Aliną Bzhezhinską, której nagrania (m.in. repertuaru Alice Coltrane) miałem tu już okazję opisywać. Jest elegancko, choć nie należy się spodziewać rytmicznego szarpnięcia – stąd też to całe zaskoczenie.

Album Daniela Villarreala jest nieco bardziej przewidywalny stylistycznie – już widząc sam tytuł i zestaw gości, możemy się domyślić, że tu z kolei znajdziemy przetworzone na Karaibach afrykańskie rytmy. I dokładnie tak jest już w otwierającym płytę Bella Vista. Trafiamy w środek jam session zgrabnie ogrywającego elementy latynoskich stylistyk, z przewagą bliskiej perkusiście cumbii. Ta będzie wracać co rusz, w najdziwniejszych momentach. Rytmicznie dziarsko to wszystko płynie, chwilami wręcz zapraszając do tańca. A towarzystwo jazzmanów – na czele z Jeffem Parkerem, który stanowi osobną rekomendację do zainteresowania się albumem – ciągnie całość w stronę jednak trochę w stronę Ameryki, może nawet chłodnego Chicago. W wyróżniającej się Ofelii gra na gitarze Nathan Karagianis, w In/On przyciąga znowu marzycielska partia Parkera, bardzo mocno wspomagają Villarreala klawiszowiec Cole DeGenova czy trębacz Aquiles Navarro, bardzo poszerzają aranżacje smyczkowe partie Marty Sofii Honer, a sam autor płyty nie gra wielu solówek sensu stricto, ale nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z płytą perkusisty.  I nie ma wątpliwości, o co chodzi w tytule – singlowa Patria autorstwa panamskiego kompozytora Avelino Muñoza, prościutki walczyk, fragment, który pewnie najłatwiej byłoby mi wyciąć z całej tej płyty, to już wprost hołd dla ojczyzny i zapewne właśnie ta konieczna kropka nad i. A może jest tą kropką dopiero dedykacja dla babci autora – przypominająca tę Marka Pędziwiatra z niedawnej solowej płyty? 

Oba te zestawy brzmią wyśmienicie. Tyle że Shabaka to bardziej płyta na późny wieczór, albo ewentualnie niedzielny poranek, a Villarreala można słuchać w samochodzie i w pracy.  I pewnie łatwiej od razu polubić. Ale to różne oblicza tego samego pokoleniowego zjawiska w środowisku jazzowym i bardzo jestem ciekaw, co by wyszło z połączenia tych dwóch światów.

SHABAKA Afrikan Culture, Verve 2022
DANIEL VILLARREAL Panamá 77, International Anthem 2022

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. ta płyta wpisuje się w temat: Nduduzo Makhathini – In The Spirit Of Ntu
    https://music.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_kPXky6B8ifxPSCpforMfsBV9imzzVZrUs

  2. polecam ( trzymając się tematu ) – Zenzile: The Reimagination of Miriam Makeba
    https://music.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_kzWBGU3881zJ2NKoB30Zy4a1ikv-_OLt0

css.php