Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

14.05.2021
piątek

Kiedy żart się nie udał, ale wyszła świetna płyta

14 maja 2021, piątek,

Chętnie bym napisał coś z rana o nowym Sons of Kemet, ale nie przyszło. Chętnie bym też coś dorzucił o St. Vincent, ale byłaby to na pewno nota pisana na kolanie. Doprawiłbym to słowem na temat The Black Keys, ale wydawca nie był łaskaw. Poza tym – jak już tak porządnie przeorać tę całą listę premier tygodnia – tak naprawdę zostaje w głowie tylko inność. Więc może to i lepiej. Przy wysokiej formie Shabaki Hutchingsa, przewidywalnej jakości St. Vincent czy nudnawym nieschodzeniu poniżej średniej u The Black Keys najłatwiej docenić coś mniej oczywistego. Na przykład wznowienie płyty z Markiem Ribotem grającym kompozycje swojego dawnego gitarowego nauczyciela, Franza Casseusa, albo skromną epkę Gabriela Garzóna-Montano (fragment będzie na pewno na jutrzejszej playliście). Tak naprawdę jednak prawdziwe wrażenie inności sprawia jak dla mnie album z Japonii. 

Nie można się tu zrażać liczbą odsłon, mało znaną nazwą działającego w z Kioto jednoosobowego projektu Jap Kasai, ani tym bardziej enigmatycznym tytułem OWN ℃. To, co tu robi animator przedsięwzięcia Daisuke Iijima, na co dzień szef lokalnego labelu kasetowego i postać miejscowej sceny footwork, przeskakuje jednym susem wszelkie oczekiwania. Fuzja tradycyjnej muzyki japońskiej, która nadpisuje beaty na dźwiękach bębnów i partiach wokali (włącznie z tym, że Iijima dośpiewuje coś momentami samemu na ich tle) jest tak swobodna, zaskakująca i zarazem naturalna, że po pięciu minutach czułem się, jak gdybym całe życie słuchał tej muzyki i ten kierunek był dla clubbingu czymś najbardziej logicznym na świecie. 

Autor twierdzi, że początkowo powklejał w swoje beaty – utrzymane w niezbyt wysokim tempie – te tradycyjne śpiewy trochę na zasadzie żartu. Elementy nurtów ondō i min’yō miały się pojawić w jego muzyce po to, by zakpić z tego, co się w takich sytuacjach mówi: żeby budować na bazie własnych korzeni. Ale ten żart się ewidentnie nie udał, bo leży jak trzeba i nie śmieszy ani trochę. Za to niewątpliwie poprawia humor. Nieoczywiste tempo nurtów juke/footwork zazębia się perfekcyjnie z równie niecodzienną dla nas rytmiką starej muzyki japońskiej. Wciągnął mnie singlowy 酔鴨 yoi kamo, przekonała melodyjność partii wokalnej 佐古音頭 sako ondo i podążających za nią bębnów, a później porwał アレェー areee z kapitalnie szeroką stereofoniczną panoramą instrumentów perkusyjnych. Nie wiedziałem nawet, że właśnie takiej muzyki tanecznej potrzebowałem.  

JAP KASAI OWN ℃, Chinabot 2021, 8/10 

PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA

8.05 Sambar Pierwotniak pantofelek Antenna Non Grata CD, DL
10.05 Jap Kasai OWN ℃ Chinabot
10.05 The Ray Russell Sextet featuring Harry Beckett Forget To Remember – Live Vol​.​2: 1970 Jazz In Britain
10.05 Ulla Limitless Frame Motion Ward
12.05 Cobrah Cobrah Gagball EP
12.05 James Weeks Summer Another Timbre
12.05 Linda Catlin Smith Ballad Another Timbre
13.05 David Cordero Lambda: {λ} Home Normal
13.05 Gabriel Garzón-Montano Agüita EP: II Jagjaguwar EP
13.05 Halogen Star Sweet Sickle Moon Vivarium
13.05 Rainforest Spiritual Enslavement Flying Fish Ambience Hospital
Acavernus & Yantra Gnose Buh arch.
Acid Reich Mistress of the Perpetual Harvest Guerssen
Alessandro Cortini Scuro Chiaro Mute
An Moku | Stefan Schmidt Raum Karlrecords
Babe Rainbows Changing Colors Eureka
Basic Rhythm Electronic Labirynth Planet Mu
Berry Matt The Blue Elephant Acid Jazz
Blanck Mass Mind Killer Sacred Bones EP
Cake Pop & Dylan Brady Cake Pop 2 Mad Decent
Chora(s)san Time-Court Mirage Blues Alif Lam Mim Blank Forms
Current Joys Voyager Secretly Canadian
Damien Jurado The Monster Who Hated Pennsylvania Maraqopa
Domiziano Maselli Lazzaro Opal Tapes
Fatima Al Qadiri Medieval Femme Hyperdub
Geneva Skeen Turning of the Day L-ne
Giant Claw Mirror Guide Orange Milk Music
Iosonouncane IRA Trovarobato
J. Cole The Off-Season
James Rushford Lake from the Louvers Shelter Press
Johanna Samuels Excelsior! Basin Rock
Jorja Smith Be Right Back FAMM EP
Juliana Hatfield Blood American Laundromat
Koza x Kuba Więcek Niebo nad Berlinem Warner
Magic Island So Wrong Mansions and Millions
Mammal Hands Oni / Lantern Gondwana EP
Marc Ribot Marc Ribot Plays Solo Guitar Works of Frantz Casseus
Mats Gustafsson & Joachim Nordwall Shadows of Tomorrow / The Brain Produces Electrical Waves Astral Spirits EP
mHz Earth’s Shadow L-ne
Morcheeba Blackest Blue NoPaper
Nap Eyes When I Come Around – EP Jagjaguwar
Not Waving How To Leave Your Body Ecstatic
Paris Texas Boy Anonymous
Part Timer Reaching Ends Analogue Chat
Paul Dunmall and Mark Sanders Unity 577 records
Paul Weller Fat Pop Polydor
Plunky & Oneness of Juju Make a Change Black Fire/Strut arch.
Riley Downing Start It Over New West
Robert Gross Chronicles New Focus
Roope Eronen The Inflatable World Discrepant
Ryan Downey A Ton of Colours
Sarah Neufeld Detritus Paperbag
Schacke Moments Forever Fading Posh Isolation EP
Snet Mokvani V Okovech Blood Harvest
Sons Of Kemet Black To The Future Impulse!
St. Vincent Daddy’s Home, Loma Vista
Sven Wunder Impasto / Prussian Blue Mr Bongo SP
The Black Keys Delta Kream Warner
The Chills Scatterbrain, Fire
TVB Agrest EP U Know Me
VA Double Drop EPs Vol 1: UFFE​/​Petwo Evans On The Corner
Yoshi Wada The Appointed Cloud Saltern

Powyższe płyty ukazały się 14 maja, chyba że coś oznaczyłem inną datą

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. A może kilka słów o Alessandro Cortinim, który wydał kolejną znakomitą płytę?

  2. Morcheeba – Blackest Blue – można, ale niekoniecznie. Słabość i sentyment mam.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Sons of Kemet – Black to the Future – zdecydowanie warto. Tuba rządzi. Płyty roku chyba nie będzie, ale poziom wysoki.

  5. The Black Keys – Delta Kream – warto. Może nawet zdecydowanie. Płyta napewno lepsza niż Let’s Rock (przesadzili z tytułem i wyszło płasko). Na tej płycie nic nowego, ale blues, country und western. Mississipi.
    To jeszcze Annie Clarck i wyręczę p. Redaktora.

  6. Ok, dorzucę od siebie debiut Irlandczyka David’a Balfe, który działa pod pseudonimem For Those I Love, który zbiera bardzo pochlebne recenzje
    https://youtu.be/thnbHxLXjVQ

  7. St. Vincent – Daddy’s Home – zdecydowanie warto. Zdecydowanie najlepsza z dzisiejszych. Good night and good luck.

  8. @Bartek Chaciński: to, co napisał Pan cztery lata temu o Cortinim („trudno dogonić Cortiniego”), nadal jest bardzo aktualne. Dowodem właśnie „Scuro Chiaro”. Dla miłośników ambientu i drone music – pozycja obowiązkowa.

css.php