Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

23.05.2019
czwartek

Lepiej nie można

23 maja 2019, czwartek,

Po czym rozpoznać wybitną płytę? Zapewne po tym, że nigdy się nie znudzi. Ale to banał. Gdy ktoś inny ją wykonuje, ciągle słyszycie z tyłu głowy oryginał. Ale to może być deprymujące. Na szczęście jest jeszcze coś na pocieszenie: bez względu na różnice i drobne mankamenty, ciągle się takiego materiału chce słuchać. Nawet w wersji coverowej. Dlatego, mam nadzieję, dzisiejsza propozycja to jednak bardzo, bardzo dobra wiadomość.

Ta płyta to nowa wersja Rock Bottom Roberta Wyatta. Klasycznego 10/10 we wszystkich standardach, wielkiego albumu nagranego przez muzyka, któremu życie – dokładniej upadek z okna, częściowy paraliż i wózek inwalidzki – zabrały umiejętności perkusisty, więc napisał i zaśpiewał materiał na solową płytę. Teraz cały zestaw sześciu piosenek – i jeszcze kilka innych z późniejszej dyskografii Wyatta (m.in. szlagierowe Shipbuilding i Maryan) – nagrał zespół North Sea Radio Orchestra, który, trochę z tylnego siedzenia, wydaje się prowadzić John Greaves – świetny basista sceny Canterbury, członek National Health i Henry Cow, okazjonalny współpracownik Wyatta. Reszta składu to Anglicy i Włosi, śpiewa dwoje gości specjalnych: Annie Barbazza i sam Greaves, bo 69-letni już Walijczyk jest ważną postacią, ale i gościem na tym albumie. Brzmieniowo mamy świat idący z liźniętego kameralistyką art rocka jeszcze mocniej w kameralistykę, z organami Farfisa, wibrafonem, smyczkami (skrzypce, wiolonczela), no i z gitarą, na której – tyleż świetnie, co dyskretnie – gra Craig Fortnam, na co dzień lider zespołu. Bo North Sea Radio Orchestra ma już kilka płyt na koncie – a nawet dość entuzjastyczną recenzję na Polifonii jednej z nich!

Nowe wersje są, poza warstwą aranżacyjną, dość wierne oryginałom, eksponują nieprawdopodobną melodię i gorzką lirykę Rock Bottom. Płyta utrwala materiał z koncertu we Włoszech i tu również została wydana – co nie powinno dziwić nikogo, kto kiedykolwiek poszukiwał rzadkich płyt z okolic Canterbury i na koniec trafiał na wydania z charakterystycznymi włoskimi nalepkami ich odpowiednika ZPAV-u. Koncert sprawia, że ten gest, z jakim emocje są kreślone, bywa czasem przesadny. Partie skrzypiec balansują czasem o włos od przekroczenia tej subtelnej granicy, za którą leją się łzy i lukier. Cała orkiestra zwalnia być może za mocno. Dodatki są dyskusyjne, robią być może niepotrzebne best of z albumu, który jednak był skończoną całością i perfekcyjnie, choć zarazem spontanicznie – dość szybko – zarejestrowaną jakością. Lepiej nie można, ważne że nie jest tak samo. Są jednak momenty bezdyskusyjnie udane – jak Alifie, które siłę tego szerokiego składu wykorzystuje wzorcowo. Niezły jest też finał Little Red Robin Hood Hit The Road. I wrażenie uczestnictwa w tym wydarzeniu – a przynajmniej chęć dołączenia do tego składu – mnie nie opuszczała.

Najważniejsze jest jednak to, że – jak już pisałem – z tyłu głowy wciąż słychać oryginalne wersje. I uwierzyłem jeszcze mocniej w geniusz tych piosenek Wyatta, które zasadniczo twórczo rozwijają, a zarazem wyczerpują formułę art rocka. Mocniej poczułem, jak niezwykle liryczna jest całość. Kto miał takie piosenki o sobie jak Alfreda Benge, żona sparaliżowanego artysty?

NORTH SEA RADIO ORCHESTRA with JOHN GREAVES and ANNIE BARBAZZA Folly Bololey. Songs From Robert Wyatt’s Rock Bottom, Dark Companion Records 2019, 7-8/10

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php