Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

23.05.2017
wtorek

10 najlepszych utworów zespołu…

23 maja 2017, wtorek,

No właśnie, czyich? Gdybym szedł za newsem, powinienem tu pewnie dziś zaproponować „best of” Jerzego Grunwalda – twórcy licznych przebojów czasów PRL, a ostatnio znanego przeciwnika islamizacji Szwecji i podobno nowej gwiazdy kieleckiego Opola – ale chciałbym polecić coś jeszcze bardziej eskapistycznego niż emigrant zapowiadający powrót do kraju ze względu na problemy z emigrantami. Prawie dwa lata temu przy okazji niespodziewanej premiery nowej płyty Flying Saucer Attack opisywałem swoją prywatną historię związaną z tą formacją. Teraz, po kolejnej serii reedycji, kiedy wreszcie płyty są w tzw. stałej sprzedaży, chciałbym rzecz uzupełnić o playlistę 10 najlepszych – moim zdaniem – utworów tej legendarnej formacji z Bristolu, która prawie 25 lat temu wymyśliła sobie granie wiejskiej psychodelii. Ta lista jest niejako załącznikiem do dzisiejszej prezentacji w radiowym HCH. Miłośnicy My Bloody Valentine, The Jesus and Mary Chain, Popol Vuh, Spacemen 3, Bardo Pond, Jessamine, The Olivia Tremor Control, ale i Hawkwind, a nawet wczesnego Porcupine Tree i paru innych powinni koniecznie czytać dalej – o ile nie znają jeszcze dyskografii FSA.

MY DREAMING HILL – z albumu Flying Saucer Attack, Heartbeat/VHF 1993
Pierwsza płyta, strona pierwsza, utwór pierwszy. Czyli definicja brzmienia wczesnych lat (uwaga, będą skróty) FSA, łączącego TJAMC i MBV, tyle że bardziej rozwichrzonego, niepoukładanego, nieprzewidywalnego niż na płytach tamtych wykonawców. Zepchnięty na drugi plan śpiew (który atutem FSA nie był nigdy) i nieco bardziej prymitywny i garażowy charakter fuzzów, przez które przepuszczone są partie gitar. Stosownie do nazwy miejsca, gdzie album nagrywano: Feedback Studios. Na okładce cytat z Nicka Drake’a sprzed pół wieku.

WISH – z albumu Flying Saucer Attack, Heartbeat/VHF 1993
To z kolei utwór z pierwszego singla, który wielkim przebojem się nie stał. Zalety podobne jak przy poprzednim, ale to utwór z większym komercyjnym potencjałem, tyle że gitary elektryczne pracują tu na to, by zabić piosenkę. Z trudem pozostawiłem w pokonanym polu jeszcze jeden, dużo bardziej niecodzienny, stawiający na transową rytmikę i atmosferę rodem z nagrań krautrockowych, czyli Popol Vuh 2.

STANDING STONE z albumu Distance, Domino 1994
Jeszcze jeden wczesny klasyk z rozmarzonym wokalem i gitarami w panierce z tłuczonego szkła. Jedno z popularniejszych nagrań grupy, dostępne na kompilacji Distance, która zbierała pierwsze utwory singlowe i niepublikowane próby z pierwszych lat istnienia grupy. I jedno z ich pierwszych nagrań, jakiego miałem okazję posłuchać, poza singlowym Sally Free and Easy. Warto przy okazji przypomnieć sobie napisy z obu tych płyt. Na Distance mamy CDs destroy music, a na singlowym Sally… widnieje napis Due to the blurred stereo sound on these tracks, it’s proved impossible to cut them successfully onto vinyl. We do, however, ultimately remain commited yo the vinyl option.

OCEANS z albumu Distance, Domino 1994
Oczywista oczywistość, czyli druga strona singla Wish, która sygnalizował tę wspomnianą już plemienną rytmikę, drugą (poza shoegaze’ową) stronę brzmienia FSA. Dodatkowo jeszcze mamy tu proste przełożenie tych przeróżnych naturalnych inspiracji Dave’a Pearce’a na muzykę – w postaci nagrań terenowych.

TO THE SHORE – z albumu Further, Drag City/Domino 1995
Drugi regularny album FSA Further jest chyba najbardziej psychodeliczną płytą w ich dorobku. Dzika, swobodna, wydaje się mieszać, przetwarzać i zniekształcać wątki z nagrań Popul Vuh czy Ammon Duul. To the Shore to jej najdłuższy i najdziwniejszy fragment, który koneserzy przetworów grzybiarskich uznają za dobre podsumowanie swojego hobby.



SINCE WHEN (1-4)
– z albumu Harmony of the Spheres, Drunken Fish 1996
Mam spore wątpliwości, czy 25-minutowy, czteroczęściowy Since When pasuje do definicji „nagrań najlepszych”, ale pojawienie się FSA na kompilacji Harmony of the Spheres to z pewnością ważny fakt. Po pierwsze, definiuje pewne grono artystów tworzących muzykę na przecięciu psychodelii rockowej, folku i ambientu (pojawili się tu m.in. Jessamine, Bard Pond i Charalambides). Po drugie, nagrania – właściwie cztery różne utwory zebrane w ramach jednego cyklu – oznaczają zbliżenie się do nurtu ambient przez samych bristolczyków.

THE WHOLE DAY – z płyty Flying Saucer Attack & Roy Montgomery, VHF 1997

Nieco ciekawszy przykład z tego samego ambientowego okresu, też kolażowy, zlepiony jak gdyby ze strzępków różnych sesji, pochodzący ze wspólnej EP-ki FSA i nowozelandzkiego gitarzysty Roya Montgomery’ego wydanej na czerwonym winylu. W swojej niszowości jest to bardziej zdecydowane niż irańska elektronika. Pokazuje przy tym, że niektóre z najlepszych momentów w dyskografii FSA (jak finał tego nagrania), to fragmenty robiące wrażenie porzuconych, niedokończonych.

RESPECT – z albumu New Lands, Domino 1997
This is a phase two – czytamy w jak zwykle lakonicznym komentarzu. Tytuł albumu mówi z grubsza to samo. Up In Her Eyes to możliwie przystępny utwór z tego, co nazwać można drugim obliczem FSA – post-shoegaze, zatracający się w zmiażdżonych gitarowych sprzężeniach, którym towarzyszą industrialne w charakterze brzmienia perkusyjne, z niemal zerową skalą dynamiczną, czyli na modłę dzisiejszych nagrań, trochę jednak cichsze. Respect to mniej znane nagranie, znacznie krótsze, dające moim zdaniem lepszą esencję brzmienia tego okresu.

THESE THINGS – z albumu Heartbeat/Complete, Weltraum 2012
Urocza, ciepła, lekko sfałszowana wokalnie i pływająca rytmicznie psychodelia, chyba najbliższa stylistyce 4AD, którą znalazłem na późnej kompilacji Heartbeat/Complete, kolejnej zbierającej rzadkie nagrania i bardzo słabo znanej. Prawdę mówiąc, nie wiem nawet, skąd dokładnie pochodzi to. Być może nie z tego świata.

INSTRUMENTAL 4 – z albumu Instrumentals 2015, Domino 2015
Prawdopodobnie najsłabsza, obok idącej za modą na elektroniczne loopy Mirror, płyta w dorobku FSA. Wydana po 15 latach przerwy nagrana w pojedynkę przez Dave’a Pearce’a, w domu, senna – tak jak to nagranie, jedno z 15 na albumie. Wśród wcześniejszych nagrań znalazłyby się lepsze, ale pełność obrazu tego wymaga.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. PM
    Jerzy Grunwald

    o jedngo becwala mniej w Szwecji a muzyk z niego, oj, oj…

css.php