Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

12.08.2013
poniedziałek

Musik Non Stop

12 sierpnia 2013, poniedziałek,

I w znacznej mierze techno-pop, żeby strawestować tekst klasyków z Kraftwerk. Tym będę się zajmował przez cały ten tydzień. Odpowiedzialna jest za to Initiative Musik, która organizuje dla dziennikarzy z różnych stron świata (naprawdę różnych – będzie jeszcze o tym) specjalny cykl wykładowo-wywiadowo-koncertowy. Próbuję się więc tłumaczyć, że tematyka niemiecka może dominować przez najbliższe dni na blogu, ale tak naprawdę – czy muszę? W końcu „pisać o nieanglosaskiej muzyce” to postulat, który się tu od czasu do czasu pojawia, a mamy do czynienia z najbliższym nam potężnym nieanglosaskim krajem, w którym jeszcze dodatkowo – szczególnie w dziedzinie techno o innych rodzajów twórczości motorycznej (Motorik!) – dużo się dzieje.

Najpierw króciutka dygresja na temat Offa, bo temat wzbudził (słusznie) dyskusję. MBV – moim zdaniem realizacyjnie było jednak z grubsza tak, jak miało być, Muzycy przywiązują do tego wagę, czego dowodem opowieści faceta odpowiedzialnego za dźwięk tutaj. Przy okazji pod tym samym linkiem zdjęcia zestawów efektowych Shieldsa, czyli coś do pooglądania dla gitarzystów. Raz MBV w takim kształcie zobaczyć warto. Dwa razy – cóż, moim zdaniem to już jednak przesada. Swoją drogą – czy od człowieka, który przez 20 lat nie był zadowolony ze swoich nagrań studyjnych można wymagać, by ot, tak 1:1 zrealizował tę wizję na żywo?

No i posłuchałem przez tydzień tego Moderata, zgodnie z poleceniami kolegi Sosnowskiego. I dziś to będzie niemiecka ścieżka dźwiękowa na blogu. Choć oczywiście przemyciłem już słowo na łamach papierowej „Polityki”, bo płyta na to zasługuje. Nietrudno dać się uwieść – łatwiej nawet niż w wypadku pierwszego albumu. Tamten uwodził przede wszystkim na poziomie brzmieniowym. Uderzał mocno jak ta postać na okładce rysowanej nieco w stylu Roberta Crumba (swoją drogą obrazek z drugiej płyty można uznać wręcz za ciąg dalszy historii – postać zdejmuje tu maskę kobiety). Ten drugi album stylistycznie członkowie Modeselektora i Apparat (którzy składają się razem na trio Moderat) rozpięli niezwykle szeroko, od niemalże trip-hopu w stylu wczesnego Massive Attack i soulu, przez IDM, po post-rock. Więcej niż poprzednio form, które można zidentyfikować jako piosenki (singlowy „Bad Kingdom”!). Przedwczesna kulminacja w postaci długiego „Milk” nie psuje dramaturgii. Przeciwnie: „II” przynosi to, co uwielbiam, czyli zaskoczenie świetnymi fragmentami przechowanymi aż do końcówki, mimo wręcz przebojowego potencjału – mam na myśli przede wszystkim piękną piosenkę „Damage Done”. „This Time” to zamknięcie, które wytrzymuje porównanie z „Milk”, choć krótsze i bardziej subtelne. Oczywiście wszystko, jak poprzednio, wycyzelowane jest pod względem jakości dźwięku. W specjalności inżynierskiej – jak to niemieccy elektronicy – zdobyli wszystko, co było do zdobycia, teraz można już tylko szlifować kompozycje.

Moderat do obejrzenia i usłyszenia już wkrótce na festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Mam nadzieję, że może podczas mojej niemieckiej trasy będę miał okazję choćby się minąć z kolegami Ringiem, Bronsertem i Szarym. Ale wiem, że minę się z paroma panami, którzy mogą zainteresować Czytelników niniejszego bloga.

MODERAT „II”
Monkeytown 2013
Trzeba posłuchać: „Milk”, „Damage Done”, „This Time”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. jeśli Pan Redaktor jest taki podatny na sugestie i w tym tygodniu swą uwagę kierunkuje na Niemcy to bardzo poleca przepiękną płytę
    Teho Teardo & Blixa Bargeld – Still Smiling

    A jeśli chodzi o Moderat II – to ta płyta całkowicie nie do zaakceptowania. Słuchając jej odnoszę wrażenie że została nagrana na siłę, bez wizji i bez iskry bożej. Wtórna i nudna.

  2. Dodaję głos krytyczny. Modrat II – NUDNO!!!! i (najlepsze określenie) na siłę

  3. @ Bartosz Nowicki & louislogic:

    mnie też Moderat znudził, ale po jakimś 30 przesłuchaniu 😉

    łatwo jest krytykować dwójkę Moderata bez odniesienia. proszę, podajcie jakiś przykład tegorocznego albumu z zakresu podobnej muzyki, który jest zdecydowanie lepszy. kilka krótkich zdań, co w nim takiego dobrego, co deprecjonuje płytę Moderata. jak dla mnie krążek Niemców nie jest wymęczony na siłę, ale po prostu dopracowany i skończony, a przede wszystkim bez potknięć i bardzo przyjemny w odsłuchu. jest w nim to bartkowe: „zaskoczenie świetnymi fragmentami przechowanymi aż do końcówki, mimo (…) przebojowego potencjału”. takie numery jak „Milk” to naprawdę górna półka ‚elektronicznej muzyki tanecznej’. całość zasługuje nawet na 8 punktów wg mnie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszystko jest kwestią gustu. Dla mnie pewnie w Moderacie jednak za dużo popu.Nie że nie trawie popu; ale przy tych utworach mam jakies poczucie wtórności. Z muzyki elektronicznej z tego roku polecam szczególnie: Blondes – Swisher (troszkę trudno mi było się wgryźc; ale jest ciekawie); Jon Hopkins (klasyczna płyta elektroniczna); Sandwell District (ale ich zawsze uwielbiałem); DJ Koze – Amygdala (Płyta roku)

  6. @ louislogic:

    Blondes, Jon Hopkins, DJ Koze – znam. ale właśnie te płyty nie mają tego pierwiastka popowej lekkości, który przekierowuje wydawnictwo do szerszego grona słuchaczy, wyprowadzając je z zamkniętej z szufladki odbiorców. Moderat II równoważy aspekt artystyczny z komercyjnym w idealnych proporcjach. może lekko balansuje na granicy? płyty wymienione przez Ciebie sam odznaczyłem w swoich ‚zbiorach’ jako bardzo dobre, ale np. dla mnie DJ Koze jest bardziej męczący, nudzący niż zwiewny Moderat. dla mnie popowe inklinacje są jednak na plus, jeżeli wszystko trzyma styl i wysoki poziom produkcji. u Moderata nie są wcale przesadzone.

  7. @ Sosnowski
    MOIM! zdaniem
    Na Moderat I brzmieniowa i kompozycyjna formuła albumu osiągnęła szczyt i jednocześnie została całkowicie wyeksploatowana. Emanowała własnym niepowtarzalnym stylem i świeżą, przebojową wizją. Na Moderat II nie dostaję nic czego bym już wcześniej nie usłyszał, a zespół bardziej przypomina innych wykonawców niż samych siebie (Burial, Phon.o, The Field, solowe nagrania Apparat, czy nieznośnie kiczowate i pretensjonalne wycieczki w klimaty new age z lat 90tych („Therapy” „Gita”)
    Na Moderat II Kawałki są do bólu przewidywalne, sztampowe, mało dynamiczne i paradoksalnie jak na pop za mało przebojowe (w tej ostatniej kategorii bije ich nawet tegoroczny album Pet Shop Boys).

    Jeśli więc Na Moderat I panowie pokazali, że z prostych elementów są w stanie stworzyć zupełnie nową znakomitą jakość, to przy nagrywaniu II musieli być całkiem wyprani z pomysłów i kurczowo trzymali się sprawdzonych, choć nieświeżych patentów.

    Z tegorocznych płyt, które cenię wyżej, a mniej więcej korespondują ze stylistyką popowo taneczną jest ta: http://1uchem1okiem.blogspot.com/2013/07/taneczne-zdroje-octo-octa-between-two.html

    a zgadzam się również z louislogic że choćby Jon Hopkins i Blondes zrobili to ciekawiej niż Moderat

    pozdrawiam Cię Sosnowski bo często dzielę zainteresowanie z twoimi muzycznymi typami, które promujesz na tym forum ale w temacie Moderat, nie mam wątpliwości, choć dawałem temu albumowi wielokrotnie szansę.

  8. Z całym szacunkiem dla Autora blogu, to w kwestii elektroniki (przede wszystkim tej rytmicznej), ślizga się on tylko po powierzchni. Stąd zatrzymywanie się w recenzjach na poziomie Andy’ego Stotta czy powyższego Moderata. A szkoda – bo muzyka ta, szczególnie mocne techno, przeżywa w ostatnim czasie okres bujnego rozwoju. Dlatego zainteresowanych tego rodzaju muzyką raczej warto odesłać do innych miejsc w sieci – choćby serwisu Nowa Muzyka (www.nowamuzyka.pl) A szanowny Autor blogu może wreszcie zwróci uwagę, że większość najciekawszej elektroniki powstaje w Niemczech, po swoim najbliższym tournee. Czekamy na efekty podróży!

  9. @ sosnowski

    „Moderat II równoważy aspekt artystyczny z komercyjnym w idealnych proporcjach”
    – faktycznie tak było, ale tylko na ich debiucie, który jak dla mnie był wystarczająco popowy i alternatywny aby zachęcić do odsłuchu szerszą publiczność (co się uczyniło)
    – nie ma nic złego w brataniu się z popem, ale wartością jest coś co wznosi się ponad stylistyki i szufladki; pomysł, wizja, przebojowość, oryginalność, jakość. Tego na II nie słyszę!

  10. @ Stinky
    z przykrością muszę stwierdzić, że nowamuzyka już od dawna przestała trzymać rękę na pulsie aktualnej elektroniki, nie wychodząc poza terytorium kilkunastu ulubionych wykonawców i labeli, i ignorując niemal w zupełności pozostałą większość

  11. @ Bartosz Nowicki

    ok. szanuję odmienne zdanie, ale swojego o Moderat II też nie zmienię 🙂

    „przypomina innych wykonawców (…) Burial, Phon.o, The Field, solowe nagrania Apparat”, no dobrze, ale to przecież zacne wzorce. z najbardziej nośnych fragmentów dokonań innych ulepić ‚przebojową’, klimatyczną całość, jednocześnie pozostając sobą – to chyba nie tak źle dla panów z Moderat? zestawiam DJ Koze – „Amygdala” z „Moderat – „II”. jasne, bardziej progresywny oczywiście DJ Koze, ale ta płyta od połowy mocno nudzi. a Moderat?: w szeroko rozumianej sztuce nie ma chyba lepszego posunięcia niż zarobić trochę pieniędzy, zbaczając w stronę komercyjności, przy zachowaniu sporych walorów artystycznych… tak naprawdę, zwróć uwagę, że Bartek przyznał ocenę 7/10. żaden szczyt 🙂

    Octo Octa – Between Two Selves (2013 100% Silk): znam i doceniam! świetna płyta, ale słychać jeszcze brak producenckiego doświadczenia w stosunku do Moderat 🙂 niemniej dobry przykład w zestawieniu.

    pozdrawiam.

    @ Stinky:

    „(…) szczególnie mocne techno, przeżywa w ostatnim czasie okres bujnego rozwoju.” zgadzam się, ale zwróć uwagę, że Bartek na tym blogu ogarnia szerokie spektrum gatunków muzycznych, starając się przekazać najbardziej (chyba, klucz należy do autora) nośne rzeczy czytelnikom. Nowa Muzyka jest sprofilowana w 98% na elektronikę i też nie obejmuje całości (przykładowo: mało rzeczy wywodzących się z dubstepu, post-dubstepowych), do tego zdarzają się duże wpadki, jak kiepska recenzja zeszłorocznego Flying Lotusa. najlepiej czują się tam właśnie w recenzjach house & techno pochodnych. niektóre rekomendacje płytowe stamtąd nabierają mocy chyba na jakichś ‚dopalaczach’ słuchacza, bo przy normalnym odsłuchu są kompletnie nużące. rzetelność trochę kuleje. ale wiem: kwestia gustu 😉

    również pozdrawiam.

    a w ogóle wydaje mi się, że w tym roku jest więcej dobrych płyt, niż w zeszłym.

  12. @ Bartosz Nowicki – Jeśli interesuje Cię śmietnikowy house czy techno w rodzaju Oca Octa, którym zachłystuje się FACT (a może już nie?), a za nim jego polskie blogowe klony, to faktycznie, tego nie ma na Nowej Muzyce. Bo i po co? Podobnie było kiedyś choćby z Salem (nawet Bartek pisał o nich!), czy innymi tego typu „sensacjami” – a dzisiaj nikt już o nich nie pamięta. Cała ta blogowa scena dla hipsterów nie wydała nic, co przetrwałoby dłużej niż jeden sezon. Więc raczej nie warto jej poświęcać uwagi.

  13. @ Stinky
    tylko że za FACTem to Ja nie przepadam a na Nową Muzykę zaglądam od 2005 roku więc mogę z pełną świadomością stwierdzić, że się popsuła

    Ps. wspominałeś wyżej „Z całym szacunkiem dla Autora blogu, to w kwestii elektroniki (przede wszystkim tej rytmicznej), ślizga się on tylko po powierzchni. Stąd zatrzymywanie się w recenzjach na poziomie Andy’ego Stotta…” a przecież to nie kto inny tylko Stott jest na NM wręcz hołubiony

  14. Kolejna porcja muzyki z USA wydanej na kasetach, z gitarą w roli głównej. Dwa projekty: The Inverted Orange (kwiecień 2013) i Flatsound : http://www.nowamuzyka.pl/2013/08/12/kasety-z-usa-the-inverted-orange-vs-flatsound/

  15. Dorzucę jeszcze od siebie lipcową premierę, a więc nowy album Chrisa Watsona – „In St Cuthbert’s Time” (Touch). Moja recka: http://www.nowamuzyka.pl/2013/08/11/chris-watson-in-st-cuthberts-time/
    A z czerwca polecę składankę „Chronoillogical (Glasgow Recordings 1982-1987)” szkockiej grupy Vazz, lektura obowiązkowa dla zbieraczy archiwaliów. Moja recka: http://www.nowamuzyka.pl/2013/08/10/vazz-chronoillogical-glasgow-recordings-1982-1987/

  16. siostry HAIM „The Wire” 🙂
    ______________________

    http://www.youtube.com/watch?v=1TffpkE2GU4&feature=youtu.be

  17. Jest jedna płyta równie popowa i jednak lepsza niż dwójeczka Moderata. Maya Jane Coles- Comfort. Laska zaczynała w deep housie, teraz jej muzyka jest o wiele bardziej basowa, ale jeśli przyjmiemy, że kategorią jest głęboka, inteligentna elektronika z potencjałem przebojowym, to „Comfort” jest oczko wyżej. Szkoda że tak przemilczana ta płyta.

css.php