Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

4.04.2012
środa

Czarna przyszłość, fajna przyszłość

4 kwietnia 2012, środa,

Tylko emerytury nie będzie. Poza tym wszystko jest możliwe. Co udowadnia wytwórnia Sub Pop – wydawało się do niedawna, że publikuje już wszystko, z wyjątkiem czarnej muzyki. Teraz wzięli się i za tę ostatnią, zresztą z niezłym (zeszłoroczne Shabazz Palaces), albo wręcz bardzo dobrym skutkiem (o tym poniżej). Mamy więc piękną czarną perspektywę na nowy rok, i pierwsze kandydatki do zostania tegorocznymi Janelle Monae. Tak, tak, żeby był 100-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym – od razu dwie naraz.

Nazywają się THEESatisfaction. Udziwniona nazwa sugeruje udziwniony przekaz, który po bliższym kontakcie okazuje się istotnie szczególny – elementy SF, przywoływanie ekscentrycznej osobowości Sun Ra, afrykańskie partie bębnów w tle, do tego ostry feminizm w stylu Ursuli Rucker (tylko dwie dziewczyny – autorki, wokalistki, producentki – w składzie), trochę Eryki Badu do smaku, no i futurystyczne beaty kojarzące się momentami z Janelle Monae, a zatem wpisujące w najmłodszą generację hip-hopu/R&B z Ameryki. To ostatnie jest ważne – choć THEESatisfaction są bardzo blisko po hiphopowemu konstruowanych, zapętlonych podkładów, to jednocześnie myślą o utworach przez pryzmat płynących i świetnie rozpisanych na przestrzeń piosenki różnorodnych partii wokalnych. Nie wyobrażam sobie samych beatów, za w niektórych sytuacjach wyobrażam sobie całkiem interesujące wykonanie a cappella.
Krótkiej, 30-minutowej płyty „awE naturalE” słucha się lekko, ale za każdym razem wydaje się krótsza, bardziej wciągająca, porywająca. Wytwórnia Sub Pop nie straciła nosa – podpisała kontrakt ze Stas (Stasią) i Cat (Catherine) natychmiast, gdy tylko pojawiły się gościnnie u Shabazz Palaces. I trafiła w (czarny) punkt. jedna z lepszych płyt w tym roku – jak na razie. Przynajmniej do 16 kwietnia, gdy ukazuje się kapitalne Spiritualized…

THEESATISFACTION „awE naturalE”
Sub Pop 2012
8/10
Trzeba posłuchać:
„Deeper” („When you look at the surface / The World is flat / Flatter than your ass”), „God”, „awE”.

Esperanza Spalding, którą członkinie THEESatisfaction najwyraźniej lubią – bo linkują – czyli młoda gwiazda jazzu i popu, przywołuję Erykę Badu w sposób bardziej otwarty. W drodze z jazzu do soulu/popu Amerykanka przeszła już spory kawałek, więc „Radio Music Society” ma szansę zarówno na tytułowe radio, jak i na sugerowany w tytule oddźwięk społeczny. Kiedy mówiłem o niej na naradzie z kolegami, użyłem sformułowania „Wiecie, taka nowa Me’shell Ndegeocello”. „Nie definiuj nieznanego przez nieznane”. Fakt, mimo że choćby poprzez sferę zainteresowań, dużą otwartość i instrument (Me’Shell – bas elektryczny, Esperanza – kontrabas) są podobne, lepiej już używać nazwiska Badu. Nawet jeśli nie do końca obejmuje twórczość artystki, która w tym roku produkowała się w trakcie Oscarów, przypominając, że hasło „czarna przyszłość przed nami” ma dwa znaczenia.
„Radio Music Society” nie wywołuje u mnie większych reakcji – ani szczególnie negatywnych, ani wyjątkowo pozytywnych. Coś jak Oscary właśnie. Ale pozostaję z należnym szacunkiem i możecie kupić tę płytę znajomym praktycznie bez ryzyka, że im się nie spodoba.

ESPERANZA SPALDING „Radio Music Society”
Heads Up 2012
6/10
Trzeba posłuchać:
warto choćby obejrzeć poniższy klip – ideologicznie tłumaczy on, dlaczego THHSatisfaction trzymają się blisko, a w sumie to i parę muzycznych momentów ma…

Erykah Badu, już ta z krwi i kości, prawdziwa i pod nazwiskiem, pojawia się za to u Damona Albarna. Jak zwykle świat kręci się wokół Albarna. Już w maju premiera opery „Dr. Dee”, potem produkowanej przez niego płyty Bobby’ego Womacka. Teraz wydał płytę z Tonym Allenem, Fleą (RHChP), a także rzeczoną Badu oraz jeszcze zespołem trębaczy The Hypnotic Brass Ensemble. A i to jeszcze nie wszyscy goście, którzy uczestniczą w przedsięwzięciu Rocket Juice & The Moon. Albarn wrzucił tu mydło i powidło, robiąc z projektu niemal kompilację, bo spokojnie mógłby tymi kawałkami obdzielić kolejne płyty Blur (bardzo udana piosenka „Poison”), The Good, The Bad & The Queen („Hey Shooter”, tylko Erykę zmienić na kogoś innego), a gdyby dobrze poszukać, to może nawet i Gorillaz. Afro beat jest fajny, Allen pięknie bębni, na pewno dodając spójności przedsięwzięciu ze swojej strony, no a Albarn jest tytanem pracy. I mogę napisać wszystko: że ta płyta jest sympatyczna, urokliwa, że ma bardzo fajne fragmenty, że znów otwiera szeroką grupę słuchaczy na muzykę z Afryki, ale brak mi wartości dodanej powstałej ze wspólnej pracy tak wielkich osobowości. Trzeba więc mieć świadomość, że jest też w pewnym sensie zupełnie niepotrzebna.

ROCKET JUICE & THE MOON „Rocket Juice & The Moon”
Honest Jon’s 2012
6-7/10
Trzeba posłuchać:
„Poison”, „1-2-3-4-5-6”, „Follow-Fashion” (jeśli szukać na płycie Rocket odkryć, to jest nim raper M.anifest z Ghany).

Czyli jeśli nawet emerytury nie będzie, to przynajmniej zostanie nam trochę przyzwoitej czarnej muzyki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. moze nie dadza sie oswoic jak wh, mc, etc…
    trzymam kciuki;
    happa birth day to all!!!

  2. i tak najważniejsza jest ukryta „recenzja” czwartej płyty: „kapitalne Spiritualized…”

  3. @patataj –> Oj tak, dla mnie najważniejsze, że Spiritualized jeszcze TAK mogą. 🙂 Pełna recenzja wkrótce, bliżej premiery.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Twoja lakoniczna ocena w zupełności mi wystarcza żeby już zamówić tę płytę (nick na RYM nie jest raczej przypadkowy :-).
    A miałem spore wątpliwości po ostatnim, mocno „tatusiowatym” (choć przyjemnym) albumie.

  6. Przepiękny numer „Poison” . Bardzo dobre (te) utwory, które Bartku wskazałeś, że trzeba posłuchać z tej płyty. Całościowo album rozczarowuje. Kapitalna sekcja rytmiczna na płycie: Tony Allen + FLEA, ale poza tym czegoś mi brakuje (m.in. więcej głosu Albarna), na tym albumie. Przesłuchałem kilka razy, ale może to za mało? Mimo wszystko bardzo mnie cieszy fakt, że Damon Albarn, konsekwentnie cały czas, stara się pokazywać swoją muzykę inspirowaną Afryką .

    PS. Jestem ciekaw najnowszej płyty Spiritualized 🙂

  7. Drobne PS do utworu „Poison” 🙂
    http://www.youtube.com/watch?v=9uWjKsiU-lM

  8. @Łukasz Komła

    Każdy orze jak może… A Poison bardzo przyjemny utwór!

  9. co do czarnej muzyki – jeszcze jeden dobry album w tym kolorze:

    DVA – Pretty Ugly (2012 Hyperdub)

    i nie jest to dubstep, choć pewne echa wybrzmiewają…

  10. Ojej, ale słaby merytorycznie tekst. I to jeszcze w święta? Pliz.

    Spiritualized – jeśli ktoś jeszcze się nie zorientował (ja dopiero dziś – dziękuję MH) jest już nie tylko „Hey Jane”, ale stream całego albumu do odsłuchania: http://www.npr.org/2012/04/08/149860995/first-listen-spiritualized-sweet-heart-sweet-light – jest radość.

  11. podałem tekst o emeryturach jako ciekawostkę, a niekoniecznie jako „obiekt modlitw” ;), krzyśku. Bartek zaczął „czarnym” zdaniem, więc nawiązałem.

  12. akurat kupilem ostatnio bilety na Young Fathers i Pandr Eyez i sie zastanawialem kim sa ‚ci’ THEESatisfaction ktorzy graja z nimi. Dobrze bedzie sprawdzic zwlaszcza za piatke. Dla zainteresowanych- white heat w madame jojos w londynie 24/04.

  13. a Spiritualized to jeden z tych zespolow, ktorych nigdy nie kupilem. Mimo prob, wobec powszechnego zachwytu, nie czaje ich. Nawet na zywo nie zadzialalo.

  14. ups!spóźniony wpis …flea + albarn + allen + goście = płyta majówki !!! te numery , skrzekliwością elektronicznych zabawek przesiąknięte- miodzio , wokalistka mieści się nawet w „Sieście” Kydryńskiego, a M.anifest – gratulacje. Szkicowość numerów niektórych słuchaczy – przyzwyczajonych do popu – męczy, mnie bynajmniej. Towar bez napinania, do parku z psem idąc rośnie afro na głowie, nawet wyłysiałej 🙂 Dzięki za muzykę.

css.php