Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

22.03.2011
wtorek

Zrzut pianina i nasz desant w Austin

22 marca 2011, wtorek,

To z pewnością jedna z okładek roku. Skorzystałem z metody Tima Heckera i jeszcze raz przefotografowałem komórką (powyżej) fragment zdjęcia z archiwum Massachusetts Institute of Technology, które on kilkakrotnie przetwarzał w ten sposób. Zdjęcie przedstawia początek (w 1972 roku) powtarzanego później rytuału zrzucania pianina z dachu jednego z budynków MIT przez studentów (czyżby szczególny odpowiednik topienia marzanny?). Sugerowałoby to przynajmniej tak miażdżącą zawartość, jaką Kanadyjczyk zaprezentował na ostatnim Unsoundzie, na jednym z najlepszych moim zdaniem koncertów ubiegłego roku. Ale tak nie jest.

W Krakowie Hecker grał utwory znane z poprzednich płyt, wykorzystując przestrzeń kościoła i brzmienia organów. Miał już wtedy na pewno zaczątki utworów z „Ravedeath, 1972”, bo wcześniej odwiedził kościół w Reykjaviku, gdzie nagrywał próbki brzmienia miejscowych organów i innych instrumentów zniekształcanych przez gitarowy wzmacniacz. O ile jednak krakowski występ był nieprawdopodobnie skondensowany i pokazywał, jak niedocenioną płytą było „An Imaginary Country”, to na albumie pomysły Heckera wydają się rozrzedzone. To wciąż rzeczywistość słuchana przez sito jakiegoś dźwiękowego ziarna, nieustannie drżąca, pofalowana i niespokojna, ale Kanadyjczyk prowadzi nas przez nią bardzo powoli i oszczędza na eksplozjach dynamiki. Oszczędza też niestety na krótkich melodycznych tematach, którymi kontrapunktował dronowo-ambientowe masy dźwięku na poprzednich albumach. „Hatred of Music”, szczególnie część pierwsza, wyróżnia się tak bardzo, że z niepokojem słuchałem tego po raz kolejny i następny. Zwały cyfrowego brudu na początku płyty też robią wrażenie, podobnie jak przedłużający się finał „In the Air”. To ciągle album bardzo charakterystycznego muzyka, którego pozostaję oddanym fanem, ciągle stylistyka oryginalna na tle tego, co robią inni laptopowcy, ale już nie tak poruszająca jak „Harmony In Ultraviolet” czy nawet bezpośrednia poprzedniczka. Może umknęły mi jakieś subtelności, lecz jestem przekonany, że to piękne edytorsko wydawnictwo bardziej nadawałoby się tym razem na ścieżkę dźwiękową niż oddzielny album.

I jeszcze słówko o naszym desancie. Z zazdrością w stosunku do kolegów, którzy trafili do Austin na SXSW zacząłem śledzić festiwal poprzez rewelacyjną stronę na „Guardianie”. Możecie tu – wśród wielu różnych bajerów – zobaczyć podstrony polskich zespołów, które brały udział w festiwalu i – jak to małe ryby w wielkim stawie – nie zostały zbyt szeroko dostrzeżone: Pustki, L. Stadt, Kyst i Indigo Tree. Wylądowały według tego zestawienia w szóstej i siódmej setce zespołów na teksaskim zjeździe muzycznym. Polecam szczególnie piękne grafy popularności w serwisach społecznościowych, tu na moje oko najwięcej zyskało Indigo Tree. Pełna lista zespołów i pierwsza dziesiątka festiwalu tutaj.

Swoją drogą, jeśli już jesteśmy przy promocji polskiej muzyki i zrzucaniu instrumentów – byłem gorącym orędownikiem szalonego pomysłu, który narodził się w warszawskim ratuszu w ubiegłym roku i został z miejsca wyśmiany przez media, by na pamiątkę pobytu Chopina w Warszawie wyrzucać z okna fortepian. Uważam, że byłby z tego niezły (i głośny, w dodatku bez amplifikacji) happening. Ilekroć patrzę na okładkę Heckera, przypominam sobie tę inicjatywę. Tylko ja postulowałem, żeby zrzucać nie atrapę, tylko prawdziwy instrument, no i nie korzystać z okien pałacu Czapskich (obecne ASP), tylko z budynku, gdzie studiowałem – z okien Instytutu Dziennikarstwa na Nowym Świecie, bo zdaje się, że to stamtąd wyleciał kiedyś oryginał. Jedyne ustępstwo, na jakie jestem skłonny iść, to wstrzymanie na moment ruchu ulicznego.

TIM HECKER „Ravedeath, 1972”
Kranky 2011
7/10
Trzeba posłuchać:
„Hatred of Music I”.

tim hecker ‚hatred of music I’ by kranky

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Mocne rozczarowanie. ” An Imaginary Country ” rozrywa ten album na strzępy.

  2. Mam ją już parę miesięcy… Wracam do niej co jakiś czas i czegoś szukam… ale nic nie znajduje… zdecydowanie wolę np Love is a Stream które na pewnym poziomie ma coś z ta płytą wspólnego ale jednak zostaje we mnie, bardziej zapada mi w pamięć.

    Do Harmonii daleko…

  3. @Krzysztof Wojciechowski –> To prawda, „Love Is a Stream” lepsza. A tak przy okazji, dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli – rzecz jest na wyprzedaży do końca marca na Boomkacie – 5 funtów + przesyłka: http://boomkat.com/cds/345175-jefre-cantu-ledesma-love-is-a-stream
    Przy okazji nieustająco polecam też duet Twells And Christensen: http://boomkat.com/downloads/364736-twells-and-christensen-coasts

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. istnieje torrent z wszystkimi 1000+ piosenkami udostępnionymi na stronach SXSW. wydaje mi się, że przesłuchanie tego (ciurkiem) byłoby dobrym doświadczeniem absurdalnego stanu natłoku, w którym znalazła się muzyka.
    http://sites.google.com/site/sxswtorrent/

  6. A mi się szalenie podoba nowa płyta. Bardziej niż „Imaginary…”, a to dlatego, że w odróżnieniu od poprzedniczki więcej tutaj gęstych, szorstkich faktur (co mi akurat bardzo odpowiada) i tego trudno uchwytnego w przypadku Heckera momentu kiedy melodia rozpada się na rzecz nieoczywistych brzmień. Jeśli idzie o „Harmony…”, to pełna zgoda – nowy materiał nie wytrzymuje porównania.

  7. Zrzut pianina na MIT jest z okazji daty dodawania zajec. Po drop date (i zrzucie pianina), trzeba ukonczyc kursy ktore sie zaczelo. Wczesniej, mozna je odrzucic bez ryzyka niezaliczenia.

    Tradycja pozostala do dzisiaj. a pianino jest zrzucane z Baker House.
    http://techtv.mit.edu/videos/7377-2010-baker-house-piano-drop

css.php