Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

27.11.2018
wtorek

Elektrorokoko

27 listopada 2018, wtorek,

Rock miał swoją fazę baroku, to może czas na rokoko elektroniki? Tegoroczny album Age Of Oneohtrix Point Never otwierał niespodziewanie klawesyn i klasyczny śpiew w tle. Na znakomitej płycie Vessel Queen of Golden Dogs mamy tego więcej. Niby to muzyka elektroniczna, ale zaczyna się w Fantasma (For Jasmine) od lirycznej partii skrzypiec, którą traktujemy początkowo jako zwykłe intro – coś jak akustyczne wstępy do utworów heavymetalowych. Ale charakterystyczna dla muzyki dawnej pastoralna atmosfera pojawia się w Good Animal (For Hannah), a utwór Arcanum (For Christalla) ma wręcz charakter klawesynowego utworu barokowego, lekko tylko zaburzonego współczesnymi efektami. No i wreszcie Torno-me eles e nau-e (For Remedios) dedykowane pamięci katalońskiej malarki-surrealistki Remedios Vario – z pozaczasową polifonią wokalną w języku katalońskim. Co tu się w ogóle, chciałoby się powiedzieć, odjaniepawla?

Oglądałem ostatnio film pewnego youtubera, speca od sprzętu, automatów i syntezy dźwięku, który nauczał o tym, co należy robić, żeby w komponowaniu utworów elektronicznych wyjść poza granie pętlami. To fakt, że większość urządzeń, programów, no i tradycje muzyki techno pchają ludzi w pętle. I każdorazowo ktoś, kto potrafi wyjść poza zapętlony groove perkusyjny – a kimś takim wydaje mi się właśnie Vessel, czyli młody bristolczyk Sebastian Gainsborough – okazuje się już choćby dla samego faktu ciekawą postacią. Vessel przede wszystkim robi wrażenie takiego producenta, który – to już pierwsze wtajemniczenie na tej ścieżce – nie daje się prowadzić rozwiązaniom sprzętowym. Po drugie, na każdy utwór patrzy indywidualnie, starając się wykorzystać te nieograniczone możliwości, jakie oferuje współczesne studio. Z dobrymi i złymi stronami tej sytuacji. Dobrych tłumaczyć nie trzeba. Po części je zresztą wymieniłem: gdy macie ochotę na klawesynową partię – robicie to. Precz z nudą. Zła strona jest taka, że jeśli wykonacie takich zaskakujących gestów zbyt dużo – słuchacz wpadnie w konfuzję. Precz ze spójnością. To problem współczesnej elektroniki pierwszego świata – bywa za dobra. W tym sensie Vessel jest nie tylko wystarczająco ciekawy, ale nawet zbyt interesujący.

Najmniej odpowiada mi w jego zestawie Zahir (for Eleanor), utwór, który najłatwiej przypiąć szpilką na tablicy korkowej z mapą współczesnej sceny – jest mocno związany z konwencją elektro-soulową znaną choćby z nagrań Jamesa Blake’a. Najbardziej odpowiada mi Paplu (Love That Moves The Sun) – radosna suita, która właśnie bezczelnie korzysta z delikatnych zapętleń, coś między The Field a Four Tet, ale jednak rozwija się w sposób bardzo konsekwentny i nawet tu przenika coś z barokowego, a może i rokokowego ducha nadmiaru (choć zaznaczyć trzeba, że barok zapętlenia – na tle innych epok muzyki poważnej – lubił). Jedno z moich ulubionych nagrań roku.

Prawda jest taka, że spójność Queen of Golden Dogs ukryta jest gdzieś głęboko pod feerią pomysłów. Cały czas mamy tu starcie żywiołu klubowej elektroniki i muzyki dawnej. Bo nawet w futurystycznym Paplu jest coś niedzisiejszego, a w staroświeckim Torno-me eles e nau-e producent używa w brawurowy sposób środków elektronicznych (portamento, synteza modularna), choć zepchniętych w tło. Konsekwentnie też doprowadza do momentów, gdy w ferworze zagęszczonych beatów lekko lub trochę mocniej rozstrajają się główne linie melodyczne.

Autorska uwaga na temat tego, jak to chciał tak dużo, że w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że sięga za daleko, ale wciągało go dalej – ma to coś w sobie. Ta muzyka to proces – bywa bombastyczna, ale ucieka w prostotę, bywa staroświecka, by później wskoczyć w hi-tech. Nie ma w tym świecie niczego skończonego, niczego zamkniętego, nieprzewidywalność tych wszystkich gestów jest na wysokim poziomie, a smyczkowe aranżacje większości kompozycji i bardzo tradycyjne wykonania wbrew pozorom nietrudno sobie wyobrazić. Gainsborough wychodzi poza pętlę dosłownie i w przenośni. Uwalnia się z jakichkolwiek zobowiązań wobec sprzętu meblującego dziś muzykę twórcom muzyki elektronicznej.

VESSEL Queen of Golden Dogs, Tri Angle 2018, 8/10

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php