Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

8.06.2018
piątek

Lykke, łatwe i nieprzyjemne [piątkowy przegląd płytowy]

8 czerwca 2018, piątek,

To niefortunny moment na premiery płytowe. Bo w przededniu mundialu koszmary muzyczne szybko się dezaktualizują za sprawą piosenek piłkarskich. Moje zestawienie najgorszych piłkarskich piosenek sprzed paru dni odejdzie pewnie w przeszłość już dziś wieczorem, gdy na scenie festiwalu w Opolu – z przerwą na mecz (chyba po raz pierwszy w historii nie ma „przerwy w meczu”, tylko „przerwa na mecz”) – różni wykonawcy śpiewać będą ku chwale polskiej piłki. A już wczoraj poprzeczkę wyjątkowo nisko ustawiły siostry Godlewskie premierą klipu, który podlinkuję tu tylko, bo poza stosowną dawną głupoty widzę w nim deformacje ludzkiego ciała i nieudolną próbę zbezczeszczenia symboli narodowych. Na szczęście poza tą jedną sferą, piątek w płytach zapowiada się na stosunkowo lekki i sympatyczny.

Nie miałem dostępu do dużej części zapowiadanych na piątek płyt, słuchałem więc sobie LESKIEGO z nowej płyty Miłość. Strona B. Poprzednie nagrania średnio mi się podobały, nie miałem wielkich oczekiwań. Płyta, nagrywana pod opieką producencką Marcina Borsa, okazała się jednak całkiem obiecująca, szczególnie pod względem muzycznym. Przerabia wzorce kolejnej fali easy listening z lat 90. (klimat Air już w utworze Skąd ten wir), psychodelii, czasem też kojarząc się na poziomie prowadzenia melodii wokalnych z Edytą Bartosiewicz. Zrealizowane to jest bogato: z kwartetem smyczkowym i ładnie zaaranżowanym (znów lata 90. się kłaniają) chórkiem. W tekstach jednak wokalista często nadziewa się na własne rozbuchane metafory: Chciałbym wypaść życiu z rąk / Jak balon dziecku na wietrze albo Gdyby nie skóra / Wlałbym się w ciebie cały. Zasadniczo dobrze rymowane i rytmiczne wersy przynoszą często jakiś moment przesady, zwykle w skojarzeniach z ciałem, krwią, fizjologią. A może tych przenośni w ogóle jest za dużo? Najłatwiej to dostrzec w przebojowym skądinąd Pocisku: Yerba mate / Znów cię palę / Zaciągam się do cna. Aha… Cukier – w normie. A może nawet na dobrym poziomie. Gorzej z kolejnym singlem Skowyt nużącym w trzech czwartych, fajnym w końcówce. W sumie: ciekawa produkcja, która pokazuje, że artyści potrzebują czasem nie tylko producenta, ale i redaktora.

Więcej easy listening, plus (tym razem) chłód i gładkość muzyki lat 80. mamy na płycie brytyjskiego tria VIRGINIA WING Ecstatic Arrow. Porównywani z Broadcast i Stereolab, mnie bardziej kojarzą się z Lali Puną, ale brzmienie czasów nowej fali czują znakomicie, a głos Meridy Richards świetnie się w tę konwencję wpisuje. Ten dość lekki album ma pewne nierówności, ale trzeba koniecznie zwrócić uwagę na The Second Shift, a później wysmakowany brzmieniowo Eight Hours Don’t Make a Day. Choć na wspólnej płycie z Xam Duo było więcej takich momentów.

LYKKE LI recenzowałem już na łamach „Polityki”, więc trochę się powtórzę. Musi tu chodzić o jakiś rodzaj ambicji związanych z obecnością na amerykańskich listach przebojów, bo Szwedka bardzo zmieniła stylistykę na czwartym albumie. Może ciągle jeszcze dość subtelnie, ale zmierza ku mainstreamowi R&B, czyli trochę Lorde, a trochę już nawet Rihanna. Partner muzyczny Li to zarazem ojciec jej dziecka Jeff Bhasker, superproducent ze współpracą z Rihanną, Beyonce i Kanye Westem na koncie. Odebrał tej muzyce trochę lekkości i oryginalności, nadał minimalistyczny, dość mocny, modny (wszędobylski trap), a przede wszystkim bardzo wygładzony charakter. Piosenki naturalnie przechodzą jedna w drugą, co pewnie przy słuchaniu całości jest raczej zaletą. Eksponowane seksowne brzmienie przełamuje sygnalizowana w tytule melancholia. Może to tylko całkiem upozowane opakowanie, ale trzeba przyznać, że – podobnie jak u Lorde – dotyka jakiejś prawdy o czasach, szczególnie w Better Alone. Przebić się w takiej konwencji z czymś własnym to sztuka, a po paru odsłuchach stwierdzam, że poza pustką syntezatorów i efektów udaje się artystce przemycić coś własnego. Choć smutno, że musi się przebijać.

Ciekawy nurt w tym tygodniu to okolice bardziej organicznego, emocjonalnego R&B i soulu, z płytą serpentwithfeet, której zacząłem słuchać dopiero dziś i niewiele mam jeszcze do powiedzenia. Ale przede wszystkim z albumem The Midnight Hour, który nagrali wspólnie ALI SHAHEED MUHAMMAD i ADRIAN YOUNGE, spółka znana i sprawdzona na soundtracku do serialu Luke Cage z Netflixa. Potężny, dwupłytowy album z mnóstwem gwiazd na gościnnych występach (CeeLo Green, Raphael Saadiq, Bilal, Laetitia Sadier, jest nawet głos nieżyjącego Luthera Vandrossa w przeróbce jego utworu So Amazing) ciągnie do przodu historia utworu Questions, na poziomie produkcji wykorzystanego we fragmencie przez Kendricka Lamara na Untitled Unmastered. Ale w gruncie rzeczy łatwo o tych wszystkich kontekstach i nazwiskach zapomnieć. W smyczkowych aranżacjach, delikatnej i nieco staroświeckiej grze sekcji rytmicznej, jazzowych naleciałościach i filmowym rozmachu łatwo się po prostu zasłuchać. Na drugi plan schodzi to, czy dana kompozycja nie powinna aby wylecieć z lepiej skalkulowanego na sukces albumu, albo czy aby tu i ówdzie nie przesłodzili, bo w każdej minucie The Midnight Hour towarzyszy nam naturalność i staroświecki kunszt dwóch multiinstrumentalistów, którzy sami sobie przydzielili oczywiście większość ról. Podejrzewam więc, że gdy ten wpis dawno przysypią kolejne, kupię sobie w końcu ten album i będę go dla przyjemności słuchać dalej, ciesząc się, że w żadnym momencie nie przynosi skojarzeń z piłką nożną.

Jeśli chodzi o resztę premier – część jeszcze będzie na blogu. Ten Jim O’Rourke dość tajemniczy. Niby premiera była, ale gdzie? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Oceny po pierwszych odsłuchach:

ALI SHAHEED MUHAMMAD & ADRIAN YOUNGE The Midnight Hour, Linear Labs 2018, 8/10
LESKI Miłość. Strona B
, Pomaton 2018, 6/10
LYKKE LI So Sad So Sexy, RCA 2018, 6-7/10
VIRGINIA WING Ecstatic Wing, Fire 2018, 7/10

Ukazały się w tym tygodniu:

[7.06] Albert Cirera/ Witold Oleszak Terra Plana, Multikulti Project/ Spontaneous Music Tribune Series CD
Ali Shaheed Muhammad & Adrian Younge The Midnight Hour, Linear Labs
Angelique Kidjo Remain in Light, Kravenworks
Apostille Choose Life, Upset the Rhythm
Bill Laswell, Nicholas James Bullen Bass Terror, Sub Rosa LP
Black Sabbath Supersonic Years: The Seventies Singles Box Set, Warner 7″ box
Dave Matthews Band Come Tomorrow, RCA
Erin Rae Putting on Airs, Single Lock
[4.06] Etran de L’Aïr No. 1, Sahelsounds
Flasher Constant Image, Domino
Get Well Soon The Horror, Caroline
gobbinjr ocala wick, Topshelf
Gruff Rhys Babelsberg, Rough Trade
[7.06] Hainbach Songs for Coco, Opal Tapes
Hilary Woods Colt, Sacred Bones
[6.06] Ian Hawgood 光, Eilean
[6.06] Jim O’Rourke Sleep Like It’s Winter
Jimi Tenor Order of Nothingness, Philophon CD, LP
Jon Hassell Listening To Pictures (Pentimento vol. 1), Ndeya
Jorja Smith Lost & Found, FAMM
Kadhja Bonet Childqueen, Fat Possum
Kids See Ghosts (Kid Cudi, Kanye West) Kids See Ghosts, Good
Kiefer Happysad, Stones Throw
Leski Miłość. Strona B, Warner
Lily Allen No Shame, Parlophone
[6.06] Lucifer Lucifer II, Century Media
Lydia Lunch 13 13, Rustblade LP reed.
Lykke Li So Sad So Sexy, RCA
Matt Penman Good Question, Sunnyside
Miles Kane Coup de Grace, Virgin EMI
[6.06] Monopoly Child Star Searchers Make Mine, Macaw Discrepant
Muslimgauze Maroon, Staalplaat arch.
[7.06] N1L 山卂ㄒ乇尺 爪乇爪ㄖ尺ㄚ, Opal Tapes
[7.06] P.H.O.R.K. No Afterlife, Opal Tapes
Pllush Stranger to the Pain, Father/Daughter
Prefuse 73 Sacrifices, Lex
Proc Fiskal Insula, Hyperdub
[5.06] Sehno Vitra, Fundacja Kaisera Söze CD, DL
serpentwithfeet Soil, Secretly Canadian
Snail Mail Lush, Matador
Sugarland Bigger, Big Machine
The Beach Boys with the Royal Philharmonic Orchestra The Beach Boys with the Royal Philharmonic Orchestra, Capitol
The Charlatans Totally Eclipsing EP, BMG
The Get Up Kicks Kicker, Polyvinyl EP
The Rolling Stones The Studio Albums Vinyl Collection 1971-2016
Thumbscrew [Mary Halvorson / Michael Formanek / Tomas Fujiwara] Ours, Cuneiform DL, także 48/24
Thumbscrew [Mary Halvorson / Michael Formanek / Tomas Fujiwara] Theirs, Cuneiform DL, także 48/24
Tomb Mold Manor of Infinite Forms, 20 Buck Spin
Uniform & The Body Mental Wounds Not Healing, Sacred Bones
VA Karl Marx 200th!, Karlrecords
Virginia Wing Ecstatic Arrow, Fire
Yasmine Hamdan Jamilat Reprise, Crammed Discs
YOB Our Raw Hearts, Relapse
Young Widows DECAYED: Ten Years of Cities, Wounds, Lightness, and Pain, Temporary Residence

Wszystkie premiery 8.06, chyba że oznaczyłem inaczej.
Dziękuję za wszystkie płyty udostępnione do oceny z wyprzedzeniem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. @Jim O’Rourke

    Tak, ja też szukałem i nic. Wyszedł z domu, nagrał płytę i nie wrócił 😉

    Bartku, a polecasz Thumbscrew? We wpisie o premierach wrzucałeś ich jeden kawałek.

    Miłego weekendu!

  2. Akurat ja i nie tylko sądząc po odsłonach na YT śledzę karierę Lykke Li. Bardzo oryginalna artystka. ” Gunshot” ciągle siedzi mi w głowie. Mam nadzieję, że prowadzi „higieniczny” tryb życia. 🙂

  3. Lykke Li, „Szczesliwa Li”
    „So Sad So Sexy” (LL Recordings/Sony)

    nowy album szwedzka wokalistka nazywa „Sceny z zycia malzenskiego”. Lykke Li
    ciagle balansuje na granicy szalenstwa. Zawsze w poblizu aktualnych nurtow muzycznych.
    Ten czwarty album najblizszy jej osobiscie i bardzo explicite jak sam tytul: so sad so sexy. Poprzednie trzy albumy, ktore nazywa trylogia jej zycia przed 30.
    A teraz ma 32 lata, zamezna, niedawno zostala matka w slonecznej LA z wielkim swimming pool. Czyzby ostrozne i pozytywne podejscie do zycia”.
    Nic takiego.
    Po czterech latach nieobecnosci i zerwaniu z indiepopem Lykke Li prezentuje hiphop i elektroniczny r&b. Nowi producenci – 9 na 10 tracks – m.in.Malay, T-Minus, Rostam Barmanglij ( intro „Hard Rain”). Olbrzymia zaleta albumu sa teksty na wiecznie aktualne tematy: nieszczesliwa milosc, samotnosc we dwoje.
    ” I wasn´t gonna love you, now I´m so fucking deep in it” (rap „Deep End”)
    albo „Why can´t you need me and nothing else?” („Two Nights”).
    Przypomina mi nieco Lane del Ray: bol-tesknota-melacholia. Ktos porownal Lykke Li
    do bohaterki tv-serialu „I Love Dick” (autorka: Chris Krauss), ktora grala Kathryn Hahn
    – obsesyjna kobieta ze swoja korespondencja a zamiast pustynnego Teksasu mamy
    swimming pool w kalifornijskim krajobrazie.

    PS niedawno wystapila Lykke Li w gali koncertowej BBC „The Biggest Weekend”
    https://www.youtube.com/watch?v=bz211rm1EQ4 „Deep End”

    (Lykke li _ wlasciwie: Timotej Zachrisson)

css.php