Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

20.07.2011
środa

Tabletki na potencjał

20 lipca 2011, środa,

Ważna jest okładka. W wypadku Washed Out widać od razu – klasyk. Kod okładek jest dla mnie, jako człowieka zajmującego się pisaniem, a nie na przykład fotografowaniem, rzeczą, której wyjaśnić nie potrafię, ale noszę go – jak pewnie większość odbiorców i kolekcjonerów płyt – pod skórą. W każdym razie patrzysz i z tyłu głowy wiesz, że warto taką okładkę mieć w dużym formacie – nieistotne, czy dla szpanu, czy dla własnej estetycznej satysfakcji.

Ważny jest początek płyty, zbudowany na fundamentach nie tylko czytelnych (jak u innych wykonawców z kręgu tzw. chilloutu), ale w dodatku ciągle nośnych wśród masowej publiki. W tym wypadku te startowe patenty – a także kilka momentów później – każą wspomnieć Moby’ego, U2 i Sigur Rós. Oczywiście, rozpuszczone w sosie ze wspomnień, rozbełtane w zalewie z marzeń sennych i poddane długotrwałemu działaniu niskiego ciśnienia. Przynajmniej tak niskiego jak to dzisiejsze. Tak przygotowana muzyka traci wyrazistość do tego stopnia, by zmiksowaniu uległy wszystkie resztki potencjalnej obciachowości, mogące się jeszcze – mimo dokładnego przetarcia w studiu nagraniowym, gdzie „oddalają” tę muzykę ocieplające brzmienie filtry – unosić na powierzchni. Wyestetyzowane falsetowe wokale na wszelki wypadek topimy w głębokim pogłosie, by oddalić potencjalne zarzuty o dosłowność.

Nie będę się wdawał w dalszą analizę zawartości muzycznej kuchni Ernesta Greena (to on kryje się pod nazwą całego przedsięwzięcia, a ta płyta to jego debiut długogrający), bo z pewnością znalazłbym w spiżarni karton mocno zleżałych składanek z Ibizy. Zepsułbym tym samym dobry humor wydawcy tej płyty, firmie Sub Pop, która znów wykazała się czujnością, wynajdując w nowym gatunku postać z największym potencjałem dotarcia do publiczności. A sobie odebrałbym przyjemność obcowania z naprawdę istotnym – także z rynkowego punktu widzenia – debiutem. Spotkamy się na listach bestsellerów i będziemy mieli człowieka za jakiś czas serdecznie dość, ale to jest ten moment, gdy potencjał Spranego jeszcze się nie sprał.

WASHED OUT „Within orand Without”
Sub Pop 2011
7/10
Trzeba posłuchać:
„Amor Fati”, „Soft”, „Eyes Be Closed”.

Washed Out – Soft by daftdreamy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. może wpisik na ten temat

    http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114628,9977686,Wytwornia_ujawnia_dziennikarza_pirata___To_dla_nas.html

    doczytałem ze bakspin sie nie poczuwa

    nie ze jakos osobiscie, tylko ze ciekawy temat, imho promo mozna sie pozbyc ale nie wcześniej pół roku od premiery

  2. Zacne podsumowanie!

  3. I czy tylko ja słyszę tu niestety Everything but the Girl?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. przewrotny tekst 🙂

    Sub Pop zapuszcza się w coraz rozleglejsze przestrzenie muzyczne. zupełnie nie rozumiem np. szumu wokół LP Shabazz Palaces – Black Up, który zapoczątkował chyba nowy rozdział w dziejach wytwórni. downtempo jak downtempo, hh jak hh, trochę eksperymentu. dobre, ale nic wybitnego.

  6. @Krzysztof –> Bardzo ciekawy temat, wrzucam na listę.

    @rat –> Coś w tym jest – ale to taki tygiel, że chyba całe lata 90. można usłyszeć – no, może z wyjątkiem grunge’u (skoro już o Sub Popie wspomniałem).

  7. @Krzysztof

    no, prosz. a propos: „Watch Me Dance” Toddla T krąży już nawet we FLAC’ach… gdzieś mi się przewinęło…

    jako redaktor Laifa NIGDY nie spiratowałem, żadnego promo! żelazna reguła. nieźle pojechał 🙁

  8. ‚rozpuszczone w sosie ze wspomnień, rozbełtane w zalewie z marzeń sennych i poddane długotrwałemu działaniu niskiego ciśnienia…’ do tego stopnia ze po kilku przesluchaniach nic o tej plycie nie wiem. tyle ze jest malo interesujaca….

    ale napewno ma miejsca na liscie njawiekszy hype 2011
    zaraz za panda bear i wspomnianymi przez sosnowskiego shabazz palaces.

    dyskusji na temat piractwa lepiej nawet nie zaczynajmy.

  9. Mnie sie kojarzy z Nightmare On The Wax. Powinno mi sie podobac , ale to bardzo plytka muzyka, a na podstawie live cam mobilowej zawartosci w sieci mozna orzec, ze rzez broni sie na plycie, natowiast na zywo, wychodzi to bardzo slabo. Interesujace jest przesledzenie historii utworu Soft na tubie. SubPop firmuje to tylko na USA i mam nadzieje ze to nie oni sa winni. To bylaby zbyt szeroko pojeta dywersyfikacja:D W przypadku Shabazz Palaces czuje sie wywolany. Posluze sie porownaniem z Kriegsmarine. Trzy rajdery rogresywnego Hip Hop’u , wspomniany Shabazz Palaces, Tyler The Creator i Welly. Wyplynely na fale eteru i sieja spustoszenie. Gdy wyczerpie im sie amunicja wroca do portu. Az tyle i tylko tyle. A jezeli jestesmy juz przy tematyce morskiej to nie mowmy o piractwie, tylko mowmy o korsarstwie. Poniewaz nasze intencje sa szlachetne.

  10. korsarstwo:) podoba mi sie, piatka.

  11. Że warto po tą płytę sięgnąć to rzecz pewna (jak i po Johna Mausa – też rozbełtanego), ale troszkę mi tu brakuje inf. o ich wcześniejszych epkach, bo nawet nie mając długogrającego debiutu, Wahed Out już dawno mieli status kultowych pionierów pewnego, modnego ostatnimi czasy, gatunku. Pozdro!

  12. przymus korektorski daje o sobie znać: „Within or without”? czy może „Within and without”?

  13. Magdo, właśnie naprowadziłaś mnie na kod okładki 🙂 Z „or” było bez sensu, a teraz… ja bym nie o potencji myślał, tylko o antykoncepcji.

  14. @magda –> Oczywiście, coś ostatnio mam problemy z tymi tytułami.

  15. Ogólnie bardzo mi się podoba ten album, a by pociągnąć wątek „mocno zleżałych składanek z Ibizy”, to dodam że jak tego słucham, to mam nieodzowne skojarzenia ze składankami Erotic Lounge. Dużo przyjemniejsze i ciekawsze niż najnowszy Moby, który nie jest może tragiczny (ech, wychodzi ze mnie fanbojostwo), ale tak wtórny, że aż się dostaje mdłości. I choć tu też nie ma nic co by mogło zaskoczyć, to jednak trzyma poziom i zyskuje dla mnie z każdym następnym przesłuchaniem. Szczególnie podczas powrotu z pracy nad ranem.

  16. hm, zamiast Washed Out, w troszkę szybszym tempie:

    http://www.discogs.com/Cold-Cave-Cherish-The-Light-Years/master/324248

    całkiem ładne granie z wiosny tego roku.

css.php