Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

29.07.2022
piątek

Historia klasy, nie rasy

29 lipca 2022, piątek,

Ciekawe jak znikają schematy rasowe, a po trosze też podziały stylistyczne w amerykańskim popie. O ile Lemonade Beyoncé było wielką płytą mocno związaną z „czarną” przegródką współczesnego R&B czy nawet rapu, a przy tym albumem programowym, feministycznym, nastawionym na opowiedzenie na osobistym i ogólnym planie dużej historii dotyczącej Afroamerykanów, Renaissance wpisuje się w ogólniejszy mainstreamowy trend. Taneczne, hedonistyczne, z tekstami – dość mocnymi, szczególnie jak na ów mainstream (wita nas tu fraza please, motherfuckers) – skupionymi na sobie, osobistej wolności, wpisuje się raczej (mimo wymowy singlowego Break My Soul) w bardziej już „arystokratyczny” niż rasowy nurt powrotu do clubbingu na współczesnej scenie. Gdzieś pomiędzy dyskotekowe diwy (Jesse Ware, Dua Lipa, Kylie, ostatnio Lizzo), niedaleko Drake’a, który przeżywał własne taneczne odrodzenie na tegorocznej płycie, ale też blisko popowego archetypu Madonny – od Vogue, aż po albumy nagrywane z kolejnymi producentami house’owymi.   

Różnice? W wypadku Beyoncé są oczywiste. Jakkolwiek nie trzeba nikogo przekonywać, że wokalistka i autorka ma kontrolę nad własną karierą, to uczestniczy w dyscyplinie indywidualnej, która ma wymiar coraz bardziej zespołowy. Trochę jak Formuła 1, gdzie owszem, najbardziej liczy się kierowca, ale tłum zaplecza w boksie robi wrażenie, a ograniczenia producenta bolidu powstrzymają przed zwycięstwem najlepszego kierowcę. Renaissance, jak duża część tego gwiazdorskiego popu – ta tendencja przyszła właśnie z kręgu rapu i R&B – to dzieło pracy zespołowej. Tłum producentów zaangażowanych do nagrania płyty sprawia, że najlepiej byłoby ją analizować utwór po utworze – twórcy singlowego Break My Soul, nawiązującego do sceny klubowej przełomu lat 80. i 90., to zupełnie inne nazwiska niż współautorzy świetnego Virgo’s Groove odtwarzającego klimat zdominowanego przez Francuzów house’u późnych lat 90. Współczesne (choć bodaj najsłabsze w godzinnym zestawie) Energy nagrane ze Skrillexem i Beamem to stylistycznie antypody finałowej dyskoteki z Summer Renaissance zasilanej samplem z klasycznego I Feel Love Donny Summer (do Morodera Beyoncé sięga nie po raz pierwszy w karierze). Czy bezczelnego w autokreacji (I’m one of one, I’m number one, I’m the only one) Alien Superstar, wykorzystującego z kolei motyw z hitu grupy Right Said Fred. Swoją drogą przetwarzanie znanych motywów – a tych znajdziemy tu niemało – daje większą pewność i jest w muzyce, podobnie jak ta praca zespołowa, narzędziem siły wykorzystywanym przez klasę dominującą i dysponującą kapitałem. Nie po raz pierwszy się o tym przekonujemy.    

Zebrany po parasolem kultury klubowej materiał jest więc dość różnorodny – i stylistycznie, i pod względem poziomu artystycznego (to niezła płyta, ale nie ma klasy Lemonade). Najbliżej jakiejś głównej myśli jesteśmy tu, moim zdaniem, przy utworze Church Girl, który zresztą mógłby się znaleźć na jednym z poprzednich albumów Beyoncé. To już nie opowieść o zbiorowej emancypacji, tylko o osobistej wolności, którą odczuwa najwyraźniej 40-letnia dziś bohaterka: wolności do układania własnych planów, snucia własnych pomysłów, wolności do zabawy, do ostrego języka, do świntuszenia, wolności do tańca. A może po prostu – jak to bywało w historii – namiastki pełnej wolności, właśnie przez taniec oferowanej?      

BEYONCE Renaissance, Columbia 2022

PREMIERY PŁYTOWE TYGODNIA

23.07 Roman Bromboszcz ut musica poesis, Antenna Non Grata
27.07 Claire Rousay Demos, Experiments, Extras
27.07 Herbert Musca Remixes, Accidental
28.07 Cucina Povera & Ben Vince There I See Everything, Ecstatic
29.07 Amanda Shires Take It Like a Man, ATO
29.07 Beyonce Renaissance, Columbia
29.07 Brady Cohan Studies, vol. 3, Phantom Limb
29.07 Brian Auger’s Oblivion Express featuring Savannah Auger & Savannah Auger Play the Trinity Hits, Soul Bank Music
29.07 Chat Pile God’s Country, The Flenser
29.07 Clube Tormenta O Som Do Labirinto OST, Nyege Nyege Tapes
29.07 DC Gore All These Things
29.07 DOMi & JD Beck NOT TiGHT, Blue Note
29.07 Florist Florist Double Double, Whammy
29.07 Friendship Love the Stranger, Merge
29.07 Grzegorz Bojanek Four Summer Singles EP
29.07 Hayley Kiyoko Panorama, Atlantic
29.07 Heart Of The Ghost Summons, No Quarter
29.07 Hinako Omori A Journey with Friends, Houndstooth
29.07 Iceberg Final Thaw, Astral Spirits
29.07 Janel Leppin Ensemble Volcanic Ash, Cuneiform
29.07 Jeremy Cunningham / Dustin Laurenzi / Paul Bryan A Better Ghost, Northern Spy
29.07 Joe Armon-Jones & Mala A Way Back, Aquarii EP
29.07 King Princess Hold On Baby, Columbia
29.07 Kuedo Infinite Window, Brainfeeder
29.07 Lorenzo Morresi & Tenderlonious Cosmica Italiana, 22a
29.07 Maggie Rodgers Surrender, Capitol
29.07 Marcelo Maccagnan Night Tales
29.07 Of Montreal Freewave Lucifer F<ck F^ck F>ck, Polyvinyl
29.07 Orbital 30 Something
29.07 Rishin Singh with Martin Sturm Mewl Infans, Beacon Sound
29.07 Sam Gendel Cicada Lite: Live in Texas, Unseen Worlds
29.07 Shaniyo Prepared Bicycle and a Comb, Szara Reneta
29.07 Tallies Patina, Bella Union
29.07 Throwaway Hand That Takes, FPE
29.07 Tomasz Pizio Cisza w Muzeum, Szara Reneta
29.07 VA Live at WOMAD 1982, Real World
29.07 Voivod Forgotten In Space, BMG box
29.07 Warren Hue Boy of the Year, 88rising
29.07 Wilder Maker Male Models, Western Vinyl
29.07 Wiz Khalifa Multiverse, Taylor Gang
29.07 Wojciech Kiwer Miasto, którego nie było, Szara Reneta
29.07 Zeamsone Uniwersum

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Tyle miejsca o Beyonce?! I zupełne przemilczenie dwóch zeszłotygodniowych premier – nowych płyt Jacka White ‚a i Ty’ a Segalla…Dlaczego, panie redaktorze? Ja wiem, że ci dwaj amerykańscy odnowiciele starych brzmień gościli już w Polifonii wielokrotnie, ale tym razem, aż prosiło się, żeby omówić ich nowe krążki, oba niezłe, oba z dominacją brzmień akustycznych, oba dowodzące, że choć bohaterowie są zmęczeni, to jeszcze potrafią tchnąć w muzykę rockową odrobinę świeżości i zaproponować kilka zgrabnych utworów (zwracam też uwagę, że obie okładki są czarno-białe).

  2. Jestem pod wrażeniem Chat Pile „God’s Country”. Jakiś taki aktualny tekstowo i muzycznie. Brudna muzyka na brudne czasy.

css.php