Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

28.03.2022
poniedziałek

Górą ten utwór sprzed dwóch lat

28 marca 2022, poniedziałek,

Nie chodzi mi o wyczekane zwycięstwo Billie Eilish na Oscarach. No Time To Die to zresztą w świecie Bondów piosenka z jakiejś drugiej albo i trzeciej dziesiątki, a statuetkę powinien w tym roku odebrać Lin-Manuel Miranda za utwór z Encanto. A Oscara za muzykę oczywiście Eiko Ishibashi za Drive My Car, a nie – z całym szacunkiem – Hans Zimmer za Diunę. No ale wiadomo, że jest to przemysł rozrywkowy i ostatecznie w Oscarach liczy się to, kto komu dał w mordę. I to nie w filmie, tylko na scenie. A piosenka – albo raczej „utwór instrumentalno-wokalny” – o której chciałbym opowiedzieć, nosi tytuł Shut Him Down.  I możecie ją kojarzyć (poza sobotnią playlistą, rzecz jasna) jeszcze z jesieni 2020 r., chociaż trzeba sobie jasno powiedzieć: wsiąkła i przepadła gdzieś pomiędzy innymi „pandemicznymi” klipami, w których wielkie zespoły pokazywały kolejnych solistów w małych ekranikach zebranych w jeden większy. Chociaż jednak trochę się dziwię, że przepadła: z tak kapitalnym groove’em, inspirowanym afrobeatową rytmiką (Homer Steinweiss na bębnach), z tytułem grającym ewidentnie na gorących wtedy amerykańskich emocjach, z Elvisem Costello w najwyższej formie, z raperem JSWISS-em, a w nowej wersji, która znalazła się na płycie – jeszcze z saksofonowym solem Joshuy Redmana. Firmuje to wszystko Michael Leonhart Orchestra i rozumiem ten odruch: nie znam, brzmi nudno, kończę lekturę. Rzeczywiście, MLO wydaje się nudnym szyldem, ale idę o zakład, że Leonharta znacie lepiej, niż wam się wydaje. 

Uptown Funk Bruno Marsa – tam słyszał Leonharta prawie każdy. A kawałek – jak na razie jeden z większych hitów nowego stulecia – opiera się m.in. na aranżacji sekcji dętej, którą stworzył właśnie nowojorski trębacz. A jeśli nie tutaj, to może Donald Fagen? Kiedy 10 lat temu nagrywał swoją ostatnią płytę Sunken Condos, ściągnął Leonharta do współpracy. A jak wiadomo Fagen bierze tylko najlepszych. Co więcej – zaprosił trębacza do współtworzenia materiału: Leonhart współaranżował partie sekcji dętej i chórki. Pewnie  pomogło – albo przynajmniej nie przeszkadzało – to, że i Michael, i Carolyn Leonhart, jego starsza siostra (jako wokalistka), zdążyli powspółpracować jeszcze ze Steely Dan. A ich ojciec, Jay Leonhart, to kontrabasista z takiej jazzowej półki, że – jak to się mówi – grał ze wszystkimi. Na potwierdzenie moich słów wklejam tylko filmik z programu Davida Lettermana (Bruno Marsa wszyscy pewnie słyszeli) i już wracam do rzeczy.  

Leonhart ma tyle lat co ja, więc do klasy juniorskiej trudno go już zaliczać. najgłośniejszy dla siebie moment zaliczył w wieku 17 lat, więc dość dawno temu, zdobywając nagrodę Grammy, a dziś byłoby fair nazwać go muzykiem sesyjnym. Z naprawdę imponującym dorobkiem, ale bez wielkich sukcesów autorskich – nagrał sporo albumów, ale głównie dla nowojorskiej jazzowej Sunnyside Records, a czasy, kiedy obieg jazzowy dawał w Stanach rozpoznawalność, najwyraźniej się skończyły przed jego wejściem na scenę. I tu pojawia się pomysł orkiestry, czyli wykorzystania olbrzymich znajomości, jakie taki Leonhart zyskał w ciągu trzech dekad kariery. Inspiracją była praca dla Nelsa Cline’a przy jego opisywanym tu albumie Lovers. Na bazie zbudowanej wtedy formacji – z potężnym, imponującym składem złożonym de facto z samych solistów – powstała Michael Leonhart Orchestra: m.in. Chris Potter na saksofonie i klarnecie, Dinny McCaslin – również saksofon, Erik Friedlander na wiolonczeli, Nels Cline lub Bill Frisell na gitarach, wspomniany Homer Steinweiss na perkusji i wielu innych. Z jednej strony muzycy Maria Schneider Orchestra, z drugiej – The Dap-Kings i Antibalas. Nowy Jork stwarza duże możliwości, a Leonhart chciał zebrać ekipę, która z równą precyzją zagra Mingusa i Wu-Tang Clan, bo początkowo chodziło o złożenie takiej ekipy, która będzie w stanie wykonywać repertuar różnych fascynujących go autorów. 

No ale to wszystko doprowadziło go do publikacji własnego materiału na orkiestrę. Najpierw, przed czterema laty, The Painted Lady Suite. A dziś The Normyn Suites. Rdzeń stanowią tu dwa kilkuczęściowe utwory o charakterze nieco filmowym, choć marnować coś takiego na film byłoby raczej smutno, bo usłyszelibyśmy z tego pewnie dwa czy trzy motywy, a partie solowe wybitnych instrumentalistów przykryłby szum ruchu samochodowego, dialogi lub odgłosy policzkowania. A utwory, prowadzące nas w stronę kapitalnych melodii instrumentów dętych, powściągliwych improwizacji (kapitalny Firsell!), lekkich rytmicznych groove’ów, filmowych z ducha aranżacji smyczków czy ładnych aranżacji wokalowych, składają się na całość dość przemyślaną i zrealizowaną wyśmienicie. I z kolei w bardziej akcentujących rytmiczną warstwę fragmentach wydają się bliskie duchem temu, co na Zachodnim Wybrzeżu robią Adrian Younge i Ali Shaheed Muhammad w swojej serii Jazz Is Dead. A suitę uzupełniają właśnie te instrumentalno-wokalne utwory z Costello – drugim jest impresyjne, sentymentalne Radio Is Everything. Trzecim finałowy (później mamy tylko bonusy) Newspaper Pane. Samo Shut Him Down ma swoją kontynuację w duetowych nagraniach Leonharta z JSWISS-em, ale już poza tym albumem.     

Jest źle. Muzycy sesyjni nagrywają płyty – można by strawestować hasło uliczne z polskich protestów (Jest źle. Introwertycy wyszli na ulicę). Nie mam wątpliwości, że zamrożenie obiegu koncertowego ułatwiło pracę Leonhartowi i w ogóle sprawiło, że tego typu muzycy – funkcjonujący bardziej w świecie wykonawców niż twórców – mieli trochę więcej czasu na autorskie kombinowanie. Choć okoliczności bywały smutne, to w końcu zapalnikiem w wypadku Leonharta okazała się śmierć psa – bo The Normyn Suites to, czego jeszcze nie dodałem, dzieło poświęcone jamnikowi głównego bohatera, i być może w historii zapisze się choćby jako najlepsza płyta poświęcona jamnikowi? Bo nie mam wątpliwości, że wielkiej kariery komercyjnej ten album nie zrobi. Czy to mnie dziwi? Nie bardzo. Raz do roku odpowiadamy sobie na pytanie, czy Akademia Filmowa zna się na filmie – i zwykle jest to odpowiedź negatywna. Dlaczego więc rynek płytowy miałby perfekcyjnie doceniać walory muzyczne? 

MICHAEL LEONHART ORCHESTRA The Normyn Suites, Sunnyside 2022 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. jak zwykle ostatnie pytanie – rzecz gustu
    przecież jak ktoś nie chce nie zauważyć to nie posłucha
    https://music.youtube.com/watch?v=X_FQcHZcU30&list=OLAK5uy_kYaxKcuIs1VG6FKg5V3rDtAoAn5IHZ-4Y

  2. sorry – może mniej ortodoksyjnie
    przecież to wszystko
    https://www.youtube.com/watch?v=OGS6t4rN5EA

css.php