Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

22.03.2022
wtorek

Rosja macha czarną flagą

22 marca 2022, wtorek,

Dziś ten dzień, kiedy światowy przemysł fonograficzny – w postaci stowarzyszenia IFPI – dzieli się rocznymi wynikami. Polska nie bywała istotnym tematem tych dorocznych konferencji. Podobnie Ukraina. Za to Rosja owszem – najpierw jako czarny charakter, kiedy grożono jej palcem jako jednemu z ostatnich piratów, pozwalającemu miejscowemu vKontakte na nielegalny streaming muzyki. No bo wprawdzie streaming legalny oznacza dla artystów minimalnie większe od zerowych stawki, ale cóż – zlicza się w rocznych statystykach i przy odpowiedniej skali coś zarobić można. Ale już kilka lat później (ciągle zero tematów w związku z innymi krajami dawnego bloku) Rosja awansowała nagle z miejsca do roli tematu pozytywnego – chwaliły ją streamingowe giganty jako rynek niezwykle perspektywiczny. I chociaż ciągle poza światową pierwszą dziesiątką (więc za taką np. Holandią), bywała dopieszczana i doczekała się biznesowych case studies miejscowych upodobań, które szefowa Sony Music Russia opisywała w zeszłym roku tak: Rosjanie lubią słuchać muzyki rosyjskiej. Typuję, że dziś wracamy do opowieści sprzed ośmiu lat. Putin ogłosił bowiem niedawno nierespektowanie praw autorskich i licencji produktów z krajów, które objęły Rosję sankcjami – a to większa część kreatywnego świata. A niektórzy mówią nawet o ułatwieniach dla tych, którzy będą chcieli sobie ściągnąć zachodni film, grę czy muzykę. Potwierdzając niestety reputację kraju, który właściwie nie jest państwem, tylko wielką stacją gazową, jak to kiedyś opisał senator John McCain. Ale cóż, ironicznie rzecz ujmując – dla pełni powrotu do zimnowojennej przeszłości, który funduje nam dziś Rosja, renesans piractwa wydaje się nieodzowny.         

Warunki wpływają oczywiście na odbiór. Muzyki w szczególności. Pisałem o tym parokrotnie i dziś nie dziwię się, że na płytę A Journey… japońskiej (ale mieszkającej w Wielkiej Brytanii) artystki Hinako Omori patrzę trochę inaczej niż dziennikarka Pitchforka. Fakt, że normalnie pewnie słyszałbym w tej muzyce łączącej subtelny field recording, leniwe linie syntezatorów i mocno preparowane wokale jakiś rodzaj dźwiękowego hygge czy feng shui, akcentowałbym to obcowanie z przyrodą i spacer po lesie. Ale w tych czasach i w tych okolicach tego typu seria przelewających się swobodnie, starannie połączonych, kojących utworów kojarzy się raczej z ucieczką od rzeczywistości. I działa na mnie trochę uzależniająco – odkąd w piątek jeden z czytelników zwrócił mi na tę płytę uwagę, słucham jej codziennie po kilka razy w pętli. Mając świadomość, że działa trochę jak izolacja emocjonalna. Choć sprzedał mi ją w pierwszym odruchu utwór tytułowy – nieco może mniej marzycielski, jednak odbiegający od innych w tych syntezatorowych arpeggiach (wracają później w Yearning), ale dobrze określający bardzo ogólny kierunek: jesteśmy pomiędzy szeroką przestrzenią Kaitlyn Aurelii Smith a bliskim planem Felicii Atkinson. W części muzycznego świata mocno zdominowanej przez kobiety – coś jak ostatnio, i tu od razu wraca rzeczywistość, pomoc uchodźcom.      

HINAKO OMORI A Journey…, Houndstooth 2022    

Wynikami rynkowymi ogłoszonymi przez IFPI podzielę się po południu (konferencja rozpoczyna się o 13.00 naszego czasu), a jeśli będzie w nich coś świeżego – na pewno także w jutrzejszym wpisie. 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. ,, Potwierdzając niestety reputację kraju, który właściwie nie jest państwem, tylko wielką stacją gazową, jak to kiedyś opisał senator John McCain.
    Hmm.. I to powiedział przedstawiciel kraju, który podczas kadencji klanu Clintonow, Bushów oraz Obamy zaatakował w ciągu 23 lat 9 krajów, które pochłonęły około 11 milionów cywilnych ofiar. Również Ukraina należy do sfery wpływów Jankesów, którym nigdy nie pasowało zbytnie zbliżenie UE z Rosją. A jeżeli rozważa się na stacjonowanie rakiet z głowicami nuklearnymi pod samym nosem rosyjskiego niedźwiedzia oraz budowę lotnisk militarnych, więc konsekwencje tego typu prowokacji widzimy teraz naocznie, szczególnie znając fakty, jakoby armia ukraińska jeszcze na początku lutego miała zamiar przeprowadzić dużą ofensywę, aby opanować Donbas oraz przywrócić Krym do Ukrainy… Dlatego reakcja Kremla była tak nagła i zaskakująca dla wielu obserwatorów oraz analityków politycznych. . Powoli sytuacja zaczyna się krystalizować i nabiera pewnej jaskrawości z całym dramatem uchodźców

  2. Właśnie się od paru miesięcy (chyba od stycznia) zastanawiam, jak to jest, że na VKontakte można znaleźć tyle filmów i seriali, i to nawet z polskimi napisami. Poza tym mam od kilkunastu lat w kolekcji kilka wydanych w Rosji płyt kompaktowych, co do których legalności mam wątpliwości, przez co też się zastanawiałem, jak tam działa wydawniczy rynek muzyczny. Ponadto lata temu odkryłem, że po zmianie ustawień proxy na rosyjskie można znaleźć na YouTube różne rzeczy, które dla innych krajów są zablokowane jako łamiące prawa autorskie. Aż trudno jest mi sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądało, gdy nastąpi jeszcze jakiś „renesans piractwa”.

  3. A co do „A Journey…” Hinako Omori: wokale urzekające, chociaż w drugiej połowie albumu już zbyt zwyczajne, ogólnie jednak arigatoo gozajmas za polecenie, redaktorze oraz czytelniku zwracający w piątek uwagę.

  4. @Krasnal Adamu –> I vice versa, dzięki za wszystkie polecenia z dziedzin uzupełniających pewnie to, co mnie się tu udaje zebrać. Trochę zwyczajnieje ta płyta Omori z biegiem czasu, to fakt.

css.php