Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

14.11.2019
czwartek

Elektronika jest kobietą, choć uważano ją za mężczyznę

14 listopada 2019, czwartek,

Zamierzam dziś celebrować 80. urodziny Wendy Carlos, bo bez jej albumu Switched-On Bach nie byłoby elektroniki, jaką dziś znamy. To piękna historia. Wydana w 1968 r. płyta przyniosła szereg opracowań klasyków muzyki barokowej i sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy – to więcej niż inne wykonania utworów słynnego Jana Sebastiana – oswajając ludzi z brzmieniem generowanego przez maszynę dźwięku. Wielka kariera muzyki elektronicznej zaczęła się więc tradycyjnie od Bacha, a wszystkie nurty syntezatorowe mają w jednej osobie ojca i matkę. Carlos – urodzona i początkowo występująca jako Walter – była przy okazji inną pionierką, jedną z pierwszych rozpoznawalnych transpłciowych osób, które poddały się chirurgicznej operacji korekty płci. Świat szybko przyjął w stosunku do niej feminatywy: wybitna kompozytorka, wykonawczyni, eksperymentatorka, inżynierka. Na okładce przebojowej płyty z 1968 r., firmowanej proroczo przez Trans-Electronic Music Productions Inc., w kolejnych wydaniach zmieniło się tylko imię.

Oczywiście w tym miejscu protestują już pewnie znawcy awangardy – bo muzyka generowana elektronicznie była przecież i wcześniej, nawet dużo wcześniej. Nie trzeba zresztą do tego długo przekonywać w kontekście Carlos. Ta – wybitnie uzdolniona zarówno muzycznie, jak i w naukach ścisłych (jako nastolatka wygrała konkurs stypendialny za samodzielnie skonstruowany komputer) – studiowała, a później pracowała u Otto Leuninga i Vladimira Ussachevsky’ego w studiu Columbia-Princeton Electronic Music Center. Tam dość wcześnie pracowano nad syntezatorami, a Carlos zaprzyjaźniła się z Robertem Moogiem, pomagając stworzyć instrument dostępny komercyjnie i testując go – Bach był tu kluczowy. Dlaczego? To zarazem odpowiedź na pytanie o tę starą, eksperymentalną elektronikę i syntezatory w nowej odsłonie. Chodziło mianowicie o to, by prekursorsko wykorzystany na Switched-On Bach instrument Mooga zaprezentować w znajomym repertuarze, który nie jest muzyką odstraszającą, eksperymentalną, ale… ładną. Należącą do kanonu. Żeby pomóc tę wielką zmianę oswoić. Długo zresztą – także w pierwszych kontaktach z rockiem czy jazzem – szukano w konstrukcjach Mooga i innych inżynierów czegoś, co może nie tyle uzupełnić, co zastąpić brzmieniowo organy czy pianino elektroniczne. Cień tej pierwszej – i kolejnych, bo sukces sprowokował kolejne próby – płyty z muzyką poważną na elektronicznie, był widoczny w muzyce bardzo długo.

Sytuacja wyglądała inaczej zza kulis: nagrywanie Bacha na syntezatorze Mooga było zadaniem trudnym – nie tylko dlatego, że był monofoniczny, ale także ze względu na trudność, czy (jak twierdziła w wywiadach sama Wendy Carlos) wręcz niemożliwość utrzymania stroju. Jednocześnie trwała też inna walka – artystka czuła się kobietą, występy publiczne, szczególnie te w telewizji były więc dla niej coraz bardziej niekomfortowe. Od małego byłam przekonana, że jestem dziewczynką. Nie rozumiałam, dlaczego rodzice tego nie widzieli – opowiadała później. Pod koniec lat 60. prywatnie traktowała siebie jako kobietę, ale pozostawała kwestia wizerunku na zewnątrz. Pozory pomagał zachować długoletni platoniczny – i przyjacielski – związek z Rachel Elkind. Ta jest rówieśniczką Carlos, również kompozytorką, a także wokalistką (w Nowym Jorku znalazła się, bo chciała robić karierę w jazzie), miała zresztą znaczący udział w przygotowaniu koncepcji pierwszej płyty, występowała w nagraniach Wendy jako producentka i autorka opisów programu, później pracowała z Wendy przy soundtrackach, współkomponując kilka utworów.

To Elkind w 1971 r. przesłała płyty Carlos Stanleyowi Kubrickowi, dowiedziawszy się, że reżyser pracuje nad filmem Mechaniczną pomarańczą. Ten zaprosił je natychmiast do Wielkiej Brytanii, ścieżka powstała (Carlos opowiadała o współpracy jako trudnej, bo Kubrick wiedział precyzyjnie, czego chce – stąd zresztą częsty dobór gotowych utworów muzyki poważnej) i zawierała, prócz utworów starych mistrzów (Purcella, Rossiniego, no i obowiązkowego, grającego ważną rolę w książkowym pierwowzorze Ludwiga Van Beethovena), także kompozycje Carlos. Stała się też dla artystki – i muzyki elektronicznej w ogóle – kolejnym przełomem za sprawą wykorzystanego we fragmencie Ody do radości wokodera. Całość można było usłyszeć – w filmie i na płycie – w roku 1972 r. Urządzenia służącego do elektronicznego przetwarzania głosu nie było jeszcze w seryjnej produkcji, jej wokoderowa wersja fragmentu słynnej IX Symfonii (śpiewała Elkind, modulowała głos Carlos) robiła więc tym większe wrażenie. Nie byłoby więc zapewne brawurowych pomysłów na wokoder Kraftwerku i Laurie Anderson, gdyby nie ten soundtrack. A późniejsze eksperymenty z przetwarzaniem głosu – zamazywaniem jego płci albo odhumanizowywaniem, w zależności od podejścia – w popie i hip-hopie też mogłyby nadejść później (choć – co ciekawe – już pod koniec lat 70. autorka uznała, że zabiegi z przetwarzaniem głosu przez wokoder stają się wręcz banalne). W napisach końcowych do tego filmu znajdziemy jeszcze Waltera Carlosa – operację przeszła niedługo później.

Po operacji Carlos całkowicie wycofała się na kilka lat z życia publicznego. Unikała występów, nie pojawiała się praktycznie osobiście w kampanii promocyjnej Mechanicznej pomarańczy. Kubrick prawdopodobnie o niczym na tym etapie nie wiedział, reszta obsady – jeśli wiedziała – podtrzymywała mit Waltera żyjącego w związku z Rachel. W tym czasie jednak Carlos dużo pracowała i doszło do kilku kłopotliwych sytuacji – jej studio odwiedził choćby Stevie Wonder, który chciał wypróbować skonstruowany przez kompozytorkę syntezator. Nie powiedziałam w jego obecności ani słowa. Po tonie mojego głosu rozpoznałby natychmiast, że coś się nie zgadza – mówiła później Carlos w długim wywiadzie, którego udzieliła „Playboyowi”, dopiero w 1979 roku, już po oficjalnej zmianie imiona w dokumentach. Ta rozmowa to skądinąd niezwykle ciekawy zapis zarówno samego procesu zmiany płci, jak i podejścia do osób transpłciowych w latach 60. i 70., ich relacji z resztą społeczeństwa.

Warto podkreślić, że Wendy Carlos, wierna klasycznej edukacji i muzyce poważnej, dość krytycznie oceniała to, w jaki sposób wykorzystywano syntezatory – z jednej strony jako generatory zabawnych dźwięków do reklam karmy dla zwierząt, z drugiej do kreowania zapętlonych przez wiele taktów form, których szczególnie nie ceniła (była więc matką, ale disco, house i techno okazały się w tym sensie raczej niechcianymi dziećmi). Zarazem jednak Mechaniczna pomarańcza nie była ostatnim ważnym gestem w jej muzyce. Autorski album Sonic Seasonings inspirowany porami roku – temat rodem z klasyki – eksplorował stylistykę ambient zanim została sprzedana ludziom przez Briana Eno. Na przełomie lat 70. i 80. Kubrick wrócił do współpracy z Wendy Carlos przy ścieżce dźwiękowej Lśnienia – tu ponownie pracowała z Elkind, ale reżyser z nagranej przez nie muzyki nie wykorzystał wiele, po raz kolejny podkładając pod poszczególne sceny filmu ulubione fragmenty muzyki Ligetiego, Bartóka czy Pendereckiego. Wkrótce zresztą wieloletnia współpraca z Elkind miała się skończyć, a kontakty między obiema artystkami się rozluźniły – wokalistka wyszła za mąż i przeprowadziła do Francji.

Carlos napisała jeszcze jeden ważny soundtrack – muzykę do filmu Tron (1982 r.), która jest świetnym i bardzo wczesnym przykładem serii utworów pisanych na syntezator i orkiestrę symfoniczną. Ta ścieżka jest dziś trochę zapomniana (choć sam film odświeżono w remake’u z muzyką – co symboliczne – Daft Punk), choć zarazem – paradoksalnie – jest to jeden z nielicznych przykładów łatwo dostępnej twórczości Wendy Carlos,. Można ją znaleźć w serwisach streamingowych. W przypadku większości pozostałej dyskografii, z nieznanych mi powodów niewznawianej i strzeżonej przez prawników kompozytorki (14 lat temu ukazał się ostatni ważny zbiór archiwalny: Rediscovering Lost Scores), pozostaje rynek wtórny. Muzyka 80-letniej artystki, choć zmieniła tak wiele, nie jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Mam nadzieję, że dzisiejsza wieczorna audycja w Dwójce (o 23.00 w pasmie Nokturn) trochę te braki zrekompensuje.

Więcej (teksty, zdjęcia, archiwalia itp.) o Wendy Carlos na jej oficjalnej stronie internetowej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo interesujące

css.php