Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

14.03.2018
środa

Stephen Hawking w dziesięciu krótkich utworach

14 marca 2018, środa,

Astrofizyk bohaterem kultury popularnej? Tak, to było możliwe – choć trudno uwierzyć, by kiedykolwiek powtórzył się przypadek Stephena Hawkinga. W szczególności w odniesieniu do muzyki, dla której zmarły dziś w wieku 76 lat brytyjski naukowiec był często przywoływanym bohaterem. Inni już przypomnieli pewnie życiorys Hawkinga, oto więc 10 muzycznych doświadczeń z autorem Krótkiej historii czasu w roli głównej:

10. VINCE STAPLES & LARRY FISHERMAN feat. SCHOOLBOY Q Back Sellin’ Crack Zaskakujące jest olbrzymie zainteresowanie Hawkingiem raperów – ale tylko do momentu, gdy zdamy sobie sprawę, że staje się w ich tekstach przenośnią, za pomocą której powiedzieć można dużo i szybko. Na przykład – jak tu, w tekście Vince’a Staplesa z 2013 roku – zagrozić, co się komuś zrobi. Że się z niego zrobi Hawkinga, mówiąc wprost (dla porządku przypomnijmy jednak, że fizyk cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne). Może to okrutne w dzisiejszym kontekście, ale istotne: No body shots, I’m hitting jaws / Tryna run you Stephen Hawking / You see I mean this shit I’m talking, you don’t want no problem

9. LIL B Stephen Hawking Zaskakujące trochę, że i pod tym klipem znalazły się komentarze w stylu „rip”, ale Lil B to popularna postać amerykańskiego rapu, a choć zaczyna się od odwołania do Boga, to później słynny fizyk – jako Stephen Hawk – znalazł się w refrenie tego utworu z płyty Thugged Out Pissed Off z 2015 roku.

8. FUSO/QUEBONAFIDE Stephen Hawking Flow jest hip hop amerykański, to niech będzie i polski: Stephen Hawking flow / Show jak Atlanta Hawks. Odnosi się to oczywiście do sposobu mówienia Hawkinga przez (paradoksalnie) bardzo charakterystyczny syntezator mowy. I trochę to może ironiczne, ale na pewno nie bardziej niż inna zwrotka z Hawkingiem w polskim rapie, u Eripe (Punchline – redefinicja): Tu masz dopracowane do granic linijki zawsze / Nawet Stephen Hawking robi stojącą owację.

7. PHARRELL WILLIAMS Maybe (Remix) Przeróbka utworu N.E.R.D. (rok 2005), w której Williams dodał kontekst erotyczny i odwołał się tu do Hawkinga: Put my big bang in your black hole, I’m Stephen Hawkings / If the mind is full of water, can you believe I’m walkin’

6. YES Real Love Utwór z późnej i niezbyt istotnej płyty Talk potwierdzający, że dla przenośni w tekstach progresywno-rockowych fizyka z teorią względności to atrakcyjny temat: Far away in the depths of Hawking’s mind / To the animal, the primalistic grind.

5. WEEZER Da Vinci To już też bardziej piosenka miłosna niż erotyk. Hawking pojawia się w tekście w typowym dla siebie kontekście – jako figura mędrca: Nawet Da Vinci nie potrafiłby cię namalować, nawet Hawking nie umiałby cię wytłumaczyć. Even Da Vinci couldn’t paint you, and Steven Hawking can’t explain you.

4. MANIC STREET PREACHER Me and Stephen Hawking Zostajemy w rockowej estetyce, tym razem brytyjskiej, w piosence z płyty Journal for Plague Lovers, która najwyraźniej opisuje jakiś rodzaj snu ze Stephenem Hawkingiem w roli głównej. Bohater ogląda z Hawkingiem pojedynek wrestlingowy, a później: Overjoyed, me and Stephen Hawking, we laugh / We missed the sex revolution / When we failed the physical. Tutaj trochę się gubię – co oni dokładnie oblali? Fizykę? Rewolucję fizyczną?*

3. PINK FLOYD Keep Talking Floydzi muszą ze swoim utworem z albumu The Division Bell (1994) być wysoko w takim zestawieniu, choćby ze względu na rolę, jaką przydzielili gościnnie występującemu w nim Hawkingowi, którego słowa (For millions of years mankind lived just like the animals. Then something happened which unleashed the power of our imagination: we learned to talk. It doesn’t have to be like this. All we need to do is make sure we keep talking) wyjęte zostały z reklamy British Telecom. Piosenka mówi o potrzebie kontaktu między ludźmi, prowadzenia rozmowy w stechnicyzowanym, beznamiętnym świecie. A do słów Hawkinga zespół wrócił na pożegnalnym The Endless River w utworze Talkin’ Hawkin’.

2. „WEIRD AL” YANKOVIC White & Nerdy Naprawdę ciekawie wokół Hawkinga robi się tam, gdzie pojawia się żart i ironia. Tutaj – w sporym przeboju parodysty Yankovicia (2006 rok) – tytułowy „Biały kujon” ma Stephena Hawkinga w biblioteczce: All of my action figures are cherry / Stephen Hawking’s in my library / My MySpace page is all totally pimped out. Cóż, MySpace przeszedł do historii szybciej niż Hawking.



1. STEPHEN HAWKING Monty Python’s Galaxy Song
Gdyby ktoś miał wątpliwości co do poczucia humoru zmarłego profesora, miało ono rozmiary stosowne do przedmiotu jego badań. Przypomniała o tym niedawno jego wersja songu z filmu Sens życia według Monty Pythona, nakręconego w 1983 roku. Just remember that you’re standing on a planet that’s evolving / And revolving at nine hundred miles an hour – to piosenka przypominająca, że nasze zmartwienia wobec problemów całego kosmosu to naprawdę nic takiego. I pomagająca osiągnąć wewnętrzny spokój. Rest in peace, Stephen Hawking.

*Pomocny głos pojawił się na FB: Physical is a medical examination to determine a person’s bodily fitness. Czyli oblaliśmy, najogólniej mówiąc, przygotowanie fizyczne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 48

Dodaj komentarz »
  1. Hawking był celebrytą a nie naukowcem. Turpizm (łac. turpis czyli brzydki) jest to zabieg polegający na wprowadzeniu elementów brzydoty w celu wywołania szoku estetycznego, tendencja, której cechą jest antyestetyzm i swoisty kult brzydoty (Wikipedia).

  2. @jakowalski –> To bardzo śmiała kategoryzacja. Pozostanę jednak przy określeniu naukowiec, bo w stosunku do Hawkinga jest bardziej, hm, naukowe. O, i zgodne z Wikipedią, żeby nie było 😉

  3. Naukowcem to Hawking był tylko w młodości i przez lat zaledwie kilka, a celebrytą przez lat aż kilkadziesiąt.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Hawking Nobla nie dostał i już nie dostanie. Chyba dlatego, że jego hipotezy są obecnie oraz zapewne i w przewidywalnej przyszłości niemożliwe do naukowej, czyli empirycznej weryfikacji, a dokładniej mówiąc do naukowej konformacji albo dyskonfirmacji:
    http://www.kwantowo.pl/2016/02/01/hipoteza-to-nie-teoria-zapamietaj
    Poza tym, to jaką mamy pewność, że przez ten komputerowy syntetyzator głosu ludzkiego przemawiał ostatnio Hawking, a nie jego w 100% fizycznie i umysłowo sprawni współpracownicy z Cambridge czy też jakaś sztuczna inteligencja (AI), przed którą on zresztą ostrzegał ludzkość? Jak to było z nim naprawdę? Czy się o tym kiedyś dowiemy?

  6. @jakowalski –> To by dodawało sprawie pikanterii, bo znaczyłoby, że przez ostatnie lata AI ostrzegała nas przed AI. Byłby to więc złowrogi spisek sztucznej inteligencji przeciw sobie samej. Ale to już nawet nie hipoteza.

  7. Panie Bartku,
    Sztuczna inteligencja niekoniecznie musi mówić jednym głosem. Ona może mieć różne oblicza i nawet ostrzegać nas przed samą sobą.

  8. @jakowalski –> To to ja wiem, może nawet do mnie pisać w tej chwili komentarze w sprawie Hawkinga. 🙂

  9. Pisze Pan o roli Hawkinga w popkulturze. Dla mnie osobiście Hawking jest ikoną popnauki i nie mam na myśli tutaj żadnego negatywnego kontekstu. Nie dostał Nobla, ale dla popularyzacji astrofizyki więcej niż prawdopodobnie wszyscy nobliści razem wzięci. Jak to się dzieje, że kraje anglosaskie w każdej dziedzinie poprzedzonej słówkiem pop są mistrzami świata.

  10. Witold,
    Kraje anglosaskie są mistrzami świata w spłycaniu wszystkiego, a szczególnie w każdej dziedzinie poprzedzonej słówkiem „pop”. Po prostu obserwujemy zmierzch cywilizacji zachodniej, podobny do tego, jaki obserwowano podczas upadku Starożytnego Rzymu. Nie znaczy to, że nadchodzą kolejne ciemne wieki (dark ages), zwane u nas niesłusznie „średniowieczem”, ale że centrum cywilizacji światowej wraca znów do Azji, konkretnie do Chin i Indii a w Europe dominować zaczyna znów Rosja.

  11. jakowalski
    15 marca o godz. 11:46 1155367

    Mi ten rzekomy zmierzch cywilizacji w zupełności odpowiada… A tak z ciekawości, kiedy wcześniej w Europie dominowała Rosja?

  12. … i na czym miałaby polegać ta dominacja? Miałaby to być dominacja militarna? Gospodarcza? Kulturowa? Jakieś konkrety, czy ogólnikowe tezy pochodzące z umysłu paranoika?

  13. To nieprawda, że pop to jest spłycanie. To jest łączenie ambitnego, a często genialnego z popularnym. Jest to na pewno bardzo trudne i nie zawsze się udaje. Najlepszą definicją popu jest to co powiedział Sting, że pop jest jak gąbka, która stara się zassać wszystko co jest interesujące i odkrywcze ze wszystkich dziedzin. Popowi artyści muszą jednak sukces przekuć na pieniądze i z tego próbuje się im robić zarzut, chociaż od tego, żeby pop miał odpowiedni poziom i ludzie nie kupowali chłamu jest m. In. prowadzący ten blog.

  14. Rafał
    Nie uczyli Ciebie pewnie w „wolnej” Polsce w szkole, że po klęsce Napoleona to Kozacy zajęli Paryż i domagali się, aby im szybko podawano jedzenie w restauracjach i stąd też wzięło się to „starofrancuskie” słowo „bistro” (od rosyjskiego „bystro” czyli „szybko”, jak by się kto pytał). Rosja, w ramach ZSRR, dominowała w Europie aż do rozpadu ZSRR zorganizowanego przez Gorbaczowa z Jelcynem. A teraz znów wszystko wraca do równowagi – globalna dominacja Chin i Indii, a w Europie dominacja Rosji. USA dominować będą znów tylko w Ameryce, a Anglia i Francja będą znaczyć tyle w Europie i na Świecie co Hiszpania, Włochy i Polska z państw europejskich, a z innych państw to podobną rolę odgrywać będzie Turcja, Iran i Indonezja oraz być może też Pakistan.

  15. Rafał
    Domacja zawsze jest ekonomiczna, za nią idzie dominacja militarna i kulturowa. I daruj sobie te ataki ad personam. To nie ten blog.

  16. jakowalski
    15 marca o godz. 14:59 1155371

    Polacy w XVII wieku też zdobyli Moskwę a czy to było równoznaczne z dominacją Polską w Rosji w tamtym czasie?

    Co do rzekomej dominacji ZSRR w Europie. Gdyby takowa była (a jak sam stwierdzasz, jest ona równoznaczna z kulturową), to dlaczego w Europie dominowała wówczas kultura angloamerykańska? Trendy w sztuce, która zaistniały w ZSRR, nadawały tempo i kształt rozwoju w tej dziedzinie w Europie?

  17. : )
    Carl Sagan – ‚A Glorious Dawn’ ft Stephen Hawking (Symphony of Science)

    https://www.youtube.com/watch?v=zSgiXGELjbc

  18. Kochan
    Polacy zdobyli tylko Kreml i na nim zostali przez Rosjan uwiezieni, a kiedy zjedli ostatniego szczura, to musieli się poddać. Natomiast Kozacy czuli się w Paryżu jak u siebie, a Francuzi im skrzętnie usługiwali, dostarczając jedzenia, picia i panienek – podobnie zresztą jak w latach 1940-tych usługiwali oni Niemcom. Kultura angloamerykańska dominowała w czasach istnienia ZSRR w Europie tylko wśród plebsu i głównie na tzw. Zachodzie Europy. Intelektualiści europejscy gardzili wówczas prymitywną amerykańska pop-kulturą. Ty pewnie nie słyszałeś o radzieckiej awangardzie w malarstwie, architekturze i poezji lat 1920-tych, o Majakowskim czy też o Szostakowiczu a nawet o braciach Strugackich. Dla ciebie kultura ogranicza się do bowiem do pop-kultury. A szkoda…

  19. Witold
    Pop to jest zawsze spłycanie, szczególne zaś w nauce, której językiem jest przecież matematyka i na dodatek tzw. wyższa, czyli pond program liceum. Popularyzacja nauki bez użycia matematyki wyższej to jest więc tak jakby opisywać niewidomemu kolory a głuchemu muzykę. Pop to jest z kolei 100% komercja, obliczona na najniższe gusta, na najprymitywniejsze instynkty, aby trafić do jak największego grona konsumentów. Tu się liczą tylko zyski, a nie jakość towaru.

  20. Witold
    Pop to jest zawsze spłycanie, szczególnie zaś w nauce, której językiem jest przecież matematyka i na dodatek tzw. wyższa, czyli ponad program liceum. Popularyzacja nauki bez użycia matematyki wyższej to jest więc tak, jakby opisywać niewidomemu kolory a głuchemu muzykę. Pop to jest z kolei 100% komercja, obliczona na najniższe gusta, na najprymitywniejsze instynkty, aby trafić do jak największego grona konsumentów. Tu się liczą tylko zyski, a nie jakość towaru.

  21. jakowalski
    15 marca o godz. 20:16 1155375

    Jesteś doskonałym przykładem sfilcowanego ubeka, który będzie tak naginał fakty w każdy możliwy sposób, byle tylko udowodnić swoje paranoiczne brednie. A już szczytem twojej ignorancji? Złej woli? Cynicznego naginania faktów? Jest następujące zdanie: „Kultura angloamerykańska dominowała w czasach istnienia ZSRR w Europie tylko wśród plebsu i głównie na tzw. Zachodzie Europy”. Rozumiem, że w Polsce i innych demoludach dominowała wówczas kultura „Wesołych Kartinek i „Kraju Rad” z Ałłą Pugaczową i „Zającu, ja ci pokażę!” na czele? Jazz, rockendrol, hippisi, rewolucja seksualna oraz cała awangarda to bzdety jedynie dla plebsu z Zachodu Europy? Jeśli tak wyglądała edukacja w komuszej Polsce, to nie dziwię się, że ten biedny socjalizm padł porażony szybciej niż się zaczął tak naprawdę.
    Co do radzieckiej awangardy, to chciałbym ci przypomnieć wyleniały szerlocku naukowy, że miała ona miejsce w latach 20. XX wieku, a my tu mówimy o sowieckiej chujni powojennej. Poza tym, wspomniana awangarda radziecka, zjawisko ze wszech miar warte uwagi, była jedynie kontynuacją i pewnego rodzaju małpowaniem tego, co awangarda zachodnioeuropejska zapoczątkowała kilka lub kilkanaście lat wcześniej. To tak a propos dominacji w kulturze europejskiej i tego, kto i kiedy rozdawał karty w tym aspekcie.

  22. Kochan
    Zostały ci już chamskie ataki ad personam i używanie wulgarnych zwrotów, które ciebie kompletnie eliminują z kulturalnej dyskusji. Wracając do meritum sprawy: jazz i rockendrol (?) znane były tylko w kilku większych miastach PPRL-u, a hippisi i rewolucja seksualna to w Polsce Ludowej był tylko egzotyczny margines marginesu. Jazz był zresztą (i jest dalej) muzyką dla elity, dla garstki koneserów, tak samo jak tzw. muzyka poważna. „Czysty” rock and roll nie był nigdy w Polsce specjalnie popularny, z wyjątkiem właściwie tylko jednego Presley’a, który też nie był „czystym” przedstawicielem ego podgatunku muzyki pop, jako że było u niego sporo elementów stylów country, blues, R&B (rhytm and blues) i nawet gospel. Polską młodzież fascynowały w czasach PRL-u raczej brytyjskie zespoły grające w stylu zwanym w Polsce „big beat”, a szczególnie the Beatles, czyli tzw. Beat music, British beat albo Merseybeat czyli połączenie rock and roll – głównie styl gitarowy Chuck’a Berry’ego i tzw. midtempo beat („uderzenie średniego tempa”) Buddy‘a Holly’ego) oraz stylów doo-woop, skiffle i R&B. W Polsce natomiast popularne były tzw. westerny, ale głównie dlatego, że sprowadzano do nas wtedy tylko najlepsze filmy tego gatunku. A na Zachodzie Europy, to USA nie cieszyły się wówczas sympatią wśród młodzieży. Rok 1968 był na Zachodzie Europu buntem przeciwko jej amerykanizacji i prowadzonej przez USA brudnej, imperialistycznej wojny z Wietnamem (która zresztą zapoczątkowała upadek USA, jako że prowadzona była na kredyt), ale co ty o tym możesz wiedzieć.
    Awangarda radziecka była zaś ruchem w 100% oryginalnym, możliwym tylko w kraju porewolucyjnym, gdzie obalono stary, burżuazyjno-feudalny porządek, ale ty tego nigdy nie zrozumiesz. Zresztą, jak każda awangarda, naraziła się ona władzy, a konkretnie Stalinowi. Ale co ty wiesz o historii Rosji i ZSRR? Mniej niż nic.

  23. Kochan
    Zostały ci już tylko chamskie ataki ad personam i używanie wulgarnych zwrotów, które ciebie kompletnie eliminują z kulturalnej dyskusji. Wracając do meritum sprawy: jazz i rockendrol (?) znane były tylko w kilku większych miastach PPRL-u, a hippisi i rewolucja seksualna to w Polsce Ludowej był zaś tylko egzotyczny margines marginesu. Jazz był zresztą (i jest dalej) typową muzyką dla elity, dla garstki koneserów, tak samo jak tzw. muzyka poważna. „Czysty” rock and roll nie był nigdy w Polsce specjalnie popularny, z wyjątkiem właściwie tylko jednego Presley’a, który też nie był „czystym” przedstawicielem tego podgatunku muzyki popularnej (czysto rozrywkowej), jako że było u niego sporo elementów stylów takich jak np. country, blues, R&B (rhytm and blues) i nawet gospel. Polską młodzież fascynowały w czasach PRL-u raczej brytyjskie zespoły grające w stylu zwanym w Polsce „big beat”, a szczególnie the Beatles, czyli tzw. Beat music, British beat albo Merseybeat czyli połączenie stylu rock and roll – głównie stylu gitarowego Chuck’a Berry’ego i tzw. midtempo beat („uderzenia średniego tempa”) Buddy‘a Holly’ego oraz stylów doo-woop, skiffle i R&B. W Polsce natomiast popularne były tzw. westerny, ale głównie dlatego, że sprowadzano do nas wtedy tylko najlepsze filmy tego gatunku. A na Zachodzie Europy, to USA nie cieszyły się wówczas sympatią wśród młodzieży. Rok 1968 był na Zachodzie Europy także buntem przeciwko jej amerykanizacji i prowadzonej przez USA brudnej, imperialistycznej wojny z Wietnamem (która zresztą zapoczątkowała upadek USA, jako że prowadzona była na kredyt), ale co ty o tym możesz wiedzieć.
    Awangarda radziecka była zaś ruchem w 100% oryginalnym, możliwym tylko w kraju porewolucyjnym, gdzie obalono stary, burżuazyjno-feudalny porządek, ale ty tego nigdy nie zrozumiesz. Zresztą, jak każda awangarda, naraziła się ona władzy, a konkretnie Stalinowi. Ale co ty wiesz o historii Rosji i ZSRR? Mniej niż nic. Tak samo jak o historii USA i tzw. Zachodu a nawet i Polski. 🙁

  24. Kochan
    Zostały ci już tylko chamskie ataki ad personam i używanie wulgarnych zwrotów, które ciebie kompletnie eliminują z kulturalnej dyskusji. Wracając do meritum sprawy: jazz i rockendrol (?) znane były tylko w kilku większych miastach PRL-u, a hippisi i rewolucja seksualna to w Polsce Ludowej był zaś tylko egzotyczny margines marginesu. Jazz był zresztą (i jest dalej) typową muzyką dla elity, dla garstki koneserów, tak samo jak tzw. muzyka poważna. „Czysty” rock and roll nie był nigdy w Polsce specjalnie popularny, z wyjątkiem właściwie tylko jednego Presley’a, który też nie był „czystym” przedstawicielem tego podgatunku muzyki popularnej (czysto rozrywkowej), jako że było u niego sporo elementów stylów takich jak np. country, blues, R&B (rhytm and blues) i nawet gospel. Polską młodzież fascynowały w czasach PRL-u raczej brytyjskie zespoły grające w stylu zwanym w Polsce „big beat”, a szczególnie the Beatles, czyli tzw. Beat music, British beat albo Merseybeat czyli połączenie stylu rock and roll – głównie stylu gitarowego Chuck’a Berry’ego i tzw. midtempo beat („uderzenia średniego tempa”) Buddy‘a Holly’ego oraz stylów doo-woop, skiffle i R&B. W Polsce natomiast popularne były tzw. westerny, ale głównie dlatego, że sprowadzano do nas wtedy tylko najlepsze filmy tego gatunku. A na Zachodzie Europy, to USA nie cieszyły się wówczas sympatią wśród młodzieży. Rok 1968 był na Zachodzie Europy także buntem przeciwko jej amerykanizacji i prowadzonej przez USA brudnej, imperialistycznej wojny z Wietnamem (która zresztą zapoczątkowała upadek USA, jako że prowadzona była na kredyt), ale co ty o tym możesz wiedzieć.
    Awangarda radziecka była zaś ruchem w 100% oryginalnym, możliwym tylko w kraju porewolucyjnym, gdzie obalono stary, burżuazyjno-feudalny porządek, ale ty tego nigdy nie zrozumiesz. Zresztą, jak każda awangarda, naraziła się ona władzy, a konkretnie Stalinowi. Ale co ty wiesz o historii Rosji i ZSRR? Mniej niż nic. Tak samo jak o historii USA i tzw. Zachodu a nawet i Polski. 🙁

  25. jakowalski
    16 marca o godz. 11:12 1155381

    „Polską młodzież fascynowały w czasach PRL-u raczej brytyjskie zespoły grające w stylu zwanym w Polsce „big beat”, a szczególnie the Beatles”

    Czyli jednak coś z tej kultury Zachodu fascynowało Polakow… A bylbyś w stanie wskazać, co z kultury sowieckiej równie fascynowało Polaków? I wyjaśnij do tego wszystkiego, na czym polegała dominacja kulturowa ZSRR w Polsce i w Europie w ogóle? Tylko nie pisz o barach „bistro” w swojej nazwie, bo to chyba trochę niepoważne, nie sądzisz? Poza tym, nie wiedzieć czemu bredzisz coś o sympatii lub jej braku do kultury USA wśród młodzieży. A jakie ma to znaczenie w kontekście omawianego tu problemu rzekomej dominacji kultury ZSRR w Europie Zachodniej ubeku? Radziecka awangarda stworzyła wiele oryginalnych dzieł, jak to w awangardzie w tamtych czasach. Nikt tego nie kwestionuje… Co innego dzieła, a co innego cały ruch artystyczny, który był jedynie odpowiedzią na to, co działo się w Europie Zachodniej. Zresztą, mój szerlocku, często w literaturze przedmiotu pojawia się termin „druga awangarda”, która właśnie odnosi się do tego, co działo się w Rosji radzieckiej lat 20. Zauważ, że to jest „druga”, a nie „pierwsza” awangarda. To daje do myślenia…. Ale czy twojego myślenia?

  26. Kochan
    Jazz to była muzyka murzyńskich niewolników w USA, a Merseybeat to była muzyka wielkomiejskiej angielskiej kasy robotniczej. Nie powinna więc się ona tobie podobać, bowiem nie gloryfikowała ona kapitalizmu. Dominacja o której pisałem, dotyczyła zaś głównie intelektualistów na Zachodzie Europy. Wiadomo zaś jest, że Zachód zawsze był w konflikcie ze Wschodem, a więc na Zachodzie pomniejszano osiągnięcia Wschodu i vice versa.
    Bary typu bistro dowodzą zaś tego, że Rosja w swoim czasie dominowała militarnie w Europie i to nie raz i nie dwa, i zresztą dominuje ona znów dziś i stąd ta antyrosyjska histeria na tzw. Zachodzie. Poza tym, to kultura rosyjska ma znaczenie światowe i trzeba ogromnej dozy złej woli, aby tego nie zauważyć.
    Poza tym, to niby jesteś antyrosyjski, a używasz okropnych rusycyzmów typu „sowiecki”. Po polsku nie mówi się przecież „sowiet” a „rada”, a więc nie „sowiecki”, a „radziecki” (np. Apteka Radziecka w Toruniu). Sam więc jesteś żywym dowodem istnienia znacznych wpływów rosyjskiej i radzieckiej kultury na Polskę i Polaków. 😉

  27. jakowalski
    16 marca o godz. 14:19 1155385

    Człowieku, ale o czym ty bredzisz? Czy ja gdzieś wyrażałem swoje zdanie na temat kapitalizmu? Dlaczego nie trzymasz się tematu rozmowy, tylko uprawiasz jakiś zbędny słowotok, który nie dość że jest jałowy, to jeszcze nie na temat?
    Teraz nagle twierdzisz, że ta rzekoma dominacja kulturowa dotyczyła jedynie „głównie” intelektualistów na Zachodzie Europy, a nie plebsu… Plebsu, który olewa m.in. jazz czy awangardę nota bene… Zaprzeczasz sam sobie… Ale ciągnijmy ten temat dalej, poczytajmy, co komuszy „yntelektualista” napisze o dominacji kulturowej ZSRR wśród intelektualistów na Zachodzie Europy? Konkrety poproszę. Jakaż to kultura zdominowała rzeczone środowisko na Zachodzie?
    Tylko dlatego, że zakwestionowałem twoje idiotyzmy na temat dominacji kultury ZSRR na Zachodzie Europy i w Polsce, to w twojej szemranej logice jestem „antyrosyjski”? Poważnie?
    A co do wpływu języka rosyjskiego na nasz ojczysty, to prawda, tutaj mamy świadectwo dominacji… Ale czy ta dominacja jest większa od tej niemieckiej, łacińskiej czy angielskiej? Wierzę, że dokonałeś „yntelektualnej” statystyki lingwistycznej i dzięki temu oszacowałeś liczbowo zakres tej dominacji.

  28. „kowalski”

    A co do rzekomej dominacji militarnej Rosji i twoich „barów bistro” w Paryżu ma początku XIX wieku. Pragne ci przypomnieć szerlocku, że zdobycie Paryża w 1814 roku nie powiodłoby się, gdyby car Aleksander I nie zawiązał sojuszu z cesarzem Austrii i królem Prus. Cóż to za dominacja militarna, skoro wymagała ona sojuszu z przedstawicielami Europy Zachodniej? Konfabulujesz i wyciągasz z kontekstu fakty, tylko po to, by udowodnić swoje paranoiczne wymysły.

  29. Kochan
    Sojusz prusko-austriacko-rosyjski nie jest niczym nowym. Słyszałeś może o rozbiorach I Rzeczypospolitej? Poza tym, Austria i Prusy to jest Europa Środkowa (Europa Centralna albo Mitteleuropa) a nie Zachodnia: https://en.wikipedia.org/wiki/Mitteleuropa#/media/File:Grossgliederung_Europas-en.svg.

  30. Kochan
    Sadząc po twoich wywodach, to jesteś bezkrytycznym zwolennikiem kapitalizmu, który jest przecież wynalazkiem zachodnioeuropejskim. Jesteś zdecydowanie ofiarą prymitywnej, antyrosyjskiej i antykomunistycznej propagandy, która zdominowała polskojęzyczne media po roku 1989. Żal jest mi ciebie. Zapoznaj się też z: https://en.wikipedia.org/wiki/Orwell%27s_list. Tam są takie nazwiska, jak Chaplin, Shaw, Steinbeck czy Welles.

  31. Kochan
    Daj sobie spokój z tą paranoją. To ty masz paranoję na tle Rosji i komunizmu. A pot calling the kettle black. 😉

  32. @jakowalski ->THE pot

  33. „Pamietaj spogladac na gwiazdy a nie na wlasne stopy” Stephen Hawking

    Stephen Hawking „odgrywa” wazna role na albumie norweskiego Turbonegro (gosc tegorocznego OFF FESTIVAL) „Party Animals” – klasyk podobnie jak „A brief history of time”. Norweskiego deathpunk Turbonegro album z 2005 roku „Party Animals” rozpoczyna mechaniczny glos „greetings, this is Stephen Hawking” i wzywa sluchacza, by podazali wraz z Norwegami do ostatecznej czarnej dziury, czyli do nowego wymiaru rocka: the party zone.
    Kiedy uwaznie sluchamy, to wiadomo ze nie jest to glos genialnego fizyka ale imitatora.
    Stephen Hawking byl w goscinie u „The Simpsons”, „Big Bang Theory”, „Futurama”,
    „Star Trek: The Next Generation”. Bywal na koncertach. Wedlug niego Depeche Mode
    emanowalo „dobra energie” podobnie jak Pink Floyd ale opuscil koncert Status Quo juz po 20 minutach.
    ————–
    Turbonegro, „Party Zone” (Intro)
    https://www.youtube.com/watch?v=kEeLxJs28-Q

  34. jakowalski
    16 marca o godz. 16:57 1155388

    No i co w związku z tym sojuszem i rozbiorami? Chcesz napisać tym razem, że pisząc o dominacji Rosji (ZSRR) w Europie Zachodniej (Polsce) miałeś na myśli sojusze polityczno-militarne z Niemcami i Austriakami? A Turcja też, bo taki sojusz też był w historii?
    Czyli Austria i Niemcy należą do jakiej przynależności kulturowej, wschodnio-słowiańskiej, jak Rosja, czy zachodnioeuropejskiej? Jeszcze jeden przykład tego, jakim jesteś ignorantem. Dyskusja jest o domniemanej dominacji Rosji na Europę Zachodnią, w ujęciu kulturowym, a ten sprytek teraz odwraca kota ogonem i bredzi o jej geograficznej specyfice.
    I jeszcze jedno, które z tych moich wywodów dowodzi, że jestem bezkrytycznym zwolennikiem kapitalizmu? Oczywiście stosujesz tu prymitywne chwyty odwracania uwagi od meritum dyskusji i mojego pytania na temat wpływu ZSRR na środowiska inteligenckie w Europie Zachodniej (patrz: państwa należące do kręgu kultury zachodnioeuropejskiej, do których niewątpliwie nie należy Rosja). Jesteś w stanie to zrobić, czy będziesz teraz brandzlował się na temat podziału geograficznego Europy?

  35. Ozzy
    To od dawna nie jest to głos Hawkinga a syntetyzatora głosu. Geniuszami są ci, którzy ten syntetyzator zaprojektowali.

  36. Kochan
    1. Rosja ma dziś znów sojuszników w Niemczech. Tylko Polacy bezsensownie drażnią rosyjskiego niedźwiedzia i niebawem będą znów tego żałować, tak jak np. w roku 1939.
    2. Co tu ma do rzeczy Turcja?
    3. Mitteleuropa z dawnego ZSRR obejmuje tylko Litwę, Łotwę i Estonię oraz zachodnią część Ukrainy i okolice Grodna na Białorusi (przedwojenne tereny RP). Na zachodzie Mitteleuropa kończy się na Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Rosja nigdy do Europy Środkowej nie należała, choć geograficznie ma ona okręg Królewiecki. Natomiast militarnie Rosja dominowała nawet nad Francją, która wyraźnie leży w Europie Zachodniej, czyli na zachód od Niemiec a na wschód od Hiszpanii.
    4. To powiedz nam co sądzisz o kapitalizmie. Ciekaw jestem twoich wywodów na ten temat.
    5. Wpływ ZSRR na środowiska inteligenckie w Europie Zachodniej nawet i w Ameryce Północnej był olbrzymi. Z wiadomych przyczyn tzw. Zachód nie chce się do tego otwarcie przyznać.
    6. Polska też nie należy i nigdy nie należała do kręgu kultury zachodnioeuropejskiej, a tylko środkowoeuropejskiej. Kultura zachodnioeuropejska to są bowiem właściwie tylko Wielka Brytania z Irlandią i Francja, poza jej południem, które razem z Włochami, Hiszpanią i Portugalią należą do kręgu kultury południowoeuropejskiej. Poparz więc raz jeszcze na:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mitteleuropa#/media/File:Grossgliederung_Europas-en.svg.
    7. Wyraz „brandzlowanie” pamiętam z koszar. Nie należy on raczej do słownika inteligenta, za którego tak bardzo chcesz uchodzić.
    8. Rosja ma tak bogatą własną kulturę, że nie musi małpować zachodnioeuropejskiej czy nawet środkowoeuropejskiej. Polecam ci opowiadanie „The helping hand” („Pomocna dłoń”) amerykańskiego pisarza Paula Andersona (dostępne też po polsku w zbiorze „rakietowe szlaki”).

  37. jakowalski
    16 marca o godz. 20:33 1155395

    1. A co ma ta spekulacja wspólnego z dominacją Rosji w kręgu kulturowym Europy Zachodniej, do którego bezsprzecznie należą Niemcy? To, że istnieją środowiska polityczno-gospodarcze w Niemczech, którym zależy na robieniu kasy w Rosji oznacza dominację ekonomiczną (a tym samym kulturową i militarną) w tym kraju?
    2. Pytanie o Turcję, jako sojusznika Rosji, dotyczyło twojego skwitowania, że „sojusz prusko-austriacko-rosyjski nie jest niczym nowym” w kontekście domniemanej dominacji Rosji w Europie Zachodniej. I miało to pytanie uzmysłowić twoje absurdalne myślenia na temat tejże dominacji, która de facto żadną dominacją nie była, przynajmniej w okresie wojen napoleońskich na początku XIX wieku.
    3. Nie rozmawiamy tu o meandrach geograficznych lokalizacji, tylko o przynależności do kręgu kulturowego. Niemcy, Austria, wprawdzie geograficznie nie są położone na zachodzie Europy, ale należą i stanowią niezwykle istotny element kultury zachodnioeuropejskiej. Tak, jak np. Włochy czy Grecja – geograficznie są na południu Europy, ale cywilizacyjnie należą do Europy Zachodniej. To samo z krajami skandynawskimi …. Czy takie podstawowe sprawy należy ci wyjaśniać?
    4. Nie mam ochoty. Jest to blog poświęcony muzyce, ewentualnie wybranym rejonom artystycznym związanych z muzyką czy też otoczeniu kulturowym, w którym powstaje taka muzyka.
    5. Ja się pytałem o jakie konkretnie chodziło wpływy ZSRR na środowiska inteligenckie w obrębie kultury, a ty odpowiadasz, że ten „wpływ był olbrzymi”. Rozmowa, jak z debilem … ewentualnie jak z polskim politykiem… Masz tu swoją powagę rozmówcy w pigułce. Jakieś pytania? Jakieś użalanie, że ktoś cie w obraża?
    6. Popatrz więc po raz pierwszy tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Western_world. Nigdzie nie napisałem też, że Polska należy do kręgu kulturowego Europy Zachodniej. Polska położona jest na styku tych dwóch z (wschodniosłowiańską) kultur i nie jest możliwe definitywne wskazanie, jak to z Polską jest faktycznie w tym aspekcie.
    7. To słabo znasz kulturę polską wraz jej literaturą. Wróć do szkoły i poczytaj książki Fredro… nie bedziesz wówczas musiał kojarzyć pewnych słów z koszarami. To widać, co cie kształtowało, jako „ynteligenta”.
    8. Ja nigdzie nie napisałem, że Rosja małpuje kulturę zachodnioeuropejską. Napisałem, że awangarda rosyjska była odpowiedzią na awangardę zachodnioeuropejska, co można uznać za pewien typ małpowania, bo np. sławetny rosyjski kubofuturyzm był kopią tego, co już powstało w malarstwie, o czym świadczy już nazwa tego podgatunku w malarstwie.

  38. Kochan – cz. I
    1. Niemcy wiedzą, z kim należy robić interesy. Polacy tego niestety jeszcze nie odkryli.
    2. Turcja jest dziś takim samym sojusznikiem Rosji, jakim na przełomie lat 1930-tych i 1940-tych III Rzesza była sojusznikiem ZSRR.
    3. Tu właśnie mówimy o przynależności do kręgu kulturowego. Popatrz na tę mapę, do której dałem ci link – kultura zachodnioeuropejska to jest właściwe tylko Francja i W. Brytania wraz z Irlandia. Włochy i Grecja to jest typowa kultura południowoeuropejska (grecko-rzymska). Skandynawia to jest zaś wyraźnie odrębna kultura skandynawska.
    4. Wykręcasz się od odpowiedzi. A kapitalizm ma sporo wspólnego z muzyka. Np. pierwszym kapitalistycznym, czy jak kto woli burżuazyjnym, wybitnym kompozytorem był Schubert. Mozart czy Beethoven, a nawet Chopin, tworzyli głównie dla arystokracji, a to, dla kogo się tworzy, wpływa i to znacznie na to, co i jak się tworzy.
    5. Poznałeś tę „listę Orwella”? Wiesz kim był Orwell?
    6. Nie ma czegoś takiego jak „ Świat Zachodni”. To jest tylko mit stworzony przez USA dla swoich własnych imperialnych celów. Co ma np. Papua Nowa Gwinea czy nawet Australia wspólnego z kulturą tzw. Zachodu? Znacznie mniej niż np. Argentyna czy Urugwaj, niezaliczane przez Samuela P. Huntingtona do tzw. Zachodu. Ten facet nie ma po prostu pojęcia o tym, o czym on naucza. Powtarzam: Polska należy do kręgu kulturowego Europy Środkowej, czyli leży na wschód od obszaru kultury zachodnioeuropejskiej, na zachód od obszaru kultury wschodnioeuropejskiej, na południe od obszaru kultury skandynawskiej (Północnoeuropejskiej) i na północ od obszaru kultury południowoeuropejskiej.
    7. Fredro słusznie porzucił pisanie, kiedy uświadomił sobie, że nie każdego bawią koszarowe żarty. A w czasach, kiedy studiowałem, służba wojskowa była obowiązkowa, także dla studentów. I dobrze. Wtedy wojsko polskie nie było zdominowane, tak jak dziś, przez tępych na ogół zawodowych wojskowych. Większość oficerów to byli absolwenci cywilnych szkół wyższych, nie ważne, że byli oni w rezerwie, skoro zawsze spora ich część odbywała okresowe ćwiczenia i tym samym pozytywnie wpływała na poziom umysłowy reszty kadry oficerskiej. Dziś nie ma już praktycznie oficerów rezerwy, a więc poziom intelektualny polskiej kadry oficerskiej a szczególnie generalskiej jest taki jak każdy widzi, czyli poniżej jakiegokolwiek minimum. C.D.N.

  39. Kochan – cz. II
    8. Awangarda rosyjska była niezależna od tzw. zachodnioeuropejskiej. Ona powstała w oderwaniu od nurtów dominujących na zachód od Rosji Radzieckiej, która była przecież odizolowana od tzw. Zachodu oraz w zupełnie innych warunkach ustrojowych, a jak wiadomo, baza kształtuje nadbudowę. Awangarda rosyjska obejmowała szereg zjawisk i zróżnicowanych kierunków w ramach modernizmu, które pojawiły się w sztuce rosyjskiej w latach 1900–1932. Szczególne miejsce zajęły kierunki takie jak np. neoprymitywizm, abstrakcjonizm, konstruktywizm, suprematyzm, kubofuturyzm, rajonizm, sztuka analityczna i racjonalizm. W ZSRR była rozwijana nowoczesna inżynieria, m.in. inżynieria strukturalna Władimira Szuchowa. Neoprymitywiści rosyjscy odwoływali się do sztuki naiwnej, nieprofesjonalnej, ludowej, ikonografii, łuboków, również sztuki ludów pierwotnych i dzieł tworzonych przez chorych psychicznie lub osoby niepełnosprawne umysłowo. Oryginalny styl w malarstwie wypracował Marc Chagall. W latach 1906–1910 pobierał on nauki u Léona Baksta w Szkole Rysunku i Malarstwa w Petersburgu, a w latach 1914–1923 związał się z moskiewskimi kręgami artystycznymi. Jego styl malarski został ukształtowany pod wpływem ekspresjonizmu, neoprymitywizmu i kubizmu. Za ojca ruchu abstrakcyjnego uważa się rosyjskiego artystę Wasilija Kandinskiego. Podczas pobytu w Niemczech stworzył on tak zwany abstrakcjonizm niegeometryczny. Za pierwszy, świadomy, w pełni abstrakcyjny obraz uważa się dzieło Kandinskiego, „Akwarelę abstrakcyjną” (1910). Futuryzm pojawił się w Rosji w latach 1909–1930 pod wpływem „Manifestu Marinettiego” (1909) i był reprezentowany przez dwa główne nurty – antyestetycznych kubofuturystów oraz literackich, estetycznych i symbolistycznych egofuturystów. W przeciwieństwie do włoskiego futuryzmu, futuryzm rosyjski był z założenia lewicowy, proletariacki i antywojenny. Rosyjscy futuryści czerpali także inspirację m.in. z rosyjskiego kosmizmu i filozofii Nikołaja Fiodorowa. Wierzono w zwycięstwo socjalizmu, nauki, fizyczną nieśmiertelność człowieka i w podbój kosmosu. Futuryści rosyjscy na ogół odrzucali: tradycję, religię, mizoginię, militaryzm, faszyzm i szowinizm. W latach 1913–1920 uformował się w Rosji konstruktywizm, który następnie zrewolucjonizował koncepcję sztuki na świecie. Wyznaczenie dokładnej daty powstania konstruktywizmu nie jest możliwe. Na powstanie kierunku złożyły się głównie: kubofuturyzm, projektowane od 1911 roku stalowe reliefy i sztuka maszynowa Władimira Tatlina, teoria grafiki Aleksandra Rodczenki z 1917 roku oraz koncepcja sztuki Antoine Pevsnera i Nauma Gabo opublikowana w Manifeście realistycznym w 1920 roku. W roku 1915 odbyła się pierwsza ekspozycja reliefów Tatlina w ramach „Ostatniej wystawy futurystycznej 0.10” w Petersburgu, na której także ogłoszono powstanie suprematyzmu, łączonego niekiedy z konstruktywizmem. Jako nazwa kierunku sztuki konstruktywizm pojawił się w latach 1917–1920. W roku 1919 roku odbyła się pierwsza wystawa młodych konstruktywistów z OBMACHU (1919–1923), a w roku 1921 odbyły się w Moskwie dwie kluczowe wystawy „5×5=25”. Konstruktywiści radzieccy odrzucali całkowicie sztukę dekoratywną i koncentrowali się wyłącznie na znalezieniu funkcji przestrzeni i przedmiotu adekwatnej do potrzeby. To podejście zaowocowało rewolucją w architekturze, która doprowadziła do powstania tzw. stylu międzynarodowego, ale w przeciwieństwie do stylu międzynarodowego, radziecki konstruktywizm nie dążył do w pełni abstrakcyjnej i zdematerializowanej kompozycji, opierając się często na efektach kontrastu między elementami ciężkimi i lekkimi, sugerując przezwyciężenie grawitacji. Zakładane przez konstruktywistów zasady obejmowały początkowo anonimowość architektury, zastosowanie inżynierii maszynowej, metod przemysłowych i marksistowskich idei społecznych w budownictwie. Klasyczny konstruktywizm podkreślał też znaczenie samego procesu budowlanego, wprowadzając do architektury elementy wskazujące na możliwość kontynuacji i rozbudowy budynku, takie jak wybiegające w przestrzeń ramy, maszty i stropy. Po roku 1917 rewolucyjna sztuka proletariacka w Rosji ewoluowała w kierunku faworyzowanego od 1928 roku przez władze socrealizmu, stanowiącego splot ideologii komunistycznej z realistyczną manierą. Pierwszymi teoretykami socrealizmu byli Aleksandr Bogdanow, Anatolij Łunaczarski i Aleksandr Woronski. Łunaczarski jako pierwszy wprowadził już w 1906 roku pojęcie „proletariacki realizm”. W roku 1932 Iwan Gronski i Walerij Kirpotin, współpracując z biurem politycznym partii bolszewickiej (a więc faktycznym rządem ZSRR) i dysponując pełną aprobatą Stalina, rozpoczęli propagację terminu „socjalistyczny realizm” oraz głoszenie konieczności dostosowania awangardy do ogólnego kierunku rozwoju sztuki radzieckiej w nawiązaniu do tradycji klasycznej, nowych koncepcji realizmu i tzw. typowości. Dopiero jednak w roku 1934 (Wielki Kryzys na tzw. Zachodzie) socrealizm stał się ostatnim oficjalnym stylem w Rosji i dominował do lat 1960-tych (na podstawie Wikipedii).

  40. jakowalski
    16 marca o godz. 22:57 1155397

    Kończę z tobą tę dyskusję. Jeśli na moje kolejne wezwanie podania przykładów dominacji kultury ZSRR w kulturze zachodnioeuropejskiej, środkowoeuropejskiej czy jakiej tam chcesz uprawiasz agitacyjną błazenadę, sądząc, że jest to merytoryczne wyjaśnienie sprawy, to ja olewam coś takiego. Jak można tzw. „listę Orwella”, czyli jakiś nieformalny wykaz sympatyków polityki ZSRR lub marksistowsko-komunistycznego światopoglądu wśród elity angielskiej z początku lat 40. podawać jako przykład kulturowej dominacji ZSRR? Na takiej samej zasadzie można wskazać dominację niemieckiego faszyzmu w Wielkiej Brytanii w tamtym okresie. Mogę się założyć, że wielu z tejże elity angielskiej sympatyzowała z poglądami nazistowskimi Hitlera… Przed wojną działy nawet jawne partie faszystowskie… a po wojnie były próby odtworzenia tych ruchów politycznych, wprawdzie bezskutecznie, ale takie próby z czegoś wynikały… a wynikały chociażby z tego, że jakaś część społeczeństwa, w tym jego elity, wciąż sympatyzowały z faszyzmem.
    Ponadto dyskredytujesz naukowców jedynie ze względu na ich kraj pochodzenia nie podając tu żadnych merytorycznych argumentów, a jedynie jakieś prymitywne dyrdymały typu: „To jest tylko mit stworzony przez USA dla swoich własnych imperialnych celów” albo „Ten facet nie ma po prostu pojęcia o tym, o czym on naucza”. Jesteś po prostu żenujący w tej rozmowie…
    Polityke, kulturę USA można i należy krytykować (sam to robię na co dzień), ma to mieć jednak jakieś merytoryczne, racjonalne podstawy.

  41. @jakowalski

    trzeba byc rzeczywiscie g e n i u s z e m , by wypisywac te akrobacje jak Wasc czyni –
    niczym szakal klawiatury komputerowej na swobodzie, ktory zagraza przyrodzie.

  42. ozzy
    Słyszałeś o wolności słowa i erystyce?

  43. Rafał Kochan
    Zostało ci, „inteligencie”, tylko wyzywanie oponenta od wariatów, idiotów, dupolizów, żałosnych oszołomów i kretynów. Zgłaszam więc twój wpis do prokuratury. Przypominam, że „Polityka” ma w takich przypadkach obowiązek udostępnić mi twoje pełne dane personalne.

  44. DO: biuro.podawcze(at)pg.gov.pl, skargi(at)pg.gov.pl, polityka(at)polityka.pl, internet(at)polityka.pl, m.domagala(at)polityka.com.pl, A.Szczerbiak(at)polityka.pl
    Re: Chamstwo na blogu Bartka Chacińskiego (wątek „Stephen Hawking w dziesięciu krótkich utworach”)
    Niejaki Rafał Kochan wyzywanie mnie na blogu Bartka Chacińskiego (wątek „Stephen Hawking w dziesięciu krótkich utworach”) od wariatów, idiotów, dupolizów, żałosnych oszołomów i kretynów. Zgłaszam więc jego wpis do prokuratury i przypominam, że „Polityka” ma w takich przypadkach obowiązek udostępnić mi jego pełne dane personalne. Oto pełna treść tego wpisu:
    Rafał KOCHAN
    17 marca o godz. 7:33 1155402
    jakowalski
    16 marca o godz. 22:57 1155397
    Kończę z tobą tę dyskusję. Jeśli na moje kolejne wezwanie podania przykładów dominacji kultury ZSRR w kulturze zachodnioeuropejskiej, środkowoeuropejskiej czy jakiej tam chcesz uprawiasz agitacyjną błazenadę, sądząc, że jest to merytoryczne wyjaśnienie sprawy, to ja olewam coś takiego. Jak można tzw. „listę Orwella”, czyli jakiś nieformalny wykaz sympatyków polityki ZSRR lub marksistowsko-komunistycznego światopoglądu wśród elity angielskiej z początku lat 40. podawać jako przykład kulturowej dominacji ZSRR? Na takiej samej zasadzie można wskazać dominację niemieckiego faszyzmu w Wielkiej Brytanii w tamtym okresie. Mogę się założyć, że wielu z tejże elity angielskiej sympatyzowała z poglądami nazistowskimi Hitlera… Przed wojną działy nawet jawne partie faszystowskie… a po wojnie były próby odtworzenia tych ruchów politycznych, wprawdzie bezskutecznie, ale takie próby z czegoś wynikały… a wynikały chociażby z tego, że jakaś część społeczeństwa, w tym jego elity, wciąż sympatyzowały z faszyzmem.
    Ponadto dyskredytujesz naukowców jedynie ze względu na ich kraj pochodzenia nie podając tu żadnych merytorycznych argumentów, a jedynie jakieś prymitywne dyrdymały typu: „To jest tylko mit stworzony przez USA dla swoich własnych imperialnych celów” albo „Ten facet nie ma po prostu pojęcia o tym, o czym on naucza”. Jesteś po prostu żenujący w tej rozmowie…
    Polityke, kulturę USA można i należy krytykować (sam to robię na co dzień), ma to mieć jednak jakieś merytoryczne, racjonalne podstawy. Twoja amerykanofobia jest żałosna i dyskwalifikuje ciebie jako poważnego rozmówcę. I nie wnikam tu w kwestię tego czy jesteś zwykłym. tzw. pożytecznym idiotą czy płatnym dupolizem Putina rodem z legendarnego Radia Erewań. Jesteś po prostu takim samym żałosnym oszołomem, jak cały ten tabun irracjonalnych, prawicowo-narodowych kretynów, którzy potępiają w czambuł wszelkie lewicowo-(neo-)marksistowskie zjawiska istniejące w przestrzeni społecznej, wskazując na ich destrukcyjny charakter i antykulturowość. A zasada jest następująca, nie podejmować dyskusji z wariatami, takoż to czynię… Żegnam.
    Link: https://polifonia.blog.polityka.pl/2018/03/14/stephen-hawking-w-dziesieciu-krotkich-utworach

  45. Kochan
    A tak ad rem – gdzie ja potępiam w czambuł te „wszelkie lewicowo-(neo-)marksistowskie zjawiska istniejące w przestrzeni społecznej, wskazując na ich destrukcyjny charakter i antykulturowość”? Przeciez ja tylko wyliczyłem jak najbardziej realne osiągniecia sztuki w ZSRR, i to nie wspominając nawet o muzyce czy literaturze, a ty mnie z tego powodu wyzywasz od „irracjonalnych, prawicowo-narodowych kretynów”. Gdzie u ciebie podziała się elementarna logika? Czy ty myślisz mózgiem czy też jądrami i penisem?

  46. 17 marca o godz. 11:38 1155407
    DO: biuro.podawcze(at)pg.gov.pl, skargi(at)pg.gov.pl, polityka(at)polityka.pl, internet(at)polityka.pl, m.domagala(at)polityka.com.pl, A.Szczerbiak(at)polityka.pl
    Re: Chamstwo na blogu Bartka Chacińskiego (wątek „Stephen Hawking w dziesięciu krótkich utworach”)
    Niejaki Rafał Kochan wyzywanie mnie na blogu Bartka Chacińskiego (wątek „Stephen Hawking w dziesięciu krótkich utworach”) od wariatów, idiotów, dupolizów, żałosnych oszołomów i kretynów. Zgłaszam więc jego wpis do prokuratury i przypominam, że „Polityka” ma w takich przypadkach obowiązek udostępnić mi jego pełne dane personalne. Oto pełna treść tego wpisu:
    Rafał KOCHAN
    17 marca o godz. 7:33 1155402
    jakowalski
    16 marca o godz. 22:57 1155397
    Kończę z tobą tę dyskusję. Jeśli na moje kolejne wezwanie podania przykładów dominacji kultury ZSRR w kulturze zachodnioeuropejskiej, środkowoeuropejskiej czy jakiej tam chcesz uprawiasz agitacyjną błazenadę, sądząc, że jest to merytoryczne wyjaśnienie sprawy, to ja olewam coś takiego. Jak można tzw. „listę Orwella”, czyli jakiś nieformalny wykaz sympatyków polityki ZSRR lub marksistowsko-komunistycznego światopoglądu wśród elity angielskiej z początku lat 40. podawać jako przykład kulturowej dominacji ZSRR? Na takiej samej zasadzie można wskazać dominację niemieckiego faszyzmu w Wielkiej Brytanii w tamtym okresie. Mogę się założyć, że wielu z tejże elity angielskiej sympatyzowała z poglądami nazistowskimi Hitlera… Przed wojną działy nawet jawne partie faszystowskie… a po wojnie były próby odtworzenia tych ruchów politycznych, wprawdzie bezskutecznie, ale takie próby z czegoś wynikały… a wynikały chociażby z tego, że jakaś część społeczeństwa, w tym jego elity, wciąż sympatyzowały z faszyzmem.
    Ponadto dyskredytujesz naukowców jedynie ze względu na ich kraj pochodzenia nie podając tu żadnych merytorycznych argumentów, a jedynie jakieś prymitywne dyrdymały typu: „To jest tylko mit stworzony przez USA dla swoich własnych imperialnych celów” albo „Ten facet nie ma po prostu pojęcia o tym, o czym on naucza”. Jesteś po prostu żenujący w tej rozmowie…
    Polityke, kulturę USA można i należy krytykować (sam to robię na co dzień), ma to mieć jednak jakieś merytoryczne, racjonalne podstawy. Twoja amerykanofobia jest żałosna i dyskwalifikuje ciebie jako poważnego rozmówcę. I nie wnikam tu w kwestię tego czy jesteś zwykłym. tzw. pożytecznym idiotą czy płatnym dupolizem Putina rodem z legendarnego Radia Erewań. Jesteś po prostu takim samym żałosnym oszołomem, jak cały ten tabun irracjonalnych, prawicowo-narodowych kretynów, którzy potępiają w czambuł wszelkie lewicowo-(neo-)marksistowskie zjawiska istniejące w przestrzeni społecznej, wskazując na ich destrukcyjny charakter i antykulturowość. A zasada jest następująca, nie podejmować dyskusji z wariatami, takoż to czynię… Żegnam.
    Link: polifonia.blog.polityka.pl/2018/03/14/stephen-hawking-w-dziesieciu-krotkich-utworach

  47. Kochan
    Jeszcze to – na serio uważasz, że Papua – Nowa Gwinea jest częścią Zachodu?
    https://en.wikipedia.org/wiki/Western_world#/media/File:Western_world_Samuel_P_Huntington.svg

  48. Bartek, daj spokój, wystraszyłeś się tego oszołoma? Przecież ten śmieszny gość już połowę populacji blogowej podał do wirtualnego sądu za zniesławianie i obrażanie. Mnie już raz podał kilka lat temu, innych po kilka razy… Ten człowiek nadaje się do placówki specjalistycznej w Tworkach.

  49. Proszę o powstrzymanie się od dalszych uwag personalnych obu Panów – informując dodatkowo użytkownika „jakowalski”, że jeśli rozpoczyna się dyskusję kontrowersyjną tezą rzuconą w stosunku do osoby zmarłej, może to zostać odebrane jako prowokacja z góry obliczona na granie na emocjach całej zbiorowości Czytelników bloga. Jako gospodarz bloga pragnę też zauważyć, że w mojej ocenie OBAJ Panowie użyli w stosunku do siebie w toku dyskusji argumentów o charakterze personalnym, więc jeśli którykolwiek z Was życzy sobie usunięcia komentarzy pod tym wątkiem, może napisać do administratora albo zostawić wyraźną prośbę w komentarzach. Przepraszam za to ą-ę, ale ten formalny ton nie ja w tym wypadku wprowadziłem. I teraz, skoro już wnioski poszły do administracji publicznej, formalnie zamykam komentarze pod tym wątkiem.

css.php