Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

11.03.2015
środa

Można się przyjemnie zdziwić

11 marca 2015, środa,

Mnie przynajmniej potężnie zaskoczyła SoKo. Pierwsza Polka u Ariela Pinka – chciałoby się krzyknąć. No ale, jak to bywa, nie do końca Polka. 28-letnia Stephanie Sokolinski urodziła się w Bordeaux, polskie pochodzenie miał jej ojciec. Ona sama przez lata robiła głównie karierę filmową – ma nawet na koncie nominację do Cezara za rolę w filmie „Początek”, którego nie znam, więc się nie będę wymądrzał. Jak to bywa coraz częściej z aktorkami, SoKo nagrywa też piosenki. Śpiewała z Pete’em Dohertym, otwierała koncerty M.I.A., na poprzednim autorskim (śpiewa i pisze) albumie „I Thought I Was an Alien” szło to nieźle, na nowej płycie, która nosi tytuł „My Dreams Dictate My Reality” wychodzi jeszcze lepiej. Właściwie to nawet należy tego posłuchać, co w wypadku muzyki francuskiej ostatnio nie jest regułą. Tylko czy to jeszcze muzyka francuska?

Na pewno francuski jest kult The Cure, w który depresyjna atmosfera i nowofalowe aranżacje piosenek SoKo wpisują się bardzo mocno. Nad Sekwaną zespół Roberta Smitha miał bodaj najwierniejszych fanów, a Sokolinski – chociaż nie może pamiętać tego zjawiska z lat 80. – sama jest wielbicielką tego zespołu. Balansowanie na granicy gotyckich brzmień, gitarowe riffy (w „Who Wears the Pants” mamy bezpośrednie ślady estetyki The Cure), a jeśli nawet nie to – duch postpunkowej epoki jest tu bardzo silnie odczuwalny. Nie ma wiele francuskości w produkcji, za którą odpowiada Ross Robinson (jeszcze jeden wątek The Cure – RR produkował ich płytę z 2004 roku), zatem SoKo najwyraźniej miała fundusze i trafiła do Kalifornii. Tutaj z kolei musiała spotkać Ariela Pinka, którego obecność sprawia, że album, który zaczyna się banalnie i popowo – choć przebojowo zarazem – nabiera z czasem charakteru niezwykłej, stylowej podróży w stronę piosenkowej retrospekcji z lat 80. SoKo stylizuje do przesady wokale, co wypada momentami wyśmienicie („Temporary Mood Swings”), a wreszcie śpiewa dwa duety z Pinkiem, naiwnie fałszowane „Monster Love” i świetne, wspólnie napisane „Lovetrap” z autocytatem Pinka z „Kinski Assassin” i atmosferą przesłodzonego miłosnego hitu z przeszłości. Może i odrobina francuskości, takiej w stylu lat 60., by się tu znalazła?

„My Dreams Dictate My Reality” to porządnie zbudowany album, który prowadzi nas w takie zaskoczenia coraz głębiej, tak jakby ilustrował wyprowadzanie gwiazdy filmowej na manowce freaków świata alternatywnej sceny rockowej. Dramatyczny finał w „Keaton’s Song” z gorzkim miłosnym tekstem na poważnie pokazuje, że być może – poza całą modną otoczką – SoKo w naturalny sposób jest kimś w stylu Smitha, postacią teoretycznie zupełnie amatorską i teoretycznie z garażowego pobocza, która potrafi na pewną wspólnotę emocji i mroczny romantyzm naciągnąć całkiem szerokie grono słuchaczy. I jest szansa, że może na tym zbudować całkiem solidną karierę. A jeśli nawet to szczyt jej możliwości – miłe.

SOKO „My Dreams Dictate My Reality”
Because 2015

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Czy Robert Smith nie oskarzy jej o plagiat : D Dzieki za recenzje. Widzialem ten album, uznalem jednak, ze bedzie jakies badziewie. Nie sluchalem jeszcze w calosci mam od pol godziny dopiero. Zadziwiajace jest, ze dziewczyna siegnela do wczesnych cure’ow. Cure’zm w mojej opini jest mocno wplywowy. Okolo 3 Mega mojej playlisty to dream i indie pop, ktory jak mawia partnerka, ktora jest cure’m – to The Cure i podaje tytul plyty lub piosenki.
    Ale oni to robia troche inaczej, po prostu czerpia z klasyki. Podobnie jak ta nieszczesna soap opera wykonaniu corki MG w reakcji na ‚plagiat” Pharella. PW nie moze zrobic plagiatu jest zbyt wielki. Nie chce powiedziec, ze jest wiekszy niz MG, ale co najwyzej mozemy uzyc slowa – kreatywna inspiracja? Zgadzam sie ze powinni cos odpalic corce, ale na pewno nie calosc. To wszystko miesza sie z ClarcsonAffair. Jezeli rzeczywiscie Jeremy je?nal kolesiowi za to ze zupa nie byla ciepla to BBC go powinno wy?ebac. Obawiam sie, ze kolezka zasluzyl bo po prostu dal dupy. Che wierzyc w wersje ze PW i JC mieli dobre intencje. Jeszcze raz dzieki za Soko, jutro bede mial frajde, beda mial czas posluchac.
    Czytanie polifoni to czysta radosc. Podziekowania dla autora.

  2. To ja dziękuję!

  3. Warto dodać, że SoKo zagrała w 2013 roku w Białymstoku podczas Halfway Festivalu: http://www.nowamuzyka.pl/2013/07/22/halfway-festival-2013-w-bialymstoku-relacja-zdjecia-i-wideo/

css.php