Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

4.03.2012
niedziela

Srogo w pogo

4 marca 2012, niedziela,

1. Ema! Znajom na fejsie mi to wkleił na walla i zgniłem przy pierwszym numerze. Rozwalili mnie. Potem jakichś dwóch lamusów grało w Trójce – co ja sucham?? Zespół się nazywa Cloud Nothings i nieźle łoją. I ten charkot, ja fakam!!! Ostatnio miałem taki zanim mi wypisali klacośtammycynę. Chcę to. Nie, nie zapalenie krtani. Chcę być pankowcem. Chcę ich na Heńku. Dugi wpis dzisiaj, sorki, ale odleciałem. No i pierwsza w tym roku płyta, która nie muli. Nie odwracajcie się do niej tyłem, bo potrafi skopać dupę. Czekitaut, men. I uderzaj w pogo. Srogo.

2. Kochani! Post-hardcore’owy kwartet z Cleveland uderza z trzecim i chyba przełomowym albumem, na którym soniczną inwencję łączą z kapitalną produkcją Steve’a Albiniego (choć Dylan Baldi opowiadał Pitchforkowi, że Albini przez cały okres pracy grał w Scrabble. Wydłużone kompozycje wypełnia pozorna pustka, w gruncie rzeczy na poziomie emocji dzieje się tu mnóstwo. Wszystko to, od okładki z latarnią morską w nieostrości, przez tytuł („Atak na pamięć”), aż po wymowne hasło z pierwszego nagrania „No Future/No Past” (pokolenie żyjące teraźniejszością?), dopisuje kolejny element historii retrowpływów w muzyce, a Simon Reynolds już teraz powinien się zacząć umawiać z grupą na rozmowę do kolejnego wydania „Retromanii”.

3. Dzień dobry. Z przerażeniem stwierdziłem, że czas podsumowań premier z lutego minął, najwyższa więc pora omówić ostatnie płyty ze stycznia. Szkoda, że zachowawczo postanowiłem sprawdzić tę przed zakupem, bo empetrójki z materiałem Cloud Nothings przeleżały kupę czasu w pamięci mojego odtwarzacza. Pierwszych kilka minut zresztą też nie powiedziało mi nic poza tym, że to by była muzyka mojego syna, gdyby był już nie przedszkolakiem, tylko wyrostkiem. Dobrze z kolei, że uzupełniłem braki w dziedzinie kontaktów z The Wipers od czasu wspólnego słuchania w Trójce z red. JH, bo pewnie lista odniesień nie byłaby pełna. W każdym razie robi to kolosalne wrażenie.

4. Krótko, bo na drugim blogu też co nieco na ten temat publikuję. Muzyka z kręgu dla mnie nie najbliższego, ale porywająco zagrana i świetnie wyprodukowana. Trudno powiedzieć, jak dużo do brzmienia Cloud Nothings wniósł Steve Albini, a jak dużo wypracowali sami po dwóch średnio przyjmowanych płytach. Może nie cała oferta Carpark Records – i współpracującej z nią Wichita Recordings – do mnie przemawia, ale mają świetną politykę, jeśli chodzi o albumy analogowe – sprzedają je w niemal takiej samej cenie co CD. Wytłoczony na grubym (180g) białym winylu i wyposażony w kody do ściągnięcia mp3 krążek Cloud Nothings ma wszystko, co każe inwestować w czarne. No dobra, jakość tłoczenia mogłaby być ciut lepsza, choć nie porównywałem tego z wersją CD i prawdę mówiąc nie pali mi się.

5. Ten polifoniczny wywód na temat tego, jak Cloud Nothings mogą połączyć różne środowiska i gusty, byłby pełniejszy, gdyby i mojej żonie ta płyta się podobała.

CLOUD NOTHINGS „Attack on Memory”
Carpark/Wichita 2012
8/10
Trzeba posłuchać:
„Wasted Days”.

Cloud Nothings – Wasted Days by Tiago.Cristóvão.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. dorzucam do tego polifonicznego głosu dwa grosze od siebie, pierwszy z EN (pisany trochę na gorąco), drugi z bloga, bardziej osobisty:

    http://wolnamuzyka.blogspot.com/2012/02/cloud-nothings-attack-on-memory.html

    http://electricnights.pl/recenzje/188/attack-on-memory

    no i tym post-hardcore’em w kontekście poprzednich ich płyt bym tak nie szafował 🙂

  2. ‚Wasted Days’ faktycznie trzeba posłuchać, tak jak ‚No Future/No Past’. Reszta niestety o wiele gorsza.

  3. @wieczór –> Faktycznie, poprzednie nagrania z trochę innej półki. No, i widzę, że nie ja jeden napisałem więcej niż jedną recenzję tej płyty – za to ja jestem chyba ostatni z pisaniem o CN. Zawsze jednak lepiej teraz niż dopiero w podsumowaniu rocznym 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do słuchania w samochodzie – można wyć nie narażając się na dziwne spojrzenia rodziny 🙂

  6. hehehe. mam też dobry tekst, autentyk 🙂

    ja pie*****. oddam 11.06 amerykański zespół muzyczny w dobre ręce…

    mogą zagrać, zaśpiewać, pomiksować płyty. pewnie i puknąć…
    dziewczyny, nie chcecie? ten członek wenezuelskiego pochodzenia jest całkiem
    przystojny, a jeszcze nie mamy skanu paszportu Savino Di Vietro! na pewno
    będą mieli przy sobie 1500 EUR. w gotówce. a może i więcej. jest
    chętny? i klub zobowiązał się dać im torbę blantów. czadó, może
    ty ich więc weźmiesz? dołożę nawet 2000 zł, trudno. kalor, nie chcesz
    kupić dzieciom jakichś ubrań? może wysłać ich pipi [dziewczyna miała poważny wypadek w Barcelonie, jest na rehabilitacji, musi sobie radzić sama – przyp. S] do pomocy?
    poważnie. ale niech się szybko decyduje, bo potem bilety do Barcelony
    zdrożeją…

    żeby nie było rozczarowań później, chodzi o Gonjasufi.

    co ONI zrobią PO koncercie następnego dnia, w poniedziałek 11.06? to JA mam wiedzieć? latają przecież z managerem. mój boże, może na mecz se pójdą? po koncercie to my będziemy leżeć pewnie urąbani z żalu lub radości, jak znam współpracowników. dobrze, że kierowca chociaż nie pije…

    no, żesz k***a, nie sądziłem, że najtrudniejszym elementem tego
    przedsięwzięcia będzie czas „PO KONCERCIE”…

  7. i jeszcze nowe Disappears – aż dziwne, że bez dotyku Albiniego zrobione. Obowiązkowe dla „drgających nerwowo” przy GvB czy New Wet Kojak.

  8. Lubię ich poprzednią płytę, ale „attack…” to zupełnie inne oblicze zespołu, jakby chłopcy dojrzeli w ekspresowym tempie i postanowili zmienić kategorię wagową.

css.php