Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

8.07.2010
czwartek

Bardzo bliscy krewni (z Open’era)

8 lipca 2010, czwartek,

Jamajka i Nowy Jork spotykają się w Afryce. Już pierwszy utwór, „As We Enter”, był mnie w stanie przekonać do tej płyty. Rap Nasa i delikatnie tylko podlana melodią ragga Damiana Marleya, a w tle afrykański jazz Mulatu Astatke (w postaci sampla). Dalej wpływy afrykańskie będą się przewijały, ale i lekkość charakterystyczna dla reggae będzie ważnym elementem. Cała płyta to także festiwal świetnych gości (K’Naan, Stephen Marley, Lil’ Wayne), ale i jeszcze jedno – spójny zestaw nagrań szukających wspólnego gruntu dla hip-hopu i reggae, co jest zajęciem:

a. bardzo łatwym – bo hip-hop ma korzenie wprost w kulturze jamajskiej i w reggae, wcale nie są tak dalekimi krewnymi jak tytuł sugeruje;
b. bardzo przewidywalnym – bo wiadomo, że uda się znaleźć wspólny język;
c. bardzo przyjemnym – bo mało jest sympatyczniejszych rzeczy niż taka dwugłosowość w hip-hopie, który z natury jest świetną platformą do spotkań różnych gatunków.

Kolega mówił, że zdążył na Open’erze zobaczyć tylko koncert tego duetu i i tak wyszedł zadowolony. W relacji Jacka Sobczyńskiego na Musicspocie Nas i Damian Marley też są w ścisłej czołówce. Może ktoś z Was ma jakieś spostrzeżenia na temat tego koncertu i Open’era w ogóle? Jeśli tak, to proszę się tym podzielić, jako ścieżkę dźwiękową proponuję potraktować tę przesympatyczną, lekką, wakacyjną, bezpretensjonalną płytę.

NAS & DAMIAN MARLEY „Distant Relatives”
Def Jam 2010
7/10
Trzeba posłuchać
: „As We Enter”, „Dispear”, „Strong Will Continue”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Pavement zagrali świetny koncert, ale co ja tu o czywistościach. Grace Jones mile zaskoczyła formą i kondycją. innych piątkowych występów – Klaxisn, Empire of the sun – nie ma co wspominać.

  2. dead weather, pearl jam, matisyahu, the hives, pavement – to były jak dla mnie najlepsze koncerty tego festiwalu. może nawet jak się zepnę, napiszę jakąś relację.

  3. Ja widziałem tylko fragmenty solowych koncertów Nasa oraz Damiana i było bardzo dobrze, zwłaszcza w wypadku rapera. Domyślam się, że było jeszcze lepiej, kiedy obaj wyszli na scenę.

    A jeśli chodzi o cały festiwal to najlepiej wypadła trójka The Dead Weather, 2many Dj’s i Kings of Convenience.

css.php