Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

7.07.2010
środa

Tak dobre, że Panie ratuj

7 lipca 2010, środa,

„Rolling Stone” dał nowemu albumowi The Gaslight Anthem 3,5 na 5, ale napisał, że płyta „może się wydawać wysilona”. Nie sposób się z tym nie zgodzić, choć nie sposób się zgodzić z oceną.

„Uncut” dał 4 na 5, ale napisał, że „jeszcze nie wiadomo, dokąd zaprowadzi ich ta płyta, ale brzmią jak zespół, który bardzo się spieszy”. To fakt, ta 30-minutowa płyta zagrana w tempie brzmi jakby się spieszyli i nagrali ją trochę bezrefleksyjnie. Z oceną oczywiście się nie zgadzam.

„Slant Magazine” dał 3,5 na 5 i napisał, że „The Gaslight Anthem zawsze rozumieli, że muzyka rockowa jest dla dzieciaków”. Może autor tych słów nie zauważył, że takie postawienie sprawy idealnie uzasadnia większość wad banalnej i wdzięczącej się do słuchacza płyty TGA. Ocenę pozostawiam bez komentarza.

Pitchfork dał po aptekarsku 7.3 na 10 i napisał, że „jeśli inne zespoły próbują się uwolnić spod tyranii wpływu, to The Gaslight Anthem się z tym wpływem godzą”. Czym dotknął istoty kolejnego problemu, wymienił też nawet konkretnych siewców wpływu: Toma Petty’ego, Bruce’a Springsteena, Joe Strummera. Z oceną oczywiście się nie zgadzam.

Skoro wszyscy wszystko co najgorsze już napisali, jednocześnie udzielając grupie z New Jersey pełnego poparcia (i sprawiając, że wydałem na tę płytę pieniądze), to ja mogę tylko dodać tyle, że szkoda na temat tej płyty się rozpisywać. I dorzucić swoją ocenę, podobnie chłodną jak w wypadku The Hold Steady.

THE GASLIGHT ANTHEM „American Slang”
Side One Dummy 2010
4/10
Trzeba posłuchać:
Płyt „Nebraska” i „Born To Run” Bruce’a Springsteena. Nie dość, że lepsze, to jeszcze są w dobrej cenie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. absolutnie się nie zgadzam, ale na początku też miałem ochotę wypieprzyć ten album do kosza 🙂

  2. No dobra, dam mu szansę – zabranie ze sobą do samochodu takiej płyty to chyba najlepszy test, jaki można sobie wyobrazić. 🙂

  3. wydaje mi się, że tutaj raczej chodzi o podejście do takiej muzyki – nie ma zaskoczeń, nowych rozwiązań itp. jest za to masa dobrych piosenek w klasycznym stylu. bardzo podobna sytuacja do Hellacopters – doskonały zespół, który żerował na starym, dobrym rocku/rock’n’rollu, dlatego że nikt inny nie chciał/nie potrafił już go zagrać 🙂

    od czasu jak zmieniłem swoje nastawienie do tego albumu to nie mogę się od niego uwolnić. test samochodowy to chyba najlepsze rozwiązanie. jak nie „zaskoczy” to wyrzuć 🙂

  4. na rower, do samochodu, przy gotowaniu czy opalaniu – płyta świetna na lato. niezobowiązujący ale i nie irytujący amerykański rock. poprzednia płyta też spoko. 6/10

  5. Pingback: Polifonia » Archiwum bloga » Pocztówka z kraju wolności

css.php