Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego Polifonia - Płyty Bartka Chacińskiego

4.06.2010
piątek

Deprywacja sensoryczna w weekend

4 czerwca 2010, piątek,

Ręka do góry, kto pamięta „Odmienne stany świadomości” Kena Russella ze sceną, w której młody naukowiec Eddie Jessup w ramach doświadczeń z deprywacją sensoryczną zamyka się w wypełnionej wodą kapsule? Film może trochę się zestarzał, ale temat ciągle interesujący – w jaki sposób odciąć się całkiem od bodźców zewnętrznych i jaki rodzaj wrażeń wywoła taki stan? Dobra, jeśli nie pamiętacie Jessupa, to na pewno chociaż doktora House’a z piątego sezonu, gdy (uwaga na spoiler!) próbuje zajrzeć w głąb własnej pamięci i dowiedzieć się, kto jeszcze jechał wraz z nim roztrzaskanym w wypadku autobusem. Tam też mamy komorę deprywacyjną – ciekaw jestem skądinąd, czy w Ameryce jest to-to na zwykłym wyposażeniu szpitalnym. Może ktoś wie?

Piszę o tym dlatego, że płyty Rafaela Antona Irisarriego działającego najczęściej pod szyldem The Sight Below dają – jak się domyślam – jakąś namiastkę doświadczenia deprywacji sensorycznej. Opisywanie ich jako „ambient”, czyli muzykę pasywną*, nie jest moim zdaniem najwłaściwsze – w pewnym sensie to, co robi The Sight Below, jest właśnie aktywne. Wyobraźmy sobie człowieka zamkniętego w metalowej komorze i skupiającego się na dźwiękach pracy własnego organizmu (tych nie można wyłączyć – m.in. dlatego nie ma czegoś takiego jak bezwzględna cisza), który słyszy dobiegające z zewnątrz kabiny dźwięki imprezy. Z drugiej strony – pomyślmy o muzyce, która w sposób idealny wybija nas z rytmu codzienności – obcowanie z tym albumem odbieranym na słuchawkach w tłumie na ruchliwej ulicy miasta to doświadczenie, w którym przestajemy w tym wszystkim uczestniczyć, stajemy się obserwatorem zjawisk dookoła. Coś podobnego jak z płytami Gas, po trosze może się to też kojarzyć z niektórymi nagraniami Williama Basinskiego. Te podobieństwa to zresztą jedyne utrapienie związane z tą drugą w dyskografii The Sight Below dużą płytą. Pierwsza („Glider”) oparta była w większości o przetwarzane, lecz wciąż jeszcze identyfikowalne dźwięki gitary – miała więc swój wyjątkowy charakter (inni powiedzą, że brzmieniowo była po prostu bliżej Fennesza). Na nowym albumie te elementy zniknęły.

Warto zwrócić uwagę – gdzieś pomiędzy coverem Joy Division („New Dawn Fades”) a długim „Stagger” – na kapitalne nagranie dostępne tylko w wersji cyfrowej albumu (a tę można kupić na przykład tutaj) – „Splénétique”. Jedno jest pewne: z tym albumem długi weekend wyda wam się jeszcze dłuższy.

THE SIGHT BELOW „If It Falls Apart”
Ghostly
7/10
Trzeba posłuchać:
„Burn Me Out From the Inside”, „Splénétique” oraz „New Down Fades” – cover nagrania Joy Division (patrz poniżej)

* Ambient w czystszej postaci Irisarri tworzy na płytach wydawanych pod własnym nazwiskiem – ostatnia z nich, „Reverie”, ukazała się również w tym roku – w kwietniu.

Więcej na temat samego zjawiska deprywacji sensorycznej w webzinie „Neurobot”, którego treści ciągle jeszcze (szczęśliwie) można znaleźć w wieci.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Pani Bartku wielkie dzięki za te wszystkie rekomendacje, ta będzie kolejną, która wzbogaci moją płytotekę. Wspomniana w poprzedniej recenzji Laura Marling też mi się bardzo spodobała.
    Pozdrawiam

  2. Najbarwniejszy (!) opis deprywacji sensorycznej znajdziemy w opowiadaniu „Odruch warunkowy” z „Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisława Lema.

  3. No, no… jak na „leciwą damę”, osiągnęłam stan…”halucynacji” muzycznej, ciemne, mroczne granie, to, jak pytanie bez odpowiedzi, szaleńcze brzmienie w mroku. Pięknie się czuję. Mogę po-żyć z The Sight Below.

    Może jednak myśl łagodniejszą wyrazić, może chwilę, gdy odblask w dźwięku cierpliwszy.
    Pozdrawiam szczerze bala

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Bala –> To miło mi. A co do brzmienia w mroku, to jestem właśnie świeżo po obejrzeniu filmu „The Road” (z muzyką Warrena Ellisa i Nicka Cave’a) – ech, to jest ciężki kawałek (szaleńczego zresztą) mroku.

    @luneta –> Proszę bardzo. Choć to dwie płyty z bardzo różnych półek, to myślę, że równie dobre.

    @zamek –> Muszę wrócić do tego zbioru, bo „Odruchu…” już nie pamiętam.

  6. Dziękuję, za wskazanie. Mrok, to ulubienie moje.Wiek pozwala mi, żeby zaszaleć teraz w dźwiękach, które kiedyś były mi zabronione.
    Pozdrawiam bala

  7. Ciekawa różnica: wykonanie Joy Division powala, co z resztą dla nich charakterystyczne takim poczuciem klaustrofobii, ta muzyka jest duszna, osaczająca. Wersja The Sight Below to raczej taki totalny przeciąg, chociaż równie mroczny. W kwestii mrocznej muzyki mnie osobiście urzekła ostatnio niejaka Zola Jesus. Natomiast w materii filmowej jak dotąd nic nie pobiło „Antychrysta”. Pozdrawiam.

  8. Pingback: Polifonia » Archiwum bloga » W obronie wuwuzeli

  9. Witam
    Nie wiem czy w Ameryce jest to na zwykłym szpitalnym wyposażeniu ale wiem napewno, że jest pod Poznaniem ośrodek spa w którym na wyposażeniu mają kabiny do deprywacji sensorycznej 🙂

  10. W Warszawie również już mają kabiny do deprywacji sensorycznej 🙂 Niesamowite przeżycia 🙂 Gorąco polecam 🙂

css.php